Skocz do zawartości

Banny

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 064
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

Zawartość dodana przez Banny

  1. Banny

    P 39 N AIRACOBRA Academy 1/72

    Fajny, tylko te podwozie jakby dokleił je inny modelarz... Wygląda na super nowe, co kontrastuje ze zmęczonym samolotem. Przydałoby się trochę obtarć na goleniach i wash w komorach podwozia. No i malowanie oponek trzeba poćwiczyć! Ta przednia jest okropna. A piasty w ogóle nie malowane? Ale ogólnie bardzo mi się podoba. Gratulacje!
  2. Heh, nie chciałbym nikogo dotknąć tym stwierdzeniem, ale modele buduję dla siebie, a nie po to aby imponować innym. Każdy model wykonuję z sercem, choć wiem że nie zawsze będzie mógł być doskonały. Zbudowanie nawet przeciętnego modelu ze starego, kiepskiego zestawu też sprawia mi przyjemność. Co do Hellcata, to muszę przyznać, że nie jest to moja ulubiona maszyna. Ma urok bulldoga! Ale niewykluczone, że kiedyś wróce do tego tematu, jak pisałem może sięgnę po F-3. Wtedy na pewno nie omieszkam zaprezentować swojej pracy. Hellcat zniknął już gdzieś na półce, a wykańczam właśnie ten oto samolocik: Jak się tylko uporam z malowaniem oszklenia (ufff! ) to będzie kolejna galeria!
  3. Moses, z mojej strony to będzie opinia kompletnego laika w kwestii współczesnych rur, także nie bierz do siebie. Nie znam się! Ogólny wygląd jest jak najbardziej OK, ciekawe wyglądają przybrudzenia, model wygląda dość żywo, ale parę zbliżeń powoduje że czar pryska i widać że modelarsko jest bardzo przeciętnie. Chwała ci że nie bałeś sie pokazać z bliska, ale - wash nierównomiernie położony - połączenie stateczników pionowych z kadłubem straaaszne! - ramka wiatrochronu nizbyt równo wymalowana - białe wyloty silników rakiet na końcach skrzydeł jakoś mnie rażą, ale może tak powinno być? Swoją drogą wiem, że to stary model, ale chyba są dostępne znacznie lepsze F-18ki? Myślałem, że tylko ja sięgam po starocie z wypukłymi liniami...
  4. Zawsze czekam na uwagi, a te krytyczne najbardziej mnie cieszą! Jako uzupełnienie, znalazłem jeszcze fotkę pokazujące lepiej zarówno "1-ke" jak i uszkodzenia lotniskowca! Zwraca uwagę winda wyrwana wybuchem torped z Avangerów. (źródło: http://www.militaryimages.net/photopost/showgallery.php/cat/881 )
  5. Heh, lubię dyskusję o istocie modelarstwa! Dla każdego może to oznaczać coś innego. Modelarstwem param się od ponad 30u lat (oczywiście ze sporymi przerwami), także miałem czas aby wyrobić sobie zdanie i popatrzeć na temat z perspektywy. Może się zdziwisz, ale mnie ten model nie miał uczyć czegokolwiek! Zbudowałem go dla czystej zabawy i przyjemności. Mimo swoich uproszczeń to nadal model Hellcata i cieszy moje oko, choć zgoda że być może mógłby być lepszy (lub gorszy jak eksperymenty by się nie powiodły). Ale ja się potrafię pogodzić z pewnymi niedoskonałościami, zarówno materii wykonawczej, swoimi własnymi, jak i efektu końcowego. Każdy wykonany model niesie jakąś naukę, nawet mimochodem. Nawet jeśli to tylko utrwalanie nabytych umiejętności! Co do pozornej niekonsekwencji i przykładu z kalkami... Naklejenie kalek takich czy innych to taka sama praca. Nie wkładam nic więcej robocizny. Skoro "poprawka" nic (albo niewiele) mnie kosztuje to z chęcia ją wykonam! Robiąc stare modele szukam rozsądnego kompromisu dla złożenia i wykończenia takiego zestawu, co jest samo w sobie dość trudne. I nie zrozumiałe dla osób bezkompromisowych, ambitnych, stale podnoszących swoje umiejętności i dążacych do doskonałości. Nie żebym miał coś przeciwko takiemu podejściu oczywiście. Zresztą pisałem już wielokrotonie, że wykonanie modelu to dla mnie przede wszystkim pretekst do pogrzebania w historii, zerknięcia do książek, zdobycia wiedzy o samolocie. Aspekt czysto modelarski nie pociąga mnie już tak bardzo jak kiedyś. Co do Przemka nie chcę się wypowiadać. Wyraźnie ma swoją receptę na modelarstwo. Akceptuję to, jeśli się odzywałem to raczej w kwestii do przemyślenia, a nie do narzucenia zdania.
  6. Nie Moses, ja się zgadzam z waszymi uwagami w 100%, tylko że ten model miał dokładnie tak wyjść jak wyszedł, także z mojego punktu widzenia to sukces. A że nie jest tak dopieszczony jak moje niektóre inne produkcje? Cóż świat nie jest doskonały, ale jeszcze wiele modeli przede mną... Mam nadzieję! Ah, jeszcze jedna uwaga w sprawie ilość vs jakość. Gdyby faktycznie zależało mi na popełnieniu w miarę porządnego Hellcata, to na pewno nie sięgałbym po bardzo starą Hasegawę kiedy jest tyle innych, znacznie lepszych, modeli tej maszyny. Poprawianie takiego zestawu i inwestowanie w niego nadmiarowej pracy jest po prostu nieracjonalne. Jedynym rozsądnym wyjściem jest zbudowanie takiego modelu z pudła, nawet jeśli się można narazić na zarzut, że "idzie się na ilość". Choć dla mnie to żaden zarzut, bo mam tak duża kolekcję modeli do złożenia, że zapewne życia mi zabraknie żeby je wszystkie wykonać, nawet w przeciętny sposób, jak ten powyżej widoczny.
  7. Wasze opinie są zawsze cenne i chętnie ich wysłu:bip:e, ale muszę Was rozczarować - nie obiecuję poprawy. Zamierzam nadal popełniać proste modeliki wykonane prostymi środkami bez spinania się i udowodniania (sobie? Wam??? ) że jestem wybitnym modelarzem (bo nie jestem). Co nie oznacza, że nie będą mi się zdarzały od czasu do czasu "ambitniejsze" projekty i próby wykonania modeli w bardziej urozmaicony sposób.
  8. Przejrzałem mnóstwo zdjęć i jednolite Hellcaty z reguły nie noszą jakis drastycznych śladów eksploatacji. Przypuszczam że farba Glossy Sea Blue była trwalsza niz poprzednio stosowane farby lub/i w późniejszej fazie wojny warunki eksploatacji nie były już tak ekstremalne. Poza tym "1-ka" Bardshara wyglądała na nowy samolot i należy mniemać że maszyna dowódcy sił lotniczych Princetona była szczególnie wychuchana przez mechaników. Podejscie do odtworzenia mam różne, zależne od jakości modelu i dostępnej dokumentacji, także nie zarzucaj mi schematyzmu. Zapraszam przykładowo do obejrzenia mojej interpretacji "Big Hoga" http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=28843 Chyba jest nawet podniszczony bardziej niż Twój Hellcat! (który zresztą jest bardzo fajny, pokazywałeś gdzieś galerie?) PS Mam lakiery błyszczące, ale kładąc je aerografem trudno uzyskać lustrzaną powierzchnię (no chyba żeby model "zalać", ale ja tego nie robię). Już prędzej pędzlem, ale wtedy są z kolei inne problemy. Wolę dlatego lakier satynowy, łatwiej nad nim panować i uzyskać jednolitą powierzchnię.
  9. Podobnie jak niedawno prezentowany Hs-126 Matchboxa to był szybki projekt. Ponieważ zbytnio się nie rozczulam i nie wdaje w pracochłonne poprawki robiąc modele z pudła to są tego 2 efekty: 1) mogę stosunkowo szybko wykonać model, 2) jakość efektu końcowego mocno zależy od jakości zestawu wyjściowego. Generalnie Hellcat spełnia moje oczekiwania i założenia. Tak go sobie mniej więcej wyobrażałem planując wykonanie i w sumie jestem z niego zadowolony, choć na pewno na forum były (i będą) pokazywane ładniejsze F6F. Co do okopceń to są w rzeczywistości prawie niewidoczne. Flesz użyty przy kilku zdjęciach bardzo je wyciągnął. Wykonanie takich śladów na tak ciemnym kolorze jak dark sea blue jest bardzo trudne. Zresztą w ogóle to dość niewdzięczny kolor do obróbki, bo washa też nie widać... Kolejny problem to powierzchnia powinna być bardziej błyszcząca, ale wypolerowanie modelu z wypukłymi liniami nie wchodzi w grę. Stąd satyna na całości. Zapewne sięgnę kiedyś jeszcze do tematu Hellcata z jakimś lepszym zestawem, ale na pewno zrobię go już w malowaniu 3-kolorowym. Ach, sprawa okienek za kabiną... Możliwe, ale pewności nie ma. Biorąc pod uwagę, że wygląd tego samolotu jest w sporej części domniemany, a sam zestaw daleki od doskonałości to nie przejmowałem się tym i zrobiłem go jako "późnego".
  10. Hehe, to na pewno nie są linki sterownicze, co najwyżej druty antenowe. I są z pewnością zbyt grube, psują wygląd! Poza tym przyjemny model, aczkolwiek malowanie pędzlem powierzchni aluminium to kiepski pomysł. Tylko skąd ta żółta lamówka przy pasie antyodblaskowym (który zresztą powinien byc matowy a nie błyszczący...)??? I wypadołoby dodać czyja to maszyna! PS Fajnie, że idea "vintage" się przyjęła i to nawet wsród młodych adeptów modelarstwa! Gratuluję zrobionoego Matchboxa i czekam na kolejne modele tej firmy w twoim wykonaniu!
  11. (źródło: internet (1, 4), Naval History http://www.history.navy.mil/photos/events/wwii-pac/leyteglf/cvl23-l.htm (2), Osprey "Hellcat Aces of..." (3) ) Grumman F6F-5 Hellcat No "1", pilot Lt Cdr Fred Bardshar, dowódca VF-27, USS Princeton CVL-23, październik 1944. Trochę historii. 24 październik 1944 stał się jednocześnie dniem wielkiej sławy jak i największej katastrofy dla jednostki "Cat Mouths" stacjonującej na USS Princeton. Biorąc udział w największym starciu wojny na Pacyfiku (tzw Bitwie o Zatokę Leyte) lotniskowiec wczesnym rankiem wyrzucił VF-27 w powietrze. W ostrej bitwie powietrznej nad wyspą Pollilo piloci Hellcatów przyozdobionych szczęką tygrysa zgłosili zestrzelenie 36 maszyn przeciwnika! Czterech pilotów (Lt Carl Brown, Lt Jim Shirley, Lt Gene Townsend, Ens Tom Conroy) zdołało zaliczyć tytuła "asa dnia". Wracając nie mieli już jednak gdzie wylądować... O 9:38 pojedyńcza Judy zdołała sie przedrzeć nad Princetona i ulokować bombę 250kg w jego pokładzie. Amerykańskie lotniskowce znosiły znacznie mocniejsze ciosy, ale tym razem zabrakło szczęścia. Pożar spowodował wybuch torped i paliwa uzbrojonych Avangerów pod pokładem, a po kilku godzinach magazynów amunicyjnych. Los lotniskowca został przesądzony... Biała "1" dowódcy VF-27 Bardshara była milczącym świadkiem tragedii Princetona (można ją dostrzec na pokładzie w fotkach z akcji ratunkowej, zdjęcia nr 1 i nr 2) i poszła razem z nim na dno. W momencie trafienia okrętu w powietrzu było jeszcze 9 maszyn VF-27 i wylądowały one na pozostałych lotniskowcach Task Group 38.3 Szczególną przeprawę miał Lt Carl Brown który nie dość, że ranny to wracał na ciężko uszkodzonym F6F "7 PAPPER DOLL". Lotniskowce nie kwapiły się aby go przyjąć bo groziło to rozbiciem i zablokowaniem pokładu w środku bitwy, ale Essex wydał jednak zgodę. Pilotowi udało się cało posadzić maszynę (scenę tę pokazuje zdjęcie nr 3, w tle płonący Princeton!). Chwilę potem pokiereszowną "7-ke" zepchnięto do oceanu. O pilocie. Frederic Abshire Bardshar był nie tylko skutecznym asem (7.5 zwycięstwa) ale przede wszystkim wykazał się talentem dowódczym. VF-27 objął po śmierci Cdr-a Wooda, który zginął 19 czerwca podczas "mariańskiego odstrzeliwania indyków". Podczas bitwy o Leyte Bardshar dowodził nie tylko VF-27, ale także Air Group 27 (czyli całymi siłami lotniczymi Princetona). VF-27 został przeorganizowany i wrócił do akcji pod dowództwem Bardshara w czerwcu 1945. W tym czasie było już jednak "pozamiatane" i jednostka nie miała okazji się ponownie wyróżnić. Po wojnie Bardshar wspinał się na szczeblach wojskowej kariery dochodząc do stopnia Vice Admirała. W czasie Wojny Wietnamskiej dowodził USS Contellation. Zmarł w 1993. Więcej o ostatnich chwilach Princetona i o walkach VF-27 (w tym relacje Bardshara i Browna!) można znaleźć w Ospreyowym "Hellcat Aces". Polecam! O modelu. Hellcata Hasegawa wydała w 1989 i obecnie mało kto go składa. Co nie dziwi, bo są lepsze zastawy w 1/72, poczynając od Academy przez Italerkę a kończąc na świeżo wydanych Eduardzie i Dragonie. Tym niemniej ja regularnie sięgam po zakurzone pudełka zalegające szafę. To prosty modelik, ale w obrysie oddaje sylwetkę myśliwca prawidłowo. Do tego wypukłe linie podziałowe, za wyjątkiem osłony silnika, która ma delikatne wgłębne (wygląda jakby projektant formy nagle się rozmyślił heh). Największą chyba bolączką zestawu są płytkie wnęki podwozia. Części pozwalają na wykonanie zarówno F-3 jak i F-5. Wykonałem późniejszą wersję, tradycyjnie dla siebie bez zmian i poprawek (czyli "z pudła" albo "vintage", jak kto woli). Wyjątkiem jest dołożenie rakiet z innego zestawu, bo rozwiązywało to problem z brakiem pylonów pod skrzydłami. Ach, no i kalkomanie... Zestawowe zawierają 2 oznaczenia McCampbella (Minsi i Minsi III) oraz "19" Vraciu (obydwa to klasyka klasyki hehe). Niestety jedyne oznaczenie do F6F-5 czyli "Minsi III" nie nadaje się do zastosowania, gdyż jest tylko na prawą stronę. Nie miałem ochoty dokupować innych kalek, mimo że Techmod ma sporą ofertę do Hellcata i wybrałem coś ze starych ścinek. Wahałem się tylko między "1" Bardshara a "7" Browna. Model składa się łatwo, części dobrze pasują, szpachlówka w śladowych ilościach. Jedynie obróbka wypukłych linii może wymagać pewnej wprawy. Malowanie emalią Model Mastera, werniks akrylowy. Są osmalenia i wash w lotkach, ale nie wiem czy będą widoczne na tak ciemnym kolorze. Obić i obrapań tym razem nie robiłem. Zapraszam do obejrzenia i skomentowania. Także do przeczytania wstępniaka, bo się napracowałem jak rzadko ostatnio!
  12. O, będzie Mustang Petersona! Trochę dyskusji o tej maszynie było tu: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=28600
  13. Przemek, piszę swoje uwagi z sympatii a nie ze złośliwości... Poza tym to twoja praca, twoje modele, także ja tu nic muszę. Zrozumieć ani tym bardziej się wpisywać w twoich wątkach!
  14. Wyczyścić? Ona nie jest zabrudzona, tylko częściowo rozpuszczona! Nie da się wrócić do stanu początkowego. Możesz spróbować zanurzyć ja w błyszczącym bezbarwnym lakierze (tylko nie nitro!), może to trochę pomóc.
  15. Ej tam. Kup Tamajke lub Hase, jak je zrobisz bez "poprawek i uzupełnień", nawet eksperymentalnie, to i tak będzie lepiej wyglądała niż Zvezda czy stareńka Academy z aplikacją kupy nadmiarowej pracy. Przy tempie pracy 1 wykończony model na 1 rok kwestia ceny zestawu nie ma znaczenia. Czego jak czego, to właśnie modelarskiego luzu potrzebujesz najbardziej, dobrze że to zauważasz. I tego ci życzę! Jak i powodzenia w skończeniu modeli oczywiście! PS Bez obaw, nie będę się więcej powtarzał. Podobne uwagi miałem już z okazji Mosquito, ale jak widzę wniosków nie wyciągasz...
  16. Ja rzucać kamieniem nie będę, bo sam nie tak dawno bawiłem się z asymetrycznym Corsairem: viewtopic.php?f=64&t=28384 i uważam że taki konfig wygląda dość ciekawie.
  17. Na filmie widać wyraźnie że skrzydła obsługiwane były niezależnie, tak więc kwestia jest rozstrzygnięta. Układ asymetryczny ze skrzydłami jest więc jak najbardziej możliwy.
  18. Ciekawa kwestia. Może na jakimś filmie archiwalnym jest uwieczniony proces składania/rozkładania? Na razie znalazłem fotkę pokazującą rozkładanie (raczej samolot jest szykowany do startu) i jak widać paru chłopa musiało pomóc...
  19. No wiesz, jest jak najbardziej w porządku, jeśli taki był zamiar i zamysł autora. A mam wrażenie, że tak po prostu wyszło. To modelarz ma panować na materią wykonawczą czyli modelem, a nie odwrotnie!
  20. To nie ma znaczenia czy G1 czy G2 (różnią sie koncówką skrzydeł), ale blaszka jest do modelu Academy i nie wszystko musi pasować do Fujimi. Pomijając detale związane z podwieszanymi działkami lepsza będzie ta blaszka: http://www.mojehobby.pl/Eduard-Ju-87D-Stuka-FUJ-p-18-689809.html .
  21. Moses, ty byś lepiej Corsaira z mini-projektu w końcu pokazał!
  22. Przjrzałem trochę fotek i faktycznie nie udało mi się znaleźć takiego połowicznego rozłożenia. Może skrzydła były połączone jakimś cięgnem i składanie jednego składało także drugie?
  23. Nie zgadzam się. Hellcat nie miał tak jak Corsair hydraulicznie składanych skrzydeł, tylko ręcznie (przez mechaników). Pilot mógł z kabiny jedynie blokować/odblokować zaczepy.
  24. Hmmm... Moim zdaniem za bardzo celebrujesz budowę. Wnosisz poprawki, uzupełnienia, przeróbki a nie posiadasz pewności i sprawności w ostatecznym wykończeniu modelu. Dzięki temu sporo pary idzie w gwizdek. Moja sugestia - odpuść trochę na ambicji, zrób kilka szybkich modeli wprost z pudła aby opanować techniki wykończeniowe. Jak opanujesz wykończenie, to wkład pracy w poprawki nie będzie w sporej części marnotrawiony. Nie musisz od razu robić modeli jak "debeściak", na to przyjdzie czas! Zrobisz jak zechcesz, to tylko przyjacielska sugestia.
  25. No, jak na "złom" to strasznie się certolisz z tym modelem (od maja)... Co prawda tempo prac to indywidualna sprawa, ale musisz trochę efektywniej pracować, bo nabyte doświadczenie jest wprost proporcjonalne do ilości zbudowanych modeli. Podobnie z Aligatorem - przerost formy nad treścią że tak powiem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.