Skocz do zawartości

Staryfajter1954

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 400
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    13

Zawartość dodana przez Staryfajter1954

  1. Widzisz zacznijmy od tego, że ja nie zawłaszczam sobie tego co ktoś stworzył 10 lat temu na PWMie ale rozwijam to tak aby dostosować do obecnych warunków i żeby to działało i było akceptowane przez zecydowanie większą ilość modelarzy a nie maleńką grupkę osób, które rzuciły temat i właściwie po dyskusji skończyły zabawę. To jedno, drugie nigdy nie twierdziłem i nie twierdzę, że ja założyłem kierunek vintage bo byłoby to z mojej strony kłamstwo. Jednak fakt pozostaje faktem, że założyłem na Facebooku pierwszą polską grupę poświęconą vintage co nie jest przecież jednoznaczne, że założyłem cały kierunek tej gałęzi modelarstwa. Po trzecie modelarstwo vintage i sama nazwa czy też określenie „vintage” nie są nigdzie zarejestrowane w sądzie rejestrowym i tym samym każdy ma prawo używać tego określenia interpretując go wg własnych potrzeb oraz odpowiednio modyfikując bo osoby, które nawet rzuciły hasło na PWMie nie mają do tego jakby to określić prawa na wyłączność i w związku z tym nie tylko jak ale i organizatorzy festiwali i konkursów modelarskich mogą również różnie interpretować pojęcie modelarstwa vintage i na jednej imprezie dopuszcza się waloryzacje dodatkami na innych nie a na trzeciej np tylko pozwala się na używanie tablic przyrządów z blaszki fototrawionej. W ten sposób dochodzi do zwyczajnego bałaganu. Organizatorzy nie chcą min z tego powodu organizować kategorii vintage a przecież to imprezy modelarski są najlepszym motorem rozwoju każdej gałęzi modelarstwa. Po czwarte w kwestii stosowania waloryzacji, które można kupić w rozmowach min z Jarosławem Gucwą, który jako pierwszy rzucił hasło dowiedziałem się informacji, że wtedy to się nie stosowało takich dodatków i to wypacza ideę tego modelarstwa ale inni modelarze młodszego pokolenia znów zwyczajnie wyśmiewając te słowa stwierdzili, że stosowanie aerografu już jest za dużo i powinno się malować pędzelkiem z epoki, używać kleju z epoki i farb Wibra to wtedy będzie zachowany prawdziwy duch epoki. Jest to wpadanie skrajności w skrajność a poza tym jak znam życie to do kategorii vintage tak czy siak trafiają modele z waloryzacjami z elementów fototrawionych i żywicznych bo przecież chodzi o jak najbliższe oddanie oryginały tyle, że w skali. Poza tym nikt nikogo nie zmusza do stosowania elementów waloryzacyjnych i nawet wg tego co było pisane na portalach czy forach modelarskich model można wykonać jako prosto z pudełka Ortodox albo waloryzowany Freestyle a zakazywanie używania dodatków zwyczajnie jest niekonsekwencją i skutecznym zniechęceniem współczesnego modelarza młodszego pokolenia. Dlatego, żeby Was uszanować chociaż jak widać nie mam takiego obowiązku stworzyłem odmianę Retro o czym już pisałem. No i po piątym mówiąc o zabawie przecież zabawa nie musi się ograniczać do domowego sklejania modeli ale i startów w poważnych zawodach i traktowanie tej gałęzi modelarstwa tak samo jak każdej innej. Nikt nie powiedział, że ma być to jedynie inicjatywa forumowa ale może z powodzeniem poza jego granice co też dzieje się na festiwalach w Jaworznie i Krakowie, a jeszcze byłą w Bielsku Białym i planowana była w Bytomiu. Podsumowując z vintage jest jak z psami rasy doberman - jest jeden twórca Fryderyk Ludwik Karol Doberman, którego nazwiskiem nazwano rasę ale są i inni tacy jak Konrad Most, Goswin Tischler, Otto Goeler, którzy tą rasę rozwijali i udoskonali min poprzez krzyżówki tego co stworzył sam Doberman z innymi rasami (greyhoundami, wyżłami niemieckimi) i jakoś nikt nie twierdzi, że pozostali hodowcy uzurpują sobie prawo do bycia twórcami rasy tak samo i ja sobie nie uzurpuję prawa do bycia założycielem kategorii vintage ale mogę ja propagować i starać się przystosowywać do warunków współczesnego modelarstwa a tego zabronić mi nikt nie może.
  2. Właśnie ciekawe spostrzeżenie poruszane już min na Facebooku. Na zdrowy rozsądek tak powinno być, że aktualnie produkowane modele za jakiś czas powinny trafił właśnie do kategorii vintage ale ortodoksyjna część środowiska zajmująca się tą dziedziną modelarstwa sprzeciwia się i twardo stawia górną granicę do końca roku 1989 lub 1990. Osobiście nie miałbym nic przeciw gdyby ta granica była ruchoma lub przesunięta w górę. Jednak argumentem za pozostawieniem granicy do końca roku 1989 jest to, że jest na tyle dużo zestawów łapiących się na tą kategorię, że nie ma sensu podnoszenia tej granicy.
  3. Temat aerografu był poruszany podczas dyskusji na PWMie ale jak najbardziej został przedyskutowany na tak dla tego narzędzia modelarskiego. A czy waloryzacja kupowanymi dodatkami będzie biła po oczach ? Myślę, że będzie tak samo widoczna jak waloryzacja samodzielna tyle, że nie każdy modelarz potrafi samodzielnie waloryzować o dlatego uważam jej oficjalne doposażenie do festiwalowej kategorii za bardzo ważne. Należy dawać szansę modelarzom o różnym stopniu zaawansowania.
  4. Tak, to jest temat założony dla osób chcących brać udział w festiwalowej kategorii vintage. Jest to jeszcze inne podejście do tematu. Jeżeli zaś chodzi o waloryzację pokazanych modeli RUCHu to jak najbardziej ludzie je waloryzowali (o waloryzowanych modelach Karasia wspominał pan Krzysztof Wagner w swojej książce Budowa plastikowych modeli samolotów ) a P-11C delikatnie i elegancko zwaloryzowanego widziałem na festiwalu w Koszęcinie i Jaworznie. Myślę, że modele vintage tak szybko nie umrą ale warto nimi zainteresować to młodsze pokolenie modelarzy bo do modeli vintage zaliczany nie tylko modele RUCHu czy Plastk ale i ESCI czy Fujimi a te są już zdecydowanie bliższe młodszemu pokoleniu modelarskiemu.
  5. Jest to temat do dyskusji aby zwrócić uwagę na pewne zagadnienie, którym w tym wypadku jest używanie współczesnych dodatków w zestawach vintage. Za i przeciw, pokazanie, że te dodatki nie są takie straszne i złe również w starych zestawach. Są to dlaczego ich nie stosować ? I jak pisałem wprowadzenie oficjalne dodatków w tej kategorii ma sprzyjać rozwojowi tej dziedziny modelarstwa - inaczej grozi jej zanik a byłoby szkoda.
  6. Popieram, Bardzo dobry pomysł wydzielenia działu poświęconego kultowemu Klubowi 1:72. Czekam na kolejne ciekawe plany ze Skrzydlatej Polski.
  7. Powiem tak, od samego początku istnienia modelarskiego vintage nikt nie zabraniał stosowania nowoczesnych farb, nowoczesnych pędzli i aerografu a jedynie twórcy tej gałęzi zabraniają stosowania w festiwalowych modelach właśnie wspomnianych dodatków. Uważam, że należy był elastycznym i patrzeć na współczesne środowisko modelarskie, dla którego używanie dodatków jest tak normalne jak to, że w powietrzu jest tlen i azot. Dlatego należy wychodzić na przeciw również modelarzom młodszego pokolenia bo czasy jednak się zmieniły i do pewnych rzeczy nie ma już powrotu.
  8. Dokładnie, na rozwój i popularyzację modelarstwa vintage również wpływają przyznawane nagrody. Jedną z takich nagród jest nagroda mojego pomysłu VINTAGE TROPHY przyznawana za najlepszy model vintage w kategorii modeli plastikowych oraz Stare ale jare - kartonowy vintage przyznawana w kategorii modeli kartonowych. Nagrody te były przyznawane przeze mnie na festiwalach i konkursach modelarskich w Jaworznie, Bielsku Białym oraz w Rudzie Śląskiej. Przygotowując regulamin tych nagród zastanawiałem się na jakich zasadach mają być przyznawane czy iść drogą "dogmatów" ustalonych na PWMie a więc bez dodatków czy być jednak elastycznym i brać modele z dodatkami również pod uwagę ? No i doszedłem do wniosku, że należy iść z duchem czasu i nie odrzucać modeli waloryzowanych nowoczesnymi metodami ponieważ w teraźniejszych czasach są one tak normalną techniką modelarską jak malowanie aerografem a przecież od samego początku istnienia kategorii vintage nikt nie zabrania jego stosowania. Poza tym bez względu na to czy w modelu zgłoszonym do klasy vintage znajdą się dodatki czy nie to przecież ważne jest pierwsze wrażenie, zachowanie geometrii, wkład i kreatywność modelarza. Dlatego też nie przyznam nagrody modelowi, który spełnia ortodoksyjne założenia vintage ale będzie kiepsko wykonany. Wolę zdecydowanie przyznać modelowi nagrodę, który mimo posiadanych dodatków powstał ze starego zestawu ale jest on wykonany naprawdę znakomicie.
  9. Tak to prawda, temat został rzucony 10 lat temu na PWMie i faktycznie nie brałem udziału w tej dyskusji bo miałem przerwę w aktywnym modelarstwie ale po pierwszym kontakcie z modelarskim vintage na żywo na festiwalu w Jaworznie szybko zacząłem nadrabiać ten początkowy czas. Zacząłem się pojawiać na festiwalach modelarskich i bacznie śledzić kategorię vintage zarówno na PWMie jak i innych forach modelarskich aż w końcu sam założyłem na Facebooku pierwszą tematyczną polską grupę poświęconą zagadnieniu modelarstwa vintage, którą jest grupa Stare pierniki retro & vintage models. Potem na festiwale modelarskie zacząłem fundować nagrody w postaci statuetek Vintage Trophy i Stare ale jare - kartonowy vintage. Dlatego też moje wnioski, które zawarłem w tym felietonie nie są wyssane ani z palca anie nie są jak to określiłeś „herezjami” tylko zostały wyciągnięte na podstawie obserwacji festiwalowych, rozmów z organizatorami festiwali i konkursów oraz samymi modelarzami. A teraz to ja dam swój przykład. Idąc Twoim tokiem myślenia można zadać pytanie ile procent modelu starego zestawu np takiego Matchboxa pozostanie jeśli zrobię głęboką waloryzację samodzielnie bez udziału części fototrawionych i żywicznych albo drukowanych metodą 3D ? Czy nadal to będzie model vintage albo w ogóle czy będzie to w ogóle jeszcze model Matchboxa ? Moim zdaniem w obu przypadkach nadal będzie to model vintage i nadal będzie to model Matchboxa tyle, że głęboko zwaloryzowany dwoma różnymi metodami i takie działanie jest jak najbardziej pozytywne ponieważ modelarstwo redukcyjne ma za zadanie budować jak najwierniejsze miniatury rzeczywistych obiektów. W obu tych przypadkach to kryterium zostaje spełnione tak samo jak to, że nadal mamy do czynienia ze starym zestawem Matchoxa bo przecież ze starego nie zrobimy nagle nowego modelu i nie stanie się on najnowszym modelem GWH czy Fine Molds. Poza tym częstym argumentem przeciw stosowaniu współczesnych dodatków jest to, że jeśli postawimy obok siebie dwa modele jeden powstały z zestawu vintage zwaloryzowany dodatkami a drugi zbudowany z zestawu nowoczesnego niczym nie będą się one różnić. Jest to nieprawda ponieważ jak już wspominałem wprawne oko osoby, znającej zestawy jest w stanie rozróżnić, że jednak mamy do czynienia z modelami powstałymi z dwóch różnych zestawów opracowanych w bardzo różnych czasach. A dlaczego chociażby dlatego, że nawet najlepsze zestawy waloryzacyjne nie poprawią np błędów w bryle, rozmiarów modelu czego przykładem jest np model Starfightera z Academy opracowany w latach 80 na podstawie zestawu Hasegawy z lat 60 i współczesny model tego samolotu z zestawu Hasegawa z lat 90. Co byśmy nie zrobili to model Academy mimo głębokiej waloryzacji będzie zwyczajnie niewymiarowy, będzie miał błędne przekroje i w takim porównaniu z młodszym zestawem będzie od razu widać, że to zestawy z dwóch różnych epok. Dlatego ten argument uważam za nietrafiony i nieprzekonywujący w zabranianiu używania w modelach konkursowych zestawów waloryzacyjnych. A co do samego podejścia do modelarskiego vintage Twoje podejście jest jak najbardziej prawidłowe i ma wartość jak najbardziej sentymentalną i poznawczą (mając w zbiorach np większą część modeli danego samolotu można w ten sposób prześledzić jaki sposób producenci podchodzili do danego samolotu) ale przecież można mieć też inne szersze podejście do tematu i poza sentymentami w takich zabytkach można widzieć przecież potencjał, bazę do zbudowania naprawdę ładnych i wartościowych modeli również konkursowych, które mogą wywoływać efekt WOW jak wspomniana Czapla Macieja Złotkowskiego. No i w odróżnieniu od Ciebie jak najbardziej popieram organizowanie konkursowej bądź festiwalowej kategorii modeli vintage bo jest to jak znakomity sposób na popularyzację tej gałęzi modelarstwa oraz zachętą do sięgania pochowanych w domowych zakamarkach starych zestawów modeli redukcyjnych a dodatki waloryzacyjne nie są w żaden sposób zaprzeczeniem idei modelarstwa vintage a zachęceniem modelarzy z młodszego pokolenia, którzy bez zgromadzenia dodatków nawet nie chcą zabierać się za starsze zestawy.
  10. Bardzo dobre pytanie. Myślę, że na nie odpowiedź może być taka. Są ludzie, którym pasują niejako narzucone odgórnie jakieś warunki i idą taka właśnie „jedną drogą” i którzy przyjmują takie warunki i są z tego zadowoleni a są ludzie, którym taki układ zwyczajnie nie pasuje i widzą w takim podejściu „jednej drogi” niedoskonałości coś co należy ulepszyć nie tylko dla siebie ale i dla innych i właśnie to jest druga albo inna droga, która wcale nie musi niczego komplikować ale rozwiązuje pewne sporne kwestie jak ta związana ze stosowaniem współczesnych dodatków aftermarktowych w modelach zaliczanych do kategorii vintage. Myślę, że to w żaden sposób nie stoi w sprzeczności z ideą tej gałęzi modelarskiej a wręcz popycha ją do przodu bo przecież nie po to się chyba tworzy jakiś kierunek aby zostawić go samemu sobie i żeby z czasem zwyczajnie upadł. Dlatego uważam, że przyjmowanie strategii „jednej drogi” zamiast poszukiwania innych dróg związanych z ulepszaniem, tej gałęzi jest zwyczajnie błędne chociażby dlatego, że można zbudować piękny model z zestawu zabytkowego z zastosowaniem części żywicznych, fotorawionych a nawet druku 3D zachowując przy tym charakter zestawu i modelu vintage co znakomicie udowodnił Maciej Złotkowski budując model samolotu RWD-14 Czapla z zestawu ZTS Plastyk. Maciej wybrał właśnie drogę waloryzacji aftermarktowej, poszedł do sprawy odważnie i nowocześnie a przy okazji widać, ze to nie jest model nowoczesny, zbudowany od podstaw a stary, poczciwy Plastyk czyli jak się chce to się da zrobić coś więcej niżeli iść utartymi szlakami. Dlatego ja mimo, że jetem sympatykiem, modelarzem budującym modele vintage (aktualnie na warsztacie Mirage IIIE z Hellera) będę jednak bronił nowoczesnych technik w modelarstwie vintage ponieważ zależy mi na rozwoju tego naprawdę sympatycznego kierunku modelarskiego, wyjściu do młodego pokolenia z nim a nie na jego upadku poprzez trzymanie się „jednej, słusznej drogi”.
  11. Zgadzam się. Jest tu sporo wiedzy. Warto poczytać i zastanowić się nad tym co i jak się pozmieniało w modelarstwie redukcyjnym.
  12. Doskonale pamietam te artykuły prasowe . Oglądałem zdjęcia sklejonych modeli jak i plany modelarskie z zapartym tchem. Miłe wspomnienia wróciły :).
  13. Oczywiście masz prawo do swojego zdania. No ale niech się inni również wypowiedzą.
  14. Metalizery nie są tak straszne jak się o nich mówi. Dobrej jakości metalizery pozwalają na bardzo przyjemną pracę a metalizery Bilmodel są znakomite ! Szybko schną i są bardzo odporne na ścieranie. Warto je kupić i nanosić na niskim ciśnieniu. Wspaniałe siadają. Jeżeli zaś chodzi o drugiego dzika to jeśli będzie jakiś to będzie on na modelu samolotu konstrukcji zachodniej gdyż ja zajmuję się jedynie maszynami zachodnimi a radzieckie i rosyjskie mnie nie interesują ale fajnie, że pokazałeś swojego dwumiejscowego dzika a właściwie dwumiejscową lochę :). Może za jakiś czas zbuduję dwumiejscowego czarnego Starfightera ale niestety bez wizerunku dzika.
  15. Do tego zwichrowany kadłub i całkiem sporo jam skurczowych. Mam nadzieję, że efekt końcowy będzie zadawalający. Być może do niedzieli uda mi się model postawić na kołach. Natomiast w kwestii kalkomanii Syhart to się zgodzę są one bardzo wysokiej jakości i warte swojej ceny. Dorze się nakładają. Plusem jest także to, że firma posiada w swojej ofercie wiele zestawów do pięknych i niebanalnych malowań pozwalających na wybicie się z tłumu innych modeli np na festiwalu modelarskim :).
  16. Witam Kolegów w nowym dziale poświęconym tematyce modeli vntage, które inaczej można nazwać zabytkowymi. W swoim pierwszym poście w tym dziale chciałbym poruszyć kwestię stosowania w budowie modeli z zestawów vintage celem ich ulepszania i zbliżania jak najbardziej do prawdziwych obiektów w miniaturze dodatków w postaci blaszek fototrawionych i części żywicznych. Ortodoksyjni miłośnicy tego kierunku modelarskiego bardzo krytycznie się w tej kwestii wypowiadają twierdząc, że modele tak zwaloryzowane niczym nie różnią się od modeli całkowicie współczesnych. Ja pozwolę sobie na nie zgodzenie się z tą tezą ponieważ modele vintage opracowywane starymi metodami wg starych planów nawet najlepiej zwaloryzowane zawsze pozostaną starymi zestawami obarczonymi często wadami albo trudno albo nie do usunięcia przez przeciętnie zaawansowanego modelarza. Oglądając prezentowane na festiwalach czy typowych konkursach modele bardziej wprawne oko jest w stanie rozpoznać czy model powstał z najnowszego zestawu Fine Molds czy starego KP. Dlatego też takie twierdzenie ortodoksów uważam zwyczajnie za nie do końca zgodne z prawdą i dlatego w dzisiejszych czasach stosowanie współczesnych aftermarktowych dodatków w modelach vintage jeśli ma służyć jak najwierniejszemu oddaniu wyglądu oryginału uważam za jak najbardziej celowe i wartościowe. Kolejnym za jest to, że zabranianie używania w festiwalowych modelach vintage aftermarktów zwyczajnie zniechęca młode pokolenie modelarzy do jakiegokolwiek zainteresowania się tą dziedziną modelarstwa redukcyjnego nie mówiąc już o tym, żeby młodzi chcieli powyciągać z szaf czy pawlaczy pochowane modelarskie zabytki. Takie podejście jest też przyczynkiem do zwyczajnego wyśmiewania i piętnowania wręcz zarówno modeli vintage jak i samych modelarzy czego przykładem są docinki pokroju: "wiesz fajny ten twój Starfighter ale robisz go już pół roku to ja w tym samym czasie sklejam trzy tamki" albo "jak już sklejasz model vintage to powinieneś używać farb z epoki i pędzelków a o aerografie zapomnieć". Czytając tego typu komentarze należy zdać sobie z tego sprawę, że ortodoksyjne trzymanie się zasad vintage zwyczajnie jest ślepą uliczką, drogą do nikąd i stagnacją a nie chyba o to chodzi w tym kierunku by najpierw go tworzyć a potem traktować jak piąte koło u wozu. Jeśli już jest taki kierunek modelarski jak vintage stworzony to należy go rozwijać a na rozwój wpływa właśnie stosowanie nowoczesnych technik takich jak waloryzacje częściami fototrawionymi i żywicznymi. Pewnych rzeczy takich jak postęp się nie przeskoczy i należy również pozwolić mu wkraczać w dziedzinę modelarską vintage. Pisząc te słowa biorę pod uwagę również stanowisko wintydżowych ortodoksów i dlatego aby prezentowane przeze mnie stanowisko nie kolidowało a w jakiś sposób przyczyniało się do popularyzacji starszych zestawów modeli redukcyjnych wśród młodszego pokolenia modelarzy stworzyłem odmianę, którą nazwałem Retro a więc to co nie mieści się w typowym vintage trafia właśnie do tej odmiany. Jeśli organizatorzy imprez modelarskich mieliby problemy z modelami waloryzowanymi współczesnymi metodami zawsze mogą zorganizować klasę vintage dla modeli budowanych bez używania dodatków i retro dla modeli budowanych ze starych zestawów ale z użyciem współczesnych dodatków tak, żeby był wilk syty i owca cała. I na koniec dodam jeszcze drobne wyjaśnienie skąd to określenie retro. Nazwa tej odmiany nawiązuje do świata motoryzacji i przerabiania zabytkowych samochodów z uwzględnieniem nowoczesnych rozwiązań co sprawia, że samochód nie jest samochodem stricte zabytkowym ale przecież powstał na bazie samochodu zabytkowego i do niego mimo użycia nowoczesnej techniki do niego nawiązuje. Mam nadzieję, że ten post skłoni Kolegów do przemyśleń i ciekawej oraz owocnej dyskusji.
  17. W kolejnym modelu do przerycia linii podziałowych użyję nowych rysików firmy DSPSE. Te linie moim zdaniem jeszcze nie są doskonałe i trzeba doszlifować proces ich nacinania.
  18. Kalkomanie Syhart już nałożone i zabezpieczone błyszczącym lakierem bezbarwnym. Niebawem delikatny wash i montaż podwozia oraz zbiorników podskrzydłowych paliwa.
  19. W przypadku lakierów bezbarwnych nie ma numerów i są podane jedynie nazwy: Satin Clear Coat z jasną etykietką na jasne kolory i zieloną na ciemne kolory oraz Gloss Clear Coat 1k błyszczący na wszystkie kolory. Wszystkimi lakierami bezbarwnymi możesz śmiało malować po metalizerach oraz kłaść je na kalkomanie. Natomiast w przypadku Alcladów masz również trzy lakiery bezbarwne: Klear Kote Semi-Matte ALC-312, Klear Kote Flat ALC-314 oraz Klear Kote Glos ALC-310. Należy tu jeszcze dodać, że lakiery BIlmodel wysychają błyskawicznie, Alclady schną dłużej. Jednak ani jedne ani drugie nie zmieniają odcieni metalizerów.
  20. Dzięki, że podoba Ci się moja praca ale do rzeczy. Są lakiery firmy Bilmodel, Testors (Sealer) oraz Alclad, które sę przeznaczone do metalizerów i one nie zmieniają odcienia farb tego typu. Przetestowałem i ten model również będzie malowany lakierami bezbarwnymi w tym wypadku Bilmodel.
  21. Prace nad Mirage IIIE idą jak widać na przód. Dziś malowałem grzbiet modelu, obrzeża wlotów powietrza oraz szczyt statecznika pionowego. Jutro pomaluję anteny i całość na błyszcząco lakierem bezbarwnym przed nałożeniem kalkomanii.
  22. Niebawem będę malował grzbiet modelu :).
  23. Dziś dzień minął pod znakiem malowania sppdnicj powierzchni zewnętrznych. Jutro zajmę się powierzchniami górnymi.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.