kozborn Napisano 5 godzin temu Share Napisano 5 godzin temu Niemal chciałoby się zacząć wątek od tego co to za samolot, czyj, z którego roku, z której misji – ale niestety odebrałoby to mi „fun”. Szczerze podziwiam Kolegów, którzy „idą tą drogą”, ale jakoś nigdy nie miałem zacięcia historycznego i nie zmieniła tego nawet najlepiej zdana matura z historii w szkole. Zamiast opowieści, którą można sobie przeczytać na instrukcji Edka, kilka wynurzeń. Moje modelarstwo to podejście gdzieś pomiędzy radością składania a potrzebą oddania realizmu zgodnie z instrukcją (ale z dozą własnej interpretacji, z uwzględnieniem wybranych dokonań i sugestii innych modelarzy). (I to w zasadzie byłoby na tyle ) Pewnie niektórzy uznaliby to miejscami wręcz za pasożytowanie na wiedzy i dokumentacji gromadzonej latami przez innych – trudno. Dla niektórych model jest nieomal że misją historyczno-badawczą, doświadczeniem wręcz archeologicznym, inżynieryjno-masochistycznym (bo jak zostało to podniesione w innym wątku, jest poziom po którym nie można wprost mówić o przyjemności składania, proces staje się walką z sobą i materią, by nie powiedzieć: udręką) – i mówię to bez ironii. Da mnie każdy kolejny model jest „zaledwie” okazją do: a) radowania się samym procesem składania i śledzenia progresu (co z pominięciem owego aspektu badawczo-masochistycznego pewnie idzie w stronę trochę bardziej skomplikowanej zabawy Lego i trochę bardziej złożonych instrukcji), b) podnoszenia kompetencji warsztatowych, c) swoistej auto-obserwacji (jestem, jak mawiał klasyk, twórcą i tworzywem): śledzę uderzenia dopaminy, spadki motywacji, świadomie planuję, a przede wszystkim interesują mnie moje własne racjonalizacje i momenty podejmowania kluczowych decyzji i brania odpowiedzialności za konsekwencje. A nawet ataki paniki – bo i tutaj było ich kilka. Model jest dla mnie zarządzaniem projektem w pigułce – cel, zakres, ryzyka, wybór metod, dostarczanie wartości, konsultacje w otoczeniu, zarządzanie jakością i zasada Pareto. To dla mnie niezmiernie ciekawe, zwłaszcza, że sam poniekąd uczę zarządzania projektami i zastanawiam się nad przeniesieniem doświadczeń modelarskich na grunt stricte szkoleniowy. Ten model był okazją do kolejnego podniesienia sobie poprzeczki, a więc metodycznego przeżywania flow – bo dokładnie o to mi chodzi w modelarstwie, jak przypuszczam większości tutaj obecnych, choć każdemu na swój sposób. Towarzyszyło mu – szczęśliwie – dużo radosnych momentów, aczkolwiek przeplatanych chwilami zwątpienia i frustracji (i to też była okazja do introspekcji: dlaczego teraz, co z tym zrobimy, jak było wcześniej, jakie wnioski?). Wyzwaniem był z pewnością silnik – choć przecież robiłem podobny, ale w 1:72. Było trudniej, ale też mimo wszystko dokładniej. Trochę bliżej zapoznałem się z chemią, bo – choć jestem na forum od kilku lat – w zasadzie nigdy jeszcze nie robiłem „porządnego” washa (takiego co to zapaprze całą powierzchnię a nie jakiś tam delikatny pin-wash), pierwszy raz powąchałem White Spirita, który na tym forum urasta niemal do rangi WD-40. To była też okazja do ugruntowania moich doświadczeń z chippingiem i lepsze przeproszenie się z frezarką. Coraz lepsza kontrola i wyczucie aero. Utwierdzam się w przekonaniu, że zakładanie wątku warsztatowego i składanie modelu jak to nazywam „hybrydowo” (bo de facto uczestniczy w tym składaniu jakaś wirtualna grupa) jest ze wszech miar właściwą decyzją – nie tylko stwarza szansę na dowiedzenie się czegoś wartościowego, ale także wymusza na autorze większą transparentność, ułatwia feedback, no i jest kołem zamachowym – przynajmniej u mnie – większej dyscypliny. Śledzącym i komentującym bardzo dziękuję – to była fajna przygoda. A teraz sakramentalne „można pif-pafować”. 9 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Adamo722 Napisano 5 godzin temu Share Napisano 5 godzin temu (edytowane) Upchanie tego wszystkiego to sztuka a tobie wyszło rewelacyjnie Myślę, że niejedne Laury będzie zbierał na konkursach Edytowane 5 godzin temu przez Adamo722 Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
mig Napisano 4 godziny temu Share Napisano 4 godziny temu Model wyszedł bardzo ładnie Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Jaro Napisano 2 godziny temu Share Napisano 2 godziny temu (edytowane) Świetna Foka,mam trochę deja vu...tylko skala nie ta:),i drobnostka pod kadłubem brakuje anteny kolistej,gniazdo jak widzę jest,dwie minuty roboty:) Edytowane 2 godziny temu przez Jaro Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
greatgonzo Napisano 2 godziny temu Share Napisano 2 godziny temu (edytowane) Oto galeria, gdzie opis jest dużo ciekawszy niż zdjęcia. Nie dlatego, że model jest słaby, prezentuje się bardzo dobrze. Tylko akurat dla mnie, czysto subiektywnie, mało interesujący. Coś jak P-47 dla pana abtb, który to pan, z kompletnie niezrozumiałych powodów wydziergał całą eskadrę Thunderboltów. Ale Ty, wiadomo, że te Foki lubisz, więc motywacja jest zrozumiała, a moja ignorancja w temacie znaczenia tu większego nie ma. Za to we wstępniaku jest o co ząb zaczepić. Np. kwestia pasożytowania na wiedzy gromadzonej przez innych. To niesłuszne podejście. Każdy tak pasożytuje. Może na innych etapach, ale generalnie nie ma takiego, który zebrałby wiedzę kompletnie samodzielnie u źródeł. To nie jest temat. Tu już jest ciekawiej: 3 godziny temu, kozborn napisał: ...jest poziom po którym nie można wprost mówić o przyjemności składania, proces staje się walką z sobą i materią, by nie powiedzieć: udręką) – i mówię to bez ironii. Lepiej byłoby z ironią. Idea modelarza, dla którego budowa modelu jest udręką wydaje mi się być absurdalna, poza szczególnymi przypadkami, które tu z definicji się nie mieszczą. Modelarze czasem lubią podkreślać, jak bardzo udręczył ich jakiś etap budowy, ale to bardziej chwyt erystyczny mający wzbudzić określone reakcje gawiedzi. A chwile radości i zwątpienia to uroki wchodzenia w strefy mieszczące się poza ta własną, komfortową. I słowo uroki stosuję bez ironii :). Tak trzeba je rozumieć, gdy eksploracja nowych stref miała sens. Wtedy też dzieje się rozwój modelarza. nie w opcji robienia dziesiątek identycznych modeli w nadziei, że kolejny, diabli wiedzą czemu, będzie lepszy. Historia Twoich modeli na forum elegancko to ilustruje. Z tym, że : 3 godziny temu, kozborn napisał: podejście gdzieś pomiędzy radością składania a potrzebą oddania realizmu zgodnie z instrukcją (ale z dozą własnej interpretacji Hmm, ten fragment, wg powszechnej opinii niepoczątkujących modelarzy, to po prostu definicja modeli SF ;). Dobra robota! Edytowane 2 godziny temu przez greatgonzo Cytuj Odnośnik do komentarza Udostępnij na innych stronach More sharing options...
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.