Skocz do zawartości

Helmut

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    546
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    3

Zawartość dodana przez Helmut

  1. Helmut

    P-40E - Eduard 1/48

    Tu masz link do początku obfitej dyskusji nt. okołoRAF-owskich peczterdziestek E. Nie ma co wyważać otwartch drzwi.
  2. Owszem, wyciąłem do gołej ziemi i zrobiłem ze scratcha nowe wręgi, łącznie z tymi perforowanymi. Do wszystkich kabli nie miałem już siły, dlatego zrobiłem je tak z grubsza. Tak, tutaj trochę pojechałem wyobraźnią, wycierając farbę tam, gdzie, jak uznałem, najwięcej łażono. W okolicach drzwi podobnie, chciałem to trochę ożywić. Teoretycznie blacha powinna też wyłazić poniżej drzwi, ale tam przecież właśnie świeżo zamalowano na biało, więc i blachy nie widać. Plus jeszcze to, że w tym miejscu, jak rozumiem, włazili też zbrojmistrze, więc się i więcej pościerało. A dlaczego mam jej tego nie mówić? Ona się bardzo ucieszy wiedząc, że są też inne Panie, które szanują zainteresowania swoich brzydszych połówek i nie każą im zamiast tego uczyć się grać w golfa... Pomyśl, ilu jest takich nieszczęsnych modelarzy w stanie spoczynku, którzy słyszą w domu, że mają się nie wygłupiać, nie bawić w małych chłopców i znaleźć sobie jakieś poważne hobby... Przekaż, proszę Twojej Pani moje wyrazy szacunku i podziwu!
  3. Helmut

    100 Lat polskich skrzydeł

    Jak Szpitfajery, to Szpitfajery... Mk Vb, 1:72, Tamiya Maszyna Dziubka z czasu jego służby w 303-cim. Wściekły pegaz, krzyże i kod z wydruku własnego. Można używać jako ilustracji do bajki Jachowicza "O Spitfajerku, który przed mydłem uciekał"
  4. Jeśli chodzi o mnie: na pewno byłoby lepiej, natomiast problem polega na tym, że dysponuję tylko tym jednym efektem, który był robiony tak w okolicach triasu i przedstawia ówczesne umiejętności efektotwórcy. Może powinienem był użyć formuły z etykiet różnych produktów spożywczych "zdjęcie symboliczne"?
  5. Z tego, co słyszałem, to w czasie tych ćwiczeń chyba właśnie Gottowt został "zestrzelony", wiec z tego względu koledzy wyprawili mu w kantynie suto zakrapiany "pogrzeb". Podejrzewam, że uznali też, że sam "poległy" powinien się grzecznie zalać w trupa... Dodatkowo, chyba bardziej w charakterze ostrzeżenia "jak nie robić" galeria mojego ulepu
  6. Super, wygląda lepiej niż moja. Do zapamiętania!
  7. Tak samo płynnie nie, ale można pędzlem z powodzeniem zasymulować efekt rozpylenia, żeby krawędzie nie były nak nachalne ostre. Ścinasz pędzel prostopadle, a potem nże malyjesz pociągnięciami, ale ciapiesz pionowo z góry. Przy pewnym doświadczeniu efekt jest całkiem niezły (choć zestawiony z aero, oczywicie traci). Zdjęcie ilustruje efekty baaaaardzo niezaawansowanej ww. techniki.
  8. Ta limuzyna była gięta w jednej płaszczyźnie, a nie tłoczona, możesz zrobić z przezroczystej folii 0,1. Upierdliwa w klejeniu (ja to robię klejami akrylowymi, z różnym skutkiem), ale kak opanujezz technologię, to działa.
  9. Nawet, jak nie Twoja bajka, to i tak robi wrażenie; nawet, jeśli wymęczony, to i tak tego nie widać. Pieknie zrobiony model. Aż chyba trochę żałuję, że nie pójdziesz dalej w dwupłaty...
  10. Gdy skończyłem kolejny model dla mojej Pani, uświadomiłem sobie, że robienie za każdym razem nowej galerii zaczyna tracić sens, zwłaszcza w sytuacji, kiedy założenia są takie, że co roku moja Pani będzie dostawała nowy model Jej Imienia. Postanowiłem więc skomasować to i prowadzić odtąd jedną galerię, dla porządku wrzucając tu wstęp i galerie poprzednie, o numerach 1, 2, 3 i 4. Najpierw trochę historii. Niezwykłość mojej Pani zawiera w sobie również tę fantastyczną cechę, że moje modelarzenie lubi i uważa za coś wartościowego, ba, wręcz coś, bez czego nie byłbym sobą. Na wszelki wypadek nie próbuję zgłębiać meandrów kobiecej duszy, choćby i najukochańszej i stoję na stanowisku, że lepiej nie dociekać, tylko cieszyć taką sytuacją (i co najwyżej modlić się do Instancji Wyższych, by to się nie zmieniło). No, ale skoro ona lubi te moje modele, no to czemu jej nie uszczęśliwić podwójnie i uwielbić ją nie tylko słownie i czynami wszelakiemi, ale także i modelem na jej cześć wykonanym. Oczywiście, modelem samolotu, który rzeczywiście istniał. Nr 5. Hawker Typhoon Mk.Ib, 181 FSq, ćwiczenia "Spartan", wiosna 1943 r (Airfix, 1:72 +dodatki) Tym razem padło na model, który chodził mi po głowie od dawna, tzn. taki, gdzie RAF-owskie litery kodowe układają się w imię EL-A. Tu wybór był naprawdę ograniczony, bo kod EL miał Dywizjon 181, który latał praktycznie wyłącznie na Typhoonach. A de facto był ograniczony jeszcze bardziej z przyczyn czysto osobistych, bo ja za prawdziwe Typhoony uznaję tylko te typu "car door". Po prostu do tej aury potęgi i siły, jaką dla mnie roztacza Typhoon (ten olbrzymi wlot chłodnicy, ta grubość skrzydła...) nie pasuje mi subtelna i delikatna kroplowa limuzyna. Więc byłem siłą rzeczy skazany na jeden pierwowzór; ten brak wyboru lekko kompensował fakt, że ta maszyna brała udział w ćwiczeniach "Spartan" (wiosna 1943 r.) i z tego powodu została oznaczona na silniku białymi pasami, a lewe skrzydło pomalowane od dołu na czarno. Postanowiłem to wykorzystać do pewnego urozmaicenia i spróbować oddać polowy charakter tego przemalowania, zwłaszcza skrzydła, poprzez niezbyt dokładne pokrycie kolorem i zasymulowanie pociągnięć pędzlem, zarówno kolorem, jak i satynowym lakierem. Wyszło, jak wyszło. Poległem natomiast przy tych białych pasach, nie umiejąc wypośrodkować pomiędzy pożądaną cienkością warstwy a dobrym kryciem - wygrało to drugie, raczej chyba ze szkodą dla modelu. (przy okazji: czy ktoś może polecić jakąś dobrze kryjącą akrylową białą?) Bazą był model Airfixa, więc koniecznością stał się zakup szklarni do wersji car door (Brengun), dodatkowo doszły jeszcze blaszki Parta (wykorzystane częściowo). I jak zwykle, w trakcie produkcji okazywało się, że roboty jest dużo więcej, niż człowiek się spodziewał. Nie mam na myśli przebudowy kokpitu, bo to było oczywiste (większość zrobiłem ze scratcha), ale najbardziej wytrasowanie poprawnych linii podziału na kadłubie i górnej powierzchni skrzydeł. Ze szklarni od Brenguna wykorzystałem ostatecznie tylko tylną część, resztę musiałem zrobić ze scratcha. Wiatrochron był nie dość że za gruby, to jeszcze miał kompletnie od czapy zaznaczone ramki, a szyby w drzwiach postanowiłem ambitnie zrobić do połowy opuszczone, skończyło się więc na pracowitej konstrukcji z szybek 0,1 mm bodajże Plastructu i płytek 0,25. I brązowego drutu 0,2 dla wzmocnienia konstrukcji otwartych drzwi (bo się były łaskawe rozwalić w tracie przyczepiania i trzeba było robić od nowa. Plus oczywistości typu wręgi i kable w lukach podwozia, golenie główne podwozia (od zera) i wewnętrzne strony pokryw podwozia (z zewnątrz poszły blaszki Parta). Aha, i jeszcze lufy od Mastera. Malowałem (wszystko akryle) Hataką, brudziłem PLW od Ammo i pyłem z roztartych suchych pasteli. Do okopceń użyłem po raz pierwszy Shaderów od Ammo - nawet fajnie pracują. Lakier mat był pewnym problem, najpierw poszedł Ultra Mat od Ammo, ale był tak nietrwały, że ścierał się niemal sam, więc mi pomogłem i położyłem Flat Clear od Gunze. Od razu lepiej. Z zauważonych błędów: poniewczasie zorientowałem się, że przesunęły mi się czarno-białe pasy na dolnej powierzchni skrzydeł, poza tym mam, jak widzę permanentny problem z utrzymaniem sterylnej bezkurzowości podczas prac malarskich. Pewnie jest jeszcze parę innych rzeczy, w końcu makro wrogiem modelarza, prawda? Mojej Pani oczywiście wszystko podoba się bezwarunkowo. I tego się trzymam.
  11. O? A ile bierze?
  12. No dobra, Panzer jest, całkiem, całkiem, ale gdzie Girls...?
  13. A czy wiadomo, czy (a jeśli tak, to skąd) autor tych plansz ma papiery na te kolory? Zwłaszcza błękit na dole? I, niezależnie: zauważyliście, że FZ-L ma oszklenie jakby wzięte od Spitfire’a?
  14. Ładny, i podoba mi się wybór malowania, ale dlaczego litery kodowe mają takie dziwne proporcje?
  15. Ładny! Sam ma w planach kilka prototypów, wię chyba dopiszę do nich i Tempesta.
  16. Helmut

    P.24A (KTF) - IBG 1:72

    Ładna maszyna i ładna robota - szczególnie podoba mi się zróżnicowanie kolorów blach. Poprosiłbym o parę zbliżeń, coś czuję, że warto. Mam natomiast drobną wątpliwość co do nitowania: wygląda, że nie przeszlifowałeś powierzchni po radełku, bo wokół nitów widać "wulkany" z plastiku wypchniętego przez kolce radełka. To trochę psuje ogląd...
  17. A ja mam pytanie odnośnie oszklenia, nie w tym konkretnym modelu, ale w ogóle. Przy roznaitych konwersjach oszklenie to zawsze problem, bo posklejanie z kawałków, zaszpachlowanie i wyszlifowanie nie wchodzi tu w grę. Czy konsystencja tej przezroczystej żywicy pozwalałaby na ulepienie szyby? Oczywiście takiego bardzo zgrubnego kształtu, który trzeba by potem doszlifować.
  18. Helmut

    Spitfire Mk.I, 1:72 IBG

    Przyłączam się do ochów i achów, model naprawdę piękny, aż się nie chce wierzyć, że to 72. Nity jak na mój gust zdecydowanie zbyt intensywne, bo dominują cały model, choć pewnie delikatniejszy wash pozwoliłby tego uniknąć. Natomiast to, co się dzieje na czarnym płacie to miom zdaniem absolutne mistrzostwo, zwłaszcza rzadko spotykane zróżnicowanie faktury robi efekt i robotę.
  19. Ja mie mam tezy. Ja mam tylko ciekawość No i teraz to rozumiem. A nawet się zgadzam. Tylko co najwyżej poszukałym innego przedrostka, bo aktualny w świetle tego, co napisałeś, wydaje się dalece za łagodny... A niezależnie dziękuję za fantastyczny wykład mało znanego (przynajmniej dla mnie) kawałka historii.
  20. Co Ty masz do tych Curtissów? Nie czepiam się, nie bronię ich, mam do nich stosunek neutralny (dobra, lekko pozytywny), ale czysto poznawczo pytam. Ciekawy jestem, o co tu kaman.
  21. O, jak pięknie! Nie tylko ja tak mam! To ja zasiadam w kąciku z wiadrem popcornu, bo czeka mnie dokładnie to samo. Jakie malowanie planujesz?
  22. Chyba coś jest nie tak z kątem podwozia...
  23. Wydaje mi się, że najlepsze byłoby rozwiązanie pośrednie: zaszpachlować na gładko, przejechać ostrzem skalpela tylko tyle, żeby było coś widać i jak wyjdzie, tak wyjdzie.
  24. Przejrzałem inne zdjęcia z tego, co mi się udało zgromadzić, muzealnych i archiwalnych. Faktycznie, nie ma. Grzecznie zaszpachlowałem. Ale potem przejrzałem inne miejsca. No i znalazłem takie coś. To są dwa różne muzealne P-40E (nie pamiętam który to pierwszy, ale to jest do odnalezienia, drugi to ET730), ale wydaje mi się, że niezależne od różnych miejsc, w których dłubano w egzemplarzach muzealnych, to chyba w samym poszyciu aż tak nie grzebano. ALE żeby nie było za łatwo, to w tym drugim po drugiej stronie - łączenia ni hu-hu nie widać. No i co teraz...?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.