Hej Krystek , nie żebym mędrkował i doradzał , bo za cienki jestem jeszcze , ale opiszę swoje doświadczenia . Więc tak :
I moim zdaniem lista zalet na tym się kończy . Cały dyskomfort ( dla mnie) polega na zatykaniu się i konieczności przedmuchiwania aerografu. Tym samym farbki te nie chcą ( albo ja nie umiem ) dać się malować na niskim ciśnieniu a to właśnie daje pełną kontrolę przy malowaniu .
Otóż to . Powiem więcej , rzeczona "chmura" zwana również "odkurzem" praktycznie nie występuje.Malujesz dokładnie tam gdzie chcesz. Zerknij proszę do mojego warsztatu z francuskim Charem 1 - kamuflaż na nim wymalowałem najzwyczajniej w świecie z ręki absolutnie bez żadnego maskowania . Oczywiście nie jest to coś co urywa tyłek , ale moje doświadczenie w malowaniu to raptem dopiero kilka modeli . Więc skoro "z takim doświadczeniem" namalowałem z ręki plamy kamuflażu do czarnych kresek i nie wchodząc i nie pyląc na sąsiednie kolory to tym bardziej nie ma opcji napylenia sobie na sąsiednie kolory malując od ciastoliny , której to wałek sobie przylepiasz i która jest dużo , dużo szersza niż moja czarna kreska . Odpada Ci wtedy lepienie tej taśmy klejącej bo nie ma absolutnie takiej potrzeby . Nie zatyka się aerograf , nic fuka , nic nie pluje , nic nie bulgocze . Po prostu wlewasz farbę i ciągle malujesz. Ciśnienie na kompresorze mam rzędu 0,3 bara , plus minus. Niejednokrotnie delikatnie powyżej granicy plucia aerografu .
Dwie krople farby i piętnaście ,dwadzieścia rozcieńczalnika
Co jeszcze zyskujesz ? A no to , że już na etapie samego malowania kolorów bazowych takimi transparentnymi warstwami możesz uzyskać efekt zróżnicowania - czyli jakiś tam przebarwień , wypłowień itp
Namalujesz tak cienką kreskę na jaką pozwoli Ci aerograf , i z centymetra i z pół centymetra na niskim ciśnieniu . Rozcieńczalnik leveling siada na modelu , nie odbija się od niego tak jak ma to niestety miejsce w przypadku rozcieńczalników dedykowanych do valejjo czy podobnych "wodorozcieńczalnych" akryli . Fuknięcie z bliskiej odległości w przypadku tych drugich często powoduje pojawienie się kropelek na powierzchni malowanej .
Co dalej - Tamija na pewno też działa z łornefektem - także można sobie spokojnie odzierać farbę potem , gunziaki próbowałem ale te akurat nie bardzo się chciały mi się odzierać .
Jednym słowem - jest pełna kontrola i precyzja przy malowaniu . Malujesz to co chcesz , a nie wszystko dookoła przy okazji
Mój wywód nie ma na celu tego , byś zmieniał swoje przyzwyczajenia, czy tego , że nie podoba mi się że Krystian maluje vallejami , tylko żeby Cię zachęcić , do spróbowania takiej techniki malowania , do kolejnego doświadczenia bo uważam że jest w tym bardzo duży potencjał . Zwłaszcza przy wielokolorowych plamistych kamuflażach Więc ja będę trenował dalej
Jedyna wada to taka , że może nie odpowiadać zapach . Mi akurat to nie stanowi .