Nieprawda. Zostawiasz mazy po pędzlu na niektórych kolorach i nie robisz miękkich przejść między kolorami kamuflażu. Ja też lubię humbrole i dużo ich używam (poza plamami kamuflażu na ostatnim modelu właściwie pracowałem tylko z humbrolami), ale znam ich poważne ograniczenia i wady. Oprócz irytującego wysychania w puszce lubią się jeszcze zeżreć z innymi modelarskimi chemikaliami. Nie tworzą też tak trwałej powłoki jak akryle. Jednak największą wadą humbroli jest fakt, że nie trzymają wzorców kolorystycznych. Ostatnio boleśnie przekonałem się o tym na przykładzie farb 93 i 121.
Natomiast największą zaletą tych farb jest to, że genialnie reagują z olejami artystycznymi. Wcierane oleje (prosto z tuby, bez terpentyny, albo white spirit) idealnie cieniują się z dobrze, naprawdę DOBRZE, wyschniętymi matowymi humbrolami. Podejrzewam, że gruby pigment humbroli odgrywa tutaj decydującą rolę.