Skocz do zawartości

Pan_Cerny

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    274
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez Pan_Cerny

  1. Mowa o tym? Śrub jeszcze nie instalowałem. Ogólnie rzecz biorąc, nie przykładałem się jakoś specjalnie do tej tylnej żaluzji, bo w "ruskim" luchs'u mam zamiar dać z tyłu siatkę, która jednak sporo przesłoni. Swoją drogą, fajne te Twoje zdjęcie zdjętej góry, nie spotkałem go nigdzie do tej pory. I mam już pomysł jak rozwiązać problem śrub na szerokich kołach. pomoże mi w tym Rinkusu Hosomaki. Czyli sushi z rysia. Skopiuję sobie całe dekle ze śrubami i zainstaluję w Mirage'u.
  2. OK, już wiem o co chodzi. Te śruby na powiększeniach rzeczywiście wyglądają dramatycznie. Ale jak się weźmie model do ręki to już nie Niestety w swoich zapasach śrub mastercluba nie mam takich śrubek. A produkty tego wytwórcy pewnie nieprędko zagoszczą w naszych sklepach. Albo coś wymyślę, albo utytałam te koła w błocie pośniegowym. A co do gąsienic, to ząbki wcale nie są tak płaskie jak zęby w gąsienicach Pz.Kpfw.I z Takoma W Mirage'u są te wgłębienia ale bardzo delikatne. Oczywiście brak tu otworów na główki szpil ale to już kwestia dwudzielnych form.
  3. Co masz dokładnie na myśli? Że w modelu są dziwne? Sześć śrub na dużym okręgu, cztery +piąta do smarowania (chyba) w małym. Zupełnie tak jak w oryginale. I jeszcze ten pasek blachy co wygląda jak rączka od walizki też jest. I z tego co widziałem na zdjęciach oryginałów cała piasta się kręci bo ta rączka jest w różnych ułożeniach względem podłoża.
  4. Dokładnie tak, jak Krzysiek piszesz. Wszystko musi być dostosowane do tych dwóch par kół jezdnych, które mają szeroko rozstawione tarcze kół. Na szczęście gąsienice, które mają podwójne zęby, nie dają zbyt szerokiego pola do manewru i można je założyć tylko poprawnie. Jak już wcześniej wspominałem trafiły mi się ogniwa niedolane. Ale dzięki uprzejmości firmy Mirage dostałem komplet nowych. Ładne są te gąsienice, mają prawidłowy wygląd i są takie "przestrzenne". Dla porównania, w kilku modelach Hobby Bossa które mam, gąsienice zestawowe są bardzo płaskie i wyglądają przez to bardzo nienaturalnie. Przyznać muszę, że mocno mi dały te gąsienice w kość podczas składania. I to nie to, że były niedopasowane, albo że trzeba było obrabiać każde jedne ogniowo. Nic z tych rzeczy. Nie wymagały obróbki i dobrze do siebie pasowały. Tylko fakt, że mają one dość drobną podziałkę i mają tą wystającą ostrogę powodował, że po złożeniu na sucho dwóch ogniw po dostawieniu trzeciego, te pierwsze się rozjeżdżały. Długo się z nimi pie... męczyłem, aż w końcu się szarpnąłem i kupiłem trumpeterowskie prawidło do gąsienic. A miało być po taniości... I potem już poszło błyskawicznie. Ostatecznie obułem cały czołg. (dodatkowa płyta pancerna jest podebrana z zestawu Asuki. W modelu Mirage miała ona głębokie zapadliny i nie dawało się jej bez przeróbek dopasować do przedniej płyty. Płyta z Asuki pasowała idealnie, więc użyłem ją z czystego lenistwa) Nie jestem do końca zadowolony z ułożenia gąsienic, ale musiałem tu walczyć z mizernym dopasowaniem ich do kół napędowych fruila i z brakiem możliwości regulacji ich napięcia. Miejsca gdzie mi się gąsienice rozłażą zamaskuje później błotem/śniegiem. Aha, koła nie są przyklejone do osi, więc całe zawieszenie będzie można zdjąć do malowania. I jeszcze przypomnę jak wyglądają gąsienice w Borderze za ponad dwie stówy. Pracujące zawieszenie i .. ujowe sztywne gąsienice w zestawie to ordynarne nagabywanie by kupić pracujące gęsi ze współpracującego z Borderem T-rexa. Kij im w oko.
  5. A zapraszam Też przyuważyłem, wklejając teraz zdjęcie oryginału, że mogłem ten "schodek" bardziej podszlifować. Spróbuję, choć już dokleiłem osłonę, więc dostęp jest utrudniony. A dziś napiszę parę słów o kołach napędowych i napinających. Koło napinające. Koło napędowe. To co można zauważyć, to to że żebra łączące wewnętrzną część koła z zewnętrznymi tarczami mają w przekroju kształt litery U. I że boki tych żeber są dość cienkie. Tu mam porównanie koła z Fruilmodel, Mirage i Asuka. Ładniejsze żeberka są we Friuilu i Asuce. Mają one też ładniej przedstawione wszelakie śruby. Koło Asuki jest też wyraźnie mniejsze od konkurencji, mimo że zębów mają tyle samo. Koła napędowe Fruila kupiłem za jakieś grosze w Jadarach. Jakaś przecena przeceny. Chciałem nimi zastąpić oryginalne koła Mirage'a. Rany, jakie te koła Friula były koślawe! Tarcze nie były równoległe a zęby, pomimo trzech kołków ustalających, nie były wcale w linii. Tak wyglądają te same koła z góry. Koła Asuki mają też detale wewnątrz koła. Gdyby nie to, że już miałem koła Fruila i żal mi było tych kilku złotych, to bym został przy zestawowych - pasują idealnie do dedykowanych im gąsienic. Wycinając koła Mirage'a z ramek dokonałem zaskakującego odkrycia. Obie połówki mają zupełnie niekompatybilny sposób ich łączenia. Tak jakby w trakcie projektowania ramki nastąpiła zmiana pracowników i kto inny robił wewnętrzną a kto inny zewnętrzną część. Po zeszlifowaniu kryzy z jednej połówki i "cycka" z drugiej, koło się ładnie składa. A tu koła napinające. Średnica identyczna, w Asuce nieco ładniejsze detale. W moim modelu Asuki są dwa rodzaje kół. Te "gołe", najbardziej typowe i z zainstalowanymi gumowymi nakładkami. Te z nakładkami coś chyba na szybko było projektowane, sporo nadlewek i wewnętrzny kapsel jest zapadnięty. Ale użyję tych kół w mirażowym Luchs'u. Niech będzie, że na początku w Rosji używali kół z nakładkami. Plan był taki, że najpierw założę koła zestawowe na model, skleję gąsienice a potem podmienię zestawowe koła na ich zamienniki. I tu pojawił się problem, z którym się nie spotkałem w relacjach innych modelarzy. Mimo osadzenia wszystkich kół na osiach, koło napędowe i napinające (te szczególnie) były zbyt wysunięte na zewnątrz. Konsultowałem się tu z Hubertem, bo jego model zdawał się nie mieć takiego problemu. Ale Hubert niestety nie pamiętał czy coś poprawiał w swoim zawieszeniu. Przepraszam za słabą jakość poniższego zdjęcia. Na zdjęciu powyżej widać, że koło napinające ma za długą tę tutkę w którą wchodzi oś ramienia napinacza. Trzeba ją zeszlifować, ale początkujący modelarz (model jest dla ludzi w wieku 7+) może mieć z tym spory problem.
  6. Przeprowadziłem też korektę wizjerów. W modelu są one półokrągłe. Podczas gdy w oryginale góra jest mocno sfrezowana a dół posiada taką "półeczkę" na której spoczywa opuszczona osłona. Trochę pilnikowana i ostateczny efekt jest taki. Pierdółka, nikt tego nie zauważy, ale ja jestem zadowolony.
  7. Tak wyglądał wstępnie złożony model wyjęty z pudła po dwóch latach leżakowania. Górna połowa nie jest przyklejona. Błotniki są odcięte, bo tak jak Hubert w swoim modelu, chcę tu dać błotniki z Abera. Tu od razu pragnę zwrócić uwagę na kluczowy element, bo instrukcja o tym nie wspomina, ale elementy górnej połowy kadłuba można bardzo łatwo przykleić w błędny sposób. Otóż boczne ściany nadbudówki powinny być pod stropem nadbudówki. A przednia płyta z wizjerami powinna być przyklejona od czoła. W kilku modelach na tym forum widziałem te elementy przyklejane w różnych konfiguracjach. To zawsze się kończy szparami między bokami nadbudówki a wlotami powietrza albo pomiędzy przednią płytą z wizjerami a górną płytą "nad" nogami kierowcy. Tu jako przykład niech posłuży zdjęcie modelu Huberta z niewłaściwie przyklejonymi bokami. Przy poprawnym sklejeniu, wszytko potem pasuje jak ulał i nic nie trzeba szpachlować, dosztukowywać. Po powrocie do modelu krytycznie się przyjrzałem górze kadłuba. Nie przypadły mi do gustu te boczne wloty powietrza. Mimo instalacji na nich siatek będzie widać, że są one płytkie i nieprzelotowe. Dlatego rozwierciłem je i zrobiłem nowe żeberka. Przy okazji napiszę to co już pisali inni robiący ten model - mimo różnych bolączek daje on niesamowitą frajdę. Można go zrobić prosto z pudła, albo rozdłubać i poprawiać co się da.
  8. Na początku disclaimer. Zauważyłem że moje cykle fascynacji daną konstrukcją trwają ze 2-3 miesiące. W tym czasie maniakalnie przeszukuję Internet by zdobyć jak najwięcej informacji na temat danego pojazdu, uzupełniam literaturę, kupuję niezbędne dodatki, zadręczam znajomych o jakieś części i zaczynam klejenie. Po tym czasie mój zapał słabnie i model idzie w odstawkę. Dzieje się tak szczególnie jeśli się pojawia jakiś problem, który w danym momencie jest trudny do przeskoczenia. A potem... a potem na horyzoncie pojawia się kolejny obiekt do adoracji. Odstawiony model albo przepada na zawsze w czeluściach warsztatu albo powraca pod wpływem jakiegoś impulsu. Lubię te powracające modele, bo często mają już za sobą jakąś monotonną robotę, np. sklejone ogniwkowe gąsienice, obrobiony pierdyliard kółeczek itp. I właśnie tytułowy Luchs jest takim modelem, który wypłynął z niebytu. Tutaj tzw. "trigger'em" do jego powrotu była informacja o wypuszczeniu takiego wozu przez Border Model. A porzuciłem go w swoim czasie, bo kilka elementów (parę wahaczy i część gąsienic) było niedolanych. Napisałem niedawno maila do Mirage'a chcąc dokupić wybrakowane elementy i ku mojemu zdziwieniu firma zaproponowała mi je całkiem za darmo. Dostałem pełne ramki z zawieszeniem i chyba cały komplet gąsienic. Bardzo chciałem podziękować firmie Mirage za pomoc. Gąsienic mam teraz więcej, niż potrzebuję, więc jeśli ktoś też ma z nimi problem to chętnie się podzielę moimi. Kołami również. A teraz do rzeczy... Jakiś czas temu mocno mnie wciągnęły niemieckie jedynki i dwójki. Wnikliwie studiowałem wszystkie odmiany produkcyjne i typowałem swoich faworytów do budowy. Przy okazji miałem okazję przyjrzeć się bliżej Luchsowi czyli Pz.Kpfw.II wersji L. I o ile kiedyś podchodziłem do niego dość obojętnie, ot taki niewyrośnięty tygrys, to teraz mi się on bardzo podoba. Przejrzałem wszystkie książki które mam, grzebałem w Internecie. Wątek jacus1944 znam już chyba na pamięć. Podobają mi się zarówno Luchsy z frontu wschodniego jak i zachodniego. Ponieważ nie mogłem się zdecydować, którego bardziej chcę to postanowiłem zrobić oba. Z modelami jest pewien problem. W tej chwili na rynku są dostępne wypusty dwóch producentów, nasz rodzimy Mirage i całkiem świeżutki Border Model. Jeden drogawy a drugi jeszcze bardziej. Mirage trochę za prosty jak na model redukcyjny a Border jest absurdalnie rozczłonkowany (i wymaga poprawek). Ja miałem te szczęście, że jak byłem na luchsowym haju to udało mi się jeszcze kupić w Exito, ostatniego już chyba, luchsa z japońskiej Asuki. I po pracy nad Mirage'm i wnikliwym studiowaniu wypustu Bordera dochodzę do wniosku, że model Asuki jest idealny, szkoda tylko że nie jest dostępny. Ten wątek jednak jest o modelu Mirage, więc ponownie do rzeczy... Zachęcony entuzjastyczną recenzją Mirage’a na youtube gdzie co chwila się pojawiają takie określenia jak: a great model, very nice details, very very clean, it is almost like a tamiya kit, uznałem, że muszę go mieć. Zresztą zdjęcia Huberta z budowy też zachęcały. No i same wielgachne pudełko z pięknym boxartem aż się prosi by wyciągnąć po nie ręce. Tu jeszcze jedna dygresja. Maluśkie pudełko Asuki, ze zdjęciem gotowego modelu, w stylu dawnych wypustów Airfixa, wypada bardzo nieatrakcyjnie przy naszym Mirażu. W każdym razie, plan był taki: jeden pojazd z Normandii a drugi z frontu wschodniego. I jeszcze żeby bardzo się różniły między sobą. Ostatecznie padło, że Asuka będzie wykonana jako wczesny 4134 (kalkomanie sa w zestawie) z Normandii a Mirage będzie późnym pojazdem ze wschodu. Ten szczególny wypust Asuki, jest o tyle fajny, że poza elementami do wozu z Francji ma też ramkę z detalami do czołgu z Rosji. Więc gdyby jakiś element z Mirag'a będzie słabszy to się go zamieni na nadmiarową część z Asuki. I odwrotnie...
  9. Pamiętam ten film jak przez mgłę, tam występował taki wóz? Matejson, genialny model i podstawka. Ta palma, te rozrzucone orzechy i ten bieluśki piasek z marszu robią klimat tropikalnej wyspy skąpanej w słońcu. Cudo! Mimo tak nikczemnej skali to ta ciężarówka jest chyba spora?
  10. Jak w temacie. Poszukuję numeru taktycznego 41 (lub 14) będącego na kalkomaniach do Luchsa z frontu wschodniego.
  11. To chyba mamy ten sam model (6812). Z tym że chcę go przerobić na F, bo inne potrzebne elementy mam. Pan_na_Zulawach obiecał mi zweryfikować te wymiary. A potrzebuję tych: Mam nadzieję, że dragonowa wanna wersji A-C różni się od F tylko kształtem przodu a że miejsce mocowania osłon przekładni bocznych wypada u obu w tych samych miejscach.
  12. A dokładnie ze 4/5 wymiarów wanny. Mile widziana suwmiarka Szczegóły na priv.
  13. Ta blaszka to kwinesencja blach Edka - zastąpienie przestrzennych elementów płaskimi, niekoniecznie prawdziwymi. Nie ma na niej nic przydatnego. Nawet siatka jest skopana. Ten element jest skopany też na blaszce Abera, ale to była ich jedna z pierwszych, więc można wybaczyć. Osłona wylotu powietrza miała w BT-5 dwa paski wzmacniające. Trzy były na osłonie BT-7 i na BT-5 z silnikiem diesla V-2 (wtedy zamiast wielgachnego walcowatego tłumika były dwie rury wydechowe przechodzące przez tę siatkę). Mimo wszystko obstaję przy blaszce Microdesign'u - ona koryguje błędy modelu. Blaszka edka (i abera) tylko je uwypukla.
  14. Miałem kiedyś PaKwagena z dragona (pierwsza edycja) i mimo wiadra dodatków, to wciąż był słaby model. Po prostu sam pojazd w wykonaniu dragona jest bardzo kiepskim modelem. Zamiast tego lepiej kupić 251/22 z AFV za ok 150 zł. AFV'owskie hannomagi są chyba najlepiej opracowanymi na rynku a w tym zestawie jest i metalowa lufa i blaszana, już uformowana, osłona działa.
  15. Tak, to chyba słuszne podejście Ten model ma tyle baboli, że szkoda się na nim doktoryzować. Ja miałem do niego dwa podejścia, pierwszy poszedł do śmietnika, drugi został porzucony w połowie poprawiania, ostatecznie wybrałem drogę ożenku kadłuba hobby bossa z wieżą tamiyi Model chwilowo w odstawce, czeka na powrót weny. Nie pamiętam jak wygląda blaszka Eduarda do BT-5, ale podejrzewam, że może być licha jak wszystkie blaszki Edka do pojazdów. Ciekawa alternatywą może być blacha z Microdesign'u, sam zobacz: https://www.plastmodel.pl/54725-microdesign-md-035355-bt-5-detail-set-135 A malowanie jakie dasz? Hiszpańskie jest bardzo atrakcyjne...
  16. A jak bardzo chcesz poprawiać błedy tego zestawu?
  17. Oczywiście! Jak mam rozgrzebanego Jagdpanzera IV z dragona, to jakiś Chińczyk musi wypuścić dokładnie tą samą wersję.. ech... A co do LUCHS'a to obejrzałem wypraski i instrukcję (w Internecie) i porównałem z dokumentacją. Borderowy Luchs to wersja późna z szerokim włazem z tyłu wieży. Więc z trzech proponowanych pojazdów (4121, 4134 i 4114) nie da się zrobić tego 4134, który jest wcześniakiem. Proponowane w instrukcji osłonięcie przednich wizjerów odcinkami gąsienic widziałem tylko na zdjęciach pojazdów na froncie wschodnim. Ale i tak kupię ten model, ze zwykłej ciekawości.
  18. I pewnie rysunki w skali mają wielgachny napis Militaria w poprzek całego rysunku, tak żeby modelarz nie mógł z nich skorzystać.
  19. To tekst z poprzedniej strony, więc może juz zapomniany ale okrutnie mnie ubawił. Sam zbierałem TBiU. Najwyżej ceniłem zeszyty o czolgach (malo ich bylo) i zagranicznych samolotach. Rosyjskie sie nie liczyly jako zagraniczne, no chyba ze fajnie wygladaly jak np. ŁaG. Na drugim końcu były armaty i karabiny (np. Manllicher). Ani to fajne ani nowoczesne ale sie kupowało/zdobywało zeby miec komplet. Ale dno dna to był ten radar Najgorszy zeszyt świata. Oczywiście mam go.
  20. Dla samych gąsienic warto kupić ten model Dzięki na link do in-boxa. Czekałem, żeby zobaczyć co tam spieprzyli. Widać, że przy niektórych modelach nie robią żadnego researchu. Ten stug 3 z załogą wygląda dla mnie, laika, bardzo atrakcyjnie. Ale ten crusader.... ech... Zastanawiałem się czy skopiują zamek działa 2 pdr z italeri, ale nie, tu mnie zaskoczyli, dali 6 pdr ze swojego crusadera III, który jest wierną kopią zamka italerkowej III. Kopią zresztą bardzo odległą od oryginału. W odlewanej osłonie jarzma dodali literki DBS i fakturę odlewu. Nie jestem teraz w stanie zweryfikować czy kształt całości jest poprawny, ale widzę, że nie dali charakterystycznego ucha u góry, które służy do podnoszenia tego elementu. Klapa tej małej wieżyczki jest tu w modelu cienką klapką podczas gdy w oryginale miała ona dospawany (?) jeszcze taki szeroki kołnierz na obwodzie. O fartuchach już wszyscy pisali. Border przekracza granice żenady tym modelem.
  21. Tak, tak, masz rację. Użyłem za dużego skrótu myślowego. Ale to jest tak prosta przeróbka, że nie wymaga żadnego żywicznego dodatku. Ewentualnie można zagadać z kimś kto ma R-35 z HB, tam w opcji jest ścięta kopułka z drzwiczkami.
  22. Piękny wóz, jeden z moich ulubieńców. Na polski wrześniowy się nie nadaje, bo nasze miały wczesne wizjery na wieży a model ma późne. Ale może niemiecki z piękna panią? Tylko trzeba by mu kopułkę ściąć.
  23. Szukam nowozelandzkich oznakowań z Miniartowej Valentyny Mk.V (35106). Ponadto szukam też elementów do wcześniejszej wieży a które są tym modelu niewykorzystywanie (włazy wejściowe, podstawa anteny, jarzmo działa itp.). I gąsienice ogniwkowe. Może ktoś dał do swojego modelu ruchome bronco lub fruila i ma zbędne zestawowe?
  24. W dziesątym zeszycie "Od Acromy do Zwyciężcy" na stronie 385 (numeracja jest ciągła od pierwszego zeszytu) są dwa zdjęcia, które przedstawiam poniżej. Są to pojazdy z 1. i 2. Batalionu Spadochronowego. Zdjęcie wykonano podczas defilady w Bersenbruck w Niemczech w 1946 roku. Wg mnie sa to wozy w wersji Mk.III ze spawanym kadłubem i dedykowane wojskom spadochronowym. Na przedniej dolnej płycie wanny nie widać nitów, pojazdy nie mają sandartowych świateł, brak im bocznych osłon przeciwpyłowych. Czy ktoś może potwierdzić że moje przypuszczenia co do wersji są prawdziwe? A jesli tak, to ciekawe kiedy dostaliśmy te wozy. Czy brały udział w walkach?
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.