Halsey
Użytkownicy-
Liczba zawartości
627 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Halsey
-
Skoro muszę... W weekend wrzucę galerię wersji Mk.II w granatowym malowaniu FAA, bo do tego czasu skończę w nim detale (zachciało mi się robić nowe lufy kaemów, przewody hamulcowe itd.). Tutaj na bieżąco z dziś: http://halsey-models.blogspot.com/2010/04/hellcat-mk-ii-eduarda-bazowo.html
-
Fajna kolekcja, aż zazdroszczę Moim faworytem jest C-17. Mały pilot ma świetne niebo, trochę co prawda na jego niebie smog siarczany, bo tak żółto i do tego ten tłok wokoło lotniska, ale to jest to najlepsza droga do wychowania nowego modelarza
-
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
Halsey odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Doszukałem się gaśnicy (bo najpierw musiałem znaleźć tę wielką kartę formatu A3 ze schematem), co prawda dysponuję wydrukiem przekroju izometrycznego F6F-5, ale może coś pomoże. Co do tych beleczek za szybą, nadal nie wiem co to jest i jest to jedna z większych dla mnie zagadek Hellcata Na tym zdjęciu część numer 67 to fire-extinguisher -
[in-box] F-14D Tomcat "Azusa Miura" - 1/72 Hasegaw
Halsey odpowiedział Marek44 → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Bardzo kosmiczny samolot, widać Japończycy poszli własnym tokiem zapotrzebowania, ale może i dobrze, że takie coś ukazało się na rynku. Co do zdjęć - są ok, przysłona widzę na tyle domknięta, że nie robi się mała GO, zdjęcia części w ramkach od góry rób na matowym papierze, tekturze itp., by połyskliwość podkładu nie konkurowała z częściami, jeden balans (ale właściwy) na wszystkie zdjęcia w tym samym świetle nie dają miksu jaki nieraz widujemy, gdzie model w różnych ujęciach, ma też całkiem inne kolory. Nie uderzaj lampą od przodu (a widzę tego nie robisz i bardzo dobrze - inaczej byłyby mocne bliki oraz twarde cienie pod spodem), czasem dawaj dwa źródła światła kontrujące (z lewej jedno, z prawej drugie). Czyli ogólnie bardzo dobrze. -
Były to wersje eksportowe odpowiednich typów F4F. Przykładowo Martlet mk. V zwany również Wildcatem mk. V to odpowiednik amerykańskiego FM-1. FM-1 posiadał w zasadzie jeszcze silnik identyczny jak w F4F-4 - czyli Wright R-1820-40B Cyclone. W tej wersji jednak zrezygnowano z 6 kaemów i wrócono do pierwotnej wersji uzbrojenia w 4 kaemy (nie montowano dwóch w ruchomych skrzydłach). Odpowiednik wersji VI musiałby już mieć inną osłonę silnika, bo FM-2 czyli Wildcat mk. VI posiadał nowy mocniejszy silnik (mimo tego w wyniku dołożenia opancerzenia, jego osiągi nieznacznie spadły). To tak w skrócie. Dodam, że mam ogromny sentyment do tego samolotu, bo ponad 20 lat temu (lub po prostu około 20 lat temu) skleiłem go z Małego Modelarza w wersji porucznika O'Hare i bardzo długo mi służył na szafie, potem budowałem z kartonu (nie pamiętam producenta FM-2 w wersji granatowej). I o ironię, moim pierwszym Hellcatem sprzed 20 lat była wersja FAA (też mały modelarz). Stąd mile zaskoczył mnie Michał, wstawiając tutaj duet walecznych kotów Pacyfiku właśnie w wersji FAA.
-
Róż, czy żarówiasta zieleń, fluorescencyjny żółty, obojętnie, wszystkie one mają cechy maskowania... w odpowiednich warunkach. Mnie tylko ciekawi, skąd miałeś takie kolory? Bo tu już widzę raczej paletę Pantone, niż jakikolwiek wzornik modelarski Pogrzebałem trochę i po latach temat odżył, warto czasami poszperać w czeluściach forum.
-
Jak ja to przegapiłem, tego nie mam pojęcia. Ale lepiej późno tu wpaść niż wcale. Dużo rozwodzić się nie będę, bo rewelacja i do tego samego dążyć będę w Hellcacie w barwach łaciatych, gdzie też rzucę pasy z dnia D. Jak widać nasz kolorystyczny ekspert idealnie pokierował sprawę naszych maszyn (moja jeszcze przed przed przed, obecnie zmieniłem preferencje Hellcata mk.II z łaciatości na granatyzm). Z podstawką jest to już ideallizm sam w sobie. Minię na pokładzie finalnie zastosowałeś z jakiego koloru? Za taki model do krzynka piwa z lotu ptaka!
-
No, to teraz skieruję się ku P-47 A tak poza tym, szukałem galerii F6F, bo byłem ciekaw rozwiązań, malowań, czy jest tendencja do jakiegoś gloryfikowania słynnego malowania itp. no i muszę przyznać, że takiego jak Twój, nie ma nigdzie na świecie
-
O Boże! Ja już więcej nie naciskam "szukaj" i nie wpisuję Hellcat, różowego Shermana przeżyłem, bo to nie moja działka, ale coś Ty zrobił z Hellcatem? Teraz będzie mi się śnić...
-
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
Halsey odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Siadłem do szukania, rano wstawię informacje, bo sam kiedyś analizowałem te poprzeczki - gdzieś nawet czytałem że to wzmocnienia płyty pancernej... ale to tylko świta mi w głowie, a w monografii AJ-Press nie ma o tym wzmianki, dlatego szperam gdzie indziej. Gaśnicę, to chodzi o układ gaśniczy przedziału silnikowego, czy chodzi o kabinę? -
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
Halsey odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Pięknie idzie, a ja kończę okres letargu (cały miesiąc miałem taki) i też zacznę dalej działać z Edkiem (Hellcat Mk. II) oraz "foliowanym" Za to tutaj same piękne detale, na razie widzę chyba najlepszy warsztat tego forum z Hellcatem, brawo i oglądam dalej -
Szkoda że Missouri nie działa i Hornet
-
Świetnie wychodzi. Z początku bałem się o Dark Slate Gray, bo na zdjęciu z tylnymi statecznikami (pierwsze od góry na tej stronie) było za jasne. Natomiast dwa ostatnie zdjęcia już dają dobre wrażenie odcienia tego koloru - jasnością jest on zbliżony do sąsiedniego zielonego, natomiast kontrastowo ciemniejszy od spodniego koloru Sky. Mniemam że tamto było prześwietlone trochę, albo przyciemnienie spowodował sidolux jeszcze dodatkowo. Teraz (patrząc na ostatnie zdjęcia) jest bardzo dobrze. Reszta jest cacy, tutaj za kornikiem skłaniam się ku kilku zaciekom
-
No pięknie Lubię takie SF Co do jednorazowego użytku o którym pisał RAV - chwilowo i prototypy Helldiverów też tak miały (nurkowało się raz, a porządnie), nawet po modyfikacji do wersji produkcyjnej weszły z długim nosem i silnikiem gwiazdowym daleko od głównych skrzydeł.
-
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
Halsey odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Ja myślę, że nie przy tym modelu, owszem fajna sprawa, ale tylko w kontraście z gotowym już modelem obok lub na dioramce fragmentu hangaru lub windy na lotniskowcu. To sporo pracy, myślę, że teraz lepiej poznać płatowiec i detale oraz wszystkie aspekty, a potem kiedyś zrobić podobny - być może w innej skali (trumpeter oferuje w 1:32 ze składanymi, z tym że tam trzeba oś silnika podnieść ), może w takiej samej i poszukać żywicznych wstawek w miejsca łączenia (lub zrobić od podstaw te elementy). Na ten czas pozostał bym jednak przy wersji full, tym bardziej, że zrobiłeś doskonały zabieg z nitowaniem A wersję garażową potem ;) -
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
Halsey odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Nitowanie świetne Tym bardziej, że nitowarka Twojej produkcji. Ja posługuję się mniej zaawansowanym produktem z rozmontowanego Zenitha w tym celu: A efekt widzę jest znakomity, kabina też brnie do przodu, oj będzie to znakomity Hellcat -
F6F-5 Edek 1:48 Lieutenant (jg) Arthur Ray Hawkins
Halsey odpowiedział okram12 → na temat → [L]Warsztat
Oj dawno mnie tu nie było, a widzę postępy. Blaszki to faktycznie trudny etap, ale efekty zawsze są bardzo satysfakcjonujące. Model też dostaje piękne detale, których próżno szukać w wypraskach, szczególnie w tej skali. Czy odpuszczać pewne detale, które będą niewidoczne? To zależy jak mentalnie podchodzisz do tego. Niektóre, jeśli nie są widoczne, a nie masz takiego odczucia, że coś tam brakuje, a nie jest to istotne, to możesz pominąć. Ja jako tutaj Hellcatomaniak pewnie bym przykleił te detale, by samemu wiedzieć, że to tam jest, mimo że nie widać. Po prostu przy modelu Hellcata wczułbym się w rolę pilota w skali 1/48 i w wyobraźni siadł na fotelu pilota szukając pod fotelem tych detalików. To oczywiście moje podejście, Ty wybierz drogę taką, jaka Tobie najlepiej pasuje, masz mieć z tego przyjemność, a nie męczarnię To tyle, czekam na dalszy etap prac -
Owszem jak na płynny specyfik to spora powierzchnia i tutaj działają prawa fizyki, gdzie więcej kleju zbiera się przy brzegach. Na taką wielkość nie lepiej zastosować jakieś tworzywo przezroczyste?
-
HMS Hood- czyli wielka modernizacja starej Tamiyi
Halsey odpowiedział Sebaar → na temat → [O]Warsztat
A ta ilustracja nie przedstawia przypadkiem okrętu jeszcze przed wojną? Na pewno nie są to okolice 1941 roku, świadczy o tym przedni maszt oraz zdjęte potem wieżyczki artylerii średniej na dolnym pokładzie. Więc obraz jest troszkę jakby nie trzymający realiów. Hood przed wojną był chlubą i wizytówka Royal Navy, zatem porządek, dopucowanie itp. były na nim faktycznie rzeczą pierwszorzędną podczas wizyt na całym świecie. -
Bardzo mile zaskoczyłeś mnie zdjęcie quickboosta, piękna robota, skoro taki drań siedzi w Twoim modelu, to super sprawa. Faktycznie mocno różni się detalami od pudełkowego, tylko dorobić przewody i miniaturowe cudo można dać na wystawę, szkoda go tylko chować pod osłonę ;) Hellcatów teraz przybywa tyle, że przebiją liczebnością niedługo popularne Me-109 czy Spitfire ;) Nie powiem jednak, że się nie cieszę Będę czekać zatem niecierpliwie na kolejnego Twojego piekielnego kota z wytwórni Grummana
-
Skoro polecasz quickboosta to do F6F-3 sprawię sobie go i porównam wtedy efekt z klasycznym pudełkowcem, a tym żywicznym. Na pewno quickboost wspiął się na wyżyny, więc na pewno procentować będzie to też na podniesienie morale. Warsztacik XF6F-3 jest tutaj, muszę to popchnąć w weekend dalej: viewtopic.php?t=19173
-
Z Porterem się zgodzę, bo to już nie był okres kiedy większe nasilenie nocnych nalotów dawało się we znaki, jak podczas kampanii na wyspach Salomona. Ja przed sobą mam jeszcze dłuższą drogę do F6F-5N (najpierw XF6F-3 i Hellcat Mk. II, potem F6F-3 i dopiero F6F-5N). I tutaj mam w związku z tym pytanie - czy jest wyraźna różnica między silnikiem Eduarda (pudełkowym) a tym Quickboosta? Chodzi bardziej o efekt końcowy w gotowym modelu, bo przyznać trzeba, wiele to go nie widać, wydaję się, że w Avengerze silnik R-2600 jest bardziej eksponowany.
-
Tak wpadłem, widzę galerię z Hellcatem, mówię: o będzie można popastwić się... Nie można popastwić się... Nie można przyczepić się... I to mnie cieszy Plusy takie wyraźne: okopcenia, wersja F6F-5N - rzadziej spotykana niż powszechnie widywane i wspomniane Stambooki, McCampbelle w opcji Minsi III, dobrze dobrany kolor poszycia, ale czy nie jest zbyt matowo-satynowa. Gdyby to był większy projekt, to można pokusić się o nitowanie, a kółka wedle panującej mody można lekko od spodu zeszlifować ;)
-
Ale Hellcatów takich to nie ma? ;)
-
Wszystko OK, tylko nie mam pojęcia czy poradziłbym sobie z lądowaniem... ;) Ten element jest na pewno najtrudniejszy i niebezpieczny.
