Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. letalin

    Polskie KAI FA-50

    Bo kieruję się w mowie i piśmie raczej intuicją, wyczuciem, a nie regułami, których po prostu nie znam. Jestem językowym lajkonikiem z perypetii Europy i dlatego Pan przedszkolanka, albo pan siostra, mi nie pasują.
  2. letalin

    Polskie KAI FA-50

    Nie mam nic przeciwko feminatywom. Unikam zbyt skomplikowanych i wtedy "pani" rozwiązuje mi problem. Zamiast palnąć jakąś dziwną fałszywą feminatywą. Niektóre brzmią dla mnie nienaturalnie. Lekarka, modelarka, są powszechne. Odwrotnie jest z przedszkolanką, gdzie forma męska jest mi nieznana i użyłbym po prostu wychowawca przedszkolny.
  3. letalin

    Polskie KAI FA-50

    żądam empatii, nie tylko sobie życzę. Napisałem co o tym myślę, nikogo nie zmuszam do przyjęcia moich opinii. Te bzdury o upokarzaniu mogłeś sobie darować. Szczególnie, że sobie wymyślasz interpretacje jakie Ci pasują.
  4. letalin

    Polskie KAI FA-50

    OK. Wg mnie ma. Pani to uniwersalna feminatywa. Do tego dołączam dowolny rzeczownik i mam feminatywę , ale łatwiejszą w konstrukcji, niż rozwiązanie dylematu kapitanka, kapitanczykowaneczka, czy kapitana. Widzę tylko przewagi form prostszych nad bardziej skomplikowanymi. Feminatywy są dla mnie skomplikowane. Pisząc psycholożka, musiałem się chwilę zastanowić nad poprawnym zapisem. Na szpieżkę, czy naukowczynię sam bym nie wpadł. Kto nie zmieniał użytego słowa, gdy nie był pewien ortografii? Jak kto lubi bogatym językiem operować, to jego wybór i niewątpliwie feminatywy wzbogacają, ale to jest dla mnie niezakonieczne. Komunikacja, potem ozdoby.
  5. letalin

    Polskie KAI FA-50

    Użycie feminatywy "kapitanka" nie znosi zwykle potrzeby użycia formy grzecznościowej "pani". Mamy więc : "Pani kapitanka", zamiast pani kapitan. I wielu po prostu wybiera formę krótszą, bez oglądania się na nic innego.
  6. letalin

    Polskie KAI FA-50

    Ja bym szukał prostszego wytłumaczenia: Ekonomia języka. Powiedzieć "pani psycholog", "pani kapitan Anna" jest po prostu łatwiej, niż "pani psycholożka", czy zadumać się mocno nad feminatywem od kapitana. Kapitanka? Kapitan Anna, albo pani kapitan jest też dobre, taka feminatywa domyślna. Unikanie skomplikowanych femintatyw daje cały czas zrozumiały, prosty przekaz, a o komunikację w języku chodzi, a nie tylko o spełnianie reguł rady mędrców, czy specyficznych potrzeb różnych grup. Język jest narzędziem. Jeśli narzędzie działa, to kolor nie ma znaczenia, natomiast większość wybierze lżejsze, poręczniejsze i mniej kosztowne. Jest oczywiście grupa twierdząca, że mowa jest źródłem nieporozumień i wtedy zastanawiam się, czy w takich przepychankach chodzi o komunikację za pomocą języka, czy raczej o podgrzewanie konfliktu?
  7. Kołpaki od Spitfire miała też większość rumuńskich. Z wyjątkiem trzech, ex-jugosławiańskich, ale te miały też kryte płótnem skrzydła. Nie wiem dlaczego tego nie widzisz, bo wg mnie to bije po oczach.
  8. I dotyczącą wszystkich fińskich uwaga: Kołpaki były od Spitfire. Trochę większą średnica, niż typowe dla Hurricane z de Havilland. Zamiennik Quickboosta 72 166, albo może coś pasuje z jakiegoś modelu Spitfire? Przy czym szansa, że się trafi taki z odpowiednią średnicą mała. Producenci rzadko kiedy robią zestawy w 1/72
  9. HC-458 W opisie jest błędnie podana jednostka i data. Samolot należał do 1/Lentolaivue 10 we wrześniu 1941. Druga część opisu sylwetki HC-452 pasuje do HC-458. Lotnisko Utti. Zamieniono opisy, a raczej zmieszano. Do września latał w LeLv 32 i tam Kapt Kalaja uzyskał na nim zwycięstwo nad SB-2 4 lipca 1941 . Zginął na nim 16 września 1941 zestrzelony przez ogień z ziemi. Zółty element identyfikacyjny na przodzie kadłuba pojawił się we wrześniu, w ostatnich dniach egzystencji tego samolotu. Wcześniej był tylko żółty pas za znakiem rozpoznawczym na kadłubie i żółte końcówki skrzydeł. Jest zdjęcie z czerwca 1940. Ważne, że nie ma swastyki na spodzie lewego skrzydła. Jakaś plama nie mająca sensu, raczej ślad reparacji. Wtedy nie używano jeszcze żółtego koloru jako szybkiej identyfikacji. Jak już ustaliliśmy samolot został zniszczony 16 września 1941. Czy miał wtedy swastykę na spodzie lewego skrzydła? Wg instrukcji jej nie było, ale to chyba błąd. Był rok na uzupełnienie braku. Są dwa zdjęcia z końca czerwca 1941. Na tym zdjęciu widać, że swastyki na spodzie płata nie leżały swoim środkiem na granicy żółtego koloru, tylko były lekko przesunięte ku końcówkom skrzydeł. Lewe skrzydło w powiększeniu. Wyżej surowe zdjęcie, niżej z czerwoną prostą linią, która odcina jasny łuk wysklepiający się nad nią. Gdyby tam była prosta linia granicy żółty-czarny, to jasny łuk byłby wypukły w drugą stronę, tak jak wypukły był profil skrzydła. Wg mnie jest tam jasne okrągłe pole, w tej projekcji będące dość płaską elipsą. Brak różnicy odcieni szarości z żółtą końcówką wynika z tego, że pod tym kątem wszystko się zlewa, jest to tylko światło odbite pod dużym kątem i stąd trudność z zobaczeniem czegokolwiek więcej, niż granicy między matowym czarnym, a półmatem żółtej końcówki i znaku rozpoznawczego. Oceń sam. Mam wrażenie, że rozciągnięto w interpretacji stan z roku 1940 na to co miałoby być rok później. Ja bym to malowanie dał bez żółtego dzioba i ze swastykami na spodzie obu skrzydeł. Ostatnie zdjęcia HC-458. Trochę inna odległość żółtego pasa na kadłubie od znaku rozpoznawczego, niż w instrukcji. Antena drutowa. Wg autorów książki "Suomen Ilmavoimien Historia" HC-452 w malowaniu zaproponowanym przez AH wyglądał tak w marcu 1943 roku. Pilot wymieniony w instrukcji Lt Ararne Arte nazywał się naprawdę Aarne Arte, ale jest wg "Finnish Aces" łączony z HC-458 w roku 1941:) Na HC-452 latał w 2/LeLv 26 w marcu 1943 Sgt Aarno Siro. Malowanie jest tu do poprawienia o faliste linie podziału kolorów na krawędziach natarcia skrzydeł i inne granice kolorów na przodzie kadłuba. Cóż, modelarz nie może ufać instrukcji. Dlatego zdjęcie jest najważniejsze, a jeśli instrukcja tłumaczy to inaczej, to trzeba wiedzieć, że robią to tylko ludzie, tacy jak my, którzy są po prostu omylni.
  10. Pracuję nad tym. Dla siebie, a przy okazji dla Ciebie i reszty. Nikt nie będzie się śmiał. W instrukcji są błędy, ale wszystko będzie rozkminione na bazie opracowania Keskinena i Stenmana. Wybór malowań mocno problematyczny. Wg mnie HC-452 lepiej było dać w rafowskich kolorach, bo tak malowany walczył i zniszczył 2,5 sowieckich maszyn. Na HC-458 zginął Kapt Kalaja 16.09.1941. 4 lipca zestrzelił na nim SB-2. Wtedy nie miał jeszcze żółtego dzioba. Ten błąd daty już wychwyciłeś i ja tylko potwierdzam.
  11. obrazek pokazujący również te popieprzone czasy, ich inną stronę, gdy lepiliśmy swoje pierwsze modele, czy do pierwszych kobiet. W sumie teraz też są ciekawe czasy, a my dalej mamy swój świat i wklejamy, albo nie, pilocików do kabiny. Wspomniałem tę historyjkę, bo było coś o ZOMO. Jestem już w domu i patrzę do fińskiej książki. Masz rację, spory bałagan. Do tej pory tego nie zauważyłem. Nie miałem z tym nic wspólnego
  12. Historia prawdziwa: ZOMO dało jakiś medal za ofiarność i odwagę chłopakowi, który wyciągnął z Motławy topiącego się zomowca w pełnym rynsztunku. Była demonstracja, ZOMO weszło do akcji, jakiś mniej rozgarnięty został odizolowany od swojego oddziału i wrzucony przez demonstrantów do rzeki z mostu. Ten nagrodzony medalem był prowodyrem akcji, ale jak zobaczył, że zomowiec nie umie pływać i zaraz się utopi, wskoczył do rzeki i go wyciągnął. Zomowiec wiedział jak było, ale z wdzięczności za uratowanie życia nie zdemaskował swojego wybawcy na fecie przy dekorowaniu bohatera. Taki obrazek pokazujący popieprzone czasy, które tu wspominamy z nostalgią.
  13. W niedzielę wracam do domu i będę mógł to wyjaśnić.
  14. nie, to nie ja. Napisz co jest nie tak, mam trochę o fińskich i rumuńskich, mogę sprawdzić. Sam jestem ciekaw.
  15. Mocna strona AH to proponowane malowania. Moja broszka i wiem dokładnie ile pracy jest w to włożone i wiem, że żadne aftermarkety nie dorównują starannością temu co jest w zestawie Hurricane. Zapowiedziane przez Xtradecals trzy sety na Mk.IIC budzą moje przerażenie masą błędów. Są w jednym dwa malowania tych samych samolotów co w zestawie. Można porównać. W LF644 jest błędnie kod na lewej burcie. W BE581 wszystko źle. Stan wiedzy sprzed wielu lat. Czerwone litery na BE500 to błąd, tak jak i rozkład plam kamuflażu. Smutek. https://www.hannants.co.uk/product/X48238?result-token=oMPqV
  16. mój sentyment do Matchboxów przemówił. Max.35 części, jeden wieczór sklejanie, drugi malowanie. Target wymrze za 20 lat i trzeba wychować młodzież. Zbyt ambitne, ale kto wie, zanim nie spróbuje.Z drugiej strony wiem, że ryzyko i AH, to dwa różne bieguny.
  17. Modele 1/72 są wg mnie obecnie zbyt skomplikowane. Tamiya robi zadziwiająco proste, niekoniecznie doskonałe, ale uznawane za wzorzec miniatury w 1/72. Uznawane za świetnie spasowane, b.proste w montażu. Sądzę, że w tym kierunku ciąży AH w 1/72. Jedna duża ramka, mała ramka ze szkłem i kalkomania. Do złożenia w weekend. Wg mnie 1/72 nie potrzebuje maksymalnej komplikacji, setek części, a prostoty i co za tym idzie niższej ceny. Nawet kosztem uproszczeń i skrótów. Odbiorca ma być już z pokolenia nastolatków, żeby dał radę Dziadersy nich sobie waloryzują, albo kleją 1/48.
  18. może żyłem w innej rzeczywistości? Coraz bardziej jestem o tym przekonany. Tej konwersji, ani Valentine nie mogło być 45 lat temu.
  19. taka sytuacja: Relaks, ruda na myszach, kolega modelarz opowiada o latach gierkowskiej prosperity, ja mu mówię, że były nawet Tamiye 1/35. Wymieniam T-55, Centurion, Bishop. A on mi, że Tamka nigdy Bishopa nie robiła, a ja go jak dziś pamiętam, cenę nawet też. Założyłem się o stówę. Sprawdzam na Scalemates i nie ma. Szukam wszędzie, bo żal stówy i nie ma. A w pamięci jest. Coś mi się ubździło? No, ale jak? Z KW-2 pomieszało mi w pamięci? Kwestia może medyczna, a nie modelarska? Był ten Bishop i zniknął?
  20. Nawet Jostein nie narzeka. Traktuj to jako recenzję.
  21. Blaszka to przeszłość. W Hurri 1/72 AH jest blaszka i tam jest dużo części powodujących tylko frustrację. Chciałbym wiedzieć ilu modelarzy skutecznie zamontowało np. uchwyty do otwierania kabiny. Ich delikatność i wielkość nie nadaje się dla moich oczu i drżących rąk. Wymyślałem przyrządy montażowe, ale też bez sukcesu. Pomysłem AH jest prosty w montażu model. Coś w rodzaju Tamiyi, gdzie balans między przybliżeniem do oryginału i prostotą montażu jest optymalny. Prosty w montażu, ale bogaty w detale. A blaszki z ich płaskościami są passé. Zupełnie mnie nie przekonują np. przewody zapłonowe z blaszek na silnikach Hayate, czy Wildcata. Płaskość biję po oczach i druk 3D ma tu przewagę.
  22. Ja też czekam na obiektywne recenzje. Gdyby Sebol ją zrobił, byłoby super Ja kiedyś zrobię porównanie AH 1/48 z Revell 1/32. Nieobiektywnie
  23. Cena pewnie przekroczy profipacki Eduarda. Jednak jeśli ktoś chce model Hurricane, a nie substytut jakim jest Hasegawa, to na pewno nie pożałuje zakupu. Pochwalę się, że miałem wpływ na proces powstawania zestawu, część po części, jako niezależny konsultant (Hurri jest moim ulubionym samolotem od dawna) i nie widzę słabych stron. Hurricane nie jest łatwy. Nie ma żadnego pewnego, wyczerpującego źródła wiedzy o tym samolocie. Wszystko wymagało setek godzin weryfikacji i porównywania ze zdjęciami, chociaż teoretycznie był projekt 1/72 i dużo można było przejąć, ale jest to zupełnie nowe opracowanie, a nie nadmuchane 1/72. Wszystkie delikatne nieścisłości z 1/72 zostały usunięte. Problemem może być tylko to, że w projekcie są rzeczy, których zobaczenie i docenienie wymagałoby gruntownej wiedzy i bystrego oka. Tak więc model jest nawet trochę za dobry i czas jego projektowania dlatego był tak długi, bo nie było kompromisów. Jeśli to jest dla Ciebie zbyt entuzjastyczne, to przyjmij, że jestem po prostu cholernie zadowolony, albo wręcz uszczęśliwiony efektem. Edit: Cena 198 złotych. 45€. Czyli ok.15% więcej, niż nowe profipacki Edka.
  24. Film jest z sierpnia, a znaki zaczęto przemalowywać w czerwcu. To był proces. Są zdjęcia występujących obok siebie znaków starych i nowych. To wytłumaczenie jest jak najbardziej prawidłowe. Twój model, twoja decyzja. Dla mnie kołpak jest najprawdopodobniej czerwony.
  25. Masa malowań, ale i wersji. Bf 109D, to przecież zupełnie inny samolot niż E, T, czy G, albo K. W zasadzie każda firma powinna mieć swojego Mietka i Spitfire, albo Mustanga. Cała reszta, w tym mój faworyt Hurricane, to nisza w porównaniu do tych klasyków.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.