Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. letalin

    Pzl-46 Sum.

    I warto będzie zapłacić nawet trochę więcej i poczuć satysfakcję, że nie jest się już małym chłopcem, który musi mieć zabawkę natychmiast, a takim większym, potrafiącym trochę zaczekać, odwlec konsumpcje, gdy to się opłaca.
  2. Bywałem co roku na imprezie w Sztokholmie. Zawody z kilkunastoma modelami w kilku kategoriach, giełda staroci. Nagle w tym roku koniec. Nie było zawodów i giełdy. Organizatorzy nie mają już sił i chęci. Przekażą pałeczkę komuś chętnemu, ale czy się pojawi?
  3. letalin

    Pzl-46 Sum.

    Jednym z powodów mojej niechęci do produkcji p.Walczaka jest tempo opracowywania tych miniatur. Tam nie ma refleksji, nie ma poprawki, a modelu w kilka tygodni nie da się opracować na poziomie, który byłby znośny. Nie rozumiem również podejścia zakładającego, że jeśli nie ma dobrych planów, to każde rozwiązanie jest akceptowalne. Poza tym człowiek wydaje się mało zainteresowany jakością, a raczej szybkim zyskiem, bo temat przyciąga ludzi gotowych zapłacić niewygórowaną sumę za cokolwiek podobnego do ulubionego samolotu. Jestem na nie. Tym bardziej, że rynek na pewno zaoferuje lepsze wydruki. Wilka można będzie już wkrótce kupić wydrukowanego z projektu Ireneusza Targonia, który podchodzi do tematu zdecydowanie poważniej, technicznie, obrabia projekt nie tylko w 3D, ale i z użyciem zwojów mózgowych. Projekty p.Targonia można obejrzeć na FB. Niech sobie każdy zobaczy, co można uzyskać w tej technologii, porówna do tego co oferuje p.Walczak i sam sobie odpowie na pytanie: Czy warto popierać portfelem projektantów mających słabe przygotowanie do takiego zadania i nie mających ambicji by to zmienić?
  4. Jeśli to ten Paweł G. o którym myślę, to on się już nie odezwie, bo zmarł i stąd wynikł problem.
  5. To dotyczy lat świetności. Nie mam pojęcia kiedy, ale dawno temu przestali robić przybory szkolne, czy żołnierzyki. Wypłowiała reklama na budynku ostatniej siedziby firmy mówi tylko "Modele samolotów" i wisi tam dłużej, niż AH istnieje. Autor wątku uzyskał info o konkurencji z Chin, która wycięła ich z rynku ekierek i liniałów plastikowych.
  6. Do mnie napisał, ogłaszałem się kilka razy w Klubie-Iskra, ktoś zza wschodniej granicy, nie pamiętam z jakiego regionu i zapytał, czy znam Roberta z mojego miasta, który mu nie wysłał obiecanych modeli. Roberta znałem. Zapytałem co i jak. Miał sporo modeli NOVO ze wschodu i stwierdził, że to element zemsty za zagarnięte Kresy i nigdy nic nie wysyła do Rosji. Tak więc zostałeś pomszczony wielokrotnie.
  7. Tak tylko chcę pokazać, że uważnie czytałem tę historię. Padło tu nazwisko prof. Tomasza Goworka, człowieka wielu talentów, ale mi znanego głównie z przepięknie napisanego konspektu o myśliwcach Wielkiej Wojny. Mówie i myślę "goworkiem", gdy dotyczy to tego tematu. Niestety dla mnie zajął się fizyką jądrową, zamiast literaturą lotniczą. Jakiś czas temu miałem z nim kontakt i wydawał się zupełnie nieświadomy popularności tej jego książeczki w środowisku aviomaniaków. A modelik co najmniej świetny. Nie muszę tego pisać, bo po co, gdy wszyscy to widzą?
  8. Jak-3 ze Smera/Hellera był u mnie w 1987. Z wymiany z czeskim kolegą.
  9. ZTS był u szczytu chwały w 1983 roku, po opracowaniu i wydaniu Łosia i utrzymał poziom następnym dużo prostszym RWD-5. Te modele nie odbiegały jakością od zachodnich zestawów, ale to było prawie 40 lat temu. Potem było gorzej. Przede wszystkim zmarł główny projektant, a w Polsce nie było technologii dającej szansę na utrzymanie się w peletonie. Pada ze strony Merlina ocena, że popełniono błędy. Oczywiście, ale jak się popatrzy na polskie firmy modelarskie, to jaka odniosła sukces? Intech, RPM, Aeroplast, AGA, ABC Modelfarb, Reflex, czy firmy konfekcjonujące cudze produkcje nie przeskoczyły progu "niemożliwości". Żaden z producentów vacu, żywic debiutujących w końcu komuny i w latach dziewięćdziesiątych nie przeszedł ewolucji do wyższych lig, czyli przynajmniej dobrych short runów. Mimo dużo większego popytu, niż dzisiaj i niewątpliwie sporego entuzjazmu młodych przedsiębiorców. Może to nie tylko jakiś wirus wyniesiony z komuny nie dał szansy, żeby ZTS się rozwinął w sposób dający mu szansę na dalsze istnienie? Nie wiem, nie znam też przyczyn braku sukcesu u innych producentów polskich modeli, pewnie w każdym przypadku były różne. Faktem jest, że dopiero IBG i AH (czy ktoś jeszcze?) potrafią się dostosować do rynku i robić na najwyższym poziomie.
  10. Te modeliki stanowiły ważny element życia, kupno, zdobycie każdego było wydarzeniem. Te emocje sprawiły, że pamiętamy takie szczegóły po prawie 50 latach. Ja kleiłem acetonem tego Jaka-3 patrząc na przygody kapitana Klossa w odc. pt "Podwójny nelson". Po sprawdzeniu ramówki TVP wychodzi, że to był poniedziałek 17.10.1977
  11. Był model Jaka-3 w skali 1/50. Junyj Technik go chyba robil. Nie miał w ogole wnętrza kabiny.
  12. Tak, to był dowcip. ZTS jako znak firmowy nie ma wielkiej wartości. Pewnie ta ostatnia siedziba i magazyn są więcej warte. Poważnie: Uważam się za mocno oderwanego od realiów jeśli chodzi o finanse. Ja bym wydawał modele polskich samolotów w pierwszej kolejności:) I Czaplę bym chciał nową i mój z jakiegoś powodu ulubiony PWS-10 i serię sportowych RWD i szybowce ładne i nową serię Mikro144 bym chciał produkować:) . Może dlatego, że nie wiem jakie to koszty i nawet nie chcę wiedzieć.
  13. A w następnym pokoleniu to już nawet nie będą rozumieli, że model może być "odtrutką". To bardzo pesymistyczne i też sądzę, że to pokolenie 40-50+ sklejające kiedyś na potęgę, nadal utrzymuje sprzedaż na poziomie umożliwiającym inwestycje w tej branży. Żartując można się wkróce spodziewać zdziecinnienia tego głównego dziś targetu i sny o modelach dla początkujących są w istocie nową potrzebą tego pokolenia.
  14. Nie było tak, że nie próbowali. W XXI wieku pojawiły się przecież ich "oryginalne" produkty. Myślę o kopiach starej Hasegawy ( FW 190, Bf 109), czy Fujimi (Val). W każdym markecie, sklepie papierniczym, nawet w salonikach prasowych były modele ZTS. Pamiętam, że kilkanaście lat temu przez fora przemykał jakiś młody pracownik ZTS, który się odgrażał, że firma odzyska dawną wielkość. Widocznie się wypalił i dał sobie spokój, bo starego psa nie nauczysz nowych sztuczek. Czeskie KP padło już dawno temu, kupili to Węgrzy i mieli jakiś pomysł, też upadli i znak towarowy przejął Muzikant. Może ZTS też ktoś zaraz kupi i odrodzi firmę?
  15. Nie 1,20 zł, a całe 12 zł. Na początku tyle samo kosztowały siedleckie produkty w 1/72, trochę bardziej przypominające samoloty po sklejeniu. Nie tylko mnie wtedy odstręczały kiepskim "odwzorowaniem detali", co w kontekscie Mikro144 brzmi lekko zabawnie, bo tam żadnych detali nie było, ale również ceną. Potem cena modeli z PZW lekko wzrosła, do 19 złotych, ale za tyle można było mieć też maluchy z Plasticarta (Draken, Mi-1, czy MiG-21). Maluchy "Estetyki", np. Hellcat w mikro skali, kosztowały po 3 złote. Mikro144 były więc relatywnie drogie i modelarsko bezwartościowe. Gardziłem tym serdecznie. Natomiast sam pomysł był dobry i biznesowo na pewno udany. Proste, banalnie łatwe w montażu, były przedszkolem modelarskim. Brakuje takiego towaru dla najmłodszych.
  16. Ja bym zapytał tego miłego pana o losy form serii Mikro144. Kiedyś do nich dzwoniłem i starałem się dowiedzieć, ale mnie zbył wtedy jakiś obcesowy młodzian, strzegący tajemnicy handlowej. Śledztwo zaprowadziło mnie do spółdzielni DOMET, ale nie byłem w stanie dotrzeć do tego jak ta firma była związana z ZTS i kiedy formy Mikro144 przestały do nich należeć.
  17. http://www.modelarstwo.net.pl/ Link do ich strony, która powstała w momencie, gdy ZTS miało jeszcze ambicje i nadzieje. Jakieś 15 lat temu pojawiły się ich stare modele w nowych, dość odważnie zaprojektowanych pudełkach, wydali zupełnie niezłego swojego Val'a ( w znaczeniu jakość/ceny) i mieli ambicje zawalczyć o dawną sławę. A teraz się dowiaduję, że to już ostatnia prosta...
  18. UuuAdam, gratulacje za realizację tego pomysłu. Czekam na film na yt. Ja z firmą znam się od czasów ich dynamicznego rozwoju, według planów nakreślonych podczas obrad pleenarnych VII zjazdu PZPR.
  19. Ja tam się udzielałem jako konsultant. Bez prawa głosu jeśli chodzi o całościową wizję, bo inaczej do dzisiaj byliby na etapie projektowania alternatywnego kadłuba z odmiennym sposobem mocowania płótna na jego tylnej części, a obudowa chłodnicy byłaby z 4 części więcej i byłby nawet Merlin w środku. Wygrała opcja prostoty i czeskiej żyletki dla ambitniejszych.
  20. ludzie dawno temu mówili, że AH powinna przeskalować swojego 1/72 i będzie git, bo ich mały Hurricane robił wrażenie wystarczająco szczegółowego nawet jak na 1/48. To nie będzie jednak przeskalowany maluch, a zupełnie nowa konstrukcja i będzie ciekawszy i mimo lotek ze skrzydłami bogatszy od Revella 1/32. Ma fajny, genialny pomysł z armatkami. I parę rzeczy, które wyszły z dokładnego zbadania konstrukcji, a czego nikt wcześniej nie zrobił, bo nie wiedział. No i dwa kółka ogonowe, czego 1/32 z popularnej, zabawkarskiej niemieckiej firmy nie ma. Kiedyś AH zrobi też Hurricane 1/32 i będzie na poziomie 1/24. Mam nadzieję, że z osobnymi lotkami. AH ma jednak konkurencję w tym temacie. HobbyBoss już wydał Mk.I i zapowiada Mk.IIC i D, a Eduard chce zrobić swoje, albo tylko tak mówi, żeby ludzie czekali na możliwość porównania.
  21. z małymi wyjątkami
  22. Jeśli nie drążona, ani galwaniczna, to pozostaje forma z żywicy, czy innej masy utwardzalnej. Tak jak robił to Eduard, czy MPM w swoich początkach, zanim zaczął robić formy galwaniczne. Może materiały są dziś lepsze, ale trwałość i tak dużo niższa, niż metalowych, galwanicznych.
  23. To co jest ważne: Jest to bardzo tania technologia w porównaniu do form stalowych. Większość kosztów to jest jak sądzę praca projektanta, dokładnie taka sama jak przy formach stalowych. I dziwi mnie, że polskie firmy korzystają z pomocy zakładów czeskich, czy ukraińskich, żeby produkować takie formy. Technologia jest banalnie prosta. Trwałość takich form nie musi być wcale short. Rekordzistki robione dla przemysłu, czy rzemiosła w latach dawnych, osiągały do 100tys cykli pracy.
  24. technologia galwaniczna. Forma nie jest drążona, a budowana na prototypowych częściach, tu wykonanych w druku 3D, w kąpieli galwanicznej. Technologia stara jak świat. Forma w efekcie jest z miedzi, czasem z powłoką niklu na powierzchni.
  25. To jest problem. Ja wychodzę z założenia, że nawet głupiec ma swoją opowieść i warto go wysłuchać, chociaż niekoniecznie z nim dyskutować:) Nie widzę powodu, żeby w jakikolwiek sposób ograniczać krytykę. Zarzut siania gównoburzy jest dla mnie taką próbą zamykania możliwości wypowiedzi. I ważne: Krytyk ma też prawo się mylić. Jeśli towar jest dobry, to znajdą się argumenty na jego obronę. Jeśli nie, to nawet ktoś, kogo uważamy za złośliwego mistrza gównoburzy, może mieć niestety rację. A produkty Answera? Jakie są każdy widzi. Mnie nie zachęcają. Już jestem za stary, za leniwy i short runy na poziomie końcówki XX wieku mnie nie podniecają. Mam setki lepszych i setki ciekawszych zestawów. OK, masz prawo mieć w nosie, ale szanuj, że inni chcą czegoś innego. O ile nikomu nie przeszkadza świetnie spasowany zestaw, to jednak rynek na modele z wrodzonymi zaburzeniami jest zdecydowanie mniejszy:) Jeśli producent chce działać tylko w niszy dla takich, co nie klękają przed A-Modelem, to nie widzę tego dobrze i przyszłościowo. Przylgnie łata do Answera, że są kontynuacją tradycji A-Modela i będzie im trudno. Jednak czekam na Biesa, wierząc, że czytają najbardziej krytyczne nawet wpisy i robią wszystko, żeby było ich jak najmniej.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.