letalin
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 617 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez letalin
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Tak, zracjonalizowała problem. Nie wiesz nadal jednak, czy nie wolałaby, żebyś był po prostu normalny:) -
Mam nadzieję, że wkrótce zrobię zdjęcie tego modelu w towarzystwie nowego wypustu AH:) Nitowaniem dorównuje współczesnym produkcjom, a nawet je przewyższa. Ma nity na kadłubie, a nowy zestaw AH nie. Nie jest to vintage czystej krwi, bo zestaw pojawił się w początkach lat dziewięćdziesiątych, ale jako poprawiona młotkiem kopia Lindberga z lat sześćdziesiatych, może być uznany warunkowo za vintage. Kupiłem później oryginał i ma dużo delikatniejszą fakturę powierzchni, przy równie koszmarnych kształtach sylwetki. Model zrobiłem w ramach żartu vintydżowego i w celu wypróbowania płynów do kalkomanii Microscale. Techmod siadł na tych nitach wybornie. Dziś mi się odnalazły zdjęcia tego karykaturalnego cudaka.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
" Kto nie chce pamiętać ZSRR ten nie ma serca , kto chce jego powrotu nie ma głowy " to doskonale pokazuje to co przezywamy. Tu jest 10 razy więcej serca niż głowy Masz serduszko ode mnie za tą wypowiedź. Nie ma sensu udawać, że w całym tym modelarstwie jest mało głowy. Czy był sens wydawania 2000 złotych ( czyli wszystkiego co się miało) na zestaw na jakiejś giełdzie w tamtych czasach? Czy ktokolwiek widzi sens w składowaniu kilkudziesięciu zestawów? Nie mówiąc o kilku tysiącach? Spytajcie swoich partnerek co o tym naprawdę myślą? W większości to akceptują, ale głowa im mówi, że lepiej by było, gdyby ich facet ( o ile w ogóle wiedzą czym się zajmujemy, w moim przypadku bardzo wątpię) więcej czasu poświęcił na coś pożytecznego, a nie na rozkładanie swoich bambetli, książek i narzędzi gdzie się da. Serce mi jednak mówi, że to jest po prostu kawał naszego życia. Coś, co nas uformowało, zrobiło z nas tych, którymi teraz jesteśmy. Coś, co stanowi o naszej tożsamości. I niech tak zostanie. Może ta świadomość wspólnych korzeni da nam poczucie, że nawet jak się dziś trochę różnimy, to tam głębiej jesteśmy w sumie b.podobni. To pomaga. -
to będzie rarytas kolekcjonerski. Chciałbym go mieć. "Pierwszy P-51B/C Mustang (vintage) z AH z dodatkową inspekcją-cena wywoławcza 200000 Euro". Za jakieś 50 lat.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Przy okazji nawiązanie do współczesności : Wszyscy zaczynaliśmy tak samo. Wzrastaliśmy z takimi samymi modelami, czytaliśmy te same książki, studiowaliśmy te same zdjęcia, rysunki i marzyliśmy o takich samych modelach. Wojtek Bułhak opisał swoje początki i sądzę, że u większości z nas, tych w wieku 40+, wyglądało to tak samo. "TBiU" mam wszystkie pierwsze sto kilkadziesiąt numerów, potem przyszła kontrrewolucja i wybór się zwiększył, ale to temat jak najbardziej o hartowaniu się stali, dziś w niektórych przypadkach stali form wtryskowych:) http://armahobbynews.pl/blog/2021/12/11/zaczelo-sie-od-malej-ksiazeczki-moje-przygody-z-mustangiem/ -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Stałem się posiadaczem trochę przypadkiem. Wykopki z cudzego strychu. Cena była kusząca, a na amerykańskim rynku kilkaset dolarów. Chciałem więc sprzedać, ale leży i nabiera wartości. Gdzieś okolice 1960. Thimble-Drome też miało w ofercie silniczek 0.2, ten jest 0.49. -
-
Szkoda. CASA mnie nie interesuje, ale te trzy pozostałe są świetnymi tematami. Mam nadzieję, że się ogarną i w końcu wydadzą.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
O tą wywrotkę chyba się pobiliśmy:) Nówka, nierdzewka w kartonie? A z modelami z dzieciństwa jest to tylko nostalgia. Stare konie rżą, gdy po latach wracają do stajni, gdzie się urodziły. My stare konie czujemy to samo, gdy jakiś przedmiot przypomina stare czasy. To mogą być zabawki, książki ( parę dni temu przeczytałem "Non stop" Briana Aldissa, moją pierwszą powieść SF, pierwszy raz przeczytaną gdzieś za średniego Gierka) albo miejsca. Taki etap życia. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Sporo bez pudełek, bez kalkomanii , kupione do sklejenia, a nie do kolekcji. Taniocha była, to brałem. Samych Hurricane miałem ok.15 sztuk:) -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Tak to zakupy "kompensacyjne". Spełnienie dziecięcych marzeń. P-38 z Matchboxa oczywiście miałem. I nadal mam. Kompletny, po przemalowaniu przed ok. 25 laty, gdy kupiłem aerograf i srebrne malowane farbką z Plasticarta poszły do sody żrącej i zmycia starej farby, żeby pomalować trochę lepiej. Wtedy był Xtracolor w emalii i metalizery z Model Master na topie. Fajne srebro robili. Zgromadziłem ponad 400 Matchboxów. Kompensacja:) Jednak nigdy nie płaciłem 150 złotych. Czasem trafiało się 10 szt. za 20 funtów, albo pojedyncze za 2-3 funty. Najdroższe były Privateer, czy 1/32, ale i tak w granicach rozsądku. Zacząłem kompensować, zanim się to zrobiło modne, prawie 20 lat temu i wtedy dużo było tanich ofert. Teraz patologia się rozpowszechniła i z Matchboxów zrobił się towar luksusowy. Jeszcze 5 lat temu ceny były normalniejsze, teraz już nie kupuję prawie wcale. W ostatnim roku może dwie, czy trzy okazje trafiłem w ludzkich cenach. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
To się nigdy nie zdarza. Tylko w anegdotach. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
W "Wirażach" też była fotka z "gołą babą". Czasem było widać, że z jakiegoś zachodniego świerszczyka, bo nie zawsze wykadrowano wchodzące na zdjęcie napisy. -
nic złego w starych słabych modelach. Mam problem, żeby się ograniczyć z zakupami i więcej planów, niż czasu i motywacji. Jednak postawienie współczesnego zestawu obok "wintasia" jest czymś, co niezmiennie kusi.
-
znalazł metodę, poznał środowisko i docelowego klienta. Uznał, że "wariatów" jest dość, żeby sprzedać wszystko, co on, "Człowiek Orkiestra" wymyśli Wygrywa też tematami, których nikt nie ruszał.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
W produkcji prostsza, ale w montażu już nie. Dziś raczej też byłoby trudno sprzedać VACU. To była technologia starsza chyba niż żywica. W czasach, gdy pojawiają się modele z drukarek 3D takie zestawy nie mają szans na rynku. Dla zaawansowanych VACU będzie zbyt ubogie w zewnętrzne detale ( nie zrobisz nitów na takiej wydmuszce), dla początkujących będzie niemożliwym wycięcie części i poskładanie do kupy. Żadnej zalety nie mają. To, że może i łatwiej wyciąć jakieś otwory, to tylko złudzenie. Często wydmuszka nie ma jednakowych grubości ścianek wokół planowanego otworu i zostaje nadal kłopotliwa obróbka na znacznie delikatniejszej materii od grubościennych wtryskowców. -
Najlepsze rozwiązanie mocowania górnego płata zrobił Monogram w latach sześćdziesiątych w swoich małych dwupłatach. Potem Matchbox w prosty sposób ułatwił sklejanie dwupłatowców przez całkiem sprytny myk z montażem wsporników baldachimu. Czapla była źle rozwiązana, ale to szło skleić. Dwie Czaple skleiłem prawidłowo w wieku 10-11 lat, zaraz po jej wydaniu, stosując klej z zestawu. Trzecią skleiłem za Jaruzelskiego stosując Distal i wymieniając wsporniki na szpilki przechodzące przez otwory w kadłubie . Stoi do dzisiaj.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Vacu nie wróci. To jest absolutnie prehistoria i w zasadzie jestem gotów uznać, że każde vacu jest vintage. Z sukcesem złożyłem Aircobrę z Hellera przerobionego na vacu i Hiena z Hasegawy w wersji Vacu. Prawie skończyłem P-24, ale właśnie zapowiedzieli Czesi swojego short runa i leży wycięty, gotowy do montażu, który nigdy nie nastąpi:) Jak się patrzy na te vacu z Kingkita, to większość potem wydano jako shortruny, czy wtryskowe zestawy. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Bardzo kiepskie, nawet na tamte czasy. Miałem ich Ła-5, ale użyłem tylko kalkomanii z paszczą na modelu Ła-5FN KP, którego upodobniłem do wcześniejszej wersji. Tylko jako ciekawostka vintydżowa, ale nie do sklejania. B.grube, nieostre linie podziału. Mydło i scyzoryk służył twórcy z dubeny i nie ma porównania do polskich vacu. Dubena robiła też vacu Jaka-15 i 17 można było porównać ze świetnymi wydmuszkami z OBR z Łodzi. -
Późne Corsairy domagają się nowego opracowania:) Italeri był fajny, gdy byłem w wieku mojego syna. Byle nie zajął się tym Flyhawk:)
-
tam nad wyważeniem widzę nie linię, a szczelinę z prześwitem. Edit. Poza tym musisz popatrzeć na to jako strukturę 3D. Szczyt statecznika zbiega się łukiem. Nie kończy się tępo. W widoku z ukosa prosta linia będzie łukiem.
-
Nie znam się za mocno na Mustangu i nie mam wpływu na projekt AH. Gdybym miał, to nigdy by go nie wydali. No może za trzy lata, albo pięć i byłby o całe 3,5% lepszy, ale nikt poza mną nie wiedziałby gdzie, a część pewnie by sądziła, że o 5% gorszy. Z tego co wiem, to przy projektowaniu w tej skali niezbędne są uproszczenia i kompromisy. To jest jednak 1/72. Nie wiem, czy się da zaimplementować tyle samo detali na takiej miniaturze, co na zestawie 1/32 i jak by się to prezentowało? Nikt do tej pory tego nie próbował.
-
Tamiya ma wywalone na nity w swoim nowym Spitfire 1-48, a uchodzi za wzorzec doskonałości. Ugięcie blach przy nitach i mikronowe nity. Mam swoją fantazję, że to takie rozpoznanie walką, eksperyment technologiczny. Tego jeszcze nikt nie robił w taki sposób. Wydaje się, że eksperyment się powiódł i można się spodziewać podobnych fajerwerków w nowych produkcjach. O ile przy srebrnych i polerowanych kadłubach nity faktycznie mogły być widoczne jak na zdjęciu, to już przy kamuflowanych i lekko utlenionych w naturalnym metalu, wszelkie płaskie nity nie były widoczne w sposób warty ich odwzorowania w skali. Projektant podjął tu jak sądzę swoją decyzję mając do wyboru konwencję, albo swoje rozumienie wyglądu maszyny. Ja osobiście nie przepadam za dziurkami, zamiast płaskich nitów. Jest to oczekiwana przez wielu prezentacja nitów płaskich, która się upowszechniła, ale czy to jest realistyczne? Przyznam, że np. w Hurricane 1/24 z Trumpetera te dziurki wyglądają komicznie i sprawiają, że model oddala się znacznie bardziej od realizmu, niż gdyby został płaski. Tak więc są różne argumenty za i przeciw.
-
Mustang był zasadniczo nitowany na gładko. Tylko w miejscach, gdzie to nie było możliwe ze względów technologicznych były nity wypukłe. Ja bym rozumiał rezygnację z odwzorowania gładkiego nitowania w tej skali, jako jednak bardziej realistyczne, niż dziurkowanie gładkiego kadłuba. Jest w sieci masa zdjęć z restauracji warbirdów i można się dopatrzeć minimalnych pofalowań blachy przy linii nitów, ale byłoby raczej błędem zaznaczanie tam nitów. Nie w tej skali, nie na tym typie. Po dekadach, gdy producenci odrzucali w ogóle nitowanie w 1/72 cieszy powrót tego elementu i styl tego powrotu. Jeszcze tylko odwzorowanie blach kładzionych na zakładkę (może nie było wiele takich w Mustangu, ale wcześniejsze konstrukcje miały je dość często) i mamy ideał
-
Abc Modelfarb P51/P51A Mustang ( Mk I/Mk Ia)
letalin odpowiedział myszaty → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Jakim cudem mógłby spełniać dzisiejsze standardy? Cud się nie wydarzył. W latach dziewięćdziesiątych najlepsze były Hasegawy, które dziś odstają już wyraźnie od tego co chcemy widzieć w zestawie:) Polskie wtryski z tamtych czasów są już dziś toporne. Weźmy takiego PWS-26, który mi się wtedy b.podobał.
