Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. Mistercraft zmienił nazwę z Mastercraft. Przy czym nigdy chyba nie wyprodukował żadnego własnego zestawu. Mam całą masę zestawów produkowanych przez inne firmy, które trafiły też do Mister/Mastercrafta, a tylko jednego Mistercrafta. Jestem za dopuszczeniem przynajmniej Mastercraftów i i KOPRO/Mastercraft.
  2. Pierwsza strona. Matchboxy i jeden Heller w 1975 to wszystkie moje zachodnie modele z CSH.
  3. Zeszyt założyłem w 1982. Bez problemu odtworzyłem z pamięci kilkadziesiąt modeli, które złożyłem w poprzednich latach. Niemal wszystkie wtedy stały jeszcze na półce. Prowadziłem go do ok. 2005. Mam go do dzisiaj, ale przeszedłem na Scalemates parę lat temu.
  4. Chyba czytaliśmy ten sam artykuł ze wzmianką o farbach artystycznych. Przez 2 lata przynajmniej bawiłem się nimi z różnym skutkiem. Astry schły ok. 2 tygodni.
  5. Dlatego przepalona żarówka miała też swoją wartość, bo się ją wymieniało w pracy na działającą. "Kto nie kradnie w pracy, ten okrada własną rodzinę". Zwykle mówiło się o "załatwianiu", albo "organizowaniu" w takich przypadkach, a nie o kradzieży, bo przecież to była wspólna własność. Zresztą nie zniknęło to po upadku komuny. Sytuacja modeli Revella w okolicach Bydgoszczy, gdzie była produkcja, pokazuje niezależność tego typu sytuacji od ustroju. Żaden detalista nie miał Revelli w sklepie. Na "wolnym rynku" były za pół ceny. W końcu sobie z tym poradzili, ale długo to trwało.
  6. Raz z kolegami ukradliśmy jeden zeszyt TBiU. Ja miałem numer "Skrzydlatej". Rozłożyłem, że niby czytam, a kolega włożył zeszyt TBiU między strony gazety. Zawinąłem i wyszedłem. Potem się kłóciliśmy o łup, kto tak naprawdę ukradł i komu się należy. Wygrał, a dziś jest prawnikiem.
  7. "Czarna wołga z odrapanymi drzwiami". Te odrapania były śladami walki dzieci, które uświadomiły sobie w ostatniej chwili, że to ta wołga i nie wrócą nigdy do mamy. Widziałem ten samochód.
  8. A dziewczyny sprzedawały cnotę za 20 dolarów. Niekoniecznie u Maxima w Gdyni.
  9. Pogadałem z konserwatorem zabytków, starodruków. Dał mi trochę Paraloidu B72. Żywica syntetyczna rozpuszczana w acetonie. Po zaimpregnowaniu karton jest "skonsolidowany" i sztywny, ale po zwilżeniu acetonem można go dowolnie kształtować, bez większego ryzyka, że włóka papieru popękają. Po odparowaniu acetonu znowu się usztywnia. Masz tu wątek
  10. Wszystkie prawie MM jakie długo prenumerowałem oddałem za darmo po 1990, gdy plastiki stały się łatwiej dostępne. Dziś odkupuję niektóre na Allegro. Mam metodę na stary, skruszały karton i jeszcze je raz posklejam:)
  11. A ja miałem ok.17 kiosków w okolicy do obskoczenia. Dzięki temu nadwaga nie groziła. Były jednak plusy
  12. Nie każdy miał rower:) Zresztą Mikro były relatywnie drogie. 12 złotych za koślawą miniaturkę z kilku części. Tam był wsad dewizowy, bo kalkomanie, te suche były robione w Austrii i to chyba podnosiło cenę. Ja biegałem po Bydgoszczy za modelami z Siedlec. Kosztowały też 12 złotych, ale to były prawie prawdziwe modele. Za to kalkomanie były koszmarne.
  13. Czyli nawet współczesny zestaw można zrobić w sposób typowy dla lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku, pomalować pędzelkiem i postawić na półce? Ja tam nie widzę żadnego modelu kowala76 (może FW 190 o ile to Italeri?) spełniającego kryteria vintage, ale co trochę niepokojące, styl vintage jest rzeczywiście utożsamiany po prostu z przeciętnym bardzo sklejactwem. Kiedyś takim terminem było frajdolarstwo, dziś chyba częściowo wymiennym z vintage. Chociaż chyba frakcja "frajdolarzy" najmocniej dziobie vintadżystów Termin zyskał rzeczywiście negatywne znaczenie. Taki epitet, który teraz nie oznacza zestawu sprzed 1989, a znacznie wiecej: Styl, ograniczenie wykonawcy i może coś jeszcze. Sądzę, że po lekturze tych wątków na MW wielu odczuje, że nie są jeszcze dość zramolali, żeby bawić się w vintage. A tu jeszcze retro nadciąga.
  14. Ja lubię porządek. Gdy zbiory się za mocno nie nakładają, są proste rozróżnienia widoczne gołym okiem. Vintage konkursowe (bo co robisz w domu, to Twoja sprawa) jest osobnym zbiorem, gdy jest opisane regułami ograniczającymi zlewanie się ze zwykłym modelarstwem redukcyjnym. Jeśli się chce robić klasę hybrydową półvintage/retro, w zasadzie tożsamą z każdą inną, to odbieram to jako sztuczny podział nie wynikający z cechy przedmiotu, a z idei przyświecającej autorowi, która mnie zupełnie nie przekonuje, bo nie rozumiem, dlaczego model redukcyjny z zestawu starego miałby być inaczej traktowany, niż z nowego? Vintage to nie styl, to nie żadna idea, to nawet nie modelarstwo redukcyjne, tylko opis przestarzałego zestawu sprzed 1989 roku, dla niektórych mimo to ciekawszego przez jego pozamodelarskie walory. Chcesz go waloryzować drukami 3D, blaszkami, czy dawać mu części od nowszych zestawów, to startujesz w konkursie z innymi modelami redukcyjnymi. W IPMS Stockholm na imprezach był stół dla modeli Matchboxa. Niektóre piękne, inne słabe. Nie były oceniane. Co nie przeszkodziło wystawieniu w konkursie, między Tamiyami i Wingnutsami, mocno zwaloryzowanych stareńkich zestawów tej szlachetnej firmy. I to budzi szacunek, gdy ktoś wychodzi z takiego prymitywnego zestawu i konkuruje na równych warunkach, bez oddzielania się sztucznymi granicami.
  15. Wymień cechy stylu vintage. Proszę. Zajmuję się tym od dawna i naprawdę nie potrafię żadnej znaleźć. I jeszcze : Czy niewątpliwie zbudowany z vintydżowowego Airfixa Lancaster Andrzeja Ziobera jest też w "stylu vintage"? Czy jeśli ktoś we współczesnym zestawie Tamiyi wklei krzywo podwozie i pomaluje go Humbrolami za pomocą pędzelka, to staje się automatycznie wintydżystą? Jeśli jest taki styl vintage, to co broni wykonywać współczesne zestawy w takim stylu? Napisz mi jak? Dopóki będziesz widział w vintage styl, którego nie ma, a odrzucisz prosty i oczywisty fakt, że to tylko zestawy są vintage, to będziesz w najlepsze dalej dyskutował z Marcinem, ku uciesze gawiedzi.
  16. Gdybyś cokolwiek miał robić na siłę, to faktycznie po co? Mam nadzieję, że jednak zrozumiesz obecną u niektórych dziwną potrzebę bawienia się zabawkami dzieciństwa:) Problem z tym vintage jest tylko jeden: Wejście na salony. Dopóki nie była to kategoria konkursowa, to najwyżej budziło to sentymentalne emocje, gdy ktoś ulepił sobie jakiś archaiczny zestaw i pokazał na forum. Lepiej, lub gorzej. Propagowanie tego w sposób jak robi Marcin dopełnia poczucie katastrofy. Dorzuca kolejne podziały, pomysły mające na celu zrobienie z tego osobnej, dziwacznej kategorii modelarstwa, którą niektórzy utożsamiają z dziadostwem wykonawczym. Mój zamysł był od początku nastawiony na zabawę i pokazanie drogi, jaką te zabawki przeszły w swoim rozwoju. Bez ambicji tworzenia równoległej rzeczywistości, traktowanej teraz przez główny nurt jako nisza dla niepełnosprawnych manualnie i mentalnie.
  17. letalin

    Łoś - Mikro 144

    Ktoś kupił poza aukcją. Niech się pochwali:)))
  18. Daj przeciętnemu sklejaczowi jakikolwiek zestaw i zobaczymy co wyjdzie. Poza tym: Nie ma stylu vintage. Są tylko zestawy vintage. Dlatego cały Twój wywód o stylu jest bez sensu. Każdy orze jak może, albo nie może. TO nie jest styl, gdy komuś nie chce się używać aerografu, czy nie posiada takiego urządzenia. To nie sprawa ideologii, że przeryte linie są gorsze od fabrycznych wypukłych. TO tylko indolencja modelarza. Mieszasz dwa porządki. Vintage opisuje tylko zestaw, z którego powstał model. Jeszcze raz: Nie ma stylu vintage. Nie ma i nigdy nie było.
  19. letalin

    Łoś - Mikro 144

    Mój ci on. Jeden z trudniejszych do zdobycia Mikro 144. Gorzej jest chyba tylko z Hurricane i Spitfire.
  20. Kupowałem przez jakiś czas. Miejscami zabawne. Przy opisie A-7 Corsair II była rozkminka nazwy tego samolotu, która wskazywała wg autora jednoznacznie na bandyckie intencje użytkowników i całego NATO. Urok czasów.
  21. W każdym zestawie Plasticarta była karteczka z datą produkcji. Nie mam akurat Turboleta w czarnym pudełku, ale wygląda na to, że szata graficzna znieniła się ok.1986. Przy czym nie wyrzucano oczywiście starych typów, tylko płynnie zastępowano nowymi.
  22. Ciekawe jest czy chociaż jeden model powstał z tego zestawu. Widziałem go prawie 30 lat temu. Ewidentnie inspirowany Hellerem/Smerem. To jest bezczelna kopia jednej ramki, ale to nie jest to samo co wymyślił Heller.
  23. To już niepotrzebne, bo dyskusja jest o kategorii konkursowej. W poście sprzed 2 miesięcy masz jej opis. Dla mnie taki regulamin ma sens, bo kategoria w ten sposób zachowuje jak najwięcej ze swojej specyfiki, nie ma ambicji być modelarstwem redukcyjnym, jest bardziej prezentacją historii modelarstwa plastikowego, a nie zawodami modeli redukcyjnych. Zasady: Kategoria vintage (konkursowa) – modele zrobione z zestawów, których pierwszy wypust miał miejsce przed 1990 rokiem. Modele wykonane przy zastosowaniu obecnych technik i chemii metodą „prosto z pudła”. Dopuszczalne są drobne przeróbki (np. podział oszklenia kabiny stanowiącego w oryginalnym zestawie jedną całość, lub też zastosowanie igieł lekarskich, jako karabinów), które nie wprowadzają istotnych zmian w konstrukcji przewidzianej przez producenta. Malowanie może być wykonywane aerografem i niekoniecznie musi być według instrukcji. Zastosowanie żywic i blaszek fototrawionych dyskwalifikuje model w tej kategorii. W kategorii tej mogą być również wystawione historyczne, pełnowartościowe modele redukcyjne wykonane przed 1990 r.
  24. Rok 1982 jest o tyle ważny, że doszło wtedy do upadku firmy, która stworzyła markę Matchbox, czyli Lesney. To podstawowa data, obok 1977, gdy upadł Frog. Ludziom wiedzącym trochę o historii modelarstwa, nie trzeba tego tłumaczyć.
  25. Data 1989 jest umowna. Nie ma to nic wspólnego z tym jakie powstawały modele przed tym rokiem, a z tym jakie produkowano zestawy. Data nie jest najszczęśliwsza, bo już przed tym rokiem pojawiły się zestawy projektowane i wykonywane technologiami cyfrowymi, które w moim przekonaniu nie są vintage. Przykładem są japońskie modele Tamiyi, czy wspomniany Trimaster z drugiej połowy lat osiemdziesiątych. Dla mnie vintage jest do 1982, a z racji technologicznego zapóźnienia zestawy z demoludów do 1989. I chodzi tu zawsze o datę pierwszej edycji zestawu.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.