letalin
Użytkownicy-
Liczba zawartości
3 632 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
6
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez letalin
-
nic złego w starych słabych modelach. Mam problem, żeby się ograniczyć z zakupami i więcej planów, niż czasu i motywacji. Jednak postawienie współczesnego zestawu obok "wintasia" jest czymś, co niezmiennie kusi.
-
znalazł metodę, poznał środowisko i docelowego klienta. Uznał, że "wariatów" jest dość, żeby sprzedać wszystko, co on, "Człowiek Orkiestra" wymyśli Wygrywa też tematami, których nikt nie ruszał.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
W produkcji prostsza, ale w montażu już nie. Dziś raczej też byłoby trudno sprzedać VACU. To była technologia starsza chyba niż żywica. W czasach, gdy pojawiają się modele z drukarek 3D takie zestawy nie mają szans na rynku. Dla zaawansowanych VACU będzie zbyt ubogie w zewnętrzne detale ( nie zrobisz nitów na takiej wydmuszce), dla początkujących będzie niemożliwym wycięcie części i poskładanie do kupy. Żadnej zalety nie mają. To, że może i łatwiej wyciąć jakieś otwory, to tylko złudzenie. Często wydmuszka nie ma jednakowych grubości ścianek wokół planowanego otworu i zostaje nadal kłopotliwa obróbka na znacznie delikatniejszej materii od grubościennych wtryskowców. -
Najlepsze rozwiązanie mocowania górnego płata zrobił Monogram w latach sześćdziesiątych w swoich małych dwupłatach. Potem Matchbox w prosty sposób ułatwił sklejanie dwupłatowców przez całkiem sprytny myk z montażem wsporników baldachimu. Czapla była źle rozwiązana, ale to szło skleić. Dwie Czaple skleiłem prawidłowo w wieku 10-11 lat, zaraz po jej wydaniu, stosując klej z zestawu. Trzecią skleiłem za Jaruzelskiego stosując Distal i wymieniając wsporniki na szpilki przechodzące przez otwory w kadłubie . Stoi do dzisiaj.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Vacu nie wróci. To jest absolutnie prehistoria i w zasadzie jestem gotów uznać, że każde vacu jest vintage. Z sukcesem złożyłem Aircobrę z Hellera przerobionego na vacu i Hiena z Hasegawy w wersji Vacu. Prawie skończyłem P-24, ale właśnie zapowiedzieli Czesi swojego short runa i leży wycięty, gotowy do montażu, który nigdy nie nastąpi:) Jak się patrzy na te vacu z Kingkita, to większość potem wydano jako shortruny, czy wtryskowe zestawy. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Bardzo kiepskie, nawet na tamte czasy. Miałem ich Ła-5, ale użyłem tylko kalkomanii z paszczą na modelu Ła-5FN KP, którego upodobniłem do wcześniejszej wersji. Tylko jako ciekawostka vintydżowa, ale nie do sklejania. B.grube, nieostre linie podziału. Mydło i scyzoryk służył twórcy z dubeny i nie ma porównania do polskich vacu. Dubena robiła też vacu Jaka-15 i 17 można było porównać ze świetnymi wydmuszkami z OBR z Łodzi. -
Późne Corsairy domagają się nowego opracowania:) Italeri był fajny, gdy byłem w wieku mojego syna. Byle nie zajął się tym Flyhawk:)
-
tam nad wyważeniem widzę nie linię, a szczelinę z prześwitem. Edit. Poza tym musisz popatrzeć na to jako strukturę 3D. Szczyt statecznika zbiega się łukiem. Nie kończy się tępo. W widoku z ukosa prosta linia będzie łukiem.
-
Nie znam się za mocno na Mustangu i nie mam wpływu na projekt AH. Gdybym miał, to nigdy by go nie wydali. No może za trzy lata, albo pięć i byłby o całe 3,5% lepszy, ale nikt poza mną nie wiedziałby gdzie, a część pewnie by sądziła, że o 5% gorszy. Z tego co wiem, to przy projektowaniu w tej skali niezbędne są uproszczenia i kompromisy. To jest jednak 1/72. Nie wiem, czy się da zaimplementować tyle samo detali na takiej miniaturze, co na zestawie 1/32 i jak by się to prezentowało? Nikt do tej pory tego nie próbował.
-
Tamiya ma wywalone na nity w swoim nowym Spitfire 1-48, a uchodzi za wzorzec doskonałości. Ugięcie blach przy nitach i mikronowe nity. Mam swoją fantazję, że to takie rozpoznanie walką, eksperyment technologiczny. Tego jeszcze nikt nie robił w taki sposób. Wydaje się, że eksperyment się powiódł i można się spodziewać podobnych fajerwerków w nowych produkcjach. O ile przy srebrnych i polerowanych kadłubach nity faktycznie mogły być widoczne jak na zdjęciu, to już przy kamuflowanych i lekko utlenionych w naturalnym metalu, wszelkie płaskie nity nie były widoczne w sposób warty ich odwzorowania w skali. Projektant podjął tu jak sądzę swoją decyzję mając do wyboru konwencję, albo swoje rozumienie wyglądu maszyny. Ja osobiście nie przepadam za dziurkami, zamiast płaskich nitów. Jest to oczekiwana przez wielu prezentacja nitów płaskich, która się upowszechniła, ale czy to jest realistyczne? Przyznam, że np. w Hurricane 1/24 z Trumpetera te dziurki wyglądają komicznie i sprawiają, że model oddala się znacznie bardziej od realizmu, niż gdyby został płaski. Tak więc są różne argumenty za i przeciw.
-
Mustang był zasadniczo nitowany na gładko. Tylko w miejscach, gdzie to nie było możliwe ze względów technologicznych były nity wypukłe. Ja bym rozumiał rezygnację z odwzorowania gładkiego nitowania w tej skali, jako jednak bardziej realistyczne, niż dziurkowanie gładkiego kadłuba. Jest w sieci masa zdjęć z restauracji warbirdów i można się dopatrzeć minimalnych pofalowań blachy przy linii nitów, ale byłoby raczej błędem zaznaczanie tam nitów. Nie w tej skali, nie na tym typie. Po dekadach, gdy producenci odrzucali w ogóle nitowanie w 1/72 cieszy powrót tego elementu i styl tego powrotu. Jeszcze tylko odwzorowanie blach kładzionych na zakładkę (może nie było wiele takich w Mustangu, ale wcześniejsze konstrukcje miały je dość często) i mamy ideał
-
Abc Modelfarb P51/P51A Mustang ( Mk I/Mk Ia)
letalin odpowiedział myszaty → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Jakim cudem mógłby spełniać dzisiejsze standardy? Cud się nie wydarzył. W latach dziewięćdziesiątych najlepsze były Hasegawy, które dziś odstają już wyraźnie od tego co chcemy widzieć w zestawie:) Polskie wtryski z tamtych czasów są już dziś toporne. Weźmy takiego PWS-26, który mi się wtedy b.podobał. -
Porównuj ze zdjęciami. Jak znajdziesz plany wg których zrobili tę zabawkę, to się okaże, że jest bezbłędna:)
-
To moja ocena tego nowego zestawu, nie wyrok. Nie masz obowiązku uznawać, że moje uwagi są dla Ciebie wiążące w jakikolwiek sposób. Uważasz, że to co widzisz na zdjęciu jest fajne? Chętnie się dowiem. Jak i o mocnych stronach P-61 z HB.
-
Skrzydła są jeszcze gorsze. Kupiłem w ciemno, bo kiedyś bylem zachwycony ich czolgiem w 1/72. Oni nie potrafią jeszcze w samoloty. Tyle razy sobie mówię, żeby chińszczyznę najwyżej jeść, a nie kleić. Sam sobie jestem winien.
-
Mam od piątku i... to nie jest to. Hasegawę na pewno bije, ale FlyHawk pokusił się o ponitowanie płatowca i dali z tym ciała po całości. Nity przeskalowane, najgorsze, że bez związku z autentycznym nitowaniem, do zdrapania, albo pokochania. Zrobili to na odwal się, bez obejrzenia jednej fotografii samolotu.
-
Kształt kadłuba. Wszytkie były przygotowane na montaż wieżyczki. P-61A powinien mieć tak samo płaski dach w miejscu wieżyczki jak B. W obu wersjach skopane kształty osłon silników, łopaty śmigieł bez skręcenia, beznadziejne opony, osłony podwozia jednakowe w obu wersjach, a tam była różnica. Pomijam toporność np. wlotów powietrza w krawędziach natarcia. Chociaż Dragon jest już stareńki i ma swoje słabości, choćby trudniejszy montaż, to wydaje się lepiej opracowanhym merytorycznie zestawem, a np. osłona radaru z półprzezroczystego plastiku jest tylko w Dragonie. Nie polubiłem się z tym HB, na logikę powinien być lepszy od Dragona, a mnie zawiódł. Może mam za duże oczekiwania?
-
A może LeO 451? W każdym razie coś większego.
-
To jest historyjka o karmieniu smoka. Chińskiego smoka:)
-
Dlatego prawie nic nie kupuję od Chińczyków:) Programowo unikam ich wynalazków. Skusiłem się ostatnio na P-61 z Hobby Bossa i po tym co zobaczyłem przedłużam bojkot o następne 10 lat.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
letalin odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Huntera z ZTS, tego poprawionego kupiłem w 2000 roku. To był w miarę świeży wypust wtedy. -
Definicje dyskusji mogą być różne:) Żyjemy w czasach różnorodności i każda definicja jest tak samo ważna. A tak poważnie, to absolutnie popieram swobodę dyskusji, której jesteś zwolennikiem, tak długo, gdy trzyma się ona tematu, a nie zahacza o osoby w niej biorące. Edytka: Jutro Arma Hobby pokaże swoją nowość. Pewnie P-51B/C. Będzie mam nadzieję, też gorąca dyskusja:)
-
Potrzebna, niepotrzebna. Na pewno niepotrzebna, czy spóźniona jeśli formy są już w produkcji i projekt jest zamknięty. Mimo to może trochę potrzebna, bo przecież IBG na pewno zrobi 1/48, albo 1/32 i jeśli wyeliminują ten problemik, to zbliżą się do perfekcji, a tego przecież sami chcą?
-
Nie mam żadnych formalnych zależności od Arma Hobby. Nie jestem zatrudniony w tej firmie, cokolwiek dla nich zrobiłem, było w ramach mojego hobby, czyli to nie była praca, a już na pewno nie zarobkowa. Mogłem, chciałem, oni uznali, że to jest OK. Mam satysfakcję i straszną radochę, bo powstało kilka bardzo fajnych malowań na Hurricane, opracowanych od podstaw, wcześniej nieznanych, albo źle interpretowanych. No dobra, rozpiera mnie duma z tych drobnych dokonań. Chętnie bym też pomógł IBG, gdyby robili coś z mojej specjalizacji. Nawet jakbym był formalnie związany z AH, to nie widzę powodu, żeby mi to nie pozwalało dyskutować o modelu innej firmy. Nie widzę konfliktu interesu. Poza tym nigdzie nie sugerowałem, że Dora jest zła. Pisałem na stronie IBG, że zamietli temat tym modelem i jako, że nie znam się na konstrukcji, to przekazałem tylko uwagę Franciszka, który zauważył niezgodność jednej linii. Wrzucił zdjęcie do ilustracji, rozstrzygające kwestię, ale IBG usunęła jego wpis, więc nie mogę do niego odesłać. Pozwoliłem sobie nieopatrznie na wskazanie możliwego źródła tej obiektywnie istniejącej rozbieżności z oryginałem. Nikogo nie zabiłem. W tym tygodniu. Nikt nie jest doskonały i nie widziałem doskonałego zestawu ( im lepiej znasz konstrukcję, tym więcej widzisz błędów i uproszczeń producenta) a Dorę na pewno kupię, pewnie nie jedną tak jak wszystko co do tej pory zrobiło IBG, chociaż ich RWD-8, to katastrofa pod każdym względem ( mam jednak zestaw ratunkowy ) i chyba nikt tu nie ma innego zdania? No to może teraz wrócimy do obgadywania małej Dorotki? Edytka: Soris, obraz wszystko wyjaśnia. Dziękuję. Dalsza dyskusja nie ma sensu. Dżentelmeni nie dyskutują o faktach.
-
Uzyskanie tam prostej linii, gdy popełniono błąd w przekrojach kadłuba jest nie tyle trudne, co niemożliwe. Czy to się rzuca w oczy? Nie w moje, ale Franciszek to zobaczył od razu. Jak ktoś poznał konstrukcję, jak to działało, gdzie był zawias, to nie musiał się nawet przyglądać.
