Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. Czepiasz się. Kategoria wymyślona przez Marcina zakłada, że możesz sobie wziąć wszystkie części, nie tylko wnętrzności, z Eduarda i je użyć w modelu Mistercrafta. Złom wyrzucasz. Ja właśnie buduję Hurricane z Airfixa z edycji z 1978 z użyciem wszystkich części Arma Hobby.
  2. https://ksmodel.pl/sklep/szczegoly/level-high-thinner-250-ml-21025/chemia-0 albo oryginał Gunze https://ksmodel.pl/sklep/szczegoly/rozcienczalnik-mr-color-leveling-thinner-400-ml-11626/
  3. Papier ścierny jest dozwolony, ale po co? Przede wszystkim jeszcze przed sklejeniem trzeba dogiąć połówki kadłuba, żeby jak najlepiej pasowały. Potem jak pisze Hubert: Wymywanie szpachlówki, a nie zdzieranie pilnikiem, czy papierem ściernym. Zniekształcenia połówek kadłuba, to zwykle niechlujstwo operatora wtryskarki, a nie błąd projektu.
  4. Vintage nie ma w swoich regułach braku staranności. Jeśli ktoś wystawia gniota na konkursie, czy forum, to obciąża siebie, a nie samą ideę vintage. Z drugiej strony nie można wykluczyć, że jakaś część modelarzy vintage, zatrzymała się w 1989 i nie chce nic zmieniać, ale to dotyczy też ludzi budujących ze współczesnych zestawów. Mało takich, którzy nie potrafią prawidłowo podwozia wkleić?
  5. W CSSR modelarstwo plastikowe miało się lepiej. Od 1970 do końca komuny wyprodukowali w KP i Smerze kilkadziesiąt zestawów dobrej jak na tamte lata jakości. A u nas po dobrym początku w latach sześćdziesiątych, gdy była współpraca z Airfixem, dopiero Czapla w 1977 roku stała się początkiem nowej epoki, której szczytem był Łoś w 1983 roku i zjazdem trzy następne, kiepskie zestawy ZTS. Końcówka lat osiemdziesiątych, to sporo wypustów polskich prywaciarzy, ale żaden z nich nie przetrwał w następnej dekadzie, gdzie konkurencja zachodnich zestawów wykosiła z rynku kiepską rzemieślniczą produkcję. Nigdy się nie zmusiłem do zakupu tego bardzo dziwnego Jastrzębia.
  6. letalin

    Jak-23 1/200 Estetyka

    Ja mam czarnego z pomarańczowym szkiełkiem.
  7. Datowanie wg Scalemates jest błędne. Faktycznie pierwsze Hellery ze Smera pojawiły się w 1986, ale nie wszystkie na raz i MS-406 był dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Zresztą ma nawet pudełko w innym stylu.
  8. Retro Vintage! https://www.scalemates.com/kits/tamiya-60769-republic-p-47d-thunderbolt-razorback--128758 https://www.scalemates.com/kits/tamiya-60309-zero-fighter-zeke--114192
  9. Jednocześnie Scalemates podaje, że firma Nakotne była aktywna w latach 1992-2000. https://www.scalemates.com/brands/nakotne--2451
  10. Daty nie ma. Model wydany w 1976. Ja widziałem tylko raz ten zestaw w sprzedaży za czasów Gierka. To był jakiś festyn i na stoisku CSH były Matchboxy, modele samochodów Maisto i przed stoiskiem długa kolejka. Dla mnie nie wystarczyło:) To mógł być 1978 rok. Ten festyn chyba z okazji 30-lecia "Trybuny Ludu".
  11. No i teraz mamy skompletowaną historię modelarstwa redukcyjnego w Polsce. Dla mojego pokolenia, dziś 50+, to nieznane fakty. "Modelarza" kupowałem od ok. 1976 roku. Nie było tam raczej niczego konkretnego o plastikowcach, którzy byli raczej traktowani przez kolegów budujących latające modele, jako nie do końca modelarze. Chyba nie przypadkiem "SP" zajęła się propagowaniem modelarstwa redukcyjnego, bo redakcja "Modelarza" nie wykazywała zbytniego zainteresowania?
  12. Był w CSH. Mam takiego z pieczątką "cena 140 zł"
  13. Ceny giełdowe/wolnorynkowe były jak już wspomniano jeszcze wyższe. Z klubu Iskra dostawałem oferty w rodzaju FW 190A z Airfixa za 2000 złotych, Elefant z Italeri w 1/35 za 7000 w tym samym czasie, gdy Matchboxy leżały za 700.
  14. Z racji wieku byliśmy świadkami niemal całej historii modelarstwa plastikowego w Polsce:) Ominęły nas co prawda początki, bo te to lata sześćdziesiąte, ale wtedy chyba nikt nie myślał o tym jako modelarstwie redukcyjnym. I tu chyba też mamy jasność, że to "Skrzydlata Polska" była jedynym powszechnie dostępnym źródłem informacji. Równolegle kupowana w KMPiK czechosłowacka i sowiecka prasa modelarska. Dopiero w drugiej połowie lat osiemdziesiątych zacząłem dostawać od kolegi w ramach wymiany kserokopie zachodnich wydawnictw, zupełnie przypadkowych. Żadnego klubu typu "Śmigiełko", czy "Pancelot" w Bydgoszczy nie było. Aeroklub nie był zainteresowany powstaniem jakiejś grupy pod ich patronatem. To akurat sprawdzałem osobiście:) Wymiany informacji z przypadkowo spotkanymi modelarzami w sklepie, czy na giełdzie nie można liczyć jako istotnej. Łaziłem po ludziach, którzy ogłaszali się w Klubie Iskra, do dziś przynajmniej jedna znajomość przetrwała. W każdym razie dla mnie cały proces przejścia z zabawy w klejenie modelików i uświadomienia sobie istnienia dorosłego modelarstwa redukcyjnego i powiązanie potem tego z historią lotnictwa, był związany z "SP" i osobą tu obecnego Andrzeja Ziobera.
  15. Trzy. Łatwość montażu. Spasowanie części było naprawdę świetne. Części z ramek same wypadały. Nie trzeba było wycinać, obrabiać kanałów wlewowych. Technologia, której życzę współczesnym producentom. Cztery. Boxarty. Roy Huxley jest mocno odpowiedzialny za sukces marki. Nawet jak ten Spitfire z jego malunku jest cokolwiek koślawy, to nie dało się oderwać oczu od tego obrazka.
  16. Małe Airfixy były po 60.
  17. Mój kosztował 70 złotych.
  18. No nie da się dyskutować w cywilizowany sposób. Poddaję się. Nikt Ci nie zabronił robić co chcesz. Nikt nie wyzywał od nieżyciowych głupców. Zderzyłeś się z brakiem akceptacji pomysłów ze strony osób, które maja argumenty i powody, żeby się tym pomysłom przeciwstawić. Wygląda na to, że w ogóle nie wziąłeś pod uwagę żadnego z przedstawionych argumentów. Jeśli chodzi o moją pracę związaną z modelami, to musisz rozszerzyć swoje poszukiwania. Nie będę się chwalił, ale uważam, że robię dobrą robotę, teraz głównie dla innych. To ważniejsze, niż spieranie się z kimś przekonanym o głupocie i nieżyciowości moich poglądów. Nie zamierzam już więcej zauważać Twojej obecności, do czasu przeprosin.
  19. Jesteś mało ostrożny ze słowami, a potem uważasz, że nikogo nie obrażasz. Mnie obraziłeś. Jeśli dla Ciebie to: jeśli już ktoś to robi to dlaczego ma się głupio i nieżyciowo ograniczać jedynie do tego co ktoś gdzieś kiedyś sobie wymyślił nie jest obraźliwe, to przeczytaj to uważnie jeszcze raz. Nie idź w tę stronę. Wszyscy widzą Twoją frustrację spowodowaną słabym entuzjazmem na propozycje destrukcji ustalonych kiedyś reguł, ale naprawdę nie musisz uciekać się do takich metod, zachowaj jakiś podstawowy szacunek do cudzych opinii i ocen Twojej działalności. Nikt Ciebie tu nie obrażał, mimo, że sprawiałeś często wrażenie, że w ogóle nie rozumiesz tego co Twoi oponenci pisali. No ale teraz jest to jasne, skoro uważasz opinie przeciwne za głupie i nieżyciowe, tak sobie wymyślone kiedyś przez kogoś, to nic dziwnego, że nawet nie chciało Ci się ich czytać ze zrozumieniem. Postawiłeś się w każdym razie poza grupą cywilizowanych dyskutantów.
  20. To bardzo przykre, że uważasz myślących inaczej za głupio i nieżyciowo ograniczonych. W zasadzie powinieneś za takie wypowiedzi dostać miesiąc bana na ochłonięcie. Nie chciałbym, żebyś sprowadził dyskusję na taki prymitywny poziom.
  21. Strasznie brzydkie to było dla mnie. Na szczęście nikt mnie nie uszczęśliwił tym zestawem, bo sam nigdy bym nie wydał na to grosza. Skleiłem koledze z klasy, bo był humanistycznie utalentowany, czyli dwie lewe. Potem oczywiście kupiłem, gdy zacząłem kolekcjonować.
  22. Wszystkim zastanawiającym się nad vintage i koniecznością ograniczeń czasowych dedykuję artykuł "Nowe technologie" z nr 49/89. Jest tam wzmianka o modelach Trimastera, które wg obowiązujących praw są vintage:) Szkoda, że tego nie wiedziałem, gdy dyskutowaliśmy datę graniczną i ustaliliśmy ją nieszczęśliwie na Sylwestra 1989 roku.
  23. Taka intepretacja gładkiego skrzydła Mosquito w wykonaniu Airfixa. Jestem pod ogromnym wrażeniem kreatywności:) Wywalam z koszyka. Klatka z filmu. https://www.youtube.com/watch?v=GigldyHXE6E&t=540s
  24. Takie wędrówki modeli z rąk do rąk zdarzyły mi się parę razy. Najdziwniejsze było z jednym Matchboxem. Jakieś 15 lat temu kupiłem w Szwecji Spitfire. Dałem go w prezencie koledze w Polsce. Ten go sprzedał. Model po jakimś czasie trafił w komis do sklepu modelarskiego i tam go kupił mój szwedzki kolega, gdy był w Polsce. Model wrócił do Szwecji po paru latach. Kolega chciał mi go dać, ale mam tych Spitfire dość dużo Charakterystycznie wypisana mazakiem cena na pudełku wyklucza, że to inny Matchbox.
  25. Nie ma sensu zamykać, po długiej dyskusji zostaliśmy przy swoich opiniach. Nie pierwszy raz taka dyskusja miała miejsce i nie po raz ostatni. Lepiej zostawić, zamiast zaczynać wszystko od początku za kilka miesięcy.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.