Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 632
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. O ile stworzy się udziwnione przepisy i zmieniające się w zależności od tego co się jakiemuś zapaleńcowi aktualnie wydaje, to NIEMOŻLIWE będzie jeszcze bardziej.
  2. Mój kolega ma do dzisiaj zeszyt z wklejonymi zdjęciami samolotów z książek wypożyczanych w miejskiej bibliotece. Barbarzyńca. Inny "zgubił". Zapłacenie kary było tańsze, niż kupno na rynku wtórnym.
  3. Zachowując usterzenie, uniemożliwiasz prostą korekcję kształtu, co kłóci się z redukcyjnością. Często było za małe i wymagało zrobienia od podstaw, albo wzięcia z innego zestawu. Stary I-16 z Revella wymagał nowych skrzydeł. I co zdyskwalifikujesz w swojej liberalnej retro taki model, bo ma inne skrzydła? Takich niekonsekwencji nie unikniesz i im więcej się starasz, tym bardziej się one nawarstwiają. Chcesz liberalizować i jednocześnie ograniczać. Czujesz problem? Czekam na odpowiedź. Coraz mniej wierząc, że ją dasz, bo czujesz, że to mina
  4. Takich, którzy kupowali "SP" głównie dla Klubu 1:72 było jednak sporo, decyzja Redaktora Naczelnego była dobra również z biznesowego punktu widzenia. Pamiętam, że trudniej było kupić ten tygodnik, gdy na przedostatniej stronie było coś dla nas. To samo było z L+K w KMPiK. Znikał natychmiast, gdy było w nim coś przydatnego, jak schematy malowań, albo plany. Pewnie efekt bezrybia, ale SP to wyczuła.
  5. Chłopie, weź prysznic. Zimny. Potem odpowiedz na moje pytanie. Podpowiem: Nie pytałem o różnicę między retro, a free. Pytałem o coś innego.
  6. Marcin, wiesz, że nie odpowiedziałeś na pytanie, a odleciałeś w nieznanym kierunku?
  7. Nie ma takiego pojazdu jak opisałem. Jest Porsche obudowany blachami Syreny, ale nie Porsche ze znaczkiem FSM. Czekam na odpowiedź na moje (retoryczne?) pytanie: Przekonaj mnie, że się mylę, że jest sens dublowania kategorii.
  8. To jest świetne podsumowanie. Też tak to rozumiem: Vintage nie ma ambicji konkurować ze współczesnymi kategoriami. Świetny, zwaloryzowany model ze starego zestawu niech trafia do kategorii razem ze współczesnymi. Będzie dla wintydżowca większym zaszczytem, jeśli zostawi w polu Tamiye, czy Trumpetery wychodząc ze stareńkiego zestawu. Przykład modeli Andrzeja Ziobera, czy Mikołaja75 jest przecież znany. Stare zestawy, perfekcyjne modele.
  9. Jarek G. z Krakowa miał swoje pomysły zbieżne z tym co w Twoim wpisie i chyba się nawet spotkaliści? Każdy z nas chętnie by zobaczył na żywo modele Mistrza, których słabe zdjęcia oglądaliśmy kilkadziesiąt lat temu w "Skrzydlatej Polsce", większość z nas chętnie też posłuchałaby opowieści o starych czasach, nie tych o wilbrze, bo to znamy z autopsji, a o początkach modelarstwa redukcyjnego. Jak dla mnie świetny pomysł. Przy okazji: Czekamy na Łosia 1/144. Bardzo ciekawe relacje były z jego budowy, ale efektu końcowego nie widziałem. Jest gdzieś do zobaczenia?
  10. Marcin odmawia konsekwentnie odpowiedzi na moje pytanie, które zadał również Piotr: Jaka jest różnica między jego pomysłem, a każdą inną kategorią otwartą, poza datą pierwszej emisji zestawu? Gdyby się wypowiedział, musiałby przyznać, że nie ma żadnej, a więc całe to gadanie jest puste i nic nie wnoszące, bo tego faktu nie da się odrzucić.
  11. Żeby tylko nitro. Marcin chce przyklejać znaczek FSM na Porsche i jechać na zlot Syren.
  12. Nie zrozumiałeś pytania. Pytałem o coś innego.
  13. Czy Ty w ogóle czytasz moje wpisy? Po powyższym odnoszę wrażenie, że rozmawiasz sam ze sobą. To frustrujące dla mnie, że nie odpowiadasz na konkretne pytania, płyniesz ciągle z hasłami postępu w historycznej kategorii. Smutny przykład zupełnie odjechanej interpretacji mojego przykładu stawia pod znakiem sens dalszej dyskusji.
  14. Marcin, wytłumacz mi więc rożnicę miedzy, pytam jeszcze raz, bo unikasz tego: Czym ma się różnić Twoje "retro", czy neo od zwyklych kategorii? Poza wiekiem zestawu. Argument, że świat poszedł naprzód mnie nie przekona. W vintage czas się zatrzymał w 1989. Nie ma zabytków starożytności pochodzących z XXI wieku. Restaurując taki obiekt nie możesz tam diody montować w imię postępu.
  15. Masz niżej cytat z mojego posta. Jeśli zrozumiałeś tak, że zarzucam Ci bezczelność, to ja wysiadam. Pakuję wszystkie blachy i żywice do tego Frankensteina i sadzam pilocika z oryginału, twierdząc twardo, że to Matchbox. Wysil się. Chodzi mi o to, żebyś doprecyzował swoje poglądy, bo obecne nie zapobiegają tego typu bezczelności.
  16. Z Tobą jest problem, że nie za bardzo rozumiesz przekaz. Pisałem o bezczelności hipotetyczneg typa, który zostawia tylko pilocika z Matchboxa. Jak policzysz te 75%. Nie dasz rady. Otwierasz puszkę Pandory Aerograf był dostępny w cywilizowanych krajach 50 lat temu. Stąd jego dopuszczenie do wintydżowego warsztatu. Poczytaj Wagnera. Książka z początku lat osiemdziesiątych. Wtedy były już sowieckie aerografy i u nas . Piszesz: " bo przecież chodzi o jak najbliższe oddanie oryginały tyle, że w skali" Błąd i po raz kolejny usilowanie zdublowania otwartych kategorii. Nie budujesz modelu samolotu, gdy chcesz wystartować nim w vintage. Budujesz zestaw vintage. On ma być Matchboxem, albo Plasticartem. Nie Frankensteinem z symbolicznym udziałem części oryginału. To ma pokazywać rozwój modelarstwa, a nie stać się czymś rozmytym, gdzie jedyną różnicą miedzy powszechnymi, otwartymi kategoriami , a vintage jest data wydania zestawu. Czy to takie trudne? Może zamiast kombinować z tym neo-vintage, dać sobie spokój i w konkursach, skoro muszą być, rozgrywać tylko vintage ortodoksyjny.? I nie oceniać. Dyplom za udział i frajdolarstwo pełną gębą, bez schlebiania modom i trendom.
  17. Nie. Żle zrozumiałeś. Argumentem jest nie liczba zestawów łapiących się wiekowo do vintage, a technologia ich wykonania. Coś jak winyle i nagrania cyfrowe. Nie rozumiesz założeń kategorii vintage, a usiłujesz ją reformować. Niestety nie udało mi się przekonać kolegów, że granica powinna leżeć gdzieś ok. 1980 roku, albo nawet wcześniej, bo w latach osiemdziesiątych pojawiły się pierwsze zestawy opracowane komputerowo i tu chodzi o tę różnicę, a nic innego. Dlatego przesuwanie granicy i uznanie, że każdy zestaw mający ponad 25 lat powinien być vintage jest również metodą na rozmycie granic między vintage, a kategoriami otwartymi. Doskonałe zestawy Tamiyi, choćby Zero 1/32 mają po 20 lat. Chcesz rozwadniać vintage widząc model z tego zestawu za pięć lat na konkursie? Kolejny pomysł, który też był dyskutowany i został odrzucony przez inicjatorów.
  18. Krytyka wynika z tego, że ludzie, którzy kiedyś włożyli masę energii w propagowanie zabawy w vintage uważają, że Marcin zawłaszcza ich pomysł i chce wprowadzać zmiany, które są sprzeczne z ich przekonaniami. Nie ma zgody na podpisywanie tego co chce robić Marcin mianem Vintage, bo to hybryda, która zabija ducha tej kategorii w rozumieniu wypracowanym w długiej dyskusji i po wielu kompromisach. Dyskutowane było również uniknięcie nakładania się kategorii otwartych z vintage i dlatego nie dopuszczono współczesnych aftermarketów.
  19. Nie odpowiedziałeś na pytanie: Jaki procent oryginalnego zestawu musi zostać w modelu, który wystawiam w kategorii vintage? Dałem konkretny przykład, a Ty go pominąłeś. Jeszcze raz: Robię kopię w żywicy głównych części, jeszcze je poprawiam, bo i Arma Hobby ma jakieś błędy. Pakuję wszystkie blachy i żywice do tego Frankensteina i sadzam pilocika z oryginału, twierdząc twardo, że to Matchbox. Wysil się. Chodzi mi o to, żebyś doprecyzował swoje poglądy, bo obecne nie zapobiegają tego typu bezczelności. Posunięta do absurdu, a nic temu nie zapobiegnie, interpretacja Twoich pomysłów jest po prostu zaprzeczeniem zabawy w wintydż. Pytasz o modele jak Czapla Macieja. Ja zapytam: Czy każdy model musi spełniać jakieś kategorie konkursowe? Jak uczył Mistrz, jest filozofia wygrywania. To zawodnik dobiera model i sposób jego wykonania do regulaminu konkursu, a nie jest tak, że się pisze regulaminy, żeby ktoś mógł sobie wystawić piękną Czaplę. Modele genialne, tak jak Jak-1 Mikołaja, zrobiony na bazie ZTS, mogą i powinny startować w kategoriach otwartych. Nikt nigdy nie wykluczył tych zestawów z konkurencji ze współczesnymi zestawami. Jaczek Mikołaja, modele Andrzeja Ziobera nie będą wystawiane w kategorii vintage, nie muszą. Vintage nie jest modelarstwem redukcyjnym w ścisłym tego słowa znaczeniu, jest w tym sprzeczność, bo są często tak nieudolnie zaprojektowane, że zrobienie z nich modelu redukcyjnego zmusza do wymiany wszystkich części, jak przy tym moim przykładzie z Hurricane z Matchboxa. Dlaczego Mikołaj miałby startować swoim Jakiem w vintage? To się nie zdarzy, chyba, że go do tego zmusi regulamin, albo jego ekstrawagancka decyzja. Nadal uważam, że robienie konkursów w tej kategorii jest mnożeniem bytów i daje przeciwnikom amunicję do krytyki całej tej grupy ludzi cieszących się z podróży w czasie. Ty zamiast uznać ich racje, bo trochę racji mają, uciekasz do przodu i chcesz na siłę pokazać, że można ze starego zestawu zrobić konkursowy model, o ile dopuści się aftermarkety do nowych zestawów. Tak, można. Tylko po co?
  20. To dogmaty ogłoszone po dyskusji, na którą chyba Marcin Staryfajter się spóźnił i teraz herezje uprawia Nikt nikomu nie zabrania pakowania współczesnych aftermarketów do antycznych zestawów. Jedynie stwierdza, że to nie spełnia warunków klasy vintage w konkursach. Proste pytanie załatwia całą dyskusje: Ile procent oryginalnego zestawu musi zostać, żeby nadal był to konkursowy zestaw vintage? Tu przykład. Mam ramki i blaszki Hurricane z Arma Hobby. Zwaloryzuję nimi Matchboxa z 1973 roku. Główne części odleję z żywicy na bazie AH. Wymienię na żywice co się da. Wydech, śmigło, koła. Wezmę vacu kabinę, lufy i rury wydechowe z metalu. Zostanie pilocik z Matchboxa. I wystartuję w Vintage, bo to moim zdaniem jest nadal Matchbox. I niech się sędziowie martwią. Skrajność, ale jeśli będzie mniej częsci z żywicy, to nie będzie wcale sensowniej. Cała ZABAWA w vintage ma moim zdaniem walor sentymentalny i poznawczy. Taka archeologia, rekonstrukcja modelarstwa z lat dawnych. Wszelkie współczesne dodatki są zaprzeczeniem jej sensu, zatarciem granic między vintage, a współczesnym modelarstwem. Pomijając już to, że nigdy nie popierałem konkursów w tej kategorii, a tylko wystawy na uboczu głównych zawodów.
  21. Moje zdanie znasz, nic się nie zmieniło od dyskusji na FB. Twoja tendencja do komplikowania i szukania trzeciej drogi, gdy jest tylko jedna, jest mi obca.
  22. Nikt już tego nie pamięta na jakich warunkach formy trafiły do Polski. Podejrzewam, że trochę mogli mieszać Polacy zatrudnieni w Airfixie (byli tam nasi), a Ruch był wtedy półprywatną firmą Cyrankiewicza. Oba te czynniki mogły mieć znaczenie. Z racji tego, że handel zagraniczny był pod kontrolą państwa, nie było ryzyka, że Airfix straci rynek przez konkurencję z Kobyłki. Czym Ruch spłacił tę transakcję? Na jakich warunkach? Tego się pewnie nie dowiemy, bo ludzie mający tę wiedzę mieliby ponad 100 lat.
  23. Ta rakieta przeciwlotnicza Bloodhound była długo dostępna w oryginale, czyli od Airfixa. Ta forma wróciła do Anglii.
  24. Ja nie kupiłem. Być może ostrzeżony już byłem zestawem Spitfire, a może miałem Matchboxa i nie potrzebowalem podróbki. Tę recenzję pamiętam i ona już nie mogła mnie bardziej zniechęcić.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.