Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. Czy Ty w ogóle czytasz moje wpisy? Po powyższym odnoszę wrażenie, że rozmawiasz sam ze sobą. To frustrujące dla mnie, że nie odpowiadasz na konkretne pytania, płyniesz ciągle z hasłami postępu w historycznej kategorii. Smutny przykład zupełnie odjechanej interpretacji mojego przykładu stawia pod znakiem sens dalszej dyskusji.
  2. Marcin, wytłumacz mi więc rożnicę miedzy, pytam jeszcze raz, bo unikasz tego: Czym ma się różnić Twoje "retro", czy neo od zwyklych kategorii? Poza wiekiem zestawu. Argument, że świat poszedł naprzód mnie nie przekona. W vintage czas się zatrzymał w 1989. Nie ma zabytków starożytności pochodzących z XXI wieku. Restaurując taki obiekt nie możesz tam diody montować w imię postępu.
  3. Masz niżej cytat z mojego posta. Jeśli zrozumiałeś tak, że zarzucam Ci bezczelność, to ja wysiadam. Pakuję wszystkie blachy i żywice do tego Frankensteina i sadzam pilocika z oryginału, twierdząc twardo, że to Matchbox. Wysil się. Chodzi mi o to, żebyś doprecyzował swoje poglądy, bo obecne nie zapobiegają tego typu bezczelności.
  4. Z Tobą jest problem, że nie za bardzo rozumiesz przekaz. Pisałem o bezczelności hipotetyczneg typa, który zostawia tylko pilocika z Matchboxa. Jak policzysz te 75%. Nie dasz rady. Otwierasz puszkę Pandory Aerograf był dostępny w cywilizowanych krajach 50 lat temu. Stąd jego dopuszczenie do wintydżowego warsztatu. Poczytaj Wagnera. Książka z początku lat osiemdziesiątych. Wtedy były już sowieckie aerografy i u nas . Piszesz: " bo przecież chodzi o jak najbliższe oddanie oryginały tyle, że w skali" Błąd i po raz kolejny usilowanie zdublowania otwartych kategorii. Nie budujesz modelu samolotu, gdy chcesz wystartować nim w vintage. Budujesz zestaw vintage. On ma być Matchboxem, albo Plasticartem. Nie Frankensteinem z symbolicznym udziałem części oryginału. To ma pokazywać rozwój modelarstwa, a nie stać się czymś rozmytym, gdzie jedyną różnicą miedzy powszechnymi, otwartymi kategoriami , a vintage jest data wydania zestawu. Czy to takie trudne? Może zamiast kombinować z tym neo-vintage, dać sobie spokój i w konkursach, skoro muszą być, rozgrywać tylko vintage ortodoksyjny.? I nie oceniać. Dyplom za udział i frajdolarstwo pełną gębą, bez schlebiania modom i trendom.
  5. Nie. Żle zrozumiałeś. Argumentem jest nie liczba zestawów łapiących się wiekowo do vintage, a technologia ich wykonania. Coś jak winyle i nagrania cyfrowe. Nie rozumiesz założeń kategorii vintage, a usiłujesz ją reformować. Niestety nie udało mi się przekonać kolegów, że granica powinna leżeć gdzieś ok. 1980 roku, albo nawet wcześniej, bo w latach osiemdziesiątych pojawiły się pierwsze zestawy opracowane komputerowo i tu chodzi o tę różnicę, a nic innego. Dlatego przesuwanie granicy i uznanie, że każdy zestaw mający ponad 25 lat powinien być vintage jest również metodą na rozmycie granic między vintage, a kategoriami otwartymi. Doskonałe zestawy Tamiyi, choćby Zero 1/32 mają po 20 lat. Chcesz rozwadniać vintage widząc model z tego zestawu za pięć lat na konkursie? Kolejny pomysł, który też był dyskutowany i został odrzucony przez inicjatorów.
  6. Krytyka wynika z tego, że ludzie, którzy kiedyś włożyli masę energii w propagowanie zabawy w vintage uważają, że Marcin zawłaszcza ich pomysł i chce wprowadzać zmiany, które są sprzeczne z ich przekonaniami. Nie ma zgody na podpisywanie tego co chce robić Marcin mianem Vintage, bo to hybryda, która zabija ducha tej kategorii w rozumieniu wypracowanym w długiej dyskusji i po wielu kompromisach. Dyskutowane było również uniknięcie nakładania się kategorii otwartych z vintage i dlatego nie dopuszczono współczesnych aftermarketów.
  7. Nie odpowiedziałeś na pytanie: Jaki procent oryginalnego zestawu musi zostać w modelu, który wystawiam w kategorii vintage? Dałem konkretny przykład, a Ty go pominąłeś. Jeszcze raz: Robię kopię w żywicy głównych części, jeszcze je poprawiam, bo i Arma Hobby ma jakieś błędy. Pakuję wszystkie blachy i żywice do tego Frankensteina i sadzam pilocika z oryginału, twierdząc twardo, że to Matchbox. Wysil się. Chodzi mi o to, żebyś doprecyzował swoje poglądy, bo obecne nie zapobiegają tego typu bezczelności. Posunięta do absurdu, a nic temu nie zapobiegnie, interpretacja Twoich pomysłów jest po prostu zaprzeczeniem zabawy w wintydż. Pytasz o modele jak Czapla Macieja. Ja zapytam: Czy każdy model musi spełniać jakieś kategorie konkursowe? Jak uczył Mistrz, jest filozofia wygrywania. To zawodnik dobiera model i sposób jego wykonania do regulaminu konkursu, a nie jest tak, że się pisze regulaminy, żeby ktoś mógł sobie wystawić piękną Czaplę. Modele genialne, tak jak Jak-1 Mikołaja, zrobiony na bazie ZTS, mogą i powinny startować w kategoriach otwartych. Nikt nigdy nie wykluczył tych zestawów z konkurencji ze współczesnymi zestawami. Jaczek Mikołaja, modele Andrzeja Ziobera nie będą wystawiane w kategorii vintage, nie muszą. Vintage nie jest modelarstwem redukcyjnym w ścisłym tego słowa znaczeniu, jest w tym sprzeczność, bo są często tak nieudolnie zaprojektowane, że zrobienie z nich modelu redukcyjnego zmusza do wymiany wszystkich części, jak przy tym moim przykładzie z Hurricane z Matchboxa. Dlaczego Mikołaj miałby startować swoim Jakiem w vintage? To się nie zdarzy, chyba, że go do tego zmusi regulamin, albo jego ekstrawagancka decyzja. Nadal uważam, że robienie konkursów w tej kategorii jest mnożeniem bytów i daje przeciwnikom amunicję do krytyki całej tej grupy ludzi cieszących się z podróży w czasie. Ty zamiast uznać ich racje, bo trochę racji mają, uciekasz do przodu i chcesz na siłę pokazać, że można ze starego zestawu zrobić konkursowy model, o ile dopuści się aftermarkety do nowych zestawów. Tak, można. Tylko po co?
  8. To dogmaty ogłoszone po dyskusji, na którą chyba Marcin Staryfajter się spóźnił i teraz herezje uprawia Nikt nikomu nie zabrania pakowania współczesnych aftermarketów do antycznych zestawów. Jedynie stwierdza, że to nie spełnia warunków klasy vintage w konkursach. Proste pytanie załatwia całą dyskusje: Ile procent oryginalnego zestawu musi zostać, żeby nadal był to konkursowy zestaw vintage? Tu przykład. Mam ramki i blaszki Hurricane z Arma Hobby. Zwaloryzuję nimi Matchboxa z 1973 roku. Główne części odleję z żywicy na bazie AH. Wymienię na żywice co się da. Wydech, śmigło, koła. Wezmę vacu kabinę, lufy i rury wydechowe z metalu. Zostanie pilocik z Matchboxa. I wystartuję w Vintage, bo to moim zdaniem jest nadal Matchbox. I niech się sędziowie martwią. Skrajność, ale jeśli będzie mniej częsci z żywicy, to nie będzie wcale sensowniej. Cała ZABAWA w vintage ma moim zdaniem walor sentymentalny i poznawczy. Taka archeologia, rekonstrukcja modelarstwa z lat dawnych. Wszelkie współczesne dodatki są zaprzeczeniem jej sensu, zatarciem granic między vintage, a współczesnym modelarstwem. Pomijając już to, że nigdy nie popierałem konkursów w tej kategorii, a tylko wystawy na uboczu głównych zawodów.
  9. Moje zdanie znasz, nic się nie zmieniło od dyskusji na FB. Twoja tendencja do komplikowania i szukania trzeciej drogi, gdy jest tylko jedna, jest mi obca.
  10. Nikt już tego nie pamięta na jakich warunkach formy trafiły do Polski. Podejrzewam, że trochę mogli mieszać Polacy zatrudnieni w Airfixie (byli tam nasi), a Ruch był wtedy półprywatną firmą Cyrankiewicza. Oba te czynniki mogły mieć znaczenie. Z racji tego, że handel zagraniczny był pod kontrolą państwa, nie było ryzyka, że Airfix straci rynek przez konkurencję z Kobyłki. Czym Ruch spłacił tę transakcję? Na jakich warunkach? Tego się pewnie nie dowiemy, bo ludzie mający tę wiedzę mieliby ponad 100 lat.
  11. Ta rakieta przeciwlotnicza Bloodhound była długo dostępna w oryginale, czyli od Airfixa. Ta forma wróciła do Anglii.
  12. Ja nie kupiłem. Być może ostrzeżony już byłem zestawem Spitfire, a może miałem Matchboxa i nie potrzebowalem podróbki. Tę recenzję pamiętam i ona już nie mogła mnie bardziej zniechęcić.
  13. Ciekawe, czy projektanci modelu zmyślili mocowanie pływaka, czy były też z takim litym pylonem centralnie pod kadłubem. Czysto technicznie pływak powinien być zamocowany do kratownicy kadłuba w węzłach łączących podłużnice i pionowe wzmocnienia. Tak centralnie zamocowany nie miałby sensownego oparcia na konstrukcji kadłuba.
  14. Premiera RWD-5 miała miejsce wiosną 1985. Tu masz już złożone modele. A litery raczej czerwone:)
  15. Ta Airacobra z Miniplastu pojawiła się już w końcu 1985. Kopia Hellera. Dało się to złożyć. Jedna z dwóch vacuform, które poskładałem.
  16. Tytuły pierwszej setki TBiU znałem na pamięć:) Do dzisiaj byłbym w stanie przypomnieć sobie większość i podać ich numer. U mnie numer 3 z P.24. Chociaż płaciła matka:) Dość ciekawe: Nowy numer. Pośmiertne wydanie znanego autora, albo ktoś o tym samym nazwisku? Samolot myśliwski Dewoitine D.520 Autor: Wiesław Bączkowski
  17. Szkolny z początku produkcji. Ponoć zmienili konstrukcję płata gdzieś na początku lat trzydziestych. W czasie wojny i po niej pewnie już nie występowała ta wczesna odmiana.
  18. Źle zaznaczyli żebra na górnym płacie, ma układ z pierwszych, szkolnych wersji, popełnili też błąd ze śmigłem, które się kręci w drugą stronę. Uznali, że to żenujące błędy i zrobili zupełnie nowy model.
  19. Muszę sprawdzić, czy u mnie się ostał. Miałem szkło i tam były też pływaki. Można to pożenić z ICM, tym starszym z błędami. Jest pomysł.
  20. To o tyle ważne, że pozwoli skorygować daty wydania tych zestawów na Scalemates. Sporo moich aktualizacji na tej stronie robiłem opierając się na własnej pamięci i zapisach jakie robiłem gdy kupowałem swoje modele, nie zawsze to odpowiada rzeczywistości. To P.11c datowałem np. na 1986. Sępa na 1984.
  21. Barszczo, jeśli możesz, to podawaj numer SP w jakim się te artykuły pojawiły.
  22. Nie pamiętam takiej reguły. W CSH były też zwykłe, bez silników, bo tam kupiłem swoje. Nie wiem, czy w zabawkarskich sprzedawali z napędem, ale raczej nikt się tak głęboko nie zastanawiał. Bardziej zależało od dostawy, co rzucili, to było.
  23. Ja zwracałem uwagę:) To była łatwa konwersja. Tym bardziej, że po prawdzie Matchbox pomieszał trochę wersje i ich Tempest jest tylko częściowo Mk.VI. Zostawili z Mk.V typ chłodnicy z centralnie umieszczoną chłodnicą oleju i wlotem powietrza do gaźnika. Nie dali tropikalnego filtra. Kołpak jest też od Mk.V.
  24. Krótko: Airfix.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.