Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 632
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. To dotyczyło kalkomanii Matchboxa. I tak po ok. 10 latach na modelu:)
  2. Stare kalki Matchboxa są do położenia. Musisz je moczyć tak długo, aż to zżółkłe, czy brązozawe z powierzchni da się odseparować od samego filmu kalkomanii, która jest na pewno w całości. Delikatnie palcem, albo pędzelkiem. Potem mocz jeszcze dłużej, aż odklei się ten kolorowy już czysty film od papieru. Potem tylko nałożyć na jakiś "set". Da się. Wypróbowane.
  3. Nie mają jeszcze 40 lat? Prawie. Jakość wyprasek wtedy była imponująca. Nadal są fajne, a kalki można dziś zamówić.
  4. Co do "konsultacji społecznych". Nie do końca się zgodzę. Wysłałem parę uwag do pokazanych na ich stronie malowań Hurricane i moje uwagi zostały uwzględnione. Na tyle wcześnie zwróciłem uwagę na błędy, że kalkomanie nie były jeszcze wydrukowane i można było parę drobiazgów zmienić.
  5. Jaki jest temat pracy licencjackiej? Zasadniczo nie było ramek i części były luzem. Tych części było w przypadku Spitfire, czy Hurricane dziesięć. Druga wersja Łosia wydana w 1976 była w ramkach i w otwieranym z boku pudełku, ale...Pewnego razu przywieziono do CSH dostawę z Pruszkowa i były w niej oba Łosie. Jeden w nowym eleganckim pudełku, jakiego wcześniej nie widziałem i drugi, tańszy w znanym wcześniej żółtym pudełku z lotnią Lilienthala. Poprosiłem droższego, bo byłem pewnien, że to ten nowy, lepszy i potem jak się połapałem, to chciałem wymienić na tańszy, a panie sprzedawczynie w tamtych czasach bardzo nie lubiły takich akcji:) Wymiana towaru wywoływała u nich w większości dzikie reakcje , albo pokazywanie na tabliczkę: "Po odejściu od kasy reklamacji nie uwzględnia się". Po dłuższych negocjacjach, interwencji kierownika i jej ostatecznej kapitulacji zapamiętała mnie na długo, zresztą nadepnąłem jej kiedyś dosłownie na odcisk. Ładna była, ale syczała jak nadepnięta żmija. Parę lat później walczyłem z nią o wymianę Jaka-1. Podała mi seledynowego. Wtedy nie było farb i ciemnozielony plastik bardziej mi pasował. Kolejka, chyba przedświateczna zakupowa gorączka, a ona stawia opór i nie chce mi podać kilku do wyboru, a widziałem, że klient przede mną kupił taki jaki mi się podobał. Nie ustąpiłem, dostałem w końcu ciemnozielonego. Potem pracowała w księgarni, samoobsługowej. Zawsze jej mówiłem dzień dobry. Pewnie dziś leczy nadciśnienie:)
  6. AH wydała w ciągu ostatnich lat kilka świetnych, jak na tę skalę, modeli. Nie są bez błędów, nie są bez baboli. I jak sądzę nie są to tylko błędy wynikające ze złego projektu, ale również z ograniczeń technologicznych, jak brak użycia form suwakowych, czy pewnie z braku doświadczenia firmy produkującej formy. Ile firm robi takie formy w Polsce? Ile ma doświadczenie podobne do Japończyków, Czechów czy Chińczyków? Takich upierdliwców jak ja, który znajdzie wszędzie feler jest kilku na tysiąc klientów. Takich, którzy przeżywają to jak Jostein jest jeszcze mniej (Jostein, wierz mi, że też nie widzisz wielu błędów, których ja mam świadomość, strach pomyśleć, co byś wtedy pisał:))). Gdybym był właścicielem firmy, to bym się wcale nie zastanawiał, czy robić modele dla większości, która ma wyłojone na drobne błędy, czy poświęcić pięć/dziesięć razy więcej czasu na dopieszczenie zestawu i zaspokojenie nawet najsroższych "wariatów" i tym samym działanie na niekorzyść firmy, której celem jest utrzymywanie się przy życiu, a najlepiej zarabianie pieniędzy i inwestowaniu w nowe produkcje. Czynnik czasu, opłacenia pracy projektanta, zderzenia z ograniczeniami technologii ma takie same znaczenie jak chęć zrobienia dobrego zestawu. Tak, chciałbym zestawu 1/72 Wildcata, czy Hurricane, który mógłby zakasować zdetalowaniem Tamiyę w 1/32. I wiem, że moje chciejstwo jest po prostu absurdalne. Jest cała masa modelarzy, których przeraża więcej niż 50 części i wybiorą wtedy inny zestaw. Takich jak ja, którzy mają w domu kilkadziesiąt tomów literatury na temat jednego samolotu, do tego zbiór wszelkich zdjęć dostępnych w necie i mogą wytykać bez końca błędy i wypaczenia jest tak mało, że nie istnieją dla żadnej firmy jako klienci docelowi. I wiem, że gdybym był na miejscu producenta, to bym też szedł w pewnych momentach na skróty. Tak jak pójściem na skróty było niewątpliwie takie opracowanie okolicy ujścia dolnych rur wydechowych w FM-2, żeby nie komplikować budowy, nie dzielić kadłuba, ani nie budować dzielonej formy, która niewątpliwie jest dużo droższa. Ze zwykłej formy to nie było możliwe, żeby było jak chce Jostein i na blogu firmowym jest to wytłumaczone. Jostein, mam pytanie: Jest dziś lepszy zestaw Wildcata, czy Hurricane w tej skali niż AH? Hurricane nie ma żadnej konkurencji, a Wildcat Airfixa jest jednak toporny, mimo paru fajnych detali ma spory kłopot z bryłą, który mnie odrzuca. I jak chcesz, to mam dwa Airfixy na sprzedaż:) Czekam już na F4F z AH.
  7. Malowania z akcji nad Anglią.
  8. Arkusz kalkomanii imponujący.
  9. Te polskie vacu były świetne. Część powstała na bazie zestawów wtryskowych, ale te z Łodzi ( Jaki 11,15,17 i 18) to oryginalne produkcje dobrej jakości.
  10. Prawie jak mój ? Jeszcze z czasów komuny.
  11. Prima! Nigdy nawet nie słyszałem o tej firmie Hiro. Piękny klejnot!
  12. Jak masz 2000+ pudełek, to sklejenie tego jest już raczej mało prawdopodobne.
  13. Z tym Typhoonem było trochę inaczej. Ten kroplową osłoną kobiny w pierwszych edycjach nie miał nic w kabinie. Tylko dziurę. Nie miał też wnęk podwozia. Miał za to wgłębne linie, również wgłębnie zaznaczono znaki rozpoznawcze. Potem dorobiono wnęki podwozia, przerobiono linie na wypukłe, ale kabina została pusta.
  14. Pamięta. Były dla mnie za drogie, ale z tego co wtedy rozumiałem, to była produkcja obca. Tego samego producenta, który robił suche kalkomanie do Mikro144. Made in Austria.
  15. Formy nie pojdą na złom. Gdzieś, kiedyś wypłyną. Już pewnie chińscy inwestorzy pilnują, żeby trafiły w ich ręce.
  16. Język polski jest żywym językiem. To jest specjalistyczna termonologia dotycząca tylko modelarstwa plastikowego. Takie samo zapożyczenie jak "edycja". Uspokoję: Nikt z nas nie powie, że ma pierwszy wypust "Sztuki kochania" Wisłockiej. Bracia Czesi są potęgą w plastiku i jakoś to wpływa na nas. Kto nie czytał "L+K"? Kto nie ma w zbiorach czeskich modeli?
  17. Hellcat yo lata siedemdziesiąte. Te mikro-modele produkowali w Konstancinie. Mialem je w połowie lat siedemdziesiątych. I potem w XXI wieku.
  18. https://www.airfix.com/uk-en/news/workbench/first-frames-from-new-spitfire-vc-tooling?utm_campaign=2641075_Airfix - Workbench - Week 1 2020/2021&utm_medium=email&utm_source=Hornby PLC&_$ja=tsid:71284&dm_i=2DJZ,1KLV7,22ZKTE,5BNEE,1
  19. Genialna książka. Pozbyłem się jej pochopnie i minęło sporo lat zanim udało mi się ją kupić. Warto ją ciągle mieć. Na lata osiemdziesiąte był to faktycznie jedyne poważne źródło zebranej wiedzy. Książeczka Glassa "Samoloty `85" miała wcześniejszą o ok.10 lat edycje. Ta pierwsza czyniła mnie ekspertem od lotnictwa w początkach podstawówki.
  20. Estetyka też mnie zaskoczyła pośmiertnie. Tego Jaka odkryłem w 2011 na Allegro. Wcześniej znałem ich Hellcata, Ił-28 i Su-7.
  21. Każdy pewnie z tu obecnych zna nazwisko Zygmunta Grochowskiego, który projektował pierwsze zestawy z Pruszkowa. Jego nazwisko pierwszy raz pojawia się na instrukcji Łosia (tego lepszego z 1976), ale prawdopodobnie brał udział już przy wszystkich wcześniejszych. W latach sześćdziesiątych zaprojektował dwie wycinanki dla "Małego Modelarza". Samochody Fiat i Wołga. Samochodami zajmował się zawodowo. Był w biurze projektowym FSO. Rysował też "Plany Modelarskie". Ten Ił-2 jaki pojawił się w tym wątku był jego ostatnim projektem. Zmarł w 1986 w trakcie jego opracowywania. Kończył go ktoś inny i stąd jakość była gorsza niż wcześniejszego Łosia, czy RWD-5. . Zdolnym człowiekiem był i na pewno dzięki niemu chłopcy w PRL-u mieli trochę radości.
  22. Kartonowy Spitfire był wydany we wrześniu 1973. Jeśli kalendarz jest aktualny, to obecność modeli z serii Mikro już w lutym 1974 jest dla mnie czymś nowym. Ja je datowałem na 1975.
  23. NOVO były produkowane przez całe lata osiemdziesiąte, trafiły do CCCP po upadku FROGa w 1977-78. Dzięki Klubowi "Iskra" z SP można było wymieniać się z modelarzami ze Wschodu i za np. TBiU dostać czasem coś fajnego. Wymiana bywała trudna, bo pamiętam jak raz dostałem propozycję otrzymania P-61 z NOVO za jakiś japoński myśliwiec z Hasegawy. Typhoona dostałem z Litwy, jeszcze wtedy sowieckiej. Uczciwa wymiana. Radocha przy odbieraniu paczki z poczty nie do opisania:)
  24. Smer jest firmą produkującą modele od połowy lat siedemdziesiątych. Początkowo były to zestawy uzyskane od włoskiego Artiplastu, który z kolei miał część form swoich, część z amerykańskiej Aurory i angielskiego Meritu. Z form Hellera produkowali przynajmniej od 1986.
  25. 7TP to była wiosna 1988.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.