Skocz do zawartości

letalin

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    3 617
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    6

Zawartość dodana przez letalin

  1. Cena Miryi mnie zabiła. No nie kupię, chociaż do tej pory wszystkie transportowe giganty łykałem. Poczekam na okazję;)
  2. Tu nie chodzi o Me 109G, bardziej o to, że to Tamiya. Trzeba mieć.
  3. letalin

    KW-85, 1/30, Ogoniok

    Dobre to! Jeździ? A jak rozwiązałeś sterowanie? Kabla nie widzę.
  4. Pojechać po modelu zawsze można:) Po Tobie nikt się nie ośmieli, bo administracja czuwa:) Znalazłem pewne wątpliwości: Moim zdaniem podział białoczarnego malowania skrzydeł przebiegał w osi symetrii kadłuba i to co proponujesz nie wydaje się prawidłowe na pierwszy rzut oka. SH podaje w instrukcji do zestawu 1/48 właśnie taki sposób rozgraniczenia. Trzeba to zweryfikować w pewniejszych źródłach. Z subiektywnych wrażeń: Taki ciemny łosz mi nie pasuje. Lubię kartonówki, ale tu był wybór.
  5. Maszyna brzydka, ale charakterna. Teraz mu Roca daj do towarzystwa.
  6. Celem każdej akcji bojowej, strategicznym, czy taktycznym jest w sumie "zatłuczenie" przeciwnika. Tu pełna zgoda co do intencji Luftwaffe. Zdanie: "RAF starał się ze wszystkich sił z nory nie wychodzić" jest fałszywe, ahistoryczne i nielogiczne. Do siedzenie "w norze" nie trzeba żadnych sił i tutaj te "wszelkie siły" po prostu powodują śmiech. Po co rozbudowa dywizjonów myśliwskich, po co produkcja, nowe fabryki myśliwców, skoro miały siedzieć w norze? Skąd wreszcie znaczne straty Luftwaffe? Skąd znaczne straty obrońców, skoro strategicznie przesiedzieli bitwę w kantynach, zamiast dać się wyciągnąć w powietrze i ginąć za króla? Pomijam tu kwestię kto kogo bardziej "zatłukł", bo bitwa w istocie była remisem ze wskazaniem na RAF, co biorąc pod uwagę okoliczności było i tak sukcesem Luftwaffe. Spiton, tak jak Cię lubię, tak czasem nie rozumiem. Być może czepiłeś się jakiegoś "siedzenia w norze" przy opisie strategii, która wykluczała akcje ofensywne myśliwców nad kontynentem? Tak, rzeczywiście unikano tego typu akcji, bo jak już wiesz priorytetem była obrona własnych lotnisk i miast przed bombowcami. Wiedz też, że opór RAF z czasem tężał. Straty były uzupełniane, ale mimo to przeciętne umiejętności w walce i koordynacji dowodzenia rosły, natomiast morale i wola walki po stronie Luftwaffe systematycznie spadała. Lotnicy bombowi wiedzieli, że nie będą mogli liczyć na lot bez walki i że raczej na pewno ktoś nie wróci. Poległo sporo czołowych niemieckich myśliwskich asów, wielu zażyło kąpieli w Kanale. I to wszystko dzięki flegmatycznej strategii siedzenia w norze. Może to był faktycznie najlepszy sposób? Siedzieć i czekać, aż się niemieckie samoloty wylatają?
  7. Spiton, nie mogę być pewny na 100%, ale mam przekonanie, że żadna niemiecka wyprawa nie przeszła bez kontrakcji. Trudno więc twierdzić, że RAF unikał walki, a Niemcy przeciwnie. Mogło to unikanie dotyczyć walk z myśliwcami osłony. To jednak bombowce były głównymi celami obrony i wiązanie się w walce z myśliwcami dawało taktyczne zwycięstwo atakującym, bo bombowce szły dalej. Spotkałem się z wytycznymi zakazującymi np. gonienia myśliwców, gdy te umykały w dół, czy opuszczały walkę biorac kurs na Francję. Pilot RAF miał wtedy pozostać na swojej wysokości i w rejonie patrolowania i szukać celów wśród bombowców.
  8. Weź pod uwagę przekrój kadłuba Łosia. Tam nie było miejsca dla dwóch obok siebie. a jeśli siedzą jeden za drugim, to i tak ich komunikacja nie jest lepsza niż gdy siedzą tak jak w oryginale. Proponuję projekt rewolucyjny:) Łoś jako średniopłat. Zyskujemy przestrzeń na większą komorę bombową i uzbrojenie strzeleckie w kadłubie. Odpada też długie oprofilowanie skrzydeł, co skutkuje szczędnością masy i poprawą własności aerodynamicznych. Gondole silnika niżej, żeby nie wydłużać podwozia. Skrzydła o mniejszej powierzchni nośnej, głównie poprzez zmniejszenie cięciwy (przewidywane mniejsza masa całkowita, czyli potrzebne mniejsze skrzydło), . Cieńszy, już odkryty przez naszych konstruktorów profil półlaminarny, ale bez komór w płacie. Zyskujemy na prędkości, mniejszy opór czołowy. Zbliżamy się mocno do prędkości 500km/h i wtedy montujemy silniki Hercules i ją łatwo przekraczamy. Teraz mamy dwie ścieżki rozwoju: Dwuosobowy ciężki intruder i nocny myśliwiec, który po uzyskaniu radaru od Anglików jest równorzędny dla Beaufightera, albo samolot bombowy z pogłębionym kadłubem i przedłużoną komorą bombową. Dla niego budujemy kadłub zakończony tępo wieżyczką z dwoma półcalówkami, lub kadłub mniej pękaty, ale z wieżyczką na grzbiecie za krawędzią spływu płata. W bombowcu możemy zachować układ kabiny z Łosia. To się sprawdziło w B-25, czy później też. W Intruderze obniżamy maksymalnie grzbiet kadłuba i sadzamy pilota i nawigatora maksymalnie z przodu. Podobnie do He 219. Nawigator może obsługiwać jedną półcalówkę. Trzech załogantów w intruderze, to zbyt wiele niepotrzebnej masy.
  9. Przy zakupie dwóch zyskałbym całe 7,40zł w porównaniu do mojego sklepu, gdzie mam rabat i darmową wysyłkę. Fajny sklep, dobre ceny, nazwa adekwatna
  10. No to chyba tylko tych oficjalnych paru, których prace można oglądać na forach, także i tym, a nie paru w całej Polsce. W kraju jest ich zdecydowanie większa rzesza, tylko nie mają potrzeby, ani ochoty chwalić się tym publicznie. Robią zwyczajnie dla siebie, na półkę i nawet ich na konkursach nie uświadczysz. Oby ich były tysiące:)
  11. Mamy w Polsce paru, którzy poszli tą drogą i można ich prace oglądać też na tym forum. Jakby nie patrzeć ludzie z mojego pokolenia znają prace AZ od ok.35 lat. I one są coraz lepsze, chociaż wydawały się absolutnie doskonałe już na początku jego kariery.
  12. Bym Ci może opisał ten fenomen, ale lepiej po prostu zachwycać się efektem pracy Mistrza, zamiast ryzykować, że ci co dostali gula i minusowali zaczną tutaj kolejną batalię o wyższości swojej wiary.
  13. To pewnie zemsta obrazonych frajdolarzy;)
  14. letalin

    Junkers D.I WnW 1/32

    Dobry jest! Uczta dla oczu.
  15. Stary dobry Matchbox! Miło widzieć w takim zupełnie dobrym wykonaniu. Rozumiem, że nie jesteś do końca z siebie dumny, ale swoim głosem wzmocnię ten chór wujów zawsze zadowolonych i napiszę: Fajny jest!
  16. Skórki pomarańczy na zdjęciu nie widzę, a ten rozkład plam jest oczobitny. Przy czym wypadki z farbą i jej nieprzewidziane reakcje to czasem czynnik poza naszą kontrolą. Naśladowanie rozkładu plam w sposób choćby zbliżony, nawet nie identyczny do rzeczywistości, to jednak coś dużo łatwiejszego do opanowania. Może następnym razem?
  17. Czysty był ładniejszy;) Teraz jest nierówno. Pobrudzone sadzą z wydechu i z wyrzutników łusek, a zero oleju z silnika, brudu z odm silnika i z podwoziem bez śladu błotka...
  18. Skórka pomarańczy to tu zupełnie nie jest problemem. Rozjechałeś się ze schematem malowania tak mocno, że niestety nie jest to już malowanie Spitfire typowe dla RAF, a Twoja luźna wariacja na temat.
  19. letalin

    Fiat Mefisto 1:12

    Gratulacje! Miły dla oka. Takie skrzyżowanie samolotu myśliwskiego z dorożką.;)
  20. 1/48 daje duuużo miejsca. Możesz użyć ostrza skalpela, jeśli masz takie o bardzo szpiczastej końcówce i wybrać materiał. Możesz tym cienkim wiertłem powiększyć otwory operując pod różnymi kątami do wylotu rury wydechowej. Kombinuj, rozwiązaniem jest otwór przypominający wydech, a nie dziurkę do klucza;)
  21. Te otwory mogłyby być znacznie większe. Blacha rurwydechowych nie była gruba.
  22. Lakier był półmatowy. Zupełnie nowy miał pewien połysk, ale daleki od lustrzanego. Głęboko matowy był tylko czarny na kołpaku śmigła. Błyszczące w taki sposób jak lakiery samochodowe raczej nie były w użyciu.
  23. Czarne pasy fotela to też niezwykłe.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.