-
Liczba zawartości
4 381 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Po pierwsze nie piszę w ogóle o tematach juniorskich. To są wg mnie tak oczywiście różne sprawy, że nie dodaję tej uwagi w każdej wypowiedzi. Dodaję niniejszym. Większości z tych 95% nie ma w moich słowach, zatem trudno mi polemizować z czymś, z czym się zgadzam. Trudno też dyskutować o kwestiach związanych z etykietą, elegancją i tzw. dobrym smakiem. Zatem nie bardzo mam jak ugryźć temat. I nie gryzę. -
Nie poddawaj się. W moich tematach nie ma problemu by wiele rzeczy podpatrzeć no dość popularnych statkach powietrznych. Np, o ile się nie mylę, koledzy z grupy Tomcatsky obmacywali m.in F-14 i może potrafią powiedzieć gdzie znajdą się analogie.
-
Wciąż wątpię, czy mówiąc o realizmie będziecie mówić o tym samym. Ale nie wiem, może coś Ci się odmieniło. Niestety w temacie Twoich wątpliwości może być kłopot, bo ja akurat z naturalnych przyczyn niezbyt znam ludzi o dużym doświadczeniu w temacie współczesnych samolotów bojowych i ich modelowania. Tu trudno mi kogoś 'zareferować'. Jeśli chodzi o samo podejście i metodologię, to bardzo pouczające są artykuły Andrzeja Ziobera w AeroPlanie. Modele Andrzeja pomalowane są znakomicie, wbrew opinii rozpowszechnianej przez różnych ludzi, którzy nota bene bez oporów przyznają też, że nigdy tych modeli nie widzieli, a swoje tezy kształtują na podstawie marnych zdjęć i tak ma być. Z braku laku, czyli wiedzy o doskonałych modelarzach specjalizujących się w temacie, dorzucę Ci uwagę z mojego (niestety) artykułu o realistycznym malowaniu, co do której nie mam wątpliwości, że usłyszałbyś ją i od nich. Po pierwsze znajdź samolot taki, jak ten, którego model chcesz zrobić, albo możliwie podobny w charakterze i udaj się na lotnisko, gdzie można go spotkać. Uważnie obejrzyj jak wyglądają interesujące Cię fragmenty, jak działają elementy w ich okolicy i obfotografuj je, bo to świetnie odświeża potem pamięć. Potem weź dostępne ci środki i narzędzia i próbuj to odwzorować w skali. Lepiej nie na modelu. Jeżeli znajdziesz swojego 'mistrza', to z taką bazą będzie wam łatwiej rozmawiać. A kto wie, może wtedy i 'mistrz' i rozmowa okażą się zbędne.
-
Mikołaja i Irka masz tu na forum, Tomek Hajzler też jest tutaj. Koleżka bodajże Ki-43 (nie pamiętam formy zapisu) to też doskonały modelarz. O, nawet Andrzej Ziober ostatnio się tu ujawnił. Tylko nie wiem po co Ci oni, skoro wielokrotnie deklarowałeś, że takie modelarstwo Cię nie interesuje. Ale trudno, skoro się zarejestrowali na forum, to niech teraz cierpią dranie!
-
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Ja tylko podkreślę, jakby ktoś nie zauważył, że o wrocławskim festiwalu napisałem dotąd jedynie, że organizator wypowiada się w tym wątku w sposób elegancki. Do Was to wybrałbym się akurat bardzo chętnie w ogóle nie bacząc na atmosferę, ze względu na samo miasto. Ale daleko pieruńsko. No i jak to na luzie? Bez emocji i obgryzania paznokci? Przecież to ma być hobby! A w ten prestiż i 'niezależenie' to i tak nie wierzę. Pewnie powszechne wypaczenie znaczenia tego słowa zadziałało ;). -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Można rzeczy sprowadzać do absurdu. Ale tu niepotrzebnie, bo akurat mnie osobiście w ogóle nie zależy na 'sportowej' rywalizacji w modelarstwie. Mnie zależy na prestiżu modelarstwa. Na tym, bym mógł pojechać na imprezę, która odbędzie się w niepoślednim miejscu i na której zobaczę doskonałe modele. Taką, na którą szykować się będą najlepsi polscy, ale i zagraniczni modelarze. Gdzie na stołach obok siebie staną nowe modele Irka, Mikołaja, Tomka Hajzlera i tych modelarzy, którzy nie udzielając się na forach pozostają anonimowi, ale budują świetne minirepliki. By tak się stało potrzeba tej jasnej gradacji znaczeń. I, jak mówię, dla mnie nie musi to być rywalizacja. Rzecz może być jak festiwal muzyczny. Przyjeżdża kilkadziesiąt zespołów i nie ma żadnego konkursu. Ale wiadomo, która to jest scena główna oraz kto i dlaczego gra na niej w najlepszej porze, z najlepszym światłem i dźwiękiem. I w niczym to nie przeszkadza, by potem opowiadać o objawieniu jakie się pojawiło na bocznej scenie w postaci nieznanego dotąd zespołu i ciekawych eksperymentach innej, trochę już znanej kapeli. Mnie to pasuje, ale nie wyobrażam sobie tego w realiach polskiego modelarstwa, gdzie standardem jest auto z którego wysiada dwóch panów i wyciąga z niego dwadzieścia modeli. Potem kasują naście nagród, z tego dwie dla siebie. Resztę wiozą kolegom, którzy teraz nie mogli, ale pewnie też mają swoje miejsce w rotacji i odwdzięczą się później. Fajnie się pisze o znaczeniu spotkań modelarzy, ale potem okazuje się, że liczy się by zgarnąć krążki z imprez, na które nie ma się nawet zamiaru pojechać. Wychodzi taki modelarski cyrk obwoźny, gdzie w sezonie co tydzień występ w innym mieście, ale w 80% identyczny program. Pomijając kwestie elegancji i dobrego smaku, to zawsze zastanawia mnie w takim przypadku kwestia powtarzającego się punktu w regulaminie, mówiącego o samodzielności wykonania prezentowanych prac. 'W przypadku wątpliwości co do autorstwa danej pracy komisja ma prawo przeprowadzić rozmowę weryfikującą'. Tymczasem w konkursie stoi kilkadziesiąt modeli z nieistniejącymi autorami. Jakiś typek wpisał na karcie modelu Jan Kowalski i ten sam typek odbiera dla Janka nagrodę. Chętnie zarejestrowałbym w Jakimś Mieście model jako Elvis Presley i odebrał od komisji nagrodę dla Elvisa. Przecież z punktu widzenia organizatora Elvis i Janek są tak samo wirtualni. Nie, nie, przecież wszyscy znają Janka, wiedzą doskonale, że to on zbudował ten model. Co więcej, na konkursie miesiąc temu gdzieś w Polsce Janek był osobiście z tym modelem, widziano go przecież. No i jednak za dwa tygodnie modelarze z Jakiegoś Miasta pojadą na konkurs do Innego miasta, siedziby klubu Janka. A przecież nie wszyscy będą mogli pojechać i ich modele trzeba będzie zawieźć i zgłosić. A że i w Innym Mieście i w Jakimś Mieście pojawią się liczni modelarze, którzy nie znają Janków i nieco zdziwią się nagrodami z 'syndromem Elvisa', to cóż, po co się nimi przejmować? Można wprawdzie uznać, że spotkanie zakręconych modelarstwem ludzi jest rzeczywiście najważniejsze i modele nieobecnych elegancko i zupełnie bezkonfliktowo umieścić na stołach klubowych, ale jak to tak, bez medalu? Sebastian, wierzysz w taki przykładowy model a'la festiwal muzyczny w naszym modelarstwie? Gdzie najlepszych trzeba zachęcić i uhonorować, a wszyscy uznają to za normalne, atrakcyjne i jeszcze się cieszą, że mogą być tego częścią. Tak jest we wszystkich znanych mi wydarzeniach z rywalizacją lub bez - mityngi sportowe, wyścigi, pokazy lotnicze, festyny lokalne, wystawy muzealne itd. Ja tego w realiach polskiego modelarstwa nie widzę nawet w wyobraźni. Dlatego skupiam się na elemencie rywalizacji na festiwalach, bo ten jest ogólnie akceptowany per se. Gdyby model festiwalu z rywalizacją 'unormalnić' to otwarłaby się droga do rzeczy wspomnianych na początku. Ale nadzieje mam marne, bo wiem, że przetrąciłoby to obecną strukturę imprez modelarskich, a chyba nikt nie jest gotów zaryzykować. Jest ciepło, ogienek grzeje się sam - przyjemnie . -
Całkowicie się z Tobą zgadzam. W ogóle nie rozumiem dlaczego ktoś w modelarstwie miałby męczyć się straszliwie na dowolnym etapie budowy, czy rozwoju. Ty rozmawiasz o konkretnym przypadku, nie my. Ja mówię o zasadzie. Wprawdzie autor wątku jest raczej zadowolony z tej rozmowy, a administracja nie wyraża zastrzeżeń, ale jeżeli mówienie o zasadzie jest dla Ciebie przykre (nawet jeśli tylko dla Ciebie), to wspomnij o tym, proszę, i już mnie nie ma. Mogę mówić tylko o tych kilku doskonałych modelarzach, których znam, ale jestem przekonany, że żaden z nich nie odmówiłby pomocy komuś, kto świadomie chciałby budować świetne modele.
-
Och, tu masz zupełną rację. Dlatego też w ogóle o tym nie pisałem, a jedynie o tym jak można skrócić drogę do robienia świetnych modeli. Dla chętnych . Wspomnę tylko jeszcze, że nic nie stoi na przeszkodzie by z akademickich dyskusji wyciągać konstruktywne wnioski.
-
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Nie będę tutaj przytaczał prywatnych korespondencji. Chyba gdzieś pytałem o to również na forum, ale to już zbyt dawno, by pamiętać szczegóły. Ogłoszeń o konkursach nie brakuje i można łatwo poznać te wersje zadając organizatorom pytania. W dodatku, z mojego punktu widzenia, będzie lepiej, gdy więcej osób zacznie je zadawać. Będzie większa szansa, że organizatorzy dostrzegą temat . -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
W tym temacie sporu raczej się nie doczekamy. Ale jest tu też inny, dość specyficzny problem. Nasze imprezy idą w kierunku rozmywania wartości rywalizacji. Konkurs (często obwarowany kłopotliwymi zasadami ograniczającymi możliwość wystawienia prac), festiwal, dwa memoriały, trzy rywalizacje specjalne plus stado wyróżnień dodatkowych. Wszystkie wspaniałe i świetne co cud! Organizator pytany o prestiż poszczególnych zmagań często ma problem z odpowiedzią, albo unika jej jak ognia. O tym jaki to ma wpływ na wartość pojawiających się na stołach modeli i na decyzje modelarzy o przyjeździe nie ma co pisać, bo tu każdy organizator ma swoje cele. Ale wyraźnie widać inny skutek, wspomniany już w tym wątku: w takim konkursie gdy bezpośrednio rywalizują ze sobą dwa-trzy modele to już jest dobrze. Na ogół trudno nawet liczyć na to, że będą one w tej samej skali. OK, wystarczą dwa porównywalne jakościowo modele by przyznać nagrodę równorzędną. Ale w praktyce nie zanosi się, by taki przypadek często miał miejsce, dopóki ktoś nie wyrwie się z pułapki umieszczania konkursu w imprezie jako elementu niby najbardziej wartościowego i wymagającego dla uczestnika, a jednoczenie upchanego gdzieś między memoriały i wątki przewodnie. -
Owszem. Z tym, że każdy normalny poradnik w dowolnej dziedzinie tłumaczy jak osiągać przyzwoite wyniki nie męcząc się przy tym straszliwie. Informacji o tym jak osiągać wyniki, powiedzmy umownie 'wybitne' na ogół nie znajdziemy w poradnikach. Nie lubię nadużywać terminu 'scratch'. Zawiera w sobie znamiona jakiegoś wyższego wtajemniczenia i niezwykłych umiejętności. Tak, model zbudowany od podstaw to scratch, ale poza tym wolę mówić o przerabianiu zestawów. Jeżeli wypiłowuję i montuję do kupy zbiornik płynu chłodzącego z przewodami, odpowietrzeniem i korkiem, czy inne łoże silnika z oprzyrządowaniem, to nie jest dla mnie jeszcze powód by mówić, że scrat:bip:ę. U podstaw to są bardzo proste do wykonania kawałki plastiku. I nie potrzeba kilkunastu sklejonych modeli, by równo zaciąć plastikowy patyczek. Wystarczy kilkanaście zaciętych patyczków. Tak, jak nie trzeba kilkunastu sklejonych modeli by elegancko zaszpachlować spoinę. Wystarczy jedna spoina zaszpachlowana kilka razy i kilka razy poprawiona. Do przerabiania zestawów potrzebna jest jedynie decyzja, tylko żeby była skuteczna, musi być świadoma. Jeżeli ktoś zrozumie to jako pochodną popularnych 'modeli treningowych', czyli że wprowadzenie samodzielnie wykonanych elementów ma być testem i sprawdzeniem jak to wyjdzie, a całość niekoniecznie ma podlegać ocenie - to oczywiście nic z tego nie będzie. Jeżeli jednak wciąż będziemy się starali wykonać jak najlepszy model w każdym jego aspekcie, to nic nie stoi na przeszkodzie by od razu zbudować bardzo przyzwoitą minireplikę. Test może tylko dotyczyć tego, czy jesteśmy skłonni przyjąć niedogodności takiej zabawy w imię końcowego efektu. Bo niedogodności w postaci przedłużającego się czasu budowy, długotrwałego braku wymiernych postępów w budowie, konieczności przeprowadzania prób i eksperymentów, konieczności dokonywania licznych poprawek itd na pewno wystąpią i są one nieodłącznym elementem wspomnianej wcześniej decyzji. To, że autor wątku wcale się do tego nie pali wydaje się widoczne. Ale też rozmawiamy tu o zasadzie, a nie tylko o pojedynczym przypadku.
-
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Moja konkluzja mówi, że znając regulamin punktowy można dostosować do niego model, odpowiednio traktując elementy budowy. Dla mnie rzeźba w plastiku, malowanie i dokumentacja - to wszystko są elementy budowy modelu i nawet nie przyszło mi do głowy, że można to widzieć inaczej. Wątpię jednak by ktoś tak bardzo kochał jedną imprezę modelarską by skłonny był zadedykować jej swój model aż w takim stopniu. U podstaw regulaminu punktowego i tak leży subiektywna ocena poszczególnych elementów. Ocena łączna to suma takich subiektywnych składowych, dająca jedynie pozór obiektywności. W rezultacie i tak o jakości oceny decydować będzie kompetencja zespołu sędziów. Poszukiwania nowego, jeszcze lepszego regulaminu to droga donikąd. Niestety (moim zdaniem), szukanie sposobu na 'dorobienie' się grupy modelarzy cieszących się odpowiednim autorytetem i zapewniających jakość oceny i jeszcze gotowych podjąć się roli sędziów jest tematem od razu odrzucanym przez nasze środowisko. Pewnie po prostu nie ma na to zapotrzebowania. Mnie to dziwi, ale może są inne priorytety i wartości... . Zresztą, po samej strukturze naszych imprez modelarskich widać, że preferuje się rozmycie rezultatów i trudno jest stwierdzić, które modele w danych zawodach były w nich najlepsze. A 'lepszy model' wcale nie jest pojęciem tak abstrakcyjnym, jak się to próbuje często przedstawiać. To znaczy, owszem, można tu kombinować, ale poza specyficznymi regulaminami lepszy model to taki, który trudniej zrobić. Nawet na forach modelarskich i w rozmowach takie kryterium jest przyjmowane automatycznie, jako naturalne. I tu od razu odpadają te wszystkie z kosmosu wzięte spory: model zdetalowany czy pomalowany, otwarty, czy zamknięty itd. Jest chyba oczywiste, że model z otwartym wnętrzem i pokazaną konstrukcją ale krzywy, z detalami 'z mydła' i pamalowany 'po uważaniu' jest zrobić łatwo. I jeszcze o samodziałającym regulaminie. Przykład z życia: konsultowałem propozycje przetargowe planu zagospodarowania przestrzennego dla samorządu. Po rozmowach cała komisja jednogłośnie i bez przymusu stwierdziła, że ze wszech miar najlepsza dla gminy jest oferta B. Kiedy po tygodniu zajrzałem do nich i towarzysko spytałem 'Jak tam plan?', usłyszałem: 'Wiesz co, B była najlepsza, ale z regulaminu wyszło, że wygrała A.' W takich sytuacjach zawsze zastanawiam się, czy taki ktoś w życiu prywatnym też by powiedział: 'Dla mnie idealny byłby ten telewizor i zaraz bym go kupił, ale z instrukcji wychodzi inaczej, więc kupię ten drugi, który mi się zupełnie nie podoba, ale instrukcja jest ważniejsza, niż moje życie.' ;) I jeszcze zastanawiam się skąd bierze się pomysł, że rozwiązaniem tego problemu może być 'jeszcze lepsza instrukcja'. Swoich uwag nie kieruję pod adresem konkretnych ludzi parających się sędziowaniem. Zdaję sobie sprawę, że nie da się pisać o takich sprawach nie następując na odciski, więc mimo braku intencji, pewnie sprawię komuś przykrość. Za to przepraszam. Zapewne. Niestety, niewielka jest szansa, że to się zmieni i wciąż nie będę wiedział o czym mowa... . -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Analizując dany regulamin punktowy można stwierdzić, które elementy budowy modelu są preferowane i na nich bardziej się skupiać, mniej wagi przykładając do innych. Ponieważ jednak u podstaw oceny wg każdego, pojedynczego punktu regulaminowego pojawi się subiektywna interpretacja sędziego, może się zdarzyć, że takie założenie nie przyniesie automatycznie sukcesu. Gdzie w poprzedniej wypowiedzi zamieściłem metaforę? -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Abstra:bip:ąc od tej konkretnej rywalizacji: Pokazane karty pięknie pokazują jak iluzoryczne jest powtarzane czasem twierdzenie o bezduszności systemu punktowego, który sam z siebie wypluwa obiektywny wynik zależny tylko od przyjętych wartości bazowych. To tylko potwierdza moje przekonanie o tym, że sposób oceny modeli nie ma większego znaczenia, a decydująca zawsze będzie jakość sędziów. Regulamin punktowy, owszem, pozwala próbować ukierunkować prezentację modelu pod dany konkurs, ale wziąwszy pod uwagę interpretacje sędziowskie, też bez gwarancji kompatybilności z komisją. -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Błąd sędziowski istnieje jak świat światem w ludzkiej rywalizacji. To jest element tej zabawy. Moim zdaniem to w ogóle nie jest problem, gdy nie próbuje się potem zaklinać się rzeczywistości. A złoty medalista pozostanie zwycięzcą, gdy sędziowie zaliczą mu rekordowy rzut, nawet, gdy na powtórkach będzie można dopatrzeć się, że spalił. No i ten M28 to przecież bardzo dobry model. -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Elegancko powiedziane. -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
O! I teraz każdy może sobie wyrobić opinię. -
VI Wrocław Model Show, 1-2 kwietnia 2017
greatgonzo odpowiedział lejgo_inc → na temat → Wydarzenia, Spotkania, Konkursy
Kwestia jak wyglądał model, który wygrał z LiMem Irka. Są tu jego zdjęcia? Jeśli był lepszy to chyba wszystko gra? Według mnie źle się dzieje, gdy stosujący regulamin stają się jego więźniami. Widywałem to często i niekoniecznie w modelarstwie. Regulamin staje się alibi dla uzasadnienia złych decyzji. A moim zdaniem w dobrym konkursie modelarskim powinien wygrywać najlepszy model. -
Mylisz się w tym przypadku. Ale rozumiem, że możesz o tym nie wiedzieć, bo piszesz o rzeczach, w przypadku których, jak twierdzisz, nie masz swoich doświadczeń. Ale na koniec, z punktu widzenia 'biednego' Headhuntera to i tak rzecz może być prosta. Zawsze może spojrzeć na modele wypowiadających się tu ludzi i stwierdzić, które to są te, co on chciałby by jego tak wyglądały. Wtedy wybór sugerowanej ścieżki stanie się raczej łatwy..
-
Kwestia jakie modele chcesz robić. Szybko sklejony i ładnie pomalowany zestaw + ewentualnie forumowa chwała - jeżeli to jest Twój cel, to faktycznie tylko dobre zestawy i minimum rzeźby. Gdy jednak wolisz zastanawiać się bardziej nad samolotem, który chcesz wykonać niż martwić się, czy ktoś wyprodukował odpowiednią wersję i odpowiednie dodatki, to słuchaj Mikołaja i Gołorodca. Fakt, że ta droga oznacza też wzięcie się za bary z problemami nie mającymi nic wspólnego z rozkminianiem modelarskich technik i zmierzenie się ze swoimi słabościami, ale bez tego nie ma dobrego modelarstwa. W najgorszym razie stwierdzisz, że to nie dla Ciebie, ale wtedy po prostu będziesz to wiedział z praktyki. A nabyte doświadczenie nie zniknie i będzie mogło być wykorzystane w jakimś stopniu w mniej ambitnej formie modelarstwa.
-
To jest film z aparatu reportera wojennego. Kadr ostatecznie trafił do magazynu Life. Tu oczywiście koloryzowany, ale nawet na tej słabej kopii widać, że 'nierówne linie' to określenie niejednoznaczne i zależne od tego co ma się na myśli. Mechanicy malują pasy ręcznie, ale ich przebieg i proporcje wyznaczyli wcześniej liniami, starannie narysowanymi kredą (popularna metoda). Z bliska będą widoczne będą krzywe krawędzie; z punktu widzenia artylerzysty na okręcie, czy lecących w formacji załóg pasy będą wręcz idealne. Zasadniczo krzywe pasy pojawiały się tym bardziej, im bliżej było D-Day. Z upływem czasu malowano je coraz staranniej, poprawiano stare. Ponadto niedoskonałości pojawiały szczególnie tam, gdzie pasom towarzyszyły 'trudne' miejsca. Gwałtowne zmiany przekrojów kadłuba, przejścia skrzydło-kadłub, mocno zmienna cięciwa skrzydeł itp. Tu było trudniej zachować proporcje, a czasem zdecydować, z jakiego punktu widzenia mają być zachowane. Można też ogólnie stwierdzić, że standard malowania D-Day stripes w USAAF był wyższy niż w RAF. Ale to wszystko i tak rozbija się o wygląd konkretnego egzemplarza, jak to zwykle bywa, zresztą.
-
Wspominam tylko o elementach, które są znane z dokumentacji (dotyczy malowania i konstrukcji). Przy tych nieznanych trudno liczyć na coś innego niż interpretacja (eufemizm, w zasadzie to po prostu wymysł ). Ale to chyba jednak temat na inną rozmowę. P-47 w galerii cieszy z definicji.
-
Owszem, różnie bywało, ale powinny. Nie tylko tej samej, ale i konkretnie określonej. Wprawdzie można wyciągnąć pewne, dość ogólne wnioski, co do prawideł jakie towarzyszyły odstępstwom od standardu przy malowaniu tych oznaczeń szybkiej identyfikacji, ale zawsze bezpieczniej będzie przyjrzeć się konkretnemu samolotowi. Pokazany model jest mocno swobodną wizją autora w tej kwestii.
-
Odłóżmy sprawy nadprzyrodzone na bok. To jest tylko kwestia Twojej decyzji.
-
W zasadzie powinno się oceniać model, a nie modelarza, ale tym razem zrobię odstępstwo od zasady. Moim zdaniem mamy tu świetny przykład dobrze pojętego modelu 'testowego'. Tutaj 'test' nie oznacza pretekstu do zrobienia nieocenialnego dziełka pod pozorem sprawdzania jakiejś techniki, co do której na koniec i tak nie wiadomo, czy wniosła coś do warsztatu modelarza. Tutaj sprawdzian w ogóle nie dotyczy modelu, za to określa modelarską wartość autora. Taki test stanowi niezwykłą wartość, o ile wyciągnie się z niego wnioski na przyszłość. Dzięki takiej pracy modelarz rozpoznał bojem szeroką grupę modelarskich czynności i starł się z szeregiem modelarskich zagrożeń. W efekcie, w najgorszym razie, zdobyte doświadczenie pozostanie 'w palcach', co ujawni się jakimiś lepszymi efektami w przyszłości. Jeżeli jednak autor wyciągnie wnioski ze swojej pracy i wiedząc już, że może i potrafi, przesunie poprzeczkę z wersji 'czy się da', do wersji 'wiadomo, że się da, tylko jak zrobić, żeby było doskonale', to już następny model może być z najwyższej półki. To godzien naśladowania przykład, jak skracać sobie drogę do świetnego modelarstwa i nie brnąć w wersję robienia dziesiątek nijakich modeli, by przesunąć się o marny krok na tej ścieżce. Oczywiście, nie będzie z tego nic, jeśli człek nie pogodzi się z tym, że w gotowym modelu wszystko co złe jest tylko i wyłącznie winą autora - nie projektanta zestawu, wtryskarki, teściowej i jej kota. No i jeszcze z paroma podobnymi drobiazgami... . Ale nawet jeśli to będzie rzecz nie do przeskoczenia, to przynajmniej pozostanie to doświadczenie 'w palcach'. W tym kontekście, moim zdaniem, wartość samego modelu jako takiego nie ma większego znaczenia. Za to autorowi szczerze gratuluję!
