Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 381
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Ja nie wiem, czy ten niepożądany efekt występuje ze względu na skalę. Natomiast na pewno może wystąpić w każdej skali, a w małej może być bardziej zauważalny. Może nie znaczy, że wystąpi i spytałem z ciekawości. Sam generalnie dmucham na zimne i staram się możliwie ograniczać lakierowane warstwy, szczególnie gdy w grę wchodzą laserunki i lakiery bezbarwne. Jest niczym innym jak tylko legenda twierdzenie, że pod kalkomanie trzeba dać bezbarwny połysk. Ja nigdy tego nie robię, podobnie jak nie stosuję podkładów. Kalkomania wymaga gładkiej powierzchni, nie lakieru. I, owszem, tryskając błyszczący klar idzie się właśnie w tym kierunku i im więcej się go pryśnie, tym gładsza będzie powierzchnia. To zdecydowanie pomaga w układaniu naklejek. Ja wolę jednak od początku dbać o jakość powłoki lakierniczej starannie nakładając cienkie warstwy farby i regularnie lekko szlifując powierzchnię na odpowiednich etapach, lub wręcz polerując ją tam gdzie trzeba. Choćby właśnie pod kalkomanie. Pastel można też próbować zachować (czytaj wywołać mniejsze straty) używając możliwie najmniejszego ciśnienia i nakładając możliwie mało lakieru na raz. Tak by zasychający lakier przyklejał drobiny, ale nie było go tyle, by te mogły się w nim przemieszczać.
  2. Mówiłem... ;). Zawerniksowana pastel nie zmienia koloru. Jednak zalane lakierem drobinki proszku migrują. Część z nich może zostać zdmuchnięta aerografem. W efekcie może powstać wrażenie zmiany koloru, bo inny układ kolorowych drobinek da inny efekt optyczny. Ale głównie dochodzi do znikania delikatnych niuansów, gdzie proszek trzyma się bardzo słabo podłoża i podkreślenia mocniejszych fragmentów. Bardzo lubiłem pastel i namalowałem sporo obrazów tą techniką. Kwestia zmiany wyglądu po werniksie byłą rzeczą nie tyle kontrolowalną, co przewidywalną. Na farbie na modelu jest jeszcze trudniej niż na papierze. To co możesz zrobić to wspomagać efekty poprzez różnicowanie faktury powierzchni, na którą nakładasz pastel. Jednak przewidywanie, gdzie ma być bardziej matowo, a gdzie mniej to sztuka, którą trzeba by sobie wypracować doświadczeniem. No i trzeba stosować farby, które na starcie dadzą taką możliwość, np klasyczne Humbrole. Oczywiście można matować gładkie farby, ale stopniowe polerowanie jest jednak łatwiejsze. Generalnie samo zastosowanie farb jak te Humbrole powinno nieco pomóc, ale tylko w ograniczonym stopniu. W sumie Mission Impossible, ale mam nadzieję, że ludzie znający się na rzeczy będą mądrzejsi ode mnie . Czy w Twojej skali tak liczne warstwy nie będą już problemem? W sensie, że patrząc na model nie odniesie się wrażenia, że coś jest nie tak z powłoką lakierniczą?
  3. W skrzydle E w komorze działek nie było pustej przestrzeni i nie stosowano zaślepek, bo obok działka montowano km 12mm. Końcówka skrzydła nie miała nic wspólnego z jego wersją. Niektóre modyfikacje skrzydła i nie tylko nastąpiły później niż w przypadku opisanego samolotu itd. Moim zdaniem lepiej usystematyzować tę budowę, albo trzymać się:
  4. Na zdjęciach powyżej do kadłuba przyklejony jest płat E. Fakt, że z błędami w szczegółach, ale to nie uczyni go C. Przy okazji, w samolotach RAF nie stosowano koloru Interior Green i nie było koloru RAF Interior Green. OK, to pewnie skróty myślowe, ale zwracam na nie uwagę, bo mogą być może utrudnić nieco w przyszłości poszukiwanie właściwych kolorów.
  5. Jeżeli planujesz utrwalać proszki to koniecznie poćwicz też zmiany efektu jakie pojawiają się wraz z werniksem. Trzeba to trochę wyczuć, by niespodzianka poszła we właściwą stronę. Jak jesteś przy tym, to ewentualnie popróbuj też nakładanie pasteli pędzlem na mokro. Zmieszane pastele należy zwilżyć, choćby mokrym włosiem pędzla i można tworzyć bardzo precyzyjne kształty zacieków z efektem jak w 'Banderiach' Długosza, gdy opisuje on wygląd ogonów krzyżackich proporców spod Grunwaldu: ' im dalej tym cieniej, na końcu najcieniej'. Rzecz dość rzadko osiągana przez modelarzy, bo wymaga nieco finezji w prowadzeniu pędzla, ale tak spreparowana 'farbka' jest ułatwieniem. Jeśli to faktycznie pastele, to nie ma co się szczypać. Ja po prostu przejeżdżam sztyftami po kartce i proszek zbieram pędzlem z pozostałego śladu, mieszając go na tej kartce na mokro, czy sucho.
  6. P-47 stał się ostatnio u nas jakby niszowym tematem. Szkoda. Ale fajnie, że czasem się jednak trafi. Dla mnie to często pretekst do przewertowania jakiegoś szczegółu tej konstrukcji, a czasem okazja do odkrycia czegoś nowego. Także ja jestem za.
  7. W 1918 do wykonania samolotu potrzebny był stolarz ;). Tak się złożyło, że Polska budując swój przemysł lotniczy mogła rozwijać rzecz od zera w zasadzie równolegle z rozwojem światowej myśli lotniczej bez straty czasowej. Rzeczywiście skomplikowanym elementem konstrukcji był silnik i wszyscy się zgadzają, że tego problemu nie udało się rozwiązać. Ani swoimi siłami, ani w inny sposób. Już samo porównywanie Jastrzębia do Hurricane (pomijając, że porównywanie nieukończonego projektu z seryjnym myśliwcem jest z definicji obarczone oczywistym błędem) świadczy bardzo źle o tym pierwszym. To już lepiej do Gladiatora, wynik będzie jeszcze lepszy. Hurricane był ostatnim produktem odchodzącego świata, żywym dinozaurem konstrukcji lotniczych bez możliwości jakiegokolwiek rozwoju i bez przyszłości. Samolot myśliwski planowany na lata czterdzieste z silnikiem gwiazdowym o mocy rzędu 1200KM był archaiczny już na starcie. Ja nic nie wiem o naszych doskonałych samolotach. Żaden z nich nie miał okazji realnie sprawdzić się na polu walki, a te, które mogły to zrobić trudno nazwać doskonałymi. Żeby porównywać dwudziestolecie międzywojenne do czasów dzisiejszych trzeba stworzyć realny układ odniesienia. Szukanie bezpośrednich analogii to droga na manowce.
  8. Strona, o której wspominasz to amatorski twór poświęcony Voughtowi. Każdy mógłby to założyć. Strona Voughta to dzisiaj będzie tu: http://www.triumphgroup.com/companies/triumph-aerostructures-vought-aircraft-division ale o F4U raczej nic się tam nie znajdzie .
  9. Nijak nie pojmę idei budowania całego modelu by przetestować jakąś metodę. To jakby ktoś obawiał się, że za szybko się czegoś nauczy i nie zostanie nic z radości poznawania. A przecież w przypadku śladów eksploatacji to studnia bez dna i co samolot to nowe wyzwanie. Jeszcze nie widziałem modelu, w którym wykonano by imitacje mechanicznego zużycia powłoki lakierniczej metodą 'na coś' i efekt byłby jak należy. To dlatego, że powłoka ta zużywa się na różne sposoby i tym samym konieczne jest zastosowanie różnych metod, by to odwzorować. A to wymaga opanowania samych metod na potrzeby danego modelu i jeszcze ich wzajemnego wpływu na siebie. Chyba się jeszcze taki niem urodził, co poradziłby sobie z tym zadaniem ot tak od razu, na modelu. Ale też dawno już wyrosłem z wieku, kiedy uważałem, że jak czegoś nie pojmuję, to jest to bez sensu . Kilka uwag do wstępu. U-4 nie był odpowiedzią na nieistotne strategicznie pojawianie się jakichś nowych typów japońskich samolotów. Był prostą konsekwencją rozwoju technologii metalurgicznej, która pozwoliła P&W skonstruować i seryjnie produkować silniki serii C. Innymi słowy był odpowiedzią na pojawienie się tego silnika. Pierwsze serie U-4 miały wiatrochrony i limuzyny identyczne jak wersja -1D. Nowe wersje wiatrochronu i limuzyn (2 rodzaje) pojawiały się jako modernizacje w trakcie produkcji. HVAR też był obecny już na U-1D. Wcześniejsze wersje wyposażone były również w opancerzenie chroniące pilota, choć ewentualna sugestia, że nie to na pewno tylko efekt, być może niefortunnej, konstrukcji zdania.
  10. Obstawiasz dobrze, choć tylko w przybliżeniu. FS wówczas nie istniał i skrzydło malowano kolorami ANA Sea Blue. Identycznymi w odcieniu ale w dwóch stopniach połysku. Uwaga raczej historyczna niż modelarska, a w Twojej skali modelarsko raczej nieistotna.
  11. Boże broń. To jakbyś miał wielką firmę o określonej polityce gospodarczej,a o wyborze samochodów firmowych decydowali przedstawiciele handlowi. Apolityczni wojskowi, jeśli to możliwe, to też nie rozwiązanie. Podwodniak zawsze powie, że wszystko fajnie, ale bez okrętów podwodnych ani rusz. Amerykanie dawno to przerobili. U nas podstawowym problemem jest brak doktryny wojskowej rozpisanej i kontrolowanej przez powołany zespół znacznie trwalszy niż bieżąca sytuacja polityczna (tu jest miejsce m.in. dla rożnych wojskowych ale w roli ekspertów).Ma być ona strategicznym projektem wraz z obrazem armii za, powiedzmy, 50 lat. I z konkretnym planem jak do tego doprowadzić. Rzecz jest zupełnie abstrakcyjna w naszym systemie budżetowym, gdzie realnie planuje się wydatki tylko na najbliższy rok. To, że trzeba w tych jednorocznych planach uwzględniać wieloletnie zobowiązania wcale nie pomaga. W tych okolicznościach mamy wyłącznie 'szarpane' wypowiedzi i decyzje, które zawsze mają charakter, powiedzmy, 'taktyczny', jak wypowiedź gen. Polko, decyzje rządu, nie mówiąc już o wypowiedziach polityków. Obojętnie którego rządu i obojętnie których polityków, bo na szczeblu, powiedzmy, 'strategicznym' nie dzieje się nic odpowiedzialnego.
  12. Na tych zdjęciach też może coś dostrzeżesz. Wielkie podziękowania dla pana Hoffmana raz jeszcze.
  13. Właśnie o ten przód mi chodziło, ale nie chciałem ryzykować fałszywego alarmu. Proponuje wygooglaj sobie zdjęcia spitów, mogą być współczesne (dobra jakość) i porównaj sobie nos pod różnymi kątami. Ewentualnie z tym modelem-matką, bo nie wiem jak producent zestawu sobie z tym poradził. Okapotowanie Merlina było bardzo ciasne. Maska niejako 'obejmowała' rozchylone głowice cylindrów, tworząc nad wydechem coś w rodzaju nawisu. Zerknij na dziewiąte zdjęcie od góry w tym zestawieniu (lewa kolumna); trochę mówi o co chodzi. http://www.plans.aero/index.php?main_page=product_info&products_id=189 Sztuką jest przejście od gładkiego końca nosa do nawisu i potem wyrównanie do kadłuba przed kabiną.
  14. Zrobiłbyś fotki kopyta na nos w rzutach? Góra, dół, bok i przód.
  15. W mieszalni 100g, 50g - normalna rzecz.
  16. Ugrupowanie się wyprawy bombowej złożonej z setek bombowców było sporym problemem logistycznym. Szczególnie w warunkach obowiązywania ciszy radiowej. W VIII AF wykorzystano bombowce o statusie war weary jako optyczne 'wskaźniki' do formowania się boxów poszczególnych grup bombowych. Jako takie Assembly Ships musiały być dość wyraziste i charakterystyczne.
  17. Oj, to szkoda, że Pablo jej nie zastosował ;). Piotr, zrób solidne próby, bo moim zdaniem polegniesz z tą pastelą.
  18. Zauważ, że ja Ci te info w temacie panel/dziura/owiewka itd podałem tylko w zakresie elementów, które korygowałem. Resztę sobie obczaj, albo krzycz, że trzeba.
  19. Jest także modyfikowalne. Można je dość łatwo ułamać do pożądanego kształtu.
  20. Po mojemu to będzie tak: Zakładając, że są np. karabiny i w ogóle wiele zakładając, bo drobne elementy płata ulegały ewolucji, i zmianom, które mogły być wynikiem modyfikacji, albo zwyczajnie zależały od poddostawcy. Paneli inspekcyjnych na spodzie kesonu krawędzi natarcia nie sprawdzałem. Są jak na tacy w poście wyżej. Do rozważenia, czy zostały przetłoczenia krzywek goleni podwozia (zaznaczone na górze płata kolorem jasnoniebieskim).
  21. A spód? Zamierzasz odtwarzać także te podwójne linie, jak np. przy końcówkach skrzydeł?
  22. A gdyby tak rysunek tylko z ostatecznym wyglądem płata? Trochę mi nie pasuje. Chyba, bo przyglądanie się grozi oczopląsem ;). Zakładam, że napisami eksploatacyjnymi nie będziemy szczególnie zajmować się w tej skali?
  23. Rzecz zaczyna być istotna, gdy pojawia się potrzeba bardzo precyzyjnego malowania. Wtedy potrzeba by jeden element był stały. Robotom obojętne, czy będzie to malowany obiekt, czy urządzenie malujące. Ale żywy modelarz zawsze będzie wolał mieć ruchomą rękę, i stały model. W takiej sytuacji często potrzeba też ustabilizować rękę dodatkową podporą i druga ręka akurat nierzadko jest jak znalazł. Obrotowy stolik bardzo się tu przydaje, ale nie musi być szczególnie drogi. Na stoliku regulowany, uniwersalny stelaż montażowy, używany przy budowie, nie malowaniu. Też samoróbka.
  24. Gdyby model zrobić w podobny sposób jak prawdziwy samolot, wyglądałby fantastycznie! Inna sprawa, że zrobić taki model jest bardzo trudno. Model wyglądający efektownie zrobić jest wg mnie dość łatwo. Modelarz, który potrafiłby zrobić model jak prawdziwy samolot i jednocześnie umiałby to pokazać na zdjęciach jest prawdopodobny jak jednorożec. Warto pamiętać, że zdjęcia mogą poprawić rzeczywisty wygląd modelu i mogą go pogorszyć. Ale zawsze przekłamią. Szczególnie gdy idzie o niuanse prezentacji nic nie zastąpi oglądu na żywo. A jeśli model idzie w stronę 'jak prawdziwy' to już w ogóle nie ma inaczej. A odniesienie do malarstwa? Faktem pozostaje, że wszystkie wprowadzone w modelarski świat laserunkowe techniki stosowano w malarstwie wieki temu i czyniono to świadomie. Nie mnie decydować gdzie ktoś widzi sens. Ja np. na własnym zadzie przekonałem się, że wiedza o tym jak zachowują się opony po zwiększeniu obciążenia zwiększa szanse na utrzymanie się głową w górze w stosunku do sytuacji, gdy tylko wie się jak odkręcać gaz. Ale to ma znaczenie tylko dla tych, co chcą jeździć szybko i jeszcze szybciej ;).
  25. Takoż i ja . Mała dygresja dla chętnych i raczej dla tych, co niekoniecznie pragną jedynie odstresować się przy hobby. Wszystkie te blackbasingi, post, pre i inne shadingi, filtry itd zawsze opierają się na malarskiej technice laserunków. Czyli na uzyskiwaniu efektu poprzez nakładanie niekryjących warstw farby. Różnica między modelarstwem, a malarstwem sztalugowym polega na tym, że w przypadku malarstwa różne wariacje laserunków stosowano bardzo świadomie w celu uzyskania bardzo konkretnych efektów. Równie świadomie i w równie konkretnym celu przygotowywano współgrające z laserunkami podmalówki. Mam wrażenie, że w modelarstwie to się prawie nie zdarza. Nadaje się nowe , modelarskie nazwy starym, malarskim technikom i wprowadza się do użytku niczym nowy rodzaj ciastek na półkę w cukierni. Ostatecznie techniki popularnieją, ale zupełnie brakuje świadomości ich użycia. Nie sposób spotkać opis: miałem na myśli taki efekt i by go uzyskać wybrałem techniki w kolejności b, a, x. . Nie znam modelarza, który potrafiłby to robić w 100% z marszu, nawet jeśli doskonałe odwzorowanie pierwowzoru w skali niezbyt go interesuje. Gdyby to odwzorowanie było priorytetem, to taki modelarz wg mnie w ogóle nie może istnieć. Dawni malarze uczyli się laserunkowo-podmalówkowych sztuczek i doskonalili je latami. Teraz i czasy są inne i modelarstwo to inna dziedzina. Zbędne jest długaśne terminowanie u mistrzów i odkrywanie ich tajemnic. Tajemnice podane są na tacy i pozostaje tylko świadomie z nich korzystać. By tak się stało nie ma co kombinować jaki basing, czy shading zastosować na modelu, tylko określić sobie jak ma wyglądać powierzchnia modelu, a następnie na kawałku płytki spróbować to osiągnąć. Gdy się uda - zabrać się za model. To zajmuje znacznie mniej czasu niż budowa kolejnych zestawów, na których będzie można sprawdzić, czy nowy basing jest OK. To sprawi też, że z czasem człowiek przestanie nawet orientować się w tych nazwach i kiedyś ze zdumieniem stwierdzi, że efekt uzyskał z wykorzystaniem metody lightshiftngu, o której nigdy nie słyszał. Po prostu wprawi się, jak we wszystkim i tym samym okaże się, że proces prób poprzedzających etapy malowania modelu podlegał będzie uproszczeniu. By nie być gołosłownym dorzucam parę przykładów. Skrzydło Łosia służy od lat jako baza testów różnych drobnych efektów malarskich: Elementy przygotowane do sprawdzenia metody na uzyskanie realistycznych rozległych przetarć farby: Płyta testowa przygotowana do sprawdzania różnych efektów, w tym laserunkowych na potrzeby konkretnego modelu: Pierwsze testy pomysłów na drobne elementy zmieniające fakturę poszycia (to już mało malarski temat, ale jakoś się przyplątał) Czyli najpierw wiedz co chcesz osiągnąć, potem sprawdź jak to zrobić i dopiero wtedy zrób to na modelu. Uprzedzam jednak, że jest to kwestia filozofii podejścia do budowy modelu. Nie mylić z filozofią definiującą jak model powinien wyglądać. To już zupełnie inna sprawa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.