-
Liczba zawartości
4 383 -
Rejestracja
-
Wygrane w rankingu
19
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez greatgonzo
-
Albo, że zakończyłeś progres ;).
-
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
A, OK, w drugą stronę. Dzięki. -
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
Co rozumiesz przez walcowanie? Bo tak jak ja to rozumiem, to drucik zamieniłby się w płaskownik. -
W K-10 ten ochronny pas blachy był, malowany ZCY. Wnęki malowano zgodnie z moim opisem.
-
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
E, tam. Jeden post wyżej plus kontekst rozmowy. To nie jest jakaś zagadka i przecież od razu wiedziałeś, że to nie do Ciebie :). -
Przygotowanie do malowania - przytrzymywanie elementów
greatgonzo odpowiedział Brzoza → na temat → Aerograf
Jakie to szczęście, że nie jestem figurkowcem. Nabawiłbym się koszmarów. -
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
Tak z czystej ciekawości. Który to jest środkowy czarny pas i dlaczego? -
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
Przyznam, że środkowy czarny pas to dla mnie kompletna zagadka. Jeśli mowa jest o wewnętrznym, to na powyższym zdjęciu widzimy go ciętego po skosie, ze względu na zmianę cięciwy skrzydła. Jeśli o zewnętrznym, to moim zdaniem jest on dla tej rozmowy nieistotny. Oceniając szerokość wewnętrznego, czarnego pasa na oko, można stwierdzić, że jest podobnej szerokości, co środkowy biały. Jeśli spojrzeć na Cripes z tyłu, to będziemy mieli obraz bez takich zniekształceń. Jeżeli po zerknięciu na takie zdjęcie podtrzymasz swoje zdanie, to pozostanie nam już tylko nie zgodzić się ze sobą.- -
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
Też tak myślę. Środkowy biały i wewnętrzny czarny były podobnej szerokości. Zawiasy kozackie! -
"Kaczesław" czyli Grumman J2F-5 Duck 1:48 ILK (Merit)
greatgonzo odpowiedział pulemiot → na temat → [L]Warsztat
Ale ginie też istotny element wyposażenia, jakim jest lejek ulżeniowy :). Swoją drogą zawsze ciekawiło mnie, czy wydawano jakieś instrukcje serwisowania tego ustrojstwa. Raczej trzeba to jakoś było czyścić, żeby nie zalatywało miejskim szaletem, a przekroje instalacji nie były za duże. -
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
greatgonzo odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
Technicznie możliwa jest dowolna konfiguracja klapy/pokrywy. W praktyce powszechnie dążono do układu - wszystko opuszczone. Ze zmianą ustawień fabrycznych zaworów ciśnieniowych, by przyspieszyć opadanie włącznie. W ten sposób zabezpieczano się przed nieodpowiedzialnym łażeniem po klapach . Opuszczona pokrywa lewej wnęki podwozia mechanicznie blokowała dźwignię położenia podwozia w pozycji down. W ten sposób niemożliwe było przesunięcie jej do up. dopóki w instalacji nie wróciło ciśnienie. Taka omyłka skutkowałaby natychmiastowym zapadnięciem się kółka ogonowego. Pokrywy miały możliwość otwarcia zaworu trzymającego ciśnienie i uruchomienie tej funkcji było elementem procedury lądowania. W niektórych jednostkach preferowano też obligatoryjne opuszczenie klap. Jedno i drugie było standardową procedurą w RCAF. Po otwarciu zaworu pokrywy można było swobodnie otworzyć ręcznie, nie czekając na efekty działania grawitacji. Pas na wewnętrznej stronie pokrywy w zasadzie był z nierdzewki. Liczę na efektowne zbliżenia pokazujące szczegóły podwójnych zawiasów bocznego okienka szklarni. Edyta: Moim zdaniem przesadziłeś ze zróżnicowaniem szerokości D-Day Stripes na Preddym. -
A to jest rzecz, którą kompletnie przegapiłem, i która czyni mój pierwszy komentarz całkowicie bezsensownym. Odszczekuję go niniejszym.
-
Poruszyłeś kilka kwestii ale odpowiem ogólnie, bo to jest jednak offtop tutaj. Nie oceniam czyjejś potrzeby wydawania pieniędzy. Rozumiem choćby chęć posiadania fajnych narzędzi i radość z tego płynącą,. Jestem jak najdalszy od wyceniania czyjegoś czasu. Natomiast uważam, że narzędzia i inne rzeczy wystarczą, jeżeli są wystarczająco dobre. To się wszystko sprowadza, do tego, gdzie jest granica jakości, która sprawi, ze model będzie lepszy. I wg mnie, przy założeniu, że nie chodzi o to by nadawać kształt kamieniom kapiąc na nie wodą po kropelce, ta granica nie jest postawiona szczególnie wysoko. Innymi słowy, jeśli jakiś adept modelarstwa redukcyjnego sprawdzając sobie ceny różnych rzeczy używanych przez modelarzy, dojdzie do wniosku, że trzeba wydać dużo pieniędzy by robić dobre modele, to będzie w błędzie. Dostrzegam też, że modelarze często doszukują się w wypowiedziach negatywnych znaczeń, w ogóle tam nie zawartych i w takim przypadku wyciągają niesłuszne wnioski. Chętnie personalne. Mogę się mylić ale tłumaczyć, że nie jestem wielbłądem niekoniecznie mi się chce. Toteż prośbę Artura oczywiście spełniłem.
-
Ależ ja Ci nie żałuję. To przecież jest jedynie deklaracja, że ja jestem za skąpy na takie ekstrawagancje i zupełnie wystarcza mi CA za 5 zyli. Ten post uświadomił mi też, że można: aerografy kilka sztuk za perę koła każdy, sprężarka za pięć, chemia za stówkę, setki słoiczków farb i innych szpei, wyrafinowane obrabiarki, drukarki, drogie programy, budowa specjalistycznego pomieszczenia na warsztat, o magazynie zestawów nawet nie wspominając. I tu też nikomu nie żałuję. Moim zdaniem warto przy tym pamiętać, że modelarstwo jest drogim hobby jeśli z wyboru.
-
Cyjanoakryl za stówkę? Zaczynam rozumieć, skąd twierdzenia, że modelarstwo to drogie hobby... .
-
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
greatgonzo odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Wypust, wykon... na żywy język nie poradzisz. Ale oba słowa tak samo obrzydliwe. Niestety pozostaje się przyzwyczaić, albo cierpieć. Póki się da, wybieram to drugie . -
Wiertła,jakie,za ile,gdzie
greatgonzo odpowiedział mateusz kumorek → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
W takim razie szacunek podwójny. Mnie trudno jest doszukać się w tak skrajnie niedbałej formie czegoś innego, niż kompletny brak poszanowania właśnie tych dwóch cech. -
Wiertła,jakie,za ile,gdzie
greatgonzo odpowiedział mateusz kumorek → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Zrozumiałeś tę wypowiedź? Szacunek! Czy może tylko strzelałeś mniej więcej w temacie? -
-
Po oderwaniu ścianki pomocniczej okazało się, że brak konfliktu ośki ze stelażem ścianki był tylko złudzeniem. Tak wyraźnie niedopasowanie wzięło się z tego, że ośka dostosowała się do stelaża wyginając dość delikatną, jednak konstrukcję. Kawałek stelaża trzeba było uciąć i w zasadzie operację można by powtórzyć. Jednak już wcześniej zapadła decyzja, że tym razem użyte zostanie powszechnie dostępne i na ogół skuteczne narzędzie: Augenmass! Tylko bez konstrukcji ustalającej oś trzeba było znaleźć sposób by utrwalić jakoś dobrą pozycję ośki. Do tego posłuży kawałek taśmy dwustronnej przyklejony do wnętrza gondoli pilota. Zatem z pomącą przymrużanych oczu, odnoszących pozycję ośki do stałych kierunków wyznaczanych przez zestawową gondolę udało się wyregulować oś. Gdy to nastąpiło, pędzelkiem z delikatnym włosiem naniesiony został na taśmę pigment ze startej pasteli. W założeniu, po odjęciu igły udającej ośkę powinien pozostać widoczny ślad. I rzeczywiście. Ślad może nie krzyczy, ale wystarczy by był dostrzegalny: No to teraz z drugiej strony. Tym razem potrzebna była tymczasowa konstrukcja podtrzymująca oś. By utworzyć ślad na drugiej burcie ośkę trzeba przesunąć, ale po ruszeniu jej będzie miała tylko jeden punkt podparcia i wszelka precyzja umknie niczym ulotny sen. Gonzo uciął kawałek plastiku, wybijakiem z przyciętej igły wybił panewkę i przyczepił to do gondoli na blue-tack. Elemencik można było pozycjonować tak, by ośka znalazła swe, oznaczone na pomazanej pastelą taśmie dwustronnej miejsce. Wtedy obok, klejem CA, doklejony został element konstrukcyjny. Kolejny kawałek plastiku podlany CA połączył panewkę z elementem konstrukcyjnym. Igłę można było już bezpiecznie przesuwać. Na końcówkę igły trafiła kropelka farbki. Dociśnięcie igły do ścianki gondoli pozostawiło ślad. Teraz trzeba było oderwać heftnięty element poszycia, żeby wywiercić otwory na gniazda osi. Bez oderwania - zero dojścia dla narzędzi. Po rozwierceniu otworów wsunięte w nie zostały wykonane dawniej kawałeczki rurek, które stanowić będą gniazda. Są tu na zdjęciu. Można sobie wytężyć wzrok :). No to znowu przyheftujemy to samo poszycie, by sprawdzić, czy będzie jak trzeba. Patyczek z rozciągniętej ramki pozwala na punktowe klejenie. Wycięcie tego kawałka z gondoli sprawiło, że element zmniejszył się o rzaz razy dwa i jest szczelina. Patyczek ją wypełnia. Pasi: Można już przygotowywać elementy poszycia do montażu. Ponieważ cięcie jest wzdłuż linii podziałowych i trzeba będzie te linie odtwarzać w niekorzystnym dla nich środowisku, to trzeba to środowisko odmienić. Krawędzie z oby stron linii klejenia należy w tym celu zeskrawać: W końcu można przykleić umęczony fragment poszycia na głucho. W powstałe zagłębienia będzie można wsadzić coś, w czym będzie szansa naciąć jakieś sensowne linie podziałowe. Ostatnio taki pojemniczek roboczy na klej CA się nam przypętał.
-
W ogóle lotki to niekoniecznie chodnik. Jeśli chodzi o tłumaczenie tego co się dzieje na modelu, cóż: autorze, nie idź tą drogą!
-
Tak trzeba będzie zrobić. Choć pozostanę z kolejnym tematem, którego nie rozumiem: dlaczego określenie dlaczego coś, co się robi jest fajne jest tak trudne. O modelu. Nie całkiem, ale jednak. Takie miękkie przejście. Taki dylemat towarzyszy każdej budowie modelu z istotną waloryzacją, a w pewnym sensie każdemu modelowi w ogóle. Przy zwykłych modelach na ogół po prostu nie przykładamy do tego większej wagi. Pewnie ograniczony nakład pracy nie budzi szczególnych emocji związanych z tym, że jakaś część modelu będzie niewidoczna, lub widoczna inaczej. Dlatego dokumentacja jest integralną częścią prezentacji modelu. Ja w swojej budowie bazuję też na niedoskonałości obserwatora, która wynika z powyższego cytatu i w różnych miejscach pozwalam sobie na odstępstwa od oryginału na różnych poziomach. Może to wynikać np. z konieczności dopasowania się do zestawu (czytaj; niechęci do wykonywania jeszcze większych przeróbek), albo kompromisu dla atrakcyjniejszej prezentacji. Takie miejsca dobierane są, zakładam, dość bezpiecznie, bo sam śledząc konstrukcję samolotu mogę dość skutecznie dostrzec elementy, których cechy będą dla mnie czytelne w szczegółach tylko w momencie studiowania. Tu mogę sobie pozwolić na odstępstwa, czy po prostu: błędy, które po prawdzie wyjdą na jaw tylko, gdy się do nich przyznam. A jeśli chodzi o wspomniany element, to podstawka sprawi, że będzie on dostrzegalny. Niekoniecznie łatwo, ale jakoś będzie można dostrzec, że jest. Bez wymachiwania modelem.
-
Zatem mechanizm obronny przed samym sobą dopadł i mnie. Touche! Ciągle pojawiają się uwagi, że jak ktoś lubi, to co komu do tego. Pewnie, ale ja tego aspektu nie podnoszę. Jest coś czego nie rozumiem. interesują mnie rzeczy, których nie rozumiem, próbuję się dowiedzieć. Nie wartościuję, nie oceniam, ciekawy jestem. Gdyby odpowiedziała mi martwa cisza, to jasne, nie moja sprawa, ludzi nie obchodzi co ja tam sobie rozumiem. Ale odpowiedzi są, tylko nawiązujące do różnych aspektów krążących wokół tematu z obowiązkowym, że każdy może jak chce i równie obowiązkowym gościem, który uważa toczącą się rozmowę za idiotyczną i musi poinformować o tym biorących w niej udział. Zawsze mnie zastanawia, czy w realnym świecie też ma zwyczaj podchodzić do grupy rozmawiających ludzi, by poinformować ich, że rozmowa, którą toczą jest idiotyczna i oni też.
-
Jachud, masz całkowitą rację. Nie wiem tylko czemu akurat tutaj zamieściłeś tę wypowiedź. Widzisz, ja przedstawiam swoją filozofię i mogę wytłumaczyć, jeśli coś w niej jest niejasne. Proszę kogoś, kto ma inną by mi tę jego filozofię wyjaśnił. I to jest wystarczający powód by zarzucać mi ostracyzm, knucie w celu dzielenia środowiska, kłamstwo, ingerencję w czyjąś prywatność i jeszcze parę innych przykrych rzeczy. Szczerze mówiąc nie rozumiem też tego, dlaczego prośba o wyjaśnienie budzi taką agresję, bo rzecz się regularnie powtarza. I zaczyna mnie zastanawiać co leży u podstaw tego, że ludzie zamiast zwyczajnie powiedzieć co im w duszy gra zaczynają koniecznie doszukiwać się drugiego dna. Zaczyna mi to wyglądać na mechanizm obronny. Raczej przed samym sobą. Ale i tak najchętniej przeczytałbym odpowiedź na pytanie. Soris, obcowanie z wyzwaniami nie musi oznaczać ciągłego podnoszenia poprzeczki, a na pewno niekoniecznie po całości. Tę poprzeczkę można sobie ustawiać w różnych miejscach. To co napisałeś to jest wyjaśnienie, ale jednak dość niestandardowe. Trochę jak przykłady HK, gdy pojawia się temat jakiegoś zestawu, który jest tak skomplikowany, że jeszcze się nie narodził modelarz, dla którego nie byłby wyzwaniem. OK, w przypadku tego jednego zestawu mamy rzecz wyjaśnioną, ale nijak nie wpływa to na całą resztę.
