Skocz do zawartości

greatgonzo

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    4 384
  • Rejestracja

  • Wygrane w rankingu

    19

Zawartość dodana przez greatgonzo

  1. Trochę się zainteresowałem. O SF nie ma mowy. Zdjęcie samolotu Cabasa nie pokazuje szczegółów oznaczeń, ale brytyjskie insygnia, w układzie jak w modelu, są na Spitfire'ach V i IX 52nd FG całkiem powszechne. Nawet gdy pojawił się już znak USAAF z belkami. W ogóle ta grupa prezentuje cały szereg niestandardowych pomysłów na kokardy i gwiazdy. Jeszcze w 1944 na piątkach można znaleźć wczesne znaki bez belek, różne kombinacje z obwódkami itd. Najbardziej zaskoczyła mnie wersja amerykańskiej gwiazdy uzyskana przez zamalowanie koła Roundel Red na biało i domalowanie ramion gwiazdy, przy pozostawieniu białej części kokardy RAF bez zmian. Wyszedł taki trochę mediewalny morgenstern na granatowym tle :). Cabas: A gdyby ktoś potrzebował naprawdę niestandardowych oznaczeń :
  2. 1. Tak 2. Nie. Chyba, że jakieś eksperymenty.
  3. No, możliwość jest. Wciąż istniała potrzeba upodobnienia oznaczeń do samolotów RAF. Ale także do piątek, jeśli grupa nie przezbrajała się po całości, co w przypadku MkIX w Afryce jest prawdopodobne. A znaku z belkami jeszcze wtedy nie było. Ale nie wiem, nie mój temat. Jednak nie przesądzałbym z SF bez sprawdzenia. Zdjęć nie znam, ale też wątpię, by ktoś aż tak ssał z palca.
  4. Zupełnie neutralny, nawiązujący do tematu projektu. I jeszcze pisany z sympatią. Niezupełnie z tą niewinnością. Jednostki operacjące w ramach 9th AF wykonywały krótsze misje i na ogół używano mniejsze zbiorniki. Pojedynczy 75, 108 gal to typowa konfiguracja, o ile w ogóle podwieszano zbiornik. Kojarzę tylko jedno zdjęcie P-47 z 9AF gdzie wisi taki 200 gal tank pochodzące z 365th FG. To wielka rzadkość, niekoniecznie związana z operacjami bojowymi i niekoniecznie z każdą jednostką. Ale też niczego tu nie przesądzam. Wciąż jednak zbiornik ma nieprawidłowy kolor. Ale jak podwiesisz papierowy 108 gal, to srebrny będzie OK.
  5. Niech tam. Ale jedną rzecz warto skorygować. W czasie operacji Torch ten samolot jeszcze nie istniał. Do grupy trafił w marcu 1943.
  6. Chyba najprostszym do usunięcia będzie likwidacja anteny drutowej. Przemalowanie podwieszanego zbiornika może być już bardziej kłopotliwe. Zresztą sam zbiornik jest wątpliwy. W ogóle jest jakieś potwierdzenie dla tego zbiornika pod tym samolotem ? Ogólnie, co by nie mówić, obserwowanie całego tego pieruńskiego przedstawienia przyniosło mi sporo frajdy. Dzięki!
  7. Zdjęcia sterburty nie znam. Ale układ liter był raczej stały dla dywizjonu w okresie, więc można spróbować się posiłkować fotkami innych samolotów. Mogli jeszcze dodać 130 i 150 :). To jednak bardzo późna historia, a dla odmiany, 87 to bardzo wczesna. Tutaj 100 octane only. Mam nadzieję, że na kalkomanii jest przez 'c'. Ale napis umieszczano przy wlewie paliwa przed wiatrochronem, prostopadle do osi podłużnej samolotu.
  8. Były. Albo nie były. W zasadzie, jeśli kamuflaż był fabryczny, to napisy były. Jeśli samolot przemalowywano, to napisy mogły być pominięte i mogły być naniesione, zależnie od okoliczności. Ogólnie zdjęcia pokazują obie wersje. Na zdjęciach EP 689 widać, że napisy są, ale większość z nich nominalnie znajduje się w miejscach niewidocznych na tych, znanych mi fotkach. Zatem czy wszystkie? Ja bym postawił na opcję, że skoro są, to są. Ale nie wiem.
  9. Fakt. Moim zdaniem na ogół z przerostem formy nad treścią. Czasem spektakularnym.
  10. Amerykanie faktycznie mieli przed wojną fazę na szukanie super kamuflażu. Angażowali artystów i takie tam. Problem polegał na tym, że w efekcie głupio byłoby, gdyby nie wygrała księgowość, bo pomysły były może i skuteczne, ale absurdalnie pracochłonne. jednak zasiane ziarno przetrwało i ostatecznie rozkwitło przy wdrażaniu kamuflażu Navy w połowie wojny. Tu księgowym zabrakło wyobraźni :).
  11. Zupełnie wczesne Spitfire'y to nie jest mój szczególny konik, niestety.
  12. W zestawie to nie wiem. Ale na prezentowanych tu zdjęciach źle się dzieje w zespole fotela. Nie jestem pewny, bo to małe i zdjęcia rozmywają szczegóły, ale sam fotel wygląda na jakąś hybrydę krzesła plastikowego i metalowego, o ile nie jest to plastikowy fotel pomalowany na zielono. Jeśli nawet założymy, że producent odkopał jakąś, nieznaną dotąd dokumentację metalowego fotela, to wciąż byłaby to dużo późniejsza wersja. Pasy są nieprawidłowo zaczepione - w tym czasie były jeszcze biodrowe, nie udowe. To znaczy, dla tego, dziwnego fotela są OK, dla portretowanego samolotu - nie. Samo ułożenie pasów jest pewnie jeszcze nieskończone, więc nie ma co marudzić. Pikowany materacyk pod plecy też niezgodny z rzeczywistością.
  13. Zawsze miło popatrzeć na Spita. Model jest z pudła? Bo jak tak zerkam na kabinę, to trochę zastanawiam się czy to jest ten sam Eduard, wychwalany w innym wątku, czy może jest więcej firm o tej nazwie ;).
  14. Temat fajny, ale nieco ryzykowny. Istnieje kontrpropozycja co do tożsamości tego samolotu.
  15. Zacząłbym od pytania czy widać nity, czy efekt zapadnięcia się/zapracowania szpachli w miejscach, gdzie się znajdują. Ale, oczywiście, zdjęcia danego egzemplarza najlepiej. Zastanawiam się tylko dlaczego nawet srebrnych?
  16. greatgonzo

    PZL.13

    Z samym tematem mogło być różnie, ale warsztat jest ciekawy, pewnie. Gdy mówimy o listach (w sensie wyszczególnieniach), to gdzieś tu pisałem niedawno o znaczeniu planu budowy. Przy takiej pracy, w jego ramach niezwykle istotne jest określenie rzeczy, których nie można odpuścić. Jak już się ma odruch nieodpuszczania to jest to mniej ważne, ale i tak na poszczególnych etapach robi się taką, miejscową analizę. Oczywiście w ramach założonego zakresu. Np. w tym modelu, jeśli wszystko zrobiłbyś idealnie, perfekcyjnie wyskraczował masę dodatkowych szczegółów, a skrzydła zostawił jak dał producent, to i tak model wyglądałby źle. A nawet wręcz karykaturalnie.
  17. No nie wiem. Tez uważam, że forum jest po to by sobie nawzajem pomagać ale i po to by pogadać o modelarstwie. I ja cenię sobie tę możliwość, bo funkcja jest raczej zamierająca w dobie odhumanizowanych mediów społecznościowych. Forum jeszcze to ma. Rozumiem, że dużo przyjemniej jest zadać pytanie i pogadać bezpośrednio na temat, niż czytać jakieś stare informacje i rozgryzać kontekst. I jeszcze narażać się na na nagrodę złotej łopaty, gdy będzie się miało jakieś pytania :). A jak temat nie zażre, to trudno, brak reakcji będzie mówił sam za siebie. Na jakimś mega aktywnym forum mnożenie tematów być może mogłoby być problemem, ale tu - nie wiem jak może to szkodzić.
  18. greatgonzo

    PZL.13

    Nie zniechęcam, bo i nie ma w tym nic złego. Ale w zasadzie rachunek sumienia nie jest szczególnie potrzebny, a mocne postanowienie w punktach wystarczy ograniczyć do jednego: będę robił dobrze. To ogólna uwaga, nie personalna.
  19. greatgonzo

    PZL.13

    Zauważ, że napisałem dobrze, nie lepiej. W tym kolejnym modelu pojawią się nowe problemy, z którymi trzeba będzie zawalczyć od zera. Do tego nowe będą też problemy, na które zupełnie machnęło się ręką w tym pierwszym. Albo przyswoi się odpowiednie podejście do budowy, albo będzie się miało modele z niedoróbkami w coraz to nowych miejscach. O zaawansowanych pracach wciąż mówimy.
  20. greatgonzo

    PZL.13

    Nie bardzo zrozumiałem to zdanie. Ale generalnie zaawansowane budowy modeli polegają na napotykaniu i rozwiązywaniu problemów. Dobrze jest, gdy uda się je przewidzieć i rozwiązać przed wdrożeniem na model. W efekcie standardem jest próbowanie. Sprawdzanie, czy dany pomysł zadziała i z czym się wiąże. Zupełnie normalną sytuacją jest, że coś trzeba zrobić jeszcze raz, albo zrezygnować ze złego pomysłu i poszukać lepszego. To wszystko bardzo rzutuje na czas budowy, oczywiście. I jest w zupełnej kontrze do potrzeby zobaczenia efektu. Ale jeżeli budowa jest skomplikowana, a efekt ma być dobry, to tę potrzebę niestety, trzeba wsadzić sobie w dupę. Pewnie do znudzenia powtarzam, że techniczna strona modelarstwa niemal nigdy nie jest bardzo trudna. Jeden, dość znany, modelarz powiedział kiedyś Andrzejowi Zioberowi, że spokojnie też mógłby robić takie modele jak on (AZ), ale mu (dość znanemu modelarzowi) się nie chce. Tyle, że w tym się nie chce zawiera się cała trudność budowy zaawansowanych modeli. Wciąż, jeśli ktoś chce z założenia budować niedoskonały jakościowo model, to jego sprawa. I nawet, jak tutaj, możemy wszyscy mieć jakąś frajdę z oglądania warsztatu. Jednak w przeciwnym wypadku magiczne: teraz już wiem, jestem bogatszy w doświadczenie, w kolejnym podejściu zrobię dobrze - rzadko skutkuje rzeczywiście dobrym efektem. Bo tu chodzi o sposób podejścia do tematu i świadomość konsekwencji wyborów. Nie o pojedynczą informację o jakiejś modelarskiej sztuczce. A ten kolejny model przyniesie nowe wyzwania i problemy.
  21. Bywam złośliwy, ale powyższa porada jest, na ile potrafię, całkowicie merytoryczna.
  22. Cool plan. Moim zdaniem: Weź jedną połówkę skrzydła i na lewej stronie pomaluj spory kawałek podkładem. Następnie zrealizuj swój plan na zapodkłądowanej i niezapodkładowanej powierzchni. Od punktu 3 w górę będziesz już wiedział czy podkład ma znaczenie. Po punkcie 13 będziesz wiedział, czy masz jeszcze jakieś pytania. Wróć z nimi na forum. Jeszcze lepiej, prowadź warsztat. Od tej testowej procedury zaczynając.
  23. greatgonzo

    PZL.13

    Eufemistycznie ;). Bo tu jest dysonans poznawczy. Z jednej strony naprawdę fajny temat, całkiem zaawansowana konwersja, wykonywana w znacznej części na bazie własnych dodatków. Niby czego chcieć więcej? Z drugiej strony klasyczna modelarska jakość zupełnie zepchnięta do kąta i model wygląda jakby był prawdziwym modelem testowym, którego celem jest sprawdzenie, czy pomysł na jego wykonanie jest właściwy. Jasne, jeśli to jest efekt, który autora zadowala, to nic mi do tego. I właściwie wspominam o tym dlatego, że taki efekt chyba zawsze towarzyszy podobnym warsztatom. Gdy ktoś samodzielnie przerabia modele na zmyślone wersje, albo niewyprodukowane projekty, zwykle temat staje się tak istotny, że zupełnie podstawowa jakość modelarska przestaje się liczyć. Ciekawe zjawisko, bo gdy ktoś robi konwersję modelu na inną, rzeczywiście istniejącą wersję, choć niekoniecznie dostępną jako satysfakcjonujący, samodzielny zestaw - zdecydowanie bardziej uważa na modelarskie rzemiosło. Zajmujący warsztat, z rozczarowującym jednak efektem.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.