Dzięki koledzy, cieszy fakt że sie Wam podoba. Dorotka - do Wildera to jeszcze daleko. Rura nie tyle pękła co wiertło mi złapało przy rozwiercaniu bo tam jest łączenie połówek. Myslałem o zaszpachlowaniu, ale bałem się że coś na modelu uszkodzę. Lina - na fotkach wyszło. Ślepy jestem a do tego robiłem przy domowym oświetleniu bo mi się znowu lampa połamała. Szlifowąłem co nieco, ale musiałem pominąć. Pozytyw jest taki że żona obiecała kupić nawą, to mozee od razu z lupą sobie zorganizuję.
Gąsienice robione są w dość prosty sposób. Malowane farbą Tamiya XF-84 Dark Iron. Potem (jako że to Friule) przecieram kanty papierem ściernym aby uzyskać efekt wytarcia do metalu. Potem tylko pigmenty wcierane pędzlem i utrwalone fixerem.
Raczej nie (i tu ważne słowo) sądzę że tak się dewastowały, a w każdym razie na pewno nie wszystkie. Ale (i drugie wazne stwierdzenie) moim zdaniem mamy tutaj efekt skali. Wykonanie modelu bez tego wszystkiego spowoduje iż będzie on wyglądał zabawkowo. Chodzi mi o to że prawdziwy pojazd jest wielki i oglądanie jego początku powiedzmy z odległości 1 metra i jego końca z 6-7 metrów powoduje iż wydzimy różnorodność. Niestety model ma tylko kilkadziesiąt centymetrów i nie oddaje tak rzeczywistości. Stąd potrzeba ich kreowania. A z drugiej strony to dodaje atrakcyjności.
Ostatnio właśnie taki styl brudzenia bardziej mi odpowiada niż zawalanie wszystkiego błotem. Nie znaczy że już takiego nie zrobię, ale ładne błoto wymaga dużo umiejętności i muszę jeszcze nad nim posiedzieć.
Co do nietypów to mam na składzie Bergepanzer oraz pojazd pomocniczy do Morser Karl. I to w zasadzie wszystko. Ciężarówek nie robię jeszcze bo trochę są dla mnie za trudne. A współczesne to nie moja działka, choć kilka na składzie mam.