Marak
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 137 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
2
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Marak
-
Rama stanęła na kołach. Nie pomyślałem wcześniej o tym, że auto obciążone wodą stoi z mocno podniesionym przodem. Aby choć trochę to urealnić tylne koła zrobiłem mocno ugięte. Trzeba by podnieść trochę przednie resory, ale są już dość mocno sklejone. Plus dla Revella za koła. Guma jest bardzo miękka, a ścianki cienkie więc fajnie się układają w odróżnieniu od MANa (którego wcześniej robiłem), gdzie opony były prawie całe zalane gumą. Dalszy etap - podłoga kabiny. Trzeba urealnić gumowe dywaniki, zrobić maty wygłuszające, zlikwidować środkowy rząd siedzeń robiąc w to miejsce skrzynie na sprzęt i całą tylna część podłogi wyłożyć blachą ryflowaną. Na półce znalazłem taki, dość dawno kupiony, specyfik. W środku namagnesowany proszek, który fajnie miesza się z każdą farbą. Trochę za mało dałem go do farby i wygłuszenie wyszło tak: Znacznie więcej roboty szykuje się z zabudową starażacką. Mimo, że model i oryginał jest Siegler to niewiele chyba zostanie wykorzystane. Revell odtworzyl tylko pół podłogi: więc w pierwszej kolejności wyciąłem zbędne wypustki montażowe i dorobiłem drugie nadkole. Teraz myślę, co z tym dalej robić.
-
Ale tylko biorąc pod uwagę modele Revella. Bo jak się wcześniej sklejało Tamiy'ę, czy Aoshimę to powrót do Revella powoduje odświeżenie pamięci i przypomnienie sobie wszystkich słów, których nie ma w słownikach dla dzieci. A na poważnie. Co zrobiłeś z dachem od strony wewnętrznej, zakleiłeś na prosto? Czy przymierzałeś się już do szyb. To słabsza strona tego modelu. Czy w tej wersji T3 nie ma dostępu do silnika od góry?
-
Trochę porobiłem przy modelu. Na razie dość chaotycznie bo porównuję elementy modelu z oryginałem i tnę co popadnie. Na pierwszy ogień poszła tylna ściana. Okazało się, ze prawie wszystko trzeba obciąć, bo w modelu tablica rejestracyjna była u góry a w Polsce została przeniesiona na dół. Światła będą na tylnym zderzaku, więc też odciąłem. Potem zająłem się grilem. Zapomniałem zrobić zdjęcia przed rozpoczęciem etapu niszczenia. Najpierw odciąłem znaczek mercedesa, potem żmudne wycinanie rowków. Wymaga jeszcze oszlifowania. Na razie wygląda to tak. W międzyczasie trwały prace nad ramą. Posłuchałem Marka i zrezygnowałem z rozbudowy silnika. Nie będzie go w ogóle widać. Rama po sklejeniu i podkładzie wyglądała tak: Mój oryginał jest już mocno styrany, więc tym razem rama musiała dostać trochę rdzy. W tak dużym zakresie robiłem to pierwszy raz, więc efekt jest taki - jakbym robił to pierwszy raz.
-
Obserwuję z dużym zaciekawieniem.
-
Na forum cisza, a model piękny. Szykuję się na oglądanie na żywo.
-
Tylko czekać jak co niektórzy zaczną przekonywać, że spust w aero też jest niepotrzebny. Wystarczy wziąć wężyk w drugą rękę i zagiąć wpół. Jak go będziemy powoli prostować, to powietrze zacznie lecieć, czyli efekt będzie dokładnie taki sam jak naciskanie spustu. A poza tym, po diabła kompresor, można dmuchać w wężyk i efekt też będzie dokładnie taki sam. W ten sposób wyeliminujemy nie tylko "pamięć plamki" ale wiele innych "niepotrzebnych" gadżetów.
-
Drobna aktualizacja Wczoraj odbyła się owocna sesja zdjęciowa w OSP Bierawa. Model z założenia będzie więc w takim malowaniu i wyposażeniu. Dziękuję kolegom którzy deklarowali pomoc w zrobieniu zdjęć. Mógłbym dziarsko ruszać z robotą, ale na razie Ministerstwo Finansów zadbało bym nie narzekał na nadmiar wolnego czasu. Do 25.02 (jak wszyscy mający działalność gospodarczą lub firmy) muszę złożyć tzw. JPK. Fajne doświadczenie.
-
Obiecałem zdjęcie moich narzędzi, więc proszę. Te fragmenty połamanej piłki też się przydają. Moją piętą Achillesową zawsze były szybki. Tym razem Revell od razu pomaga mi dotrzymać tradycji. Jednej szybki nie ma. (Na ramce widać, że się po prostu nie odlała). Przednia szybka pęknięta, ale to nie musi być wina Revella - kupowałem model z drugiej ręki. Rozpocząłem wycinanie rantów w drzwiach. Na razie udało mi się wyciąć 1 bok. (Jeszcze 15). Robię to ręcznie, więc nie jest idealnie równo. Ma ktoś pomysł, jak to sobie ułatwić. Na tylnych drzwiach można by zeszlifować całe drzwi o 1 mm i dokleić kawałek profilu, ale na przednich się tak nie da.
-
Czym się da. W kolejności użycia to: 1. Nóż trumpetera do pogłębiania linii podziałowych (ok 50%) - pogłębiam, pogłębiam, aż przetnę. 2. Czeska piłka w oprawce (ok 30%) 3. Pozostałe 20 % to skalpel, czeska piłka bez oprawki, piłka włośnicowa i minitarcza na szlifierce. Przy następnych zdjęciach postaram się je uwiecznić.
-
Jeszcze nie wiem, czy będzie widoczny. Coś chyba widać przez grill z przodu. Na razie tak się pytam, na wszelki wypadek. Mam pozytywną informację, że w sobotę jestem umówiony na zdjęcia do Bierawy. Dzisiaj, mając trochę czasu postanowiłem zdewastować, to co Revell z mozołem wykonał. Zdjęcia elementów przed dewastacją. A tu wykonany etap I dewastacji. Drzwi wycięte. Takie "naklejone" klamki kiepsko wyglądają, trzeba je odciąć. Poza tym muszę jeszcze odciąć te półkoliste ranty, bo to nie należy do drzwi. No i gotowe. Teraz muszę przemyśleć co zrobić z oknami. Jak osadzić szyby? Marzy mi się też, wykonanie "prawdziwych" żaluzji. Mam taki pomysł, by wyciąć paski z polistyrenu i nakleić je na folię samoprzylepną. Zastanawiam się jednak, czy te paski nie będą odpadać po jakimś czasie. I czy farba (metalizer) nie zeżre folii przy malowaniu?
-
Komendant powiatowy OSP jest szwagrem mojego syna, zobowiązał się dać mi namiary, ale na razie cisza. Ten tydzień mam gorący w pracy, więc raczej nie będę działał z modelem. Ale zbieram wszystkie opinie i materiały.
-
Kto wie, może trzeba będzie przeprosić się z Fromborkiem i zrobić nową zabudowę. Z Bierawą dalej nie mam żadnego kontaktu. Wczoraj i dzisiaj strażnica była zamknięta. Wieś liczy może z 1000 mieszkańców, pewnie wszyscy się znają, a nikt kogo spotkałem nie wie gdzie mieszka jakiś strażak. Przyczyną jest chyba to, że jest to bardzo śląska wieś, a ja jako mieszkaniec napływowy jestem obcy czyli tzw. "gorol" i poza uprzejmym "dzień dobry" nikt z miejscowych nie chce z takimi jak ja rozmawiać. Daję sobie tydzień, jak nic nie wskóram, szukam innego pierwowzoru. Znalazłem jeszcze takie bojowe zdjęcie. OSP Stare Polaszki - ale dla mnie też drugi koniec Polski. Póki co, mam inną prośbę do kolegów, speców od ciężarówek. Revell podaje, żę auto napędzane jest 6 cylindrowym dislem o mocy 168 kM. W Wikipedii wyczytałem, że w tych mercedesach był silnik OM 352. W googlach znalazłem zdjęcia kilku różnych silników OM 352 i żaden nie jest zgodny z tym co jest w zestawie - wygląda on tak: Czy ktoś wie co to za silnik? Do czego ma być podłączony ten długi pasek klinowy? Bo jak widać na zdjęciach, są tylko same koła pasowe które wiszą w powietrzu. Czy rzeczywiście jest to jeden długi pasek czy dwa krótkie? Bo tak jak na zdjęciu to raczej by się ślizgał na tym środkowym kole.
-
Pięknie idzie. Obserwuję z przyjemnością.
-
Masz rację, Frombork opada. Odnośnie Bierawy, nie mam pojęcia. Może dotarłem do niewłaściwych ludzi. Jutro mam dostać telefon do naczelnika.
-
MAN-iek czeka na kalki, a w pracy mam zastój i dużo czasu, więc można rozpocząć następny model. Wybór padł na czerwonego mercedesa. Pierwsza pozytywna wiadomość to taka, że tych mercedesów sporo jeździ w naszym kraju, więc będzie można wybrać jakiś pierwowzór. Próbuję wejść z nimi w kontakt, aby zdobyć zdjęcia, póki co bez rezultatu. Do OSP Bierawa mam 3 km, ale nie chcą ze mną rozmawiać na temat zdjęć. Fajny jest ten z Gózdów, ale do nich mam 500 km. Ten z Miękini (jak podają) to wersja 1019, ale na zdjęciu nie widzę różnicy w stosunku do mojej 1017. Może fachowcy podpowiedzą czy się różnią te 2 typy. Druga pozytywna wiadomość jest taka, że model nie zajmuje dużo miejsca w szafie, bo pomimo, że wielkością dorównuje MAN-owi, to pudełko jest 2 razy mniejsze. Trzecia pozytywna wiadomość... No nie, nie ma już więcej pozytywnych wiadomości. Po otwarciu pudełka typowy revellowski zestaw z 1987 r. Nie będę fotografował wszystkich ramek, bo się to chyba nikomu nie przyda. Jest ich trochę w kolorach zbliżonych do malowania, więc jakiś junior może skleić model nie używając farb. Poza ramkami mamy oczywiście koła, kabinę, kawałek węża itp. Jest też ramka przeźroczysta z oknami wklejanymi, niestety, od wewnątrz. Nie lubię tych potężnych rantów widocznych po zajrzeniu do wnętrza. Trzeba będzie coś wymyśleć. Jest też siermiężna, ale przejrzysta instrukcja i strasznie pożółkła kalkomania. 30 lat zrobiło swoje. Na szczęście, nie zamierzam z niej zbyt wiele korzystać. Po przystąpieniu do pracy okazuje się, że bardzo "szczegółowy" silnik składa się "aż" z 4 elementów, a koła pasowe wiszą w powietrzu na pasku klinowym Poza tym wszędzie to co modelarze kochają najbardziej, czyli jamy skurczowe, potężne szwy, czy dobrze widoczne dziury po wypychaczach. Tak więc, klej CA do ręki i szpachlujemy. Generalnie, póki co mam zamiar dużo poprawiać. Planuję zrobić otwierane drzwi kabiny, otwierane wszystkie żaluzje zabudowy strażackiej (w zestawie otwiera się tylko lewa strona). Poza tym większość wyposażenia trzeba będzie zrobić od nowa, bo w zestawie są tylko fragmenty. Otwierana maska wymusza lepsze odwzorowanie silnika, ale to zależy od zdjęć. Zastanawiam się, czy porywać się na elektrykę, ale to może przekroczyć moje możliwości wykonawcze. Do zobaczenia w następnym odcinku.
-
Obiecałem zrobić próby przyciemnienia tonera, więc zrobiłem. Na zdjęciu w dolnej części, tak jak pokazują strzałki posmarowałem czernidłem i efekt jest kiepski. Trochę przyciemnia obraz, ale kolory stają się szare. Wobec powyższego proponuję patent nr 3. Chusteczkę jednorazową mocujemy taśmą tamiya do zwykłej kartki. Wsadzamy do drukarki laserowej i drukujemy Po odcięciu chusteczki możemy ją dowolnie kształtować. Kolory może jeszcze nie są najlepsze, ale to kwestia prób, a poza tym ja mam najtańszą drukarkę jaka była w sprzedaży więc cudów nie mogę oczekiwać.
-
To podaj jeszcze wymiary. Pogadam z moją drukarnią ile by chcieli za sitodruk.
-
Ja nie mam takiej potrzeby. Podrzuciłem tylko pomysł, który może się sprawdzi, a może niekoniecznie. Teraz "patent" nr 2. Kiedyś tą metodą ozdobiłem córce serwetki na 18. urodziny. Sprawdza się dla małych nadruków. W programie graficznym zrób separacje występujących kolorów, zamieniając je na kolor czarny. Poniżej przykład dla flagi amerykańskiej. Krzyżyki są niekonieczne, mają ułatwić spasowanie kolorów. W punkcie usługowym gdzie robią pieczątki zleć wykonanie takich matryc. Zrób z tego pieczątki, naklejając polimer na klocki drewna lub stare drewniane pieczątki. Przy użyciu kolorowych tuszy, farb wodnych (najlepsze byłyby farby do fleksografii, ale z tym może być kłopot) przybijaj flagi na chusteczkach. PS. Gdyby gwiazdki miałyby być np. żółte, to wtedy robi się je trochę większe nadając ok. 0,2-0,3 mm obrysu. Łatwiej wtedy spasować kolory.
-
Tak na szybko spróbowałem czegoś takiego. Efekty na razie średnie. Trzeba by popróbować czy uda się uzyskać lepsze rezultaty. 1. Drukujesz flagę na papierze do zdjęć, przy użyciu laserówki, przy czym druk musi być w odbiciu lustrzanym. Ja do próby wziąłem zdjęcie drukowane z pięć lat temu na zwykłym papierze. Innego nie miałem pod ręką. 2. Przykładasz nadrukowaną stroną do chusteczki. 3. Transferujesz nadruk przy pomocy zmywacza do paznokci, nakładając go z dość mocnym naciskiem od białej strony kartki. Jeszcze lepiej byłoby mieć tri, toluen albo ksylen. Nie wiem jak aceton? 4. Poniżej na zdjęciu wyniki transferu. Po lewej stronie zdjęcie na papierze, po prawej chusteczka. (Dość duże powiększenie. Bombka ma 4 mm średnicy) Jak widać, póki co, wydruk jest dość blady - nie wiem czy da radę lepiej. Jutro wyciągnę jeszcze z garażu specyfik stosowany w poligrafii do zwiększenia czerni toneru z drukarki czarno-białej. Nigdy nie stosowałem go do tonerów kolorowych, więc nie wiem czy wzmocni barwę. Jak osiągnę pozytywny rezultat to dam znać.
-
Właściwie to nie wiem. Mam 3 rodzaje papieru. 1. Kupiłem na Allegro, biały i bezbarwny do drukarek laserowych 2. Kupiłem w jakiejś hurtowni jako super, potem okazało się, że to jest do kalek na kubki które są wypalane. 3. Dostałem 20 arkuszy z Wrocławia od firmy która drukuje kalki. Te nieudane próby były były właśnie na tym papierze bo nie wiedziałem, że ten papier nie ma lakieru. Jak mi się kalki zaczęły rozpadać to je polakierowałem czym miałem pod ręką (Humbrol, gunze 2K itp) i to nie był dobry pomysł. W międzyczasie moja drukarnia uruchomiła lakier UV, więc teraz spróbuję go użyć. Papier bez lakieru ma tę przewagę, że możesz położyć lakier po obrysie kalki, więc odpada żmudne wycinanie przy obrysie, a ponadto lakier kładziesz potem na pigment, a nie pigment na lakier jak w przypadku tego z Allegro. Gdybyś jednak miał dojście do dobrego papieru, to z chęcią skorzystam. PS. W poniedziałek będę rozmawiał z gościem, który dysponuje podobną drukarką jak Malius Manu. Drukuje biały, srebrny, złoty, bezbarwny itp. Nie wiem czy uda mi się coś załatwić, bo wiem, że ma kilkutygodniowe kolejki i drobnicą się nie zajmuje.
-
To chyba ostatnia relacja warsztatowa tego modelu. Położyłem część zestawowych kalek i muszę jednoznacznie stwierdzić, że gorsze kalki to były tylko te, które sam drukowałem. Po pierwsze twarde jak blacha, po drugie w ogóle się nie kleją (prawie połowa odpadła po wyschnięciu, musiałem kleić na sidolux) no i po trzecie nawet proste paski którymi oklejony jest cały model (te srebrne) były w większości albo za krótkie, albo za długie. Różnica do 5 mm. Model w tej chwili wygląda jak na zdjęciach. Teraz muszę wydrukować jeszcze brakujące kalki na tablice rejestracyjne i oznaczenia pożarnicze. Jeśli wyjdą mi tak sobie to polakieruję model bezbarwnym i przedstawię go w galerii. Jeśli stanie się cud i kalki wyjdą bardzo ładnie, to będę wyrywał przednią szybę do poprawki.
-
Nie ma najmniejszego problemu. Czekam na info, jak będziesz gotowy.
-
No i co tu więcej napisać... Całkowicie się zgadzam z kolegą Bodzio. Mam nadzieję Jacku, że zobaczymy go w Bytomiu.
-
Piękny temat sobie wybrałeś. W szybowcach jest niezaprzeczalne piękno. Wykonanie modelu oceniam na 4+. Razi bardzo grubość krawędzi spływu. W prawdziwym szybowcu była niewiele grubsza niż u Ciebie w modelu. W następnych staraj się tę krawędź maksymalnie pocienić. Poza tym na skrzydłach pod napisem SP.. i w tym samym miejscu na drugim skrzydle, widać na zdjęciu jakiś cień. Może to wina zdjęć. W tym miejscu powinien być hamulec, ale ten cień nie za bardzo go przypomina. Malowanie, kabina i figurki bardzo ładne.
-
Na najprostsze sposoby, podobno najtrudniej wpaść. W moim przypadku szczególnie mocno żałuję, że tego nie zrobiłem o czym napiszę za chwilę. W budowie zaczęły się schody. Przymierzam budę do ramy i za diabła nie chce wejść na kołki montażowe. O coś się opiera, a pod spodem jest gęsto i nie idzie zobaczyć o co. Po wycięciu tony plastiku, ścięciu do połowy kołków, kabina niby siadła. Potem przyklejając zderzak okazało się, że jednak jest o 1,5 mm za wysoko. Skorygowałem pozycję zderzaka i chyba tego nie widać. W następnych modelach muszę na każdym etapie przymierzać górę do ramy. Jeszcze większe problemy miałem ze spasowaniem zabudowy strażackiej do ramy. Tak w ogóle, to widać po elementach, że ta sama zabudowa jest jeszcze w innym modelu (może Mercedesie) i stąd chyba błędy w położeniu kołków montażowych. Po kilku godzinach ścinania i pasowania w końcu udało się to jakoś przykleić. Jeszcze małe zbliżenie na koguty Teraz muszę, niestety, wrócić do tego co Oltrans napisał. Ja zamknąłem budę szczelnie a po tych wszystkich szarpaniach, do przedniej szyby od wewnątrz przykleił się jakiś paproch. Za szybko chciałem się go pozbyć i zobaczyłem, że przez otworek do przyklejenia lusterka mogę włożyć drucik i strącić ten paproch (o 2. w nocy przychodzą do głowy takie durne pomysły). Chwila nieuwagi i od wewnątrz mam na szybie taka piękną rysę. Teraz powoli dojrzewam do tego, by wyrwać całą przednią szybę, ale czy uda mi się to zrobić bezboleśnie?
