Walka z olinowaniem ruchomym masztu głównego zakończona. Poniżej bardzo dużo zdjęć, bo jak już zmuszę się do fotografowania tego "bydlaka" to już na całego . Olinowanie nie jest może skompikowane, ale ilości nici w metrach idą wcale pokaźne. Żeby pozbyć się włosków z nici stosuję starą sztuczkę modelarską, czyli przeciąganie nitki po świeczce z wosku pszczelego. Takie przeciaganie daje to, że włoski sklejają się i przyklejają sie do nici. Nitka robi się też sztywniejsza, przez co łatwiej jest nią operować. Robi się też trochę klejąca się. Jest to duże udogodnienie, kiedy przeciagamy nić przez kilka bloczków i musimy zmieniać kierunek układania nici. Nić przeciagamy przez bloczek, lekko naprężamy i sama praktycznie zaklinowuje się w bloczku a my możemy spokojnie przeciągać ją do drugiego bloczka. Niestety spotkała mnie nieprzyjemna przygoda. Nie wiem w jaki sposób, ale wykonałem dwa razy żagiel główny Jak się pomylić przy dwóch żaglach, tego nie sposób odgadnąć .
Najpierw zdjęcia całej jednostki:
I teraz trochę zbliżeń: