Zaraz tam żmudna...
Jeśli mam pancerne skrzydła najpierw składam je do kupy. Zaczynam od krawędzi spływ, zostawiam na 24 godziny żeby wszystko dobrze zaschło, następnego dnia krawędź natarcia przy pomocy CA, wyprowadzam ją (jakieś 15 - 20 minut w sumie), iglak w rękę i zabieram się za spływ. Zajmuje mi to jakieś 30 - 45 min, razem z wygładzeniem powierzchni i odtworzeniem linii i faktur. A jeśli jest jest tak jak w Cobrze (spływ i krawędź natarcia), wtedy arkusz papieru 400, szlifuję - całymi elementami po papierze, na płasko - oczywiście uważając, żeby szlifować równo, potem CA na krawędź spływu, sklejam, zmywam CA debonderem, wykańczam 500 i tamijowską gąbką ścierną, to samo robię z krawędzią natarcia (oczywiście dochodzą linie podziału) i... po godzinie GOTOWE.
Ta druga opcja jest bardziej upierdliwa imho, ale na szczęście rzadko się zdarza.
Najlepiej otworzyć na przestrzał i niech się Cobra wietrzy.