Nie jestem aż takim optymistą, Kraby są najlepszym przykładem - oficjalnie przekazaliśmy 18 sztuk, faktycznie na Ukrainę trafiły 72 (co przyznali sami Ukraińcy).
Efekt pomocy jest taki, że :
WP pozbawione jest broni pancernej (T-72 + PT-91 + rozpoczynająca się wysyłka Leo)
WP pozbawione jest artylerii (wszystkie dostępne Kraby + 250 (?) 2S1 + nieustalona liczba BM-21)
WP zaczyna być pozbawiane obrony przeciwlotniczej (nieustalona liczba zmodernizowanych zestawów S-125M Newa-SC)
Ukraina broniąca się przed Rosją to jak najbardziej polska racja stanu, ale nie kosztem praktycznie kompletnego rozbrojenia Wojska Polskiego. Realne odtworzenie zdolności bojowej WP to min. 2026 rok, po dostawach (Abramsy + 180 K2(PL?) + K9PL) i certyfikacji jednostek. Do tego czasu jesteśmy bezbronni, a wojsko jest defiladowe.
Rozumiem konieczność modernizacji i przejścia na nowoczesny sprzęt po trzydziestu latach zastoju, ale nie w ten sposób. Walcząca Ukraina to polska racja stanu, zdolność bojowa WP i potencjał do obrony terytoriom kraju TYM BARDZIEJ!
A co będzie jeśli Ukraina jednak przegra?...
PS.
I proszę mi nie mówić, że jestem czerwonym pająkiem albo wyma:bip:ę czerwonym sztandarem. Zauważyłem, że to powszechna maniera w dyskusji ("dyskusji"?), każdy kto zachowuje zdrowy rozsądek, samodzielność myślenia i nie podziela urzędowego optymizmu jest z definicji wrzucany do worka zwolenników Putina.