Co do linii podziału i nitów, to też mam z tym duże problemy i szczerze nienawidzę tych poprawek.
Ale jakoś sobie radzę.
Generalnie mam na to taki patent, może Tobie się to przyda: miejsce klejenia które ma być szpachlowane i ewentualnie szlifowane, oklejam taśmą maskującą, tak aby pozostał jak najwęższy pasek plastiku pomiędzy paskami taśmy.
W tym miejscu kładę szpachlówkę i szlifuję, dzięki czemu niszczę stosunkowo mało detali typu linie podziału czy nity.
Co do samych nitów, to tam gdzie mają być szlifowane, tuż przed samym szlifowaniem, pogłębiam je szpikulcem, co jest łatwe bo nity są dołeczkami, więc nie sposób tego zepsuć.
Po szlifowaniu sprawdzam czy nity widać, z reguły jednak tak, dzięki temu pogłębieniu.
W tej sytuacji znowu szpikulec i znowu pogłębianie, i znowu wychodzi nieźle, bo dołki ułatwiają trafieniem szpikulcem w odpowiednie miejsce.
Jeśli trzeba szlifować, to znowu po wszystkim proces powtarzam. I tak do końca szlifowania w ten sposób można powiedzieć "prowadzę" nity tak aby na koniec był widoczne.