Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 438
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. Konia z rzędem temu, kto dostrzeże różnicę na 1/72. Bo inaczej, to rzeczywiście możemy zacząć liczyć nity.
  2. Eduard robi. Poszukaj 'oval tread'
  3. Nic. Ale jeśli ten post nie miał służyć podgrzaniu emocji, to nie wiem czemu miał służyć. I żeby było jasne. Ja naprawdę nie mam żadnego ale to żadnego pozytywnego fioła na punkcie AH. Mam JEDEN ich model. Który mi się podoba, choć nie jest bez wad. Ich jedenastka nigdy mi się specjalnie nie podobała i jest gorsza od tej z IBG. Hurricane Mk I mnie nie przekonuje, a Mk II nie interesuje. Nie mam problemów żeby skrytykować czy pochwalić model JAKIEJKOLWIEK firmy. Bo oceniam model a nie firmę. Natomiast czy Arma robi więcej dobrych modeli czy więcej słabych? Myślę, że więcej dobrych. Jak Eduard, jak Tamiya, jak IBG, jak Airfix ostatnio. Myślę, że dobrym ćwiczeniem byłoby odpowiedzieć sobie SZCZERZE na takie treningowe pytanie: Czy jak AH nie uda się model Hawka to będę czuć satysfakcję, czy nie? Dlaczego? A jak model będzie dobry to będę czuć satysfakcję czy nie? Dlaczego? Moje odpowiedzi brzmią: Nie, Tak. I jeśli w miejsce AH wpisać jakąkolwiek firmę, to te odpowiedzi nie ulegną zmianie. Dlatego, że cieszę się z dobrych zestawów, a nie lubię kiepskich.
  4. W końcu głos rozsądku. A nie, czekaj....
  5. O mój bozie, naprawdę? Ale może się kiedyś nauczą, jak myślisz? Trzymajmy kciuki. Na razie, to faktycznie, w porównaniu do Eduarda trochę za drobne im wychodzą. Zaraz mi kurka ten wątek zamkną...
  6. Wypukłe i drobne nity na oryginale są przeciwieństwem wklęsłych i sporych na modelu. Zwrócę jednak uwagę, że np zachowane P-36 maja nitowanie płaskie, więc być może wykonanie Clear Prop-a w modelu H-75N jest poprawne. Jednak na "uniwersalnym" modelu H-75 C1/P-36 lepiej będzie, jak ich nie będzie, bo wtedy można sobie zrobić zgodnie ze swymi preferencjami i oryginałem. Jeden podziurkuje, drugi zostawi, trzeci naklei wypukłe. Każda opcja dostępna. Gotowe i wklęsłe mocno ograniczają. Skoro jestem po jakiejś "stronie" no to chyba nie tylko moje co? A czy lubię czy nie lubię - to zależy. Jak da się gotowe nitowanie sensownie pokazać na modelu, to lubię.
  7. Ja tam wolę, żeby Arma nie szła śladem CP. Te nity na powierzchni modelu Clear Prop mają się słabo do rzeczywistości. Lepiej będzie, jak ich nie będzie. Czego zresztą należy się spodziewać.
  8. W ramach dzisiejszych standardów, bardzo uproszczony. I nawet nie chodzi o to, że ma ubogie wnętrze. Ale detale typu podwozie, wnęki, stery, elementy powierzchni itd. Na dodatek, projektanci chyba zbytnio sugerowali się współczesnymi egzemplarzami które mają zaślepione wloty chłodnic międzystopniowych do sprężarek
  9. Tylko Airfix. Revell ma niestety bardzo grube skrzydła przy końcówkach i to widać. Model Academy dużo słabiej zdetalowany i z licznymi uproszczeniami. Hasegawa dobra w kształtach ale tragicznie uboga w detale i z wypukłymi liniami podziału.
  10. Zgadza się. I tu podejście AH bardziej mi pasuje. Ale mi chodzi o to, że jak już Eduard robi dwa różne kadłuby, każdy przystosowany do innego statecznika, to czemu nie odlać statecznika razem z kadłubem? A żeby ster nie sklejał się z dwóch połówek i był cienki, to ten ster zrobić oddzielnie.
  11. Bardziej niedogodności niż rzeczywiste babole, a znalezione (odczuwane) przeze mnie: Klapy skrzydlowe do montażu tylko w pełnym wychyleniu. Oczywiście można sobie przerobić. Zbiorniki 75 gal. nie pasują do pylonów. To akurat upierdliwe do naprawienia. Wypukłość na osłonie kabiny pod antenę drutową obecna na wszystkich wersjach osłony. W rzeczywistości mogła być albo nie, zależnie od egzemplarza. Też kłopotliwe do usunięcia. Chociaż są dwie wersje kadłubów, to i tak usterzenie pionowe w obu wersjach jest całym osobnym elementem. A można było zrobić tylko osobny ster kierunku z korzyścią dla realizmu. Golenie podwozia luźno latają w gniazdach montażowych, przez co ustawienie właściwego kąta jest utrudnione. Śmigiełko się nie kręci! Edit: Centralna część tablicy przyrządów nie wiedzieć czemu wypukła zamiast wklęsła. Na wypraskach i na blaszkach. A na żywicach już nie. Taka konsekwencja.
  12. E tam. Póki nikt nie robi osobistych wycieczek, jest ok. Ja np. nie wiem po co AH miałaby wypuścić tego Mustanga. Gdyby był prostszy w montażu od Edkowego, w tej samej cenie i z poprawionymi (drobnymi) babolami w Eduardzie, to w porządku. Mógłby się jakoś sprzedawać. Ale nie sądzę, by to było możliwe (głównie cena). To po co? Żeby generować straty? Jak ktoś chce łatwego w montażu i nieźle wyglądającego P-51D to kupi Airfix-a. Albo lepiej Tamiyę. Po wielkiej taniości. Jak komuś zależy na nowoczesnym opracowaniu, ze wszystkimi opcjami i detalami to ma Eduard-a. Minimalnie drożej. Gdzie tu miejsce na model Army? To juz lepiej zaatakować nowym P-51A. Od groma ciekawych wersji i malowań, w tym poloniki. Ryzyko, że Tamiya czy Eduard tu nagle wskoczy ograniczone. Zestaw jedno/pótoraramkowy jak Arma lubi. No i da się wykorzystać sporo z projektu P-51B. Nic, tylko działać. Zrobiłem offtop we własnym temacie...
  13. Mam wrażenie, że wypuszczenie tego modelu może być przy okazji trochę taką szpilą wbitą Eduardow-i. Skądinąd wiadomo, że na francuskich Hawk-ach oprócz Francuzów, latali głównie czechosłowaccy piloci. Byleby model był dobrze opracowany. Wersja P-36 z Pearl Harbor w metalicznym wykończeniu to też byłaby perełka.
  14. Na razie dość enigmatyczna zapowiedź https://www.armahobby.pl/70080-curtiss-h-75a.html Ale wg. niej model ma się znaleźć w przedsprzedaży już w grudniu 2024 a wysyłka zacząć od stycznia. Co wiadomo na podstawie tych skąpych informacji? Że zestaw zapewne znajduje się już w produkcji Że będzie co najmniej w wersji H-75 serii A-1 i A-2 czyli wczesnej "francuskiej" z silnikiem P&W R-1830 I to chyba tyle. Pojawiły się wątpliwości, czy na przedstawionym renderze zgadza się wersja skrzydeł (A-1) z wersją kadłuba (A-3). To nieporozumienie. A-1, A-2, A-3 nie były oznaczeniem wersji a jedynie serii produkcyjnych wykonywanych przez zakłady Curtiss dla Francji wg kolejnych zamówień. Serie reprezentowały tą samą wersję samolotu, bez zmian konstrukcyjnych. Różnice (bo były) niekoniecznie pojawiały się z początkiem serii. I tak: H75 A-1: Seria 100 samolotów w ramach kontraktu 1035/8 z września 1938 r. Z uzbrojeniem w 4 km-y. Dwa w kadłubie i dwa w skrzydłach H75 A-2: Seria 100 samolotów w ramach kontraktu 1544/9 z marca 1939 r. Od 20-go egz. wyposażone w nieco zmodyfikowaną wersję silnika R-1830. Od 41-go egz. dwa dodatkowe km w skrzydłach. H75 A-3: Seria 135 samolotów w ramach kontraktu 173/0 z października 1939 r. Identyczne z późnymi A-2 z wyjątkiem nieco innej wersji celownika. Wszystkie te maszyny otrzymały we Francji ciągłą numerację od 1 do 335 bez wyróżnienia serii. W większości wypadków, na podstawie wyglądu samolotu nie sposób zgadnąć z której serii produkcyjnej pochodzi. Trzeba znać numer egzemplarza. Na renderze, przed kabiną pilota widać małe wybrzuszenie oraz ożebrowanie poniżej. Oba zaznaczone na zielono. Wybrzuszenie to przetłoczenie, być może wynikłe z zastosowania francuskich km. Ożebrowanie to seria otworów wentylacyjnych. Pierwsze trzy (?) skierowane otworami do przodu, reszta do tyłu. Zapewne chodziło o lepsze odprowadzenie na zewnątrz spalin z zamków km które znajdowały się tuż przed tablicą przyrządów. Przetłoczenie widać raczej na wszystkich egzemplarzach. Natomiast otwory wentylacyjne są rzadkością na serii A-1, nieco częstsze na A-2 i są niemal regułą na A-3. Ale w ramach każdej serii można znaleźć zdjęcia egzemplarzy zarówno z otworami jak i bez nich. Nie jest to żaden wyróżnik serii. Zachowany latający egzemplarz w kolekcji Duxford otwory ma, a należy do serii A-1 (egz. no 82). Ale trudno powiedzieć, czy miał je fabrycznie. Byż może projektant sugerował się tym egzemplarzem. Informacje powyżej podane wg. książki Curtiss Hawk H-75 in French Service wyd. Stratus. Zobaczymy jak będzie, może panel nad karabinami robią jako osobny i wymienny. Dobrze by było. Można by wtedy go podmienić na druk 3D z lepszymi detalami. W najgorszym razie, trzeba będzie wentylację usuwać na modelu w zależności od budowanego egzemplarza. Jak będzie z opcją 4 km w skrzydłach, to się okaże.
  15. Tak jak Airfix, Revell i pewnie 90% firm modelarskich. Z tego co słyszałem, Tamiya i Academy same robią formy i wtrysk. Kto jeszcze? Pomijając chińczyków.
  16. A jaki to japończyk i skąd go wziąć? Obie wspomniane monografie to ten sam autor i obie nie do kupienia za normalne pieniądze. Spiraconego Stratusa da się co prawda wykopać w necie.
  17. To powtórzę swoje pytanie. Skąd wiadomo, że kadłub na renderze Army jest w wersji A-3? Czyli uściślając - jakie elementy o tym świadczą i na podstawie jakich źródeł? A może @MarCorp zechce się na ten temat wypowiedzieć? Bo jeśli chodzi o materiały dot. P-36, to oprócz starej publikacji śp. AJ-Pressu, o rzetelne źródła jest trudno. Jest nowa (2021) anglojęzyczna monografia tego samolotu, ale już ciężka do zdobycia.
  18. HKK

    Hataka orange

    Nie wytrzymałem napięcia i sprawdziłem odporność różnych podkładów na białym HIPSie: Po prawej C8, w środku Tamiya XF1, po lewej od dołu: Gunze surfacer 1500, MRP surfacer/primer i Gunze surfacer 1200. Bilmodela brak, bo mam go w innym warsztacie. Wszystkie oprócz MRP rozcieńczone Mr Color thinnerem, do bardzo rzadkiej konsystencji. Nałożone wieloma warstwami aż do uzyskania dobrego pokrycia i jeszcze ciut. Po dobrym wyschnięciu wszystkie są absolutnie pancerne. Nie do zdrapania wykałaczką lub paznokciem mimo starań. Widoczne cienkie białe rysy sa od stalowej igły, a też trzeba było trochę ją przycisnąć. U góry zdjęcia obszar gdzie Tamiya słabo się trzymała, ale tam chyba malowałem odkurzem.
  19. Bez względu na to, czy technologia szpachlowania i malowania się jakoś zmieniła od czasów wojny, oczekiwany rezultat operacji chyba pozostał taki sam. Więc tak to miało prawo wyglądać. Czy wyglądało? Nie wiem. I raczej nikt nie wie.
  20. Na współczesnych egzemplarzach różnica między szpachlowanymi a nieszpachlowanymi nitami może wyglądać np. tak:
  21. HKK

    Hataka orange

    Wiesz, to może być też kwestia techniki nakładania. Ty zdaje się bardzo mocno rozcieńczasz farbę. Jeśli tak samo mieszasz do podkładowania, to nakładasz wiele mokrych warstw z dużą zawartością rozpuszczalnika. I wtedy to może faktycznie całkiem dobrze wcinać się w podłoże. Chociaż nieco mnie dziwi, że np surfacer MRP działa Ci słabiej.
  22. Mi się wydaje akurat, jeśli chodzi o efekt, szczególnie pod folią metaliczną. Ale pod farbą też jest ok. Oczywiście są znacznie przeskalowane. I ich brak specjalnie by mnie nie bolał. Na oryginalnie szpachlowanych powierzchniach skrzydła nitowania nie ma.
  23. Nie Double Wasp tylko Twin Wasp. Nazwa silnika to P&W R-1830 Twin Wasp. Czyli "Bliźniacza Osa" jeśli już uprzeć się na tłumaczenie. Double Wasp to R-2800. Nieobecny na P-36. Różnica paru lat, czterech cylindrów więcej itd. To tak na marginesie dbania o szczegóły techniczne. A czym się różniły, jeśli można wiedzieć? I skąd wiadomo, że render to kadłub A-3? Bo jeśli chodzi o żebrowanie w okolicach zamków kadłubowych KM, to można je znaleźć również na wersjach A-2 i (rzadziej) na A-1. Tu egz. No 35 więc z pewnością A-1. A przetłoczenie blachy powyżej widać na większości (jeśli nie wszystkich) zdjęć francuskich A-1 i A-2. Jeśli oparłeś swoje twierdzenie na rysunkach z wydanej ćwierć wieku temu ML-62, to niestety, ale są tam te błędy. Ale może się mylę. Czekam na sprostowanie.
  24. Hurricane z Army ma swoje bolączki. To niezły zestaw, ale bez trudu mogę sobie wyobrazić lepszy. A tak w ogóle, to plany produkcyjne firm potrafią chodzić nieoczekiwanymi ścieżkami. Tamiya wydała parę lat temu bardzo dobrego Bf 109G-6. Ale Eduarda to nie zraziło i zrobił swoją serię. A ten już symboliczny P-51D? Istniejący zestaw z Eduarda naprawdę trudno przeskoczyć. Jak ma to zrobić Arma jedno- czy półtoraramkowym wypustem na poziomie P-39, nie bardzo ogarniam. A jak rozumiem, niektórzy czekają.
  25. Kolory farb MRP generalnie cieszą się opinią dobrze odwzorowanych. Marian Cichoń który zna założyciela marki MRP twierdzi, że kolory są wynikiem dogłębnego researchu. Ja używam kilku drugowojennych kolorów USAAF. Mam też parę niemieckich. Dla mnie wyglądają dobrze i są zbliżone do odpowiedników AK RC. Aczkolwiek, kwestia "wierności" odwzorowania barw w farbach modelarskich, jest moim zdaniem znacznie przeceniana. Nikt nie jest (i raczej nie będzie) w stanie zaproponować procedury, która obiektywnie i powtarzalnie stwierdzi, czy barwy na modelu są wystarczająco zbliżone do barw na obiekcie rzeczywistym. Nawet jak się tym obiektem dysponuje (np w muzeum). A co dopiero gdy oryginalny wygląd samolotu czy pojazdu zaginął bezpowrotnie w przeszłości.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.