Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 438
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. Dzięki. Będę wertował. Nie polecam. W tym wątku jest mieszanina zarówno faktów, jak i nieporozumień. A przede wszystkim, brakuje podstawowej informacji - dlaczego mamy 2 główne typy radiostacji czyli mówiąc ogólnie SCR-274 i SCR-522. I tego, że ich występowanie wcale nie zależy od wersji P-38. SCR-274 była generalnie radiostacją krótkofalową (HF) a SCR-522 ultrakrótkofalową (VHF). Na terenie USA (?) i na Pacyfiku amerykańskie lotnictwo stosowało łączność głosową w zakresie HF a w Europie VHF. Liczyła się też kompatybilność ze stacjami naziemnymi, a w Wlk. Brytanii stosowano VHF. SCR-522 miała fizycznie prosta konfigurację - Jedna, większa "skrzynka" z zespołem nadawczo odbiorczym i druga mniejsza, z transformatorem wysokiego napięcie (dynamotor). Oczywiście dochodził również panel sterowania w kabinie, łączniki kabli, wymienne kwarce itp. SCR-274 miała więcej elementów. Przede wszystkim nadajniki i odbiorniki (po jednym na kanał) były w osobnych obudowach każdy i grupowane ze sobą. W obu przypadkach dochodził jeszcze akumulator i jego podłączenia do elementów radiostacji. Konkretna aranżacja składowych radiostacji za kabiną pilota mogła być różna dla różnych wersji P-38, ale nie wgłębiałem się w to (jeszcze). Ważna rzecz - antena dla radiostacji SCR-274 na falach krótkich była drutowa (linka rozpięta do usterzenia) a dla SCR-522 mieczowa na dole nosa kadłuba. Ale w praktyce, oba rodzaje anteny mogły występować razem, z różnych względów które dla uproszczenia pominę.
  2. Na ten moment, tak wygląda. RS oprócz własnych shortrunów (F, G, H) wypuszcza przepaki Academy (J). Italeri też przepakowało Academy, a wcześniej Dragon-a. Ale całkiem niedawno Hobby2000 też wypuściło przepak Dragon-a. Poza tym - bida. Nawet stara Hasegawy czy Airfix nie były od dawna wznawiane. Wieloletni brak na rynku nowego/dobrego P-38 w 1/72 w dowolnej wersji w obliczu potencjalnego ciepłobułkowego zbytu, to jakiś niewytłumaczalny spisek.
  3. Kto wie. Może to niemiłe dobrego początki?
  4. To napisz może dlaczego?
  5. Dla mnie, najciekawsza jest zapowiedź tego nieszczęsnego P-51D. Wydaje mi się to ryzykownym krokiem, dlatego będę obserwował z zainteresowaniem. Buduję właśnie równolegle P-51B z AH i P-51D z Eduarda więc mam porównanie. Uważam, że ciężko będzie konkurować z Eduardem, o ile nowy Mustang nie będzie zrobiony na wyraźnie lepszym poziomie niż obecny P-51B. I wcale nie chodzi o to, że aktualny poziom jest zły, czy jakoś istotnie gorszy niż u Eduarda. Ale o całą "otoczkę" którą Eduard oferuje - żywice, blachy, wydruki 3D, multum opcji pudełkowych - profipaki, weekendy, dualpaki itd. Plus twardsze i nieco lepsze w obróbce tworzywo u Edka. No i cena! Żeby to przebić w oczach modelarza, to trzeba czymś w te oczy mocno zaświecić. Nie wystarczy zrobić modelu lepszego niż Airfix, czy KP. A przecież jest jeszcze naprawdę porządny zestaw Tamiyi za śmieszne pieniądze. Jestem mustangofilem, ale niespecjalnie potrafię powiedzieć co by mnie miało skłonić do kupienia kolejnego P-51D i to akurat z Army. Może overtreesy w naprawdę dobrej cenie, bo te od Edka cięzko kupić.
  6. Można. Np. jak upadnie na ziemię i go przydepczesz. Albo jak Ci się na model wyleje płyn do czyszczenia aero (nie każdy). A jeśli chodzi Ci o ryzyko kiepskiego efektu przy użyciu aero, to tak samo można model "zepsuć" malując pędzlem. Ale nie ma się czym martwić. Współczesne, typowe farby modelarskie można w razie tragedii bez śladu zmyć z modelu bez ryzyka zniszczenia plastikowych elementów, nawet przeźroczystych. Ale rzadko jest taka konieczność. Malując aerografem, nakładasz zwykle kilka bardzo cienkich warstw. Jak coś krzywo wyjdzie, to następne warstwy to przykryją. W tym sensie, malowanie aerografem jest nawet bardziej wybaczające i bezpieczniejsze niz pędzlem.
  7. W kontekście, w jakim pisał rod wciąż jest to sufit W sumie racja. Podłoga od dołu to też sufit.
  8. Ściśle rzecz biorąc, to jest po prostu żebro centropłata. Centralne żebro centropłata. A to już nieprawidłowe określenie. Ten "sufit" to po prostu blacha poszycia. Ta sama, którą widać patrząc na płat "od zewnątrz". Ona jest nitowana do żeber i podłużnic, które też łaczą się z żebrami. Podłużnice nie są "profilami wzmacniającymi sufit" ale integralną częscią konstrukcji płata. Na to już gonzo odpowiedział parę postów wyżej. Nie ma materiałów aby to jednoznacznie stwierdzić dla P-51B/C i wczesnych P-51D. ZCY jest całkiem prawdopodobne, ale NMF też możliwe.
  9. Nie jestem świadomy żadnych zagłówków w P-51B/C. Na części zdjęć widać montowaną do płyty za głową pilota brezentową apteczkę która mogła spełniać rolę zagłówka. Chyba jedynie w amerykańskiej służbie. Ale często była tam po prostu goła płyta pancerna. W modelu Army przewidziano montaż ww apteczki, choć w tej skali nie jest jasne co ten element przedstawia. W instrukcji jest on opcjonalny, co liczy się na plus Armie. Ja z rozpędu go wkleiłem w swoim "Shangri-la", choć ze zdjęć nie wynika jednoznacznie że apteczka na tym egzemplarzu była. Ale jako element wyposażenia mogła się przecież tam pojawiać.
  10. Sam fotel WMA to ten zielony Reszta jest z P-51D.
  11. Jest o modelach firmy IBG models. I ja wyobrażałem sobie ta firmę jako typowe przedsiębiorstwo z tej branży. Zleca opracowanie modeli i form. Pudełek i kalek. Albo opracowuje je samodzielnie. Z tych elementów produkuje, pakuje i sprzedaje zestawy. Ale z danych finansowych to niezbyt wynika. Dla mnie. Więc może IBG wcale tak nie działa? Może kto inny robi research, design, zleca i produkuje formy itp? Nie IBG. I to nie IBG w osobach swych dwóch właścicieli robi badanie rynku i decyduje jakie modele produkować? Może IBG/Hataka jedynie handluje gotowym produktem na zasadzie wyłączności. I nie byłoby w tym nic nielegalnego ani dziwnego. Tylko my po prostu mielibyśmy wtedy błędny ogląd rzeczywistej sytuacji. Ale to tylko hipoteza. Dodatkowo dziwi fakt, że IBG zdaje się być firmą pozbawioną PR-u. Czy ktoś z was czytał jakiś wywiad z pracownikami czy właścicielami? Jakieś inside story? Cokolwiek poza oficjalnymi kanałami komunikacji? Jest polska firma, z osiągnięciami. A nie wiemy o niej nic. Ale może ja nie potrafię znaleźć i się całkowicie mylę.
  12. Ale Ty nie rozumiesz, co się do Ciebie mówi? Informacje są jawne. Każdy może je odszukać w 3 minuty. Bo po to właśnie są i tak skonstruowane jest prawo handlowe. Na całym świecie. Spółki mają jawny skład i prowadzą jawną księgowość. Dla wszystkich. Pod sprawozdaniem finansowym podpisuje się jawny księgowy. I odpowiada za jego prawdziwość. W danych KRS nie można znaleźć nic niezgodnego z prawem. Z definicji.
  13. Dlaczego spiskowe!? Jaki tu spisek do jasnej!? Te wszystkie informacje są jawne i oficjalne. Próbuję z nich wyciągnąć jakieś wnioski. Być może fałszywe, ale przecież nie upieram się przy nich. I jescze raz- nie widzę tu żadnych, najmniejszych przesłanek do podejrzeń o działanie niezgodne z prawem.
  14. Jak widać, "Shangri la" będzie miał widoczny silnik. No, górną część, aby nie rzeźbić całego przedziału z łożem itp. Miałem silnik od Aires-a i górną część przedziału z CMK do jakiegoś umarłego projektu, więc w zamian pójdzie tutaj. No i przyszedł czas na odwieczne pytanie o malowanie wnęk podwozia. Hej, @greatgonzo. Ja oczywiście znam aktualnie obowiązującą modelarską praktykę, czyli ZCY na podłużnicach i dźwigarze a NMF na reszcie wnęki, ale cóś mi się to nie zgadza z teorią. Bo jeśli podłużnice zabezpieczano antykorozyjnie, a wewnętrzną stronę blach poszycia nie, to mamy tylko dwie możliwości: wewnętrzną konstrukcję skrzydła w okolicach wnęk zabezpieczano natryskowo przed przynitowaniem poszycia, albo: podłużnice były dostarczane już zabezpieczone ZCY, podobnie jak dźwigar. Ale w pierwszym przypadku, żebra też byłyby zamalowane. A w drugim, powstaje pytanie - skoro podłużnice były zabezpieczane na etapie produkcji, to dlaczego nie żebra? Tym bardziej, że centralne żebro wg. tej samej obowiązującej praktyki, trza malować. Bo najchętniej, to przyjąłbym, iż nic we wnękach nie było malowane ZCY, oprócz dźwigara i ew. centralnego żebra. Na te dwa elementy są i fotograficzne dowody i argumenty - znaczy zabezpieczenie antystatyczne przez bliskość zbiorników paliwa. W ten sposób uniknąłbym malowania tych podłużnic co wiąże się z mozolnym maskowaniem wnęk. Niestety, "z ręki" nijak nie potrafię tego porządnie zrobić. A tak w ogóle, to wnęki Eduarda wydają się nieco bardziej filigranowe niż te od AH.
  15. My tym modelem otwieramy oczy niedowiarkom. I to nie jest nasze ostatnie słowo!
  16. Pierwszy raz robię dwa modele równolegle. W sensie zachowania tego samego postępu prac w obydwu. Żeby ułatwić dotrzymanie planu, będzie relacja. Nt. zestawów nie ma co się rozwodzić. W tym konkretnym przypadku, używam dual-ów zarówno z Eduarda jak i z Army. AH dołożyła wydruki foteli, wydechów i wlotów chłodnic. Eduard ma jakieś tam blaszki, ale dokupiłem zestaw 3D do wnętrza kabiny. Do obydwu zestawów dodałem drukowane koła z odpowiednim bieżnikiem, też od Eduarda. P-51B ma być w oklepanym malowaniu Dona Gentile "Shangri-la", głównie z powodu obfitości zdjęć. P-51D będzie niebieskonosym "Cripes a Mighty 3rd" Preddy'ego z powodów sentymentalnych. Obligatoryjny widok kabin przed zamknięciem kadłuba. Ale w bonusie porównanie pudełkowej Army z drukiem Eduarda. Aha, tablice Yahu w obydwu modelach. Nałożenie tych wszystkich kalek w modelu AH swą upierdliwością przypomina ubieranie mrówki na bal karnawałowy. Ale daje efekty. Teraz porównanie. Indywidualnych zdjęć Eduarda jakoś nie zrobiłem.
  17. Budowa z testowych wyprasek https://armahobbynews.pl/blog/2024/12/11/hayabusa-testowe-wojtek-bulhak-70078/
  18. Ło matko, znowu niemniec. Byle nie He-219... mam rozgrzebanego Dragona plus kilogram dodatków
  19. ...jest też nieskończoność wersji i malowań do wypuszczenia
  20. Dwusilnikowym Francuzem bym się trochę rozczarował, ze względu na trudno dostępną dokumentację i obawy, że zestaw będzie miał sporo elementów domyślnych. Z P-61 bym się cieszył, ale chyba za duży i za skomplikowany jak na pierwszy taki zestaw od IBG. Szerokie pole do wpadek. Nadal liczę na P-38. Choć poprzeczka również wysoko. Z drugiej strony, projektant może się wzorować na Tamiyi w 1/48 co wiele ułatwia.
  21. Pamiętajcie, że IBG to skrót od International Business Group Niekoniecznie. Większość maszyn alianckich też nie była używana bojowo po 1945. Ale np Twin Mustang odpada.
  22. Ściśle rzecz biorąc, to lata 40-te zaczynają się od 1941-go. Co by zawęziło listę. Ale pisząc zajawkę mogli kierować się potocznym pojęciem i 1940 też się łapie.
  23. Bo cięższy szybowiec ma ten sam zasięg przy większej prędkości. Ale chodzi o lot ślizgowy i nie ma to nic wspólnego z prędkością maksymalną. Za to przy większej masie wznoszenie jest gorsze. W przypadku samolotu, spróbuj to sobie przedstawić w ten sposób: samolot leci w locie poziomym z prędkością maksymalną, wyznaczoną przez jego opór i dostępną moc silnika. Dokładasz mu dodatkową masę, co się dzieje? Oczywiście zacznie opadać, bo dodatkowa masa spowoduje niezrównoważoną siłę, a żeby ją zrównoważyć trzeba wejść w zniżanie. I owszem, prędkość wzrośnie, ale kosztem opadania. Aby utrzymać lot poziomy przy zwiększonej masie trzeba zwiększyć kąt natarcia, co zmniejszy prędkość. Co z kolei zmniejszy siłę nośną, ale będzie to z nawiązką zrównoważone wzrostem siły nośnej od wzrostu kąta natarcia. Czyli dostępna prędkość w locie poziomym zawsze spadnie przy zwiększonej masie. Prędkość można zwiększyć wzrostem mocy silnika, ale część tej mocy "pójdzie" na skompensowanie większego oporu od większego kąta natarcia.
  24. Ta-154 miałby sens. Brak modelu na rynku. Ciekawy i z Luftwaffe Temat może niszowy, ale nie dużo bardziej niż IAR, czy nawet Fw-190D.
  25. Kolega jest znany z tego, że często poleca czego sam nie wypróbował.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.