Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. HKK

    -

    Powiedzenie kumplowi "nie podoba mi się Twoja żona" a napisanie modelarzowi "twój model mi się nie podoba" uważasz za analogiczne? Chyba rzeczywiście brakuje mi wyobraźni, bo nie ogarniam. Ale poważnie, dla tych dla którzy uważają że porównanie krytyki modelu do krytyki żony nie jest absurdalne, napiszę jeszcze raz: Wyraźnie zaznaczajcie żeby nie krytykować waszych modeli, bo macie do nich mocno emocjonalny stosunek (jak do bliskich osób) i jest wam wtedy przykro. Ale wystarczy napisać: krytyka niemile widziana i po sprawie. Będę pierwszy który zwróci uwagę, jeśli ktoś tego nie uszanuje.
  2. HKK

    -

    Zdajesz sobie sprawę, że napisałeś nieprawdę? I że użyłeś argumentu chochoła?
  3. HKK

    -

    Dokładnie tak jest. Ale zwróć uwagę, że odbiorcy tu raczej nie narzekają na fakt ignorowania ich sugestii. I absolutnie nie robią z tego dramatu. Gdzie to widzisz? Typowa reakcją jest: to twój model i rób jak uważasz. Czyli rozwijając myśl - jestem rozczarowany, ale masz prawo do swojej wizji. Obaj już znamy swoje zdanie. Po czymś takim, rozczarowany odbiorca, przestaje zwykle śledzić warsztat który go nie satysfakcjonuje. Tak jak zapewne Ty przestajesz oglądać film, którego twórca rozminął się z Twymi oczekiwaniami. I nie masz chyba problemów z napisaniem na jakimś forum filmowym, że Ci się ten film nie podoba, że jest wg Tych kryteriów słaby, że twórca się nie popisał. Czy jest w tym coś niewłaściwego? Absurd. Daj przykład takiej argumentacji. Ale nawet gdyby. Skoro nie podobają mi się takie modele, to co złego w stwierdzeniu faktu? Jeśli ktoś uważa tego typu stwierdzenie za krzywdzące dla twórcy, to oddalamy się tu od jakiejkolwiek logiki. Absurd. Chyba, że znasz forum poświęcone oglądaniu cudzych żon i prezentowaniu własnych. Ale nawet gdyby, to nie sądzę, żeby któryś z moich kumpli z takiego forum korzystał. Wyleciał by z grona moich kumpli. A ja już kilka razy prosiłem, żeby w warsztacie/galerii pisać że krytyka nie jest mile widziana. I każdy się podporządkuje, jak sądzę. Co to za problem jasno się przyznać do swoich odczuć?
  4. HKK

    -

    Zgadza się. Relacja pomiędzy autorem warsztatu czy galerii a oglądającymi, jest relacją twórca - odbiorca. I w takiej relacji obowiązuje wzajemny szacunek. Nie chodzi mi tu o oczywiste oczekiwanie uprzejmości ale o coś więcej. Twórca ma prawo do własnej wizji i trzeba to szanować. Ale odbiorca ma prawo z tą wizją się nie zgadzać i dać temu wyraz. Ma prawo do swoich oczekiwań względem twórcy i prawo do bycia rozczarowanym jeśli oczekiwań nie spełniono. A twórca wychodząc w przestrzeń publiczną musi sie z tymi oczekiwaniami zmierzyć. Nawet jeśli uważa je za wygórowane. Nawet jeśli nie zamierza ich spełnić, do czego ma prawo. Najlepiej bez nieprzystających dorosłym ludziom skarg na bycie krzywdzonym lub niezrozumianym.
  5. HKK

    Ciapkowaty Ki-43 II AH 1/72

    To wg mnie jedyna droga, jeśli nie można uskoku uniknąć. Szpachlowanie uskoku jest prawie zawsze błędem i owocuje widocznym zaburzeniem geometrii lub/i gładkości powierzchni.
  6. HKK

    -

    A kto Cię z tego forum wyrzuca? Skoro świadomie odpuszczasz pewne rzeczy, to czyjeś zwrócenie na to uwagi nie powinno być dla Ciebie niespodzianką. Zresztą każdy pewne rzeczy przy budowie odpuszcza. Skoro świadomie, to nie ma się czego wstydzić ani obawiać. Problem chyba mają ci, którzy nie sa się w stanie zmierzyć z myślą, że ich praca nie jest tak dobra jak im się wydaje. Myślą, że wcale nie "odpuścili" tylko się bardzo starali. A tu ktoś twierdzi, że się nie przyłożyli. Nie przypominam sobie zresztą, żebyś był adresatem jakiejś specjalnej krytyki tu na forum. Twoje warsztaty o ile pamiętam, są generalnie chwalone.
  7. HKK

    -

    Dlaczego nie można? Moderacja zabrania? Sprawa wg. mnie jest obezwładniająco prosta. Ludzie wolą być oceniani za włożony wysiłek, a nie za faktyczny rezultat. Bo wysiłek jest kosztem, a rezultat zyskiem. Lubimy myśleć, że im większy koszt ponieśliśmy, tym większy zysk jest nam przynależny. To oczywiście podejście nieracjonalne a nawet dziecinne, za to niestety powszechne. Myśl, iż rezultat może nie być adekwatny do wysiłku (i oczekiwań) jest bolesna. Bólu unikamy a krytykę staramy się spychać do szufladki "zła wola", "złośliwość", "zawyżone standardy". Ja mam na półce wyłącznie modele z któych nie jestem do końca zadowolony, lub w ogóle niezadowolony. Każdą budową staram się sprawić, aby moje niezadowolenie z rezultatu było mniejsze niz przy poprzednich budowach. Ale żadnej budowy nie żałuję. I niezależnie od stopnia zadowolenia wszystkie swoje modele lubię i cenię, bo z pozostałymi bez żalu się rozstałem. Pod tym względem, modele mają przewagę nad dziećmi . Chociaż swoje dzieci na szczęście też lubię. Z okazji zbliżających się Świąt, życzę wszystkim większej odporności na ból wywołany krytyką. Bez względu na to, czy uważamy ją za sprawiedliwą.
  8. Ależ skąd, to tylko ja poległem na jednym i drugim.
  9. Ten Revell wzbudza u mnie łezkę nostalgii. Ojciec przywiózł mi go z zagranicy pod koniec 1980r. Co to był za model! Detale kabiny, przedział uzbrojenia, silniki... A potem zdobyłem słynne Plany Modelarskie z P-38. I zacząłem pierwszy w życiu "poważny" skracz. Miały być wysunięte klapy, kabina tłoczona vacu, cuda niewidy. Poległem całkowicie i nigdy nie skończyłem. Kiedy ukazał się ten z Dragon-a, też zabrałem się za budowę. Po dokupieniu wszystkich możliwych żywic i blach. Ale mój entuzjazm szybko opadł. Ten model jest naprawdę słabo składalny. No to następny był z Academy. Mam rozgrzebanego do dziś. Jakaś klątwa, daję słowo.
  10. No właśnie to określam bardziej jako nieporozumienie niż błąd. Choć owszem: P-38 zaczęły służbę na Dalekim Wschodzie, gdzie używano radiostacji SCR-274. Potem pojawiły się na ETO z SCR-522. Stąd wrażenie, że wczesne i późne P-38 miały inne radia. Ale SCR-274 nie było "wczesnym" a SCR-522 "nowszym" radiem. Po prostu działały w innym paśmie częstotliwości. Nb. SCR-522 było amerykańską wersją brytyjskiego radia TR1143
  11. Dzięki. Będę wertował. Nie polecam. W tym wątku jest mieszanina zarówno faktów, jak i nieporozumień. A przede wszystkim, brakuje podstawowej informacji - dlaczego mamy 2 główne typy radiostacji czyli mówiąc ogólnie SCR-274 i SCR-522. I tego, że ich występowanie wcale nie zależy od wersji P-38. SCR-274 była generalnie radiostacją krótkofalową (HF) a SCR-522 ultrakrótkofalową (VHF). Na terenie USA (?) i na Pacyfiku amerykańskie lotnictwo stosowało łączność głosową w zakresie HF a w Europie VHF. Liczyła się też kompatybilność ze stacjami naziemnymi, a w Wlk. Brytanii stosowano VHF. SCR-522 miała fizycznie prosta konfigurację - Jedna, większa "skrzynka" z zespołem nadawczo odbiorczym i druga mniejsza, z transformatorem wysokiego napięcie (dynamotor). Oczywiście dochodził również panel sterowania w kabinie, łączniki kabli, wymienne kwarce itp. SCR-274 miała więcej elementów. Przede wszystkim nadajniki i odbiorniki (po jednym na kanał) były w osobnych obudowach każdy i grupowane ze sobą. W obu przypadkach dochodził jeszcze akumulator i jego podłączenia do elementów radiostacji. Konkretna aranżacja składowych radiostacji za kabiną pilota mogła być różna dla różnych wersji P-38, ale nie wgłębiałem się w to (jeszcze). Ważna rzecz - antena dla radiostacji SCR-274 na falach krótkich była drutowa (linka rozpięta do usterzenia) a dla SCR-522 mieczowa na dole nosa kadłuba. Ale w praktyce, oba rodzaje anteny mogły występować razem, z różnych względów które dla uproszczenia pominę.
  12. Na ten moment, tak wygląda. RS oprócz własnych shortrunów (F, G, H) wypuszcza przepaki Academy (J). Italeri też przepakowało Academy, a wcześniej Dragon-a. Ale całkiem niedawno Hobby2000 też wypuściło przepak Dragon-a. Poza tym - bida. Nawet stara Hasegawy czy Airfix nie były od dawna wznawiane. Wieloletni brak na rynku nowego/dobrego P-38 w 1/72 w dowolnej wersji w obliczu potencjalnego ciepłobułkowego zbytu, to jakiś niewytłumaczalny spisek.
  13. Kto wie. Może to niemiłe dobrego początki?
  14. To napisz może dlaczego?
  15. Dla mnie, najciekawsza jest zapowiedź tego nieszczęsnego P-51D. Wydaje mi się to ryzykownym krokiem, dlatego będę obserwował z zainteresowaniem. Buduję właśnie równolegle P-51B z AH i P-51D z Eduarda więc mam porównanie. Uważam, że ciężko będzie konkurować z Eduardem, o ile nowy Mustang nie będzie zrobiony na wyraźnie lepszym poziomie niż obecny P-51B. I wcale nie chodzi o to, że aktualny poziom jest zły, czy jakoś istotnie gorszy niż u Eduarda. Ale o całą "otoczkę" którą Eduard oferuje - żywice, blachy, wydruki 3D, multum opcji pudełkowych - profipaki, weekendy, dualpaki itd. Plus twardsze i nieco lepsze w obróbce tworzywo u Edka. No i cena! Żeby to przebić w oczach modelarza, to trzeba czymś w te oczy mocno zaświecić. Nie wystarczy zrobić modelu lepszego niż Airfix, czy KP. A przecież jest jeszcze naprawdę porządny zestaw Tamiyi za śmieszne pieniądze. Jestem mustangofilem, ale niespecjalnie potrafię powiedzieć co by mnie miało skłonić do kupienia kolejnego P-51D i to akurat z Army. Może overtreesy w naprawdę dobrej cenie, bo te od Edka cięzko kupić.
  16. Można. Np. jak upadnie na ziemię i go przydepczesz. Albo jak Ci się na model wyleje płyn do czyszczenia aero (nie każdy). A jeśli chodzi Ci o ryzyko kiepskiego efektu przy użyciu aero, to tak samo można model "zepsuć" malując pędzlem. Ale nie ma się czym martwić. Współczesne, typowe farby modelarskie można w razie tragedii bez śladu zmyć z modelu bez ryzyka zniszczenia plastikowych elementów, nawet przeźroczystych. Ale rzadko jest taka konieczność. Malując aerografem, nakładasz zwykle kilka bardzo cienkich warstw. Jak coś krzywo wyjdzie, to następne warstwy to przykryją. W tym sensie, malowanie aerografem jest nawet bardziej wybaczające i bezpieczniejsze niz pędzlem.
  17. W kontekście, w jakim pisał rod wciąż jest to sufit W sumie racja. Podłoga od dołu to też sufit.
  18. Ściśle rzecz biorąc, to jest po prostu żebro centropłata. Centralne żebro centropłata. A to już nieprawidłowe określenie. Ten "sufit" to po prostu blacha poszycia. Ta sama, którą widać patrząc na płat "od zewnątrz". Ona jest nitowana do żeber i podłużnic, które też łaczą się z żebrami. Podłużnice nie są "profilami wzmacniającymi sufit" ale integralną częscią konstrukcji płata. Na to już gonzo odpowiedział parę postów wyżej. Nie ma materiałów aby to jednoznacznie stwierdzić dla P-51B/C i wczesnych P-51D. ZCY jest całkiem prawdopodobne, ale NMF też możliwe.
  19. Nie jestem świadomy żadnych zagłówków w P-51B/C. Na części zdjęć widać montowaną do płyty za głową pilota brezentową apteczkę która mogła spełniać rolę zagłówka. Chyba jedynie w amerykańskiej służbie. Ale często była tam po prostu goła płyta pancerna. W modelu Army przewidziano montaż ww apteczki, choć w tej skali nie jest jasne co ten element przedstawia. W instrukcji jest on opcjonalny, co liczy się na plus Armie. Ja z rozpędu go wkleiłem w swoim "Shangri-la", choć ze zdjęć nie wynika jednoznacznie że apteczka na tym egzemplarzu była. Ale jako element wyposażenia mogła się przecież tam pojawiać.
  20. Sam fotel WMA to ten zielony Reszta jest z P-51D.
  21. Jest o modelach firmy IBG models. I ja wyobrażałem sobie ta firmę jako typowe przedsiębiorstwo z tej branży. Zleca opracowanie modeli i form. Pudełek i kalek. Albo opracowuje je samodzielnie. Z tych elementów produkuje, pakuje i sprzedaje zestawy. Ale z danych finansowych to niezbyt wynika. Dla mnie. Więc może IBG wcale tak nie działa? Może kto inny robi research, design, zleca i produkuje formy itp? Nie IBG. I to nie IBG w osobach swych dwóch właścicieli robi badanie rynku i decyduje jakie modele produkować? Może IBG/Hataka jedynie handluje gotowym produktem na zasadzie wyłączności. I nie byłoby w tym nic nielegalnego ani dziwnego. Tylko my po prostu mielibyśmy wtedy błędny ogląd rzeczywistej sytuacji. Ale to tylko hipoteza. Dodatkowo dziwi fakt, że IBG zdaje się być firmą pozbawioną PR-u. Czy ktoś z was czytał jakiś wywiad z pracownikami czy właścicielami? Jakieś inside story? Cokolwiek poza oficjalnymi kanałami komunikacji? Jest polska firma, z osiągnięciami. A nie wiemy o niej nic. Ale może ja nie potrafię znaleźć i się całkowicie mylę.
  22. Ale Ty nie rozumiesz, co się do Ciebie mówi? Informacje są jawne. Każdy może je odszukać w 3 minuty. Bo po to właśnie są i tak skonstruowane jest prawo handlowe. Na całym świecie. Spółki mają jawny skład i prowadzą jawną księgowość. Dla wszystkich. Pod sprawozdaniem finansowym podpisuje się jawny księgowy. I odpowiada za jego prawdziwość. W danych KRS nie można znaleźć nic niezgodnego z prawem. Z definicji.
  23. Dlaczego spiskowe!? Jaki tu spisek do jasnej!? Te wszystkie informacje są jawne i oficjalne. Próbuję z nich wyciągnąć jakieś wnioski. Być może fałszywe, ale przecież nie upieram się przy nich. I jescze raz- nie widzę tu żadnych, najmniejszych przesłanek do podejrzeń o działanie niezgodne z prawem.
  24. Jak widać, "Shangri la" będzie miał widoczny silnik. No, górną część, aby nie rzeźbić całego przedziału z łożem itp. Miałem silnik od Aires-a i górną część przedziału z CMK do jakiegoś umarłego projektu, więc w zamian pójdzie tutaj. No i przyszedł czas na odwieczne pytanie o malowanie wnęk podwozia. Hej, @greatgonzo. Ja oczywiście znam aktualnie obowiązującą modelarską praktykę, czyli ZCY na podłużnicach i dźwigarze a NMF na reszcie wnęki, ale cóś mi się to nie zgadza z teorią. Bo jeśli podłużnice zabezpieczano antykorozyjnie, a wewnętrzną stronę blach poszycia nie, to mamy tylko dwie możliwości: wewnętrzną konstrukcję skrzydła w okolicach wnęk zabezpieczano natryskowo przed przynitowaniem poszycia, albo: podłużnice były dostarczane już zabezpieczone ZCY, podobnie jak dźwigar. Ale w pierwszym przypadku, żebra też byłyby zamalowane. A w drugim, powstaje pytanie - skoro podłużnice były zabezpieczane na etapie produkcji, to dlaczego nie żebra? Tym bardziej, że centralne żebro wg. tej samej obowiązującej praktyki, trza malować. Bo najchętniej, to przyjąłbym, iż nic we wnękach nie było malowane ZCY, oprócz dźwigara i ew. centralnego żebra. Na te dwa elementy są i fotograficzne dowody i argumenty - znaczy zabezpieczenie antystatyczne przez bliskość zbiorników paliwa. W ten sposób uniknąłbym malowania tych podłużnic co wiąże się z mozolnym maskowaniem wnęk. Niestety, "z ręki" nijak nie potrafię tego porządnie zrobić. A tak w ogóle, to wnęki Eduarda wydają się nieco bardziej filigranowe niż te od AH.
  25. My tym modelem otwieramy oczy niedowiarkom. I to nie jest nasze ostatnie słowo!
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.