HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Zaczynając polemikę, zwróć uwagę na moje określenia - "dla mnie" i "dobra praktyka". Bo, że system przedpłat jest powszechnie stosowany to oczywistość. Ale mi się w wielu wypadkach takowy nie podoba, i nie jestem w tym odosobniony. Przykładem sa właśnie przedpłaty na oprogramowanie, które coraz częściej wywołują prawdziwą wściekłość klientów. Chociażby ostatnia premiera Flight Simulatora 2024. Jedynym bonusem dla przedpłatowiczów był dodatkowy samolot do poprzedniej wersji symulatora. A za wpłacone wcześniej pieniądze, czyli kredytowanie Microsoftu (!) klienci otrzymali produkt nie nadający się do użytku, który dopiero po paru tygodniach doczekał się pierwszych poprawek. I nadal, ponad miesiąc po premierze jest pełny błedów. Więc owszem, zachęcanie do kredytowanie sprzedawcy przez klienta uważam za wątpliwą praktykę biznesową. A uniemożliwienie zakupu jakiegoś produktu (w tym wypadku overtreesa) klientom nie chcącym kredytu udzielić, bardzo mi się nie podoba. Darmowego kredytu dodajmy. A jakie inne przyczyny niezadowolenia znasz oprócz subiektywnych? A jakie inne oczekiwania znasz oprócz subiektywnych? To jeszcze raz głośno: MISIE, MISIE, MISIE nie podoba. P.S. Podobnie jak większości sprzedawców nie podoba się odwrotna praktyka kredytowania w której klient najpierw otrzymuje towar/usługę a później za nią płaci bez odsetek. Też często stosowana w biznesie i też nieelegancka i ocierająca się o patologię. Nie mylić zkredytem konsumenckim, gdzie kto inny bierze na siebie finansowanie, ale sprzedawca dostaje pieniądze od razu.
- 175 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Czy to nawiązanie do mojej wypowiedzi i określenia "nieelegancko"? Na wszelki wypadek odpowiem. Ograniczenie dostępności towaru do tych klientów którzy zapłacą z wyprzedzeniem, nie mieści się dla mnie w pojęciu dobrej praktyki biznesowej.
- 175 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Z dostawą od lutego... Co oznacza, że marzec też prawdopodobny. To jednak ja sobie poczekam na model a Arma poczeka na moje pieniądze. a jeśli overtreesy będą tylko w przedsprzedaży, to powiem, że nieelegancko.
- 175 odpowiedzi
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
W Hawku ster jest oddzielnie i to chyba optymalne rozwiązanie. Choć i tu jest pułapka, bo krawędź między sterem a statecznikiem nie powinna być płaska. Zwykle mamy wypukły profil na sterze a wgłębny na stateczniku. Jeśli nie jest to dobrze oddane, to już wolę zintegrowany ster.
-
Muszę uwinąć się z moimi Mustangami, bo szykuje się następna równoległa budowa dwóch modeli. Może Arma da d.razu ovetreesy... Wiem, że nikogo mój plan nie obchodzi i co z tego
- 175 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
P-36 Gabreskiego z Pearl Harbor... Ale chyba nie ma pomysłu jak był oznakowany Za to srebrny Rasmussena koniecznie! Tylko, że tam (P-36A) nie było kaemów w skrzydłach o ile kojarzę.
- 175 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Sądząc po deklaracjach kupna, model chyba bardziej oczekiwany niż Gotha...
- 175 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Cel i sens modelarstwa redukcyjnego. Jak oceniać modele?
HKK odpowiedział HKK → na temat → Dyskusje ogólne
Kontynuując wątek z zamkniętego tematu w warsztatach lotniczych. @greatgonzonapisał: Mam wrażenie, że HKK i chyba Ty też robicie założenie, polegające na rozdzieleniu modelu i modelarza. Mogę się mylić, ale i tak takie założenie funkcjonuje. Że skoro krytykujemy model, to automatycznie modelarz nie jest ruszany. To jest teoretycznie zasadne podejście, ale nie wytrzymuje zetknięcia z rzeczywistością. Twórca i dzieło to nie są zupełnie oddzielne byty, ponieważ człowiek inaczej podchodzi do istotnych dla niego rzeczy. Utożsamia się z tym co kocha i wówczas traci na tym racjonalność jego oceny (zakładając dość odważnie, że taka racjonalność w ogóle nie jest mu obca, ale to dygresja ;). Nie robię takiego założenia. Musiałbym bowiem również założyć, że ludzie zawsze zachowują się racjonalnie, a tak nie jest. Oczywiście krytykując dzieło (model) w istocie krytykujemy też działanie twórcy (modelarza), bo przecież dzieło nie powstało sobie samo. Tego nie da się uniknąć i masz rację mówiąc, iż twórca może czuć się dotknięty krytyką, nawet jeśli jest całkowicie uzasadniona i wyrażona w cywilizowany sposób. Natomiast stawiam i będę stawiał prawo do krytyki publicznie prezentowanego (!) dzieła wyżej, niż prawo twórcy do przebywania w strefie komfortu. A wprowadzanie ograniczeń krytyki (choćby nieformalnych) w imię dobrostanu twórcy, traktuję jako szantaż moralny. Puszczając swe dzieło w świat, świadomie rezygnujemy z całkowitej kontroli nad jego losem i odbiorem. Przy czym prawo do krytyki nie jest równoznaczne z obowiązkiem tejże. Powstrzymując się od krytyki modelu zrobionego przez bliską czy lubianą osobę nie czynie wyłomu w zasadach. Zostawiam sobie prawo do decydowania kogo swą krytyką będę (być może) ranił. Ponieważ też mam prawo do własnych emocji. Cały czas mówię o trójkącie Dzieło-Twórca-Odbiorca/Krytyk. Przenoszenie tego na inne dziedziny życia i tworzenie fałszywych analogii (powiedz kumplowi, że jego żona jesyt brzydka) jak to robił interlokutor z oryginalnego wątku jest nieuczcieym nadużyciem. No i oczywiście zgadzam się z Twym poglądem, iż galerie wykastrowane z krytyki modeli będą martwym i nudnym gabinetem figur woskowych. -
Mustangi dwa w siedemdwa P-51B ArmaHobby i P-51D Eduard
HKK odpowiedział HKK → na temat → [L]Warsztat
Sześciokątnych w tej skali chyba nikt nie robi. W Preddy'm użyję tych z owalnym bieżnikiem, bo w 1/72 różnica o ile w ogóle uchwytna, mieści się całkowicie w dopuszczalnej przeze mnie umowności. W Shangri-la będzie prostokątny. Chyba prawidłowy, choć nie próbowałem dochodzić czy nie miał jakichś wariantów. Ale szczerze powiedziawszy, martwienie się o prawidłowy wzór bieżnika uważam za lekką fanaberię w tej skali. Te kółka z Eduarda to w tej chwili połowa ceny całego zestawu Profipack. -
Już coś mamy: https://www.armahobby.com/70080-curtiss-h-75a.html
- 175 odpowiedzi
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie, no fajnie. Już wiem w czym problem. Po prostu ja błednie rozumiem określenie "brak szacunku". Przepraszam i znikam.
-
Nieprawda. NIGDZIE tego nie napisałem, a nawet tak nie uważam. Natomiast faktem jest, że nadwrażliwością na krytykę tłumaczyłeś potrzebę powstrzymania się od niej:
-
Naprawdę przepraszam autora wątku za ciągnięcie tego offtop-a. Ale rzecz wydaje mi się na tyle istotna, że nie chcę zostawiać tu błędnego wrazęnia nt. mojego i innych stanowiska w tej sprawie. Bo sądzę, że stanowiska nie są odległe ale polemiczna zajadłość powoduje jakieś nieporozumienia. Woięc proszę @TM48o odpowiedź gdzie brak mi szacunku dla tych co chca szybko zbudować model bez wnikania i tak dalej. Czy twierdząc, że w modelarstwie powinien liczyć się efekt końcowy a dążenie do merytorycznej zgodności jest pożądane wyraża brak szacunku do tych, którzy budują modele w inny sposób? Do czego mają absolutne prawo! Lubię konkrety, więc proszę o ustosunkowanie się do poniższej, często zresztą spotykanej na forum scenki: - Słuchaj, ale ten fotel w samolocie X nie bardzo zgadza się z wersją. On powinien wyglądać tak (...) - (odp.) Nie zwracam na to uwagi, będzie jak będzie. - Aha. To spoko. W końcu to Twój model. Nie będę się odzywał. Czy dostrzegasz tu brak szacunku i w którym momencie?
-
Cóż, można się tak umówić. Mi takie podejście niespecjalnie odpowiada, bo domyślnym trybem powinna być wolność oceny czegoś co twórca jednak dobrowolnie prezentuje. Mam też argument natury praktycznej. Większość kiepskich warsztatów i galerii nie ma i nie będzie miało takiego pozwolenia. Więc będa zawierać same, choć zapewno nieliczne, pochwały. Ktoś kto nie jest obeznany z taką polityką forum, może dojść do wniosku, że takie modele sa pewnym standardem, a te zrobione przyzwoicie wymagają zapewne jakiś wyjątkowych umiejętności. Tu uwaga, będzie sarkazm. Skoro brak tolerancji, czy też wysoka wrażliwość na krytykę jest naturalna i akceptowalna, to dlaczego przyznanie sie do tego braku i prośba o uszanowanie wrażliwości ma być wstydliwe? A co do anglojęzycznych forów i panujących tam standardów. To jest pokłosie pwenej tradycji i zasady obowiązującej w Wlk Brytanii i pokrewnych jej terytoriach. W stosunkach z innymi ludźmi unikamy mówienia rzeczy które moga im sprawić przykrość. To generalnie słuszna zasada, która w wielu przypadkach ułatwia życie codzienne i czyni je mniej stresującym. Niestety, nadużywana prowadzi do absurdów i hipokryzji. Można być przywitanym z promiennym uśmiechem rano przez szefa, aby tego samego dnia wylecieć na pysk z roboty z brutalnie szczerym opisem rzeczy które zawaliłeś, a o których dowiadujesz się dopiero teraz. Wcześniej nikt ci nie chciał robic przykrości. Albo bez wyjaśnienia, bo po co ci teraz sprawiać dodatkową przykrość.
-
Ja akurat tak nie twierdzę. Ale dla potrzeb tej dyskusji załóżmy, że taka jest moja (!!!) wizja modelarstwa. Uwaga - chochoł. Powiedz, kto tu na forum stwierdził, że jego wizja modelarstwa obowiązuje wszystkich? Ja mam przykłady wręcz przeciwne, gdzie ci z "wysokimi standardami" (np. @greatgonzo) do znudzenia powtarzają, że nawet jeśli swój pogląd uznają za logiczny i sensowny, to absolutnie nie musi on obowiązywać innych. W związku z tym Twój wniosek: Jest unieważniony przez nieprawidłowy punkt wyjścia (wierzę, że tak powinno być dla każdego). Oczywiście, że tak jest. I zwracam uwagę na dwa określenia: "Twórca" i "Odbiorca". Co tym bardziej unieważnia absurdalną analogię: Gdzie tu "twórca" i "odbiorca" !? Ja rozumiem upartą obronę swojej argumentacji, ale nie brnij w bezsensy, proszę. Odnieś się może do analogii z filmem. Czy twórcy netflixowego "Wiedźmina" mieli prawo do swojej wizji świata i postaci? Czy jeśli mi jako widzowi ta wizja zupełnie nie odpowiada, to wykazuję się brakiem szacunku do tej wizji? Czy krytykując ta wizję i cały serial jako niespełniający moich kryteriów dobrej adaptacji, krzywdzę twórców? Czy mam prawo publicznie mówić o tym co i dlaczego mi się w filmie nie podoba? I na wszelki wypadek proszę, nie powołuj się na komercyjność tego przedsięwzięcia. Jeśliby ktoś nakręcił amatorską wersję "Wiedźmina" i ją upublicznił, niczego by to w tej argumentacji nie zmieniło. Prawda, czy nie?
-
Powiedzenie kumplowi "nie podoba mi się Twoja żona" a napisanie modelarzowi "twój model mi się nie podoba" uważasz za analogiczne? Chyba rzeczywiście brakuje mi wyobraźni, bo nie ogarniam. Ale poważnie, dla tych dla którzy uważają że porównanie krytyki modelu do krytyki żony nie jest absurdalne, napiszę jeszcze raz: Wyraźnie zaznaczajcie żeby nie krytykować waszych modeli, bo macie do nich mocno emocjonalny stosunek (jak do bliskich osób) i jest wam wtedy przykro. Ale wystarczy napisać: krytyka niemile widziana i po sprawie. Będę pierwszy który zwróci uwagę, jeśli ktoś tego nie uszanuje.
-
Zdajesz sobie sprawę, że napisałeś nieprawdę? I że użyłeś argumentu chochoła?
-
Dokładnie tak jest. Ale zwróć uwagę, że odbiorcy tu raczej nie narzekają na fakt ignorowania ich sugestii. I absolutnie nie robią z tego dramatu. Gdzie to widzisz? Typowa reakcją jest: to twój model i rób jak uważasz. Czyli rozwijając myśl - jestem rozczarowany, ale masz prawo do swojej wizji. Obaj już znamy swoje zdanie. Po czymś takim, rozczarowany odbiorca, przestaje zwykle śledzić warsztat który go nie satysfakcjonuje. Tak jak zapewne Ty przestajesz oglądać film, którego twórca rozminął się z Twymi oczekiwaniami. I nie masz chyba problemów z napisaniem na jakimś forum filmowym, że Ci się ten film nie podoba, że jest wg Tych kryteriów słaby, że twórca się nie popisał. Czy jest w tym coś niewłaściwego? Absurd. Daj przykład takiej argumentacji. Ale nawet gdyby. Skoro nie podobają mi się takie modele, to co złego w stwierdzeniu faktu? Jeśli ktoś uważa tego typu stwierdzenie za krzywdzące dla twórcy, to oddalamy się tu od jakiejkolwiek logiki. Absurd. Chyba, że znasz forum poświęcone oglądaniu cudzych żon i prezentowaniu własnych. Ale nawet gdyby, to nie sądzę, żeby któryś z moich kumpli z takiego forum korzystał. Wyleciał by z grona moich kumpli. A ja już kilka razy prosiłem, żeby w warsztacie/galerii pisać że krytyka nie jest mile widziana. I każdy się podporządkuje, jak sądzę. Co to za problem jasno się przyznać do swoich odczuć?
-
Zgadza się. Relacja pomiędzy autorem warsztatu czy galerii a oglądającymi, jest relacją twórca - odbiorca. I w takiej relacji obowiązuje wzajemny szacunek. Nie chodzi mi tu o oczywiste oczekiwanie uprzejmości ale o coś więcej. Twórca ma prawo do własnej wizji i trzeba to szanować. Ale odbiorca ma prawo z tą wizją się nie zgadzać i dać temu wyraz. Ma prawo do swoich oczekiwań względem twórcy i prawo do bycia rozczarowanym jeśli oczekiwań nie spełniono. A twórca wychodząc w przestrzeń publiczną musi sie z tymi oczekiwaniami zmierzyć. Nawet jeśli uważa je za wygórowane. Nawet jeśli nie zamierza ich spełnić, do czego ma prawo. Najlepiej bez nieprzystających dorosłym ludziom skarg na bycie krzywdzonym lub niezrozumianym.
-
To wg mnie jedyna droga, jeśli nie można uskoku uniknąć. Szpachlowanie uskoku jest prawie zawsze błędem i owocuje widocznym zaburzeniem geometrii lub/i gładkości powierzchni.
-
A kto Cię z tego forum wyrzuca? Skoro świadomie odpuszczasz pewne rzeczy, to czyjeś zwrócenie na to uwagi nie powinno być dla Ciebie niespodzianką. Zresztą każdy pewne rzeczy przy budowie odpuszcza. Skoro świadomie, to nie ma się czego wstydzić ani obawiać. Problem chyba mają ci, którzy nie sa się w stanie zmierzyć z myślą, że ich praca nie jest tak dobra jak im się wydaje. Myślą, że wcale nie "odpuścili" tylko się bardzo starali. A tu ktoś twierdzi, że się nie przyłożyli. Nie przypominam sobie zresztą, żebyś był adresatem jakiejś specjalnej krytyki tu na forum. Twoje warsztaty o ile pamiętam, są generalnie chwalone.
-
Dlaczego nie można? Moderacja zabrania? Sprawa wg. mnie jest obezwładniająco prosta. Ludzie wolą być oceniani za włożony wysiłek, a nie za faktyczny rezultat. Bo wysiłek jest kosztem, a rezultat zyskiem. Lubimy myśleć, że im większy koszt ponieśliśmy, tym większy zysk jest nam przynależny. To oczywiście podejście nieracjonalne a nawet dziecinne, za to niestety powszechne. Myśl, iż rezultat może nie być adekwatny do wysiłku (i oczekiwań) jest bolesna. Bólu unikamy a krytykę staramy się spychać do szufladki "zła wola", "złośliwość", "zawyżone standardy". Ja mam na półce wyłącznie modele z któych nie jestem do końca zadowolony, lub w ogóle niezadowolony. Każdą budową staram się sprawić, aby moje niezadowolenie z rezultatu było mniejsze niz przy poprzednich budowach. Ale żadnej budowy nie żałuję. I niezależnie od stopnia zadowolenia wszystkie swoje modele lubię i cenię, bo z pozostałymi bez żalu się rozstałem. Pod tym względem, modele mają przewagę nad dziećmi . Chociaż swoje dzieci na szczęście też lubię. Z okazji zbliżających się Świąt, życzę wszystkim większej odporności na ból wywołany krytyką. Bez względu na to, czy uważamy ją za sprawiedliwą.
-
Ależ skąd, to tylko ja poległem na jednym i drugim.
-
Ten Revell wzbudza u mnie łezkę nostalgii. Ojciec przywiózł mi go z zagranicy pod koniec 1980r. Co to był za model! Detale kabiny, przedział uzbrojenia, silniki... A potem zdobyłem słynne Plany Modelarskie z P-38. I zacząłem pierwszy w życiu "poważny" skracz. Miały być wysunięte klapy, kabina tłoczona vacu, cuda niewidy. Poległem całkowicie i nigdy nie skończyłem. Kiedy ukazał się ten z Dragon-a, też zabrałem się za budowę. Po dokupieniu wszystkich możliwych żywic i blach. Ale mój entuzjazm szybko opadł. Ten model jest naprawdę słabo składalny. No to następny był z Academy. Mam rozgrzebanego do dziś. Jakaś klątwa, daję słowo.
-
No właśnie to określam bardziej jako nieporozumienie niż błąd. Choć owszem: P-38 zaczęły służbę na Dalekim Wschodzie, gdzie używano radiostacji SCR-274. Potem pojawiły się na ETO z SCR-522. Stąd wrażenie, że wczesne i późne P-38 miały inne radia. Ale SCR-274 nie było "wczesnym" a SCR-522 "nowszym" radiem. Po prostu działały w innym paśmie częstotliwości. Nb. SCR-522 było amerykańską wersją brytyjskiego radia TR1143
