Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 438
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. Zawsze mogą to rozwiązać jak przy Hurricane gdzie wersja mkII jest w zasadzie nowym projektem bez wspólnych ramek z Mk I. Chyba, że się mylę? A do późnych A2 I A3 i tak muszą dać inne skrzydło. Podobnie jak do P-36
  2. Było widać przed malowaniem prawda? Tylko pojawiła się tyleż odwieczna co odwiecznie błedna myśl: pod farbą zniknie.
  3. Innym potencjalnym mankamentem, jest brak osobnych lotek, na dodatek obecnych na obu połówkach płata. Mówię potencjalnym, bo na P-51 przy podobnym rozwiązaniu wygląda to nie najgorzej. Co nie zmienia faktu, że osobne lotki u Eduarda wyglądają lepiej - krawędź spływu jest jak brzytwa. Skoro można zrobić osobne stery, to dlaczego nie lotki? Właśnie przez takie drobiazgi, modele Army są plasowane jakościowo poniżej Eduarda, a tak nie musi być.
  4. To tylko źle świadczy o producencie, bo zamykane luki podwozia i dobrze pasujące pokrywy Matchbox potrafił robić 50 lat temu.
  5. To czemu osłona silnika składa się z paneli? Nie przesadzajmy, właśnie na tym polega uroda współczesnych zestawów, że elementy pasują bez specjalnej obróbki. I Arma sobie z tym radzi. A te otwory wentylacyjne, to nie rowki. To są wypukłe żaluzje. Jeśli Arma zrobiła rowki, to jeszcze gorzej. Ale nie sądzę. Dlatego podmiana na 3d to byłaby rzecz naturalna, bo takie elementy trudno dobrze oddać we wtrysku. A w egzemplarzach które otworów nie miały (większość, w tym pudełkowe malowanie) trzeba szlifować. W nieciekawym miejscu, bo obok jest wypukłość którą trzeba zachować.
  6. Szkoda, że panel przed wiatrochronem jest integralny z kadłubem. Szczeliny wentylacyjne były tylko ma niektórych egzemplarzach serii A1 i A2. Czyli trzeba będzie je zwykle usuwać. A tam gdzie powinny być, nie da się ich łatwo podmienić na 3d. Zestawowe będą raczej słabe. Nie wspominając o konieczności usuwania linii połączeń połówek kadłuba. Osobny panel rozwiązałby wszystkie problemy
  7. Powoli przychodzi czas na podwozie, więc małe porównanie kółek. Oryginalnie, średnica opony wynosiła 27" (wg współczesnego katalogu Goodyear). Szerokość opony to ok 9.5". Czyli w skali 1/72 mamy: średnica: 9.5 mm szerokość: 3.35 mm A jak to wygląda w zestawach. AH: śr- 9.35 mm, sz - 3.2 mm Eduard: śr - 9.5 mm, sz - 3.0 mm Eduard żywica: śr - 9.5 mm, sz - 3.35 mm (!) Nieco mniejsza średnica i szerokość kół Army nie jest moim zdaniem zbytnio dostrzegalna. Natomiast smukłość zestawowych opon Eduarda nieco rzuca się w oczy. W gruncie rzeczy, wolę już koła AH mimo niepasującego bieżnika. Dostrzegalnośc tego defektu na gotowym modelu jest dyskusyjna. Natomiast eduardowa opona jest taka jakaś toporna. Smuci natomiast fakt, że budując którykolwiek zestaw, trzeba poważnie brać pod uwagę wymianę kół na żywiczne. Arma oferuje jedynie pliki 3D do wydruku i to jedynie w 2 odmianach bieżnika. Edard daje tu aż 6 opcji, ale cena tych kółek jest bolesna, sięgająca połowy ceny kompletnego zestawu profipack i niewiele mniejsza niż cena overtreesów.
  8. Jak w Spitfire policzyć wszystkie odmiany płatów łącznie z obciętymi i przedłużonymi, to 11 może się uzbierać.
  9. HKK

    Frajdolarzerka

    W takim razie wróć proszę do Gonza i jego warsztatu, bo to zawsze się fajnie ogląda. I nie będziemy roztrząsać dlaczego to jest fajne
  10. HKK

    Frajdolarzerka

    Tworzenie czegoś, z "niczego". Ma powstać obiekt którego wygląd sobie wyobrażamy. A dysponujemy umowną kupką części, które na razie nijak tego obiektu nie przypominają. Ten proces będzie wymagał jakiegoś planowania, zwalczenia problemów, zmierzenia się z wyzwaniami. I da satysfakcję. To co napisałem jest trywialne i sądzę że dotyczy każdej dziedziny twórczości, w tym modelarstwa redukcyjnego. I teraz: Poziom wyzwań i łatwość lub trudność osiągnięcia celu zależą owszem, od punktu wyjściowego, ale przede wszystkim od umiejętności i świadomości tworzącego. To chyba też oczywiste. Dla mnie, zbudowanie P-51D Tamiyi w 1/32 prosto z pudła byłoby wyzwaniem i na pewno miałbym z tego dużo satysfakcji mimo braku ingerencji w zestaw. Choć pewnie by mnie skusiło. Ale w przypadku prostego zestawu w 1/72 jakim jest np. również tamiyowski P-51D, ktoś o odpowiednio mniejszym doświadczeniu czy możliwościach warsztatowych ma prawo czuć to samo. Ma prawo cieszyć się, że powstaje estetyczna miniatura całkiem dobrze naśladująca wygląd oryginału. "Całkiem dobrze" czyli jak? To zależy od przyjętego świadomie bądź nie, kryterium umowności. Czyli znowu, od osoby modelarza. Czy trochę wyjaśniam?
  11. HKK

    Frajdolarzerka

    A ja rozumiem i znam szereg osób którzy rozumieją. Rozumienie to kwestia odrobiny empatii i wczucia się w czyjąś sytuację. Wcale nie oznacza podążania czyjąś ścieżką.
  12. HKK

    Frajdolarzerka

    Ja wiem, że można. W dodatku to karton, gdzie o gotową alternatywę dla gąsienic o tej szczegółowości jest trudno. Ale i tak pachnie absurdem. Choć mówiąc "absurd" bardziej miałem na myśli podejście, w którym klejenie gąsienic z aftermarketowych ogniw ma być obiektywnie nie dająca satysfakcji łatwizną. Bo, że ktoś woli samodzielną dłubaninę jest dla mnie absolutnie zrozumiałe. Bo przypominam, nie dyskutujemy tu o tym, które podejście do modelarstwa jest "lepsze". Ale o tym, czy czerpanie satyfakcji z "uproszczonego" modelarstwa da się wytłumaczyć i zrozumieć bez specjalnego wysiłku.
  13. HKK

    Frajdolarzerka

    Prowokujesz do rozwijania offtopu, ale ok, to Twój temat. Więc spróbuję. Naprawdę nie rozumiesz tego dziewięcio- czy dwunastoletniego Gonza dla którego fajne było złożenie części z pudła w gotowy model nawet bez malowania? A czy nie rozumiesz, że dla wielu (a może dla wszystkich modelarzy) ważną motywacją jest poszukiwanie tej frajdy którą czuli w dzieciństwie? Trudno pojąć fakt, że znajdują ją w tworzeniu kolekcji modeli sklejonych i pomalowanych bez głębszego riserczu tematu i detalowania od podstaw? Mi również nie przypadają do gustu megakolekcje gdzie szybkość ich powstawania jest ważniejsza niż podstawowa estetyka wykonania. Ale po pierwsze, nie musi tak być i moga powstawać kolekcje zgrabnie wyglądających modeli prosto z pudła. A po drugie, nie powinno być problemów ze zrozumieniem źródeł satysfakcji autora kolekcji. Ale idźmy dalej. Dzisiejsze modele nawe jeśli są zrobione z Potrafią być tak złożone, że ich budowa wymaga mnóstwa czasu, wysiłku i pomyślunku. Że wspomnę jedynie o modelarstwie okrętowym czy pancerce "full interior". Poprawne złożenie setek ogniw gąsienic z "gotowców" ma być pójściem na łatwiznę i zastąpione rzeźbeniem każdego ogniwa od zera? Absurd. Ale i w modelarstwie lotniczym, przekształcenie skomplikowanego zestawu na dobrze wyglądający model to JEST wyzwanie. Nie tylko czasowe i nie tylko dla mniej doświadczonych modelarzy. Nawet jeśli odbyło się bez dorobienia ani jednej części. Naprawdę chcesz powiedzieć, że nie rozumiesz skąd ludzie czerpią frajdę w trakcie i po skończeniu takiej budowy? No i czy nie pomijasz zupełnie kwestii malowania? Przecież zrobienie tego na wysokim poziomie to jest sztuka sama w sobie. Ma nie dawać satysfakcji tylko dlatego, że sama bryła modelu powstała z pudła? Powiedz to modelarzom od pancerki. Swoją drogą, mogło tak być. Ale to nie zmienia faktu, że sam proces powstawania jego wymarzonego dzieła, kręcił go bardziej niż dojście do celu, po któym nie bardzo miałby co robić. Nb. nażeglował się w swoim życiu tyle, że rzeczywiście, perspektywa bujania się swoją łódką po jeziorze nie jawiła się jako specjalnie atrakcyjna.
  14. Jeśli nie masz doświadczenia z różnymi farbami to tak. Może wystarczy dobrze rozmieszać. Ale jeśli po rozmieszaniu ma grudki, to do wyrzucenia. Z farb Revella (tych w puszkach) lepiej zrezygnować. To farby ftalowe z długim czasem schnięcia. Paleta kolorów też nie imponuje. To są nieco przestarzałe farby.
  15. W rodzinie Spitfire da się wymienić więcej niż 5 rodzajów kadłubów. Zależnie od wybranych wersji może być i pięć.
  16. Jeśli farba jest prawidłowo rozcieńczona pod aerograf, to będzie dobrze szła przez każdą dyszę. Natomiast zależnie od rozcieńczenia, rozmiaru dyszy i właściwości aerografu należy dobrać ciśnienie robocze. Najlepiej na oko, tak aby się dobrze malowało. Wodą można rozcieńczać jedynie pewne rodzaje farb. Pod aerograf rozcieńczania wodą nie polecam. Woda zwykle pogarsza właściwości rozpylonej farby - schnięcie, przyleganie itp. Inna sprawa jest z farbami pod pędzel. Tu rozcieńczanie wodą np. przy mokrej palecie jest jak najbardziej ok.
  17. Wstępne ubranka dla obu modeli. P-51D trochę bardziej zaawansowany. Przy P-51B będę eksperymentował. Zapewne całość góry zostanie pokryta cienkimi warstwami OD RC i Polish Khaki Bilmodela. W różnych miejscach z różną intensywnością i przenikaniem. Potem będę miejscowo ściemniał i rozjaśniał jeszcze nie wiem czym. Na koniec pójdzie bardziej jednolita cienka warstwa pewnie OD, choć nie jestem pewien. Dalej zapewne jakiś filtr olejny ale to zależy od rezultatów poprzednich zabiegów.
  18. Tamiya jest bardzo dobra nawet jak na dzisiejsze standardy. W zasadzie poza brakiem nitowania (czy to standard?) trudno się przyczepić. Tylko że dostępnych wersji niewiele. Dlatego owszem, miejsce na nowego P-47 na rynku jest. Ale na Spitfire wersji I-V jeszcze bardziej. Zestaw Tamiya się nieco zestarzał, nowszy Airfix nigdy nie był imponujący. O starszych, lub shortrunach też raczej można zapomnieć.
  19. HKK

    Frajdolarzerka

    A ja nie rozumiem Twojego niezrozumienia. Pewien mój dużo starszy znajomy, pytany kiedy remontowany przez niego (od lat) jacht będzie gotowy do zwodowania mawiał: Cel jest niczym, dążenie wszystkim. Nigdy go nie skończył, spadkobiercy łąjbę sprzedali. Czyli owszem, wszystko zależy od tego, co sprawia większą frajdę. Pływanie jachtem, czy remontowanie go. Na pewno można też znaleźć kompromis, a gdzie on będzie to już sprawa indywidualna.
  20. Napisałem o tym w dwóch ostatnich postach... Ale nie "zastępują", tylko "zastąpili". Więc jak ktoś szuka słoiczków, to rzeczywiście może odnieść wrażenie, że farby RC się kończą. Resztki słoików gdzieniegdzie są jeszcze do kupienia. Czasem można trafić je taniej z wyprzedaży, chociaż zwykle te mniej popularne kolory.
  21. Miałbym prośbę. Jeśli nie jesteś pewny informacji i nie potrafisz wskazać jej źródła, to nie powtarzaj, ok? Bo w ten sposób powstają fejki które krążą coraz dalej. Parę miesięcy temu, AK poinformowało, że rezygnuje w serii RC ze słoików na rzecz buteleczek. Farby RC mialy przy okazji dostać nowe oznaczenia i palety. Ale nie było mowy o rezygnacji na rzecz wodnych akryli. Teraz słoiki jak są do kupienia, to z resztek magazynowych. Farby w nowych opakowaniach są dostępne.
  22. Farby w słoiczkach zostały zastąpione farbami w plastikowych buteleczkach, za to większych. Farby i kolory są takie same, tylko nieco bardziej rozcieńczone.
  23. A skąd taka informacja, bo nic na ten temat nie znalazłem? Nb na stronie AK mają pełną paletę dostępną.
  24. Są w mojehobby.pl
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.