Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 438
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. To spróbuj może?
  2. @greatgonzo Trochę mnie zszokowałeś. Precz z Picassem, niech żyje Kossak. A właściwie, to tysiące "Kossaków". Kuń ma wyglądać jak kuń. I ładnie żeby było. Czysto. Jak najwierniejsze odwzorowanie rzeczywistości to koncepcja która w sztuce odeszła w niepamięć z dobrych powodów. Ściganie się artysty malarza z fotografią a dzisiaj z grafiką komputerową nie ma zbytnio sensu. Ale jak ktoś chce poświęcać na to swój czas to może (hiperrealizm). Podobnie dziś, bez sensu jest ściganie się modelarza na realizm szczegółów z drukiem 3D. Jeśli celem jest walka z ograniczeniami swoimi i materiału, to proszę bardzo. Ale nie czyńmy z tego szlachetnego skądinąd celu uniwersalnej, obowiązkowej wartości. Poza tym to w końcu co, wierność odwzorowania, czy własny wysiłek ma być tym decydującym kryterium? Bo jak wierność to sorry, ale 3D wygrywa. A tak w ogóle, powszechne hołdowanie najwierniejszemu odwzorowaniu rzeczywistości czy to w sztuce czy w modelarstwie, prowadziłoby do nudy. Wszystkie wystarczająco dobre dzieła byłyby do siebie podobne. W granicznym przypadku nieodróżnialne.
  3. HKK

    Polskie F-35A

    Cichy, niewidoczny, drapieżny. "Puchacz" by pasował, ale jest już szybowiec. No to może F-35A "Pójdźka" https://pl.wikipedia.org/wiki/Pójdźka A jaka bezpieczna nazwa. Chyba nawet dla ruskich nie do wymówienia.
  4. Bez przesady, ale będzie. Choćby dlatego, że vacu musisz odciąć, co daje margines rzędu dziesiątych milimetra a to już wpłynie na pasowanie. Ja robię w ten sposób, że wycinam nieco za dużo. Co zresztą niejako samo wychodzi. A potem szlifuję do potrzebnego rozmiaru. Używam mini szlifierki na małych obrotach i papieru ściernego na mokro. Nie ukrywam, że jest z tym trochę zabawy aby dojść do właściwego rozmiaru na całej krawędzi. A potem i tak mogą wyjść drobne szczeliny. Taką osłonę wklejam na masę akrylową a po wyschnięciu usuwam nadmiar wacikiem z MLT lub metoksypropanolem. W ten sposób można łatwo wyprowadzić na gładko wszystkie łączenia.
  5. HKK

    Iwata HP-CS

    Dokładnie tak, choć nie jest to rzecz powszechnie znana. Zbliżając odpowiednio dyszę do materiału, można zejść do b. cienkiego strumienia niemal każdą dyszą. W rozsądnych granicach. Ale możliwość uzyskania drobnej plamki a możliwość jej komfortowego utrzymania i powtarzalności to inna sprawa. Dodatkowo, im bliżej materiału tym gęstszej farby i/lub mniejszego ciśnienia trzeba użyć. Co nie zawsze jest możliwe ze względu na właściwości farby oraz charakterystyki aero. Więc owszem, jak sam pokazujesz da się. Zresztą gratuluję rezultatów. Ale to wymaga ćwiczeń i nieco nieproporcjonalnego wysiłku oraz koncentracji. No i jest okupione większym ryzykiem błędu. W Twoim wypadku może chodzić o jeszcze coś innego. Otóż zarówno Tamiya X jak i Gunze H to są farby emulsyjne na bazie wody i alkoholowych rozpuszczalników. Ich atomizacja w aero, choć lepsza niż typowych wodnych akryli/winyli nie jest tak dobra jak farb czysto rozpuszczalnikowych, niesłusznie zwanych lakierami. Szczególnie, jeśli używa się dedykowanych, wodnych rozcieńczalników. Więc paradoksalnie, aerograf z większą dyszą może ułatwić malowanie. Radzę spróbować przesiadki na PS-270 a do rozcieńczania użyć MLT. Być może przekonasz się do takiego rozwiązania. A komfort regulacji ciśnienia przy użyciu zaworka na aero jest wg mnie nie do przecenienia. Co do nieidealnej ergonomii PS-270 i PS-289 to zgoda. Dla mnie też są trochę przyciężkie i przydługie. Odpowiednikiem Iwaty jest tu HP-CH. Nieco lżejszy, nieco krótszy i ogólnie wygodniejszy od Mr Hobby, choć technologia i precyzja wykonania jest identyczna (ta sama fabryka). Dla mnie on nadal jest trochę za duży jak na moje metody malowania. HP-BH jest dla mnie idealny. Lub CM-B którego używam. Ale ceny są nieporozumieniem.
  6. HKK

    Iwata HP-CS

    Czyli wszystko malujesz dyszą 0.5 mm ? I nie masz potrzeby użycia precyzyjnego 270 do detali? Tak w ogóle, to 270 jest bardzo uniwersalny i za wyjątkiem malowania naprawdę sporych jednolitych powierzchni nie ma potrzeby używać niczego innego. Ale skoro już masz 266 to Taki zestaw załatwia Ci niemal wszystkie scenariusze. Masz 2 bardzo dobre aerografy. Zamiana na jeden (obojętnie jaki) będzie krokiem wstecz. Jeśli chodzi o Iwatę HP-CS, to jest bardzo uniwersalny i dobry aero. Ale do malowania precyzyjnego (oraz "typowego") 270 jest lepszy. Ze względu na zaworek MAC oraz budowę głowicy. A do malowania powierzchniowego 266 będzie lepszy, ze względu na większą dyszę i tym samym łatwość czyszczenia. Ja nie widzę sensu takiej zamiany. Jeśli rzeczywiście nie widzisz zastosowania dla 270 a do malowania używasz dyszy 0.5, to obstawiam, że niewłaściwie dobrałeś farby albo masz nie do końca optymalną technikę malowania. To nie znaczy, że złą, czy prowadzącą do kiepskich efektów. Po prostu często się zdarza, że opanujemy jakieś narzędzie, czy technikę i jesteśmy zadowoleni z rezultatów, chociaz to samo można by osiągnąć mniejszym wysiłkiem. Jakie modele, w jakiej skali robisz? Jakich farb używasz?
  7. Tytuł clickbaitowy, ale zapewniam, że chodzi o autentyczną technikę. Otóż odkryłem całkiem ciekawy kanał modelarski prowadzony przez kobietę, Angielkę. Zresztą budującą świetne modele. Na jednym z filmików pokazuje oklejanie modelu kuchenną folią metaliczną i mówi jak uzyskać jej przegrzaną/przyciemnioną wersję. Otóż trzeba ją... ugotować. Z jajkami (!). Trzema (?). Zaintrygowały mnie te jajka. Czyżby barwiły folię? Ale dlaczego trzy? Zrobiłem eksperyment i sprawa się wyjaśniła. Efekt jest rzeczywiście ciekawy: No ale po co te jajka? Otóż wygląda na to, że efekt pochodzi od przegrzania folii która styka się z gorącym dnem garnka. Jajka służą za obciążenie, żeby folia trzymała się dna. Dwa jajka to za mało i folia się mocno wygina na brzegach przy gotowaniu. Trzy to minimum. Można by użyć jakichś ciężarków ale po co, jak można to zrobić przy okazji śniadania. Praktyczny zmysł autorki patentu zrobił na mnie wrażenie. A folię wypróbowałem na budowanym Mustangu. Różnica między surową a gotowaną jest wyraźna. Mi się podoba i chyba tak zostawię.
      • 11
      • Like
      • Thanks
  8. Ta podkreślana przez Armę zmiana narzędziowni jednak mnie martwi. Porównywałem sobie ostatnio wypraski ich P-51 z ostatnim wypustem Eduarda. Wg mnie to jest ten sam poziom wykonania form i wtrysku. Natomiast Phil Flory recenzując ostatniego P-39 z Army nie krył rozczarowania. Chociaż nie zauważył ani wciągow na skrzydle ani błędów w projekcie. Po prostu coś mu nie pasowało. O zmianie wykonawcy nie miał pojęcia ale mówił, że w porównaniu z Hurricane w 1/48 ten model nie robi wrażenia. Nie tak dobre tworzywo, nie ta ostrość szczegółów itp. A Phil Flory rzadko kiedy coś krytykuje. Wyglądało na to, że czuje się zrobiony w konia, bo zawsze podkreślał jak znakomite są zestawy Army.
  9. No i trochę starsza (bo z czerwca) "nowość" od Eduarda. Przepak Hasegawy. Kolejny, bo parę lat temu pojawił się B-26 B/C w edycji "Wine, Women and Song". Teraz mamy B-26 F/G
  10. Chyba już jest w sprzedaży od ponad tygodnia, ale dopiero teraz zauważyłem. Pa, pa Armo Hobby! Dłużej czekać nie będę.
  11. Na pewno to było 450 a nie 4500? Bo inaczej Panie bogaty, to stać Cię było na kupno 10kg cukru, ew 2.5 kg sera żółtego lub 5kg twarogu. Albo 1kg polędwicy wołowej. Raz w miesiącu. I to wg. cen z 1982r, bo w 1984 było już drożej. https://www.prawo.pl/akty/m-p-1982-4-17,16820291.html
  12. To by się zgadzało. Ja na początku 75 dostałem Hurricane IIc. Potem uzbierałem na P-51D. A później w CSH zostały tylko Fury, Gladiatory i Boeingi. W desperacji kupiłem (no, rodzice kupowali) pierwsze dwa choć dwupłaty mi nie leżały. I faktycznie, nie przypominam sobie więcej dostaw Matchbox-ów w latach 70-tych. A kiedy pojawiły się w tym 84, to szczerze powiedziawszy Matchbox-y w ogóle mnie już nie kręciły. Cena była wysoka, a już miałem porównanie ze znacznie lepszymi zestawami jakie przywozili mi z rejsów wujkowie-marynarze. W zestawieniu z takim np. nowym (wtedy) P-38 z Revella któy miał komory uzbrojenia, wnętrze kabiny i silniki, Matchboxy zupełnie wysiadały. Zresztą byłem już na etapie maniakalnego porównywania ze zdjęciami i planami (jeśli były). Kupiłem jeszcze owego Mosquito aby rozczarować się przaśnością tego modelu.
  13. Bo akryle "wodne" są farbami emulsyjnymi. W uproszczeniu, rozpuszczona żywica (z pigmentem) pływa sobie w wodzie w postaci malutkich kropelek - emulsji właśnie. Woda jest tu rozcieńczalnikiem/rozrzedzaczem a nie rozpuszczalnikiem działającym na żywicę. Co wpływa na gorszą atomizację w aerografie. Przy większym ciśnieniu trzeba malować z większej odległości, co owocuje szerszym strumieniem. Ale zbytnie zmniejszenie ciśnienia powoduje problemy z rozbijaniem tych kropelek żywicy na mniejsze. I zaczyna się "plucie" drobinkami farby zamiast mgiełki. Dodatkowo, taka farba lubi zasychać i zbierać się na końcówce igły. Przeróżne dodatki (flow improvery, retardery itp) nieco poprawiają sytuację ale daleko im do farb opartych wyłącznie na rozpuszczalnikach. Akurat Tamiya i Gunze H dają się znacząco ulepszyć poprzez dodanie rozpuszczalnika jak MLT.
  14. To możliwe, nie spieram się. Kupiłem wtedy bodajże Mosquito NF 30. To był ostatni model jaki kupiłem przed moim rodzicielskim urlopem od modelarstwa.
  15. Temat był już kilkukrotnie poruszany. Nie ulega wątpliwości, że pierwsze zachodnie zestawy pojawiły się w CSH w 1973 r . W moim mieście był to czerwiec, a modele były od Revella. Farby Humbrola chyba też, ale pewności nie mam. Następny rzut był w 1974r. U mnie jesienią, w Warszawie nieco wcześniej. To już była duża dostawa - Matchbox, Heller, Airfix, farby, kleje itd. W 1975 były kolejne dostawy. Pojawiły się też zestawy Tamiya, znowu Revell i Monogram. I to na pewno nie był koniec, bo w następnych latach (ale najpóźniej 1979) kupiłem w CSH dwa modele z Revella i dwa z Polistil-a. Następnya dostawa to już chyba Matchbox w 1983.
  16. HKK

    [Projekt grupowy] Szybowce

    Najpierw jasno szary (użyłem AK RC neutral grey rozjaśniony błyszczącą Tamiya X-2). Potem, na bardzo małym ciśnieniu pryskałem czarnym i białym. Ciśnienie musi być na tyle małe, żeby aerograf po naciśnięciu spustu "spluwał" drobnymi kropelkami. Nie należy trzymać spustu otwartego dłużej, bo w końcu pryśnie większą plamą. Raczej pojedyńczymi "splunięciami" tu i tam. Trzeba to sobie wypróbowac na boku. Dziękować.
  17. HKK

    [Projekt grupowy] Szybowce

    Jeszcze detale kabiny i to póki co wszystko.
  18. HKK

    [Projekt grupowy] Szybowce

    Zależy jak przechylić
  19. HKK

    [Projekt grupowy] Szybowce

    Ze zdjęć wynika, że Foka-4 zawsze siedziała na płozie przedniej. Foka 5 mogła na przedniej lub na tylnej (śr ciężkości nad kołem). Natomiast Cobra-15 zawsze siedzi na tylnej płozie, nawet z pilotem (również z osobistych obserwacji). Zresztą Cobra nie ma przedniej płozy, więc kadłub by się niszczył.
  20. HKK

    [Projekt grupowy] Szybowce

    Póki co, zajawka. Kompletna scenka będzie musiała poczekać na podstawkę. Co trochę potrwa. Osłona kabiny wygląda na niedoklejoną, bo taka jest. Nie zdecydowałem sie w jakiej formie będzie pokazana. Może w ogóle zdjętej? Ma zrobioną konstrukcją wewnętrzną, ale nie mam pewności czy to pokazać.
  21. Nie jestem pewny. Ale też nie jestem pewny, czy dałoby się zrobić jakoś bardziej przekonująco.
  22. Co najmniej 3 rodzaje nitowania/mocowania blach na skrzydle...
  23. 1. Jak juz powiedziano, możliwie niskie ciśnienie, co powoduje konieczność stosowania rzadkiej farby. Ale... 2. Typ farby. Dla mnie najważniejsze. Wiele farb przy dużym rozcieńczeniu traci właściwości i kiepsko się atomizuje przy małych ciśnieniach. Z moich doświadczeń wynika, że najlepiej się zachowują MRP i AK RC a dalej jest Gunze C. Jeszcze dalej Tamiya lub Gunze H rozcieńczone MLT, ale już nie tak dobrze. 3. Następnie aerograf. Cienką i stabilną (!) mgiełkę z niektórych sprzętów uzyskać łatwo, z innych trudno lub się nie da. Markowe, precyzyjne aerografy bardzo ułatwiają sprawę. No i technika malowania. To już trzeba sobie wyćwiczyć. Zależnie od poprzednich punktów, takie ćwiczenie może być łatwe i przyjemne lub frustrujące i bezowocne.
  24. Warto dodać, że w PRL niekoniecznie trzeba było być "częścią systemu" żeby sobie jakoś radzić. Ważne były tzw. znajomości, które dziś nazwalibyśmy "kapitałem społecznym". Mówię bez ironii. Jeśli miałeś sporą grupę znajomych, czy rodzinę, zawsze znaleźli się tacy, którzy mieli "dojścia" i mogli coś załatwić. A ty mogłeś załatwić coś w zamian. Przy czym wcale nie musiało to oznaczać patologii. Ludzie naprawdę robili sobie przysługi bezinteresownie. Ok, oczekiwali wzajemności, ale niekoniecznie zawsze i niekoniecznie od razu. Ale poza ewidentnymi cwaniakami nie żądali otwarcie nic w zamian. Działało to także wśród dzieciaków. Moja dobra koleżanka z klasy miała matkę pracującą w kiosku Ruch-u. Zgadnijcie, kto nie miał problemu z dostaniem "Małego Modelarza" ? A zdarzało się, że udało się zdobyć MM także w innnym kiosku i miałem dwa egzemplarze. Dzieliłem się wtedy z kolegą z klatki schodowej. Za to on jak trafił, kupował dwa egzemplarze komiksu z Kapitanem Klossem. Na podwórkach i w szkołach kwitł handel wymienny. Tak to działało. Nie gloryfikuję PRL-u, to był gówniany czas (choć dzieciństwo wspominam fajnie). Ale niewątpliwie znajomi żyli jakoś bliżej siebie niż dziś. Natomiast obcy człowiek był potencjalnym wrogiem lub co najmniej konkurentem. Więc i chamstwa było zdecydowanie więcej. Złodziejstwa i agresji również.
  25. HKK

    [Projekt grupowy] Szybowce

    Atrapa tablicy przyrządów Foki 5 do wydruku na papierze do kalek. Obrys mocno niesymetryczny, bo taki jest żywiczny odlew. I sam wydruk zeskanowany. Yahu to to nie jest, ale biorac pod uwagę, że wydruk ma jakieś 6x6 mm a skan nie jest najlepszy to jakość jest akceptowalna. W sumie końcowy efekt nie gorszy niż oryginał Techmod-u, mimo użycia domowej drukarki. Na zdjęciach tak to wygląda:
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.