HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
HKK odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Hm. A biorąc pod uwagę realia rynkowe listę można jeszcze bardziej ograniczyć. I uszeregować mniej więcej w kolejności prawdopodobieństwa. Oczywiście przyjąłem jakieś swoje kryteria. Ale nie osobiste preferencje! Ju 88 P-38 Ju-188 Me-262 Douglas A-20/DB-7 Hampden P-61 Mosquito NFXXX He-115 Hudson DC-2/DC-3 Potez 63-11 Fiat CR.25 F7F Tigercat Ił 28 Saab 340 AEW (nie Metro) Mig 19 Tu 2 Bf 110 Niemieckie wyżej, bo wiadomo (oprócz Bf-110, bo jest Eduard). Powojenne i współczesne niżej. Amerykańskie i brytyjskie wyżej niż francuskie/włoskie. Rosyjskie niżej. -
Eduard w swoim P-51D (w obu skalach) ma podobnie rozwiązany reflektor do lądowania. Jego klosz trzeba wygiąć o 90 stopni. W sumie działa. Na pewno łatwiej niż gdyby trzeba było takie maleństwo wkleić.
-
Mi się podoba pomysł na przekręcane uchwyty na pylonach podwieszeń. Pod warunkiem, że nie odpadną przy tej operacji. Ale ich modele mają dość miękkie tworzywo. Zaleta i wada jednocześnie.
-
Samo zwiększenie masy bez innych zmian konstrukcyjnych wpływa negatywnie na osiągi. Wymaga bowiem latania na wyższych kątach natarcia dla zwiększenia siły nośnej. Co zwiększa również opór (głównie indukowany). A tak w ogóle silnik do Łosia (Pegasus) nie nadawał się do myśliwców, ze względu na nieodpowiednią sprężarkę. Miał też większą powierzchnię czołową niż Mercury. W rezultacie, zysk na prędkości przy ziemi byłby minimalny, jeśli w ogóle. Na większych wysokościach osiągi byłyby gorsze, przede wszystkim prędkość wznoszenia. W P.24 udało się zwiększyć prędkość maks. o jakieś 10% w porównaniu do niemal identycznego P.11 przy zastosowaniu prawie dwukrotnie mocniejszego silnika. Chociaż o zbliżonej powierzchni czołowej.
-
To jest temat o konkretnym zestawie, a nie o tym, jakie modele powinna Arma robić, a jakich nie. Dodatkowo okraszony osobistymi wycieczkami i prezentacją swych frustracji. Ogólny temat o AH został zamknięty i najwyraźniej go brakuje. Ale przecież można założyć nowy np. o palącej potrzebie lub totalnym bezsensie wypuszczania niszowych modeli. Mnie póki co, taki temat nie kręci na tyle, aby być jego autorem. Tym bardziej, że widać do czego w przyśpieszonym tempie dyskusja prowadzi. Więc proszę, niech ci co chcą takiej dyskusji temat założą, lub zamilkną na wieki.
-
IBG - zapowiedzi i nowości lotnicze
HKK odpowiedział Kolekcjoner WP → na temat → [L]Nowości i In-Boxy
Lightning czy Boston? -
Tak. To był cały detail set do modelu Tamiya. Ze zrozumiałych względów wykorzystałem jedynie przedział silnika i wnęki podwozia (nie do końca prawidłowe). A do wnętrza częściowo użyłem zestawu Aires-a dedykowanego do B/C.
-
Arma Hobby koncentruje się na tematach drugowojennych i tego nie ukrywa. Wszystkie ważniejsze poloniki z IIWŚ w skali 1/72 już są. Może jescze Mewa i Lublin by się przydały. Reszta to kraina prototypów i SF. Miłośników takich maszyn jest co kot napłakał i pora się z tym pogodzić. Ja osobiście wolę np. kolejnego, ale popartego porządnym researchem Defianta, niż Jastrzębia czy Wilka (ba, nawet Mewy) o kształtach i detalach wyssanych z palucha. Tym bardziej że taki Defiant aktywnie latał i walczył w polskim lotnictwie, w odróżnieniu od wymienionych. Ale jeśli chodzi o tematy bliskie polskiemu lotnictwu to trudno Armie coś zarzucić. Oprócz wymieionych P.7, P.11 i TS-11, były Hurricane i P-51B. Bedzie P-36. Może doczekamy się Caudrona 714?
-
Jest dostępna instrukcja, więc już coś można powiedzieć. Ja nie powiem, bo się nie wyznaję na Japończykach. https://armahobbynews.pl/en/blog/2024/12/03/ki-43-instructions-70078/
-
Czeski błąd. Odwrotnie.
-
Przypomniałem sobie o kilku innych niedostatkach zestawu Academy. Grzbiet kadłuba za fotelem pilota, oddzielający od góry boczne pókoliste okna. Jest zdecydowanie za szeroki/głeboki. W moim modelu odciąłem cały ten segment i zastąpiłem przeźroczystym segmentem z Hasegawy, gdzie boczne okna powstają przez zamaskowanie, a ów grzbiet pozostaje odpowiednio wąski po zamalowaniu. Brak wyrzutników ogniw na dolnej powierzchni skrzydeł. Są tylko wyrzutniki łusek. Punkty mocowań podwieszeń sa nazbyt uproszczone. Popychacze trymerów zaznaczono na obydwu powierzchniach statecznika poziomego, a powinny być na jednej (w lewym na górnej powierzchni, w prawym na dolnej) To akurat nie jest specjalnie skomplikowane, ale owszem, nosek klapy trzeba wtedy wyrzeźbić, łącznie z charakterystycznymi otworami widocznymi po wychyleniu.
-
To dość dobrze widać na zdjęciu poniżej. Poczynając mniej więcej od czarnego pasa przy goleni podwozia, aż do oprofilowania przy kadłubie, krawędź natarcia sukcesywnie opada w dół. Jak już się wie, o co chodzi, to na tym zdjęciu jest jeszcze wyraźniej: Co do kąta skosu skrzydła przy kadłubie, to ja w swoim modelu z ACA próbowałem to optycznie poprawić poprzez spiłowanie. Jakoś się nawet broni, choć o opadającym nosku mowy nie ma: Właściwy kształt chwytu powietrza jest bonusowo pokazany na zdjęciach powyżej. A porównanie wygląda tak: Academy to w wielu miejscach nieco poprawiony zestaw Hasegawy. Ale akurat tutaj udało im się zepsuć to, co Hasegawa zrobiła dobrze.
-
Robiłem kiedyś P-51B z Academy i o ile pamiętam, ten zestaw ma dwa kłopotliwe do usunięcia problemy. Po pierwsze, płytkie i generalnie słabe wnęki podwozia. Po drugie, miejsce w któym krawędź natarcia płata styka się z kadłubem. Kąt jest za duży (choć nie tak duży jak w Hasegawie) i brak charakterystycznego "opadania" noska płata w pobliżu kadłuba. No i chwyt powietrza pod kołpakiem śmigła jest do wymiany. Najlepiej na ten z Hasegawy. Oryginalny wygląda jak uśmiech Jokera. Sytuację w której chcesz wykorzystać całkiem zdetalowane blaszki i skraczować płetwę grzbietową aby zbliżyć się do oryginału, a nie będziesz usuwał wad dramatycznie oddalających od tegoż, postrzegałbym jako dziwną. Ale jeśli chcesz te wady sporym nakładem pracy usunąć, to otwierasz puszkę Pandory i ja osobiście wybrałbym Armę, albo dał spokój.
-
Skala budowanych modeli ma tu małe lub żadne znaczenie. Potrzeba malowania większych powierzchni (czy też w ogóle powierzchniowego malowania) istnieje w każdej skali. Potrzeba malowania detali (lub generalnie precyzyjnego malowania) tak samo. W modelu 1/32 będzie nawet więcej detali do pomalowania niż w 1/144. Rozmiar dyszy to trochę mit. Oczywiście dysza 0.4 czy 0.5 wypchnie więcej farby w tym samym czasie niż 0.3 (przy dużym otwarciu) więc może być wygodniejsza przy jednolitym pokrywaniu większych powierzchni, szczególnie podkładem. Ale nie jest konieczna. Jak już, to sa dedykowane aerografy z dyszą fan do podkładowania. A do precyzyjnego malowania, wybór dyszy 0.3 czy 0.2 ma niewielkie znaczenie. Główny czynnik to precyzja samego aerografu. Jego wykonanie, wygoda prowadzenia, powtarzalność plamki itd. Mój podstawowy, precyzyjny aerograf ma dyszę 0.18 (nominalnie). Używam go również do większych powierzchni, bo nie maluję jednolicie, a chcę mieć większą kontrolę nad plamką. Przesiadam się na 0.3 kiedy podkładuję, lub maluję metalizerem. Głównie ze względu na wielkość zbiornika. Z wymienionych, to oczywiścieProcon.
-
Egzemplarz powyżej (L7005) to replika, a w zasadzie makieta w skali 1:1. Odradzam sugerowanie się nim dla celów modelarskich. Jedyny zachowany oryginalny Defiant jest w muzeum RAF w Cosford. Nie tak dawno został gruntownie odrestaurowany. Nitowanie skrzydła wygląda tam tak:
-
Zobacz na zdjęciu powyżej. Końcówki są grube na sporej długości i dopiero przy samym czubku się zbiegają, tworząc taki gruby "naleśnik", zamiast "ostrza". Ja nie miałam pomysłu jak to chociażby optycznie poprawić. Trzeba by szlifować również zewnętrzne powierzchnie i potem odtwarzać detale. Zestaw poszedł na złom i to bez specjalnego żalu, bo zarówno elementy wnętrza jak i faktura powierzchni nie powalają finezją.
-
Ma szansę dać praktyczny zysk na oporze jedynie przy dużo większych prędkościach niż osiągalne przy tym układzie. Tak raczej ponad 500 km/h. Ew. jeśli kółko ma spore rozmiary, jak w B-17. Za to komplikuje konstrukcję i podraża produkcję. Przy Spitfire czy Bf-109 nie zdecydowano się na chowane kółko ogonowe aż do bardzo późnych wersji.
-
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
HKK odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Normalnie aerografem. Dobrze rozcieńczona farba, nałożona delikatnymi warstwami na niskim ciśnieniu dojdzie w każdy zakamarek i nie zaleje. -
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
HKK odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Zalać szpary płynną szpachlówką (surfacer 500, Mr Dissolved Putty). Po zaschnięciu usunąć nadmiar i wyrównać mini wacikiem nasączonym MLT lub metoxypropanolem (zmywacz do akryli Wamod-u). Dla ostatecznego wyrównania prysnąć do środka surfacerem 1200/1500. P.S. Można zamiast tego użyć wodorozpuszczalnej szpachlówki. Może to będzie nawet łatwiejsza opcja. -
Czyszczenie blaszek ze śladów po palcach
HKK odpowiedział odsb → na temat → Fototrawienie, lutowanie, druk 3d
A po co czyścić tę patynę jeśli i tak element będzie malowany? Nie sądzę, żeby grubość tej warstwy uwidaczniała ja pod farbą, czy podkładem. Ale zawsze możesz sprawdzić. Co więcej, wg. mojego doświadczenia, farby nawet lepiej trzymają się takich spatynowanych miejsc niż czystego, gładkiego metalu. Patyna to nie tłuszcz, czy inny słabo trzymający się nalot, tylko bardzo trwała warstwa tlenków lub innych związków. Na pewno nie rozpuści jej żaden typowy rozpuszczalnik, ale jeśli nie używać płynów do czyszczenia, można ją zawsze zeszlifować drobnym papierem. Tylko znowu wracamy do pytania: po co? -
Takiej zabezpieczonej lakierem bezbarwnym też? Na buteleczce stoi, że tylko na kalkach niczym nie pokrytych. Więc nie.
-
Ale że jak? Akrylowy (czy jakiś inny) lakier sobie tak po prostu pęka wokół kalki i odłazi razem z nią? Musiałby być naprawdę źle położony.
-
Może nie do końca zabobon, ale raczej nieuświadomiony sposób na ukrycie błędów przy nakładaniu kalek. Głównie wypłukania kleju o czym @KFS-miniatures wspominał. Na nabłyszczonej powierzchni, nawet pozbawiona kleju i sztywna kalka ma szansę dobrze przylegać.
-
Zadajemy pytania... Dostajemy odpowiedzi i pomoc...
HKK odpowiedział krzychu-onisk → na temat → [L]Warsztat
Academy/Minicraft to ten sam model B-24. Zanim Hasegawa nie wypuściła swojego zestawu, to Academy mimo wad i tak był dużo lepszy niż stare Revelle czy Airfixy. Ale jak na dzisiejsze standardy, to nie polecam. Airfix w tej chwili nie ma w zasadzie konkurencji. Oczywiście Hasegawa ma podobny poziom zdetalowania na zewnątrz i jest nawet nieco lepiej skłądalna, ale droższa i niemal łysa we wnętrzu (jeśli komuś zależy). Model Airfixa można dostać w tej chwili w dobrej cenie, choć chyba nie w Polsce. W przypadku obu modeli, możliwy zakres wersji jest z konieczności dość ubogi. Airfix to jedynie wersja H i to tylko dwóch serii. Hasegawa to wersja J i też tylko nielicznych serii. Owszem, Hasegawa ma niby również wersję D (z oszklonym nosem) ale niestety inne detale się nie zgadzają. -
Eduard robi w żywicy również te warianty. Koła w modelach to taki element, który w zasadzie od razu można wyrzucić z zestawu. Z małymi wyjątkami tam, gdzie opony były rzeczywiście pozbawione bieżnika. Jakie opony miały francuskie Hawki, bo nie mogę znaleźć wyraźnego zdjęcia?
- 175 odpowiedzi
-
- arma hobby
- p-36
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
