Skocz do zawartości

HKK

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    2 423
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    17

Zawartość dodana przez HKK

  1. Dla ciekawych, znalazem pełny (!) skład farby Tamiya X1. Czerń węglowa, czyli pigment - 2.8% Żywica akrylowa, czyli spoiwo - 22.5% Rozpuszczalniki żywicy i dodatki: Propanol (alkohol propylowy) - 14.1% Metoksypropanol (Dowanol, PM, a także AK High Comp. Thinner). Działa również jako retarder - 14.1% Izopropanol (alkohol izopropylowy, IPA) - 7.5% Etanol - 5.5% 3-metoksy 3-metylobutanol - 2% Oraz ostateczny rozcieńczalnik/rozrzedzacz Woda - 31% Spora zawartość wody tłumaczy, dlaczego farba się rozwarstwia w słoiku. W przeciwieństwie do pozostałych składników, woda nie rozpuszcza żywicy akrylowej, a jedynie jest z nią zmiksowana (jest emulsją). Czyli farby Tamiyi, są po prostu akrylowymi farbami emulsyjnymi opartymi na rozpuszczalnikach alkoholowych, z dodatkami opóźniającymi wysychanie. Zarówno woda, jak i lagodne rozpuszczalniki alkoholowe sprawiają, że w oryginalnej postaci farba nie atomizuje się tak dobrze w aerografie jak farby oparte na bardziej agresywnych rozpuszczalnikach (np. Mr Color C). No i przyleganie do powierzchni jest słabsze, bo te alkohole są zupełnie obojętne dla plastiku. Po rozcieńczeniu MLT właściwości się poprawiają, ale nie będą tak dobre jak bardziej agresywnych farbek, które wody nie zawierają.
  2. No to wycofuję się Loty zapoznawcze lub testowe wykonywane przez polskich pilotów na jakimś typie oznaczają bardzo ścisłe związki z polskim lotnictwem. A chwilowe użytkowanie jednego czy dwu egzemplarzy to już bardzo, bardzo. Taki P-47 to już polski samolot pełną gębą. Sorry za lekki sarkazm.
  3. W sumie, to mu współczuję. Pewnie by chciał pogadać o planach, pochwalić się (ja bym chciał) a z oczywistych względów nie może.
  4. Hurricane, Mustang, Jak - owszem. Wildcat, Aircobra, Hayate - nie bardzo. Nie dopatrywałbym się takiej reguły. Mamy za to silną reprezentację pacyficzną. Idąc tym tropem, to P-38 dobrze by się wpisywał. Jak by nie było mainstream, słabo obecny na rynku i jednak mocno związany z kampanią na Pacyfiku. Tyle, że dwusilnikowy... Koszt opracowania zapewne wyraźnie większy niż dotychczasowych. Abstra:bip:ąc od AH, ten kto wyda dobrego P-38 w 72 nie będzie miał problemu ze sprzedażą nawet przy wysokiej cenie. Dla mnie nawet 50 Euro nie byłoby zaporową ceną za ten samolot. Choć wysoką zważywszy, że niewiele więcej kosztuje nowa Tamiya w 48.
  5. Swoją drogą to lekkie obrzydzenie z jakim niektórzy modelarze wyrażają się o mainstreamowych tematach, jest mi obce. Że niby oklepane, nudne, itd. Ja patrzę na to inaczej. Popularne samoloty oznaczają dokładną i łatwo dostępną dolumentację, w tym zdjęciową. Oraz zwykle całą masę dobrze udokumentowanych malowań i oznakowań. W efekcie, można zrobić model zdetalowany i w niebanalnym malowaniu bez zgadywania i modelarskiego SciFi. Po co mi jakiś "Jastrząb" czy inny "Wyżeł" skoro nie mogę go fajnie (i wiernie) detalować a jak już zbuduję, to powstanie tysięczny model tego samego egzemplarza, który i tak znacznie się różnił. Co nie znaczy, że jestem przeciwko polonikom. Ale niech to będą samoloty dobrze udokumentowane i z historią użytkowania. RWD-9, RWD-13, Wilga, Bies - ok. O przedwojennych dwupłatach nie wspominam, bo to nie mój konik. Oczywiście rozumiem i szanuję inne podejścia do tego zagadnienia. Ale miłośnicy mainstreamu też zasługują na zrozumienie.
  6. Dragon to antyk, z błędami i kiepsko składalny. RS to niezbyt nowoczesny, uproszczony shortrun nie obejmujący późnych wersji (J, L). Academy to też już dość leciwy model z poważnymi błędami w bryle i trudno dostępny. Nie tylko brak jest zestawu P-38 w 1/72 na współczesnym pozomie, ale nawet te istniejące przedstawiają wiele do życzenia. Z Mustangiem B było podobnie, ale przynajmniej zestawy Revella i Academy były tanie, łatwo dostępne. Ale i tak na porządny zestaw P-51B było sporo miejsca na rynku. Z P-51D wygląda to ciut inaczej, bo Tamiya jest tania, dostępna i nie ma rażących błędów (prócz zbyt płytkich komór podwozia). Komuś, kto nie ma fazy na jakiś samolot, rzeczywiście może sięwydawać się, że duża liczba dostępnych zestawów danego typu oznacza wyczerpanie tematu. A gdy trochę głębiej poskrobać, często okazuje się, że nie ma tak różowo. .
  7. Okno nawigatora. Przyczynek do dyskusji o różnicach między wersjami i seriami produkcyjnymi B-24. "Short Snorter" miał fabrycznie płaskie okno. Potem, od maja '44 w ramach polowej modyfikacji najstarszą wersję wypukłego okna. ...a potem w okolicach lipca '44 znów płaskie. Czyli w interesującym mnie okresie (maj-czerwiec) okno najwyraźniej było wypukłe. Niestety, Hasegawa też tej wersji nie przewidziała. Chociaż i tak się postarali. Można zachować płaskie okno, lub wyciąć (!) cały panel i wstawić owalną wersję wypukłego okna, tak jak w późniejszym "Short Snorter II" (B-24J-55 CF) W Airfixie jest takie okno jak potrzebuję (płaskie też jest), ale trzeba by w Hasegawie wykroić pod nie odpowiedni otwór. No to cóż... Fabryka dziur i dziurek: Potem, przy użyciu oprzyrządowania jak poniżej (plus suwmiarka), otwór nabrał ostatecznej postaci. Pasuje na wcisk. Te niewidoczne gołym okiem szczeliny wypełnię bezbarwnym lakierem, który posłuży też jako klej.
  8. Mała zagwozdka - jakiej osłony kabiny użyć? Od maja 1944r "Short Snorter" miał ją opancerzoną. Hasegawa nie przewidziała takiej opcji mimo, iż boczne okna można tam podmienić. Póki co, dokleiłem szybę pancerną na wiatrochronie i spiłowałem podział ukośnych szyb. Ale w Airfixi-e jest mam gotową całą osłonę z opancerzeniem. Co ciekawe, pasuje idealnie do Hasegawy. Tyle, że Airfix swoim zwyczajem dał wypukłe ramy osłony. No bo łatwiej takie pomalować pędzlem i masek nie trzeba? Wg mnie na gotowym modelu wygląda to trochę grubo. Spiłować się nie podejmuję. Hasegawa ogarnia to lepiej, tylko trzeba będzie jakoś odwzorować te boczne okienka. Na razie nie mam pewności co wybrać. Zajmę się czymś innym.
  9. Po półtora roku (!), wznawiam relację. Opóźnienie częściowo spowodowane było wahaniem, czy nie pokusić się o jakąś waloryzację wnętrza. A gdy Airfix zapowiedział swój zestaw B-24, postanowiłem zaczekać. I w sumie się opłaciło. Airfix nie jest jakoś wyraźnie lepszy od Hasegawy, ale ma jako tako oddane wnętrze oraz co najważniejsze - część dziobowa którą Airfix wykonał w wersji H, daje się bez większego problemu podmienić na tą z Hasegawy (B-24J-60). Dzięki czemu mogę dalej budować model wybranego egzemplarza, posługując się zestawem Airfixa. Co do wnętrza, mam mieszane uczucia. Dobrze że jest, a załączone elementy są oddane dość wiernie. Natomiast w przypadkui tak skomplikowanego wnętrza jak w czteromotorowym bombowcu, zrobione z pudła będzie zawsze wyglądać na mocno uproszczone i toporne, bez względu na wysiłek producenta i modelarza. Ja z dorabiania ekstra elementów wyposażenia zrezygnowałem, bo i pierwotny plan z Hasegawą tego nie uwzględniał. Tyle, że Hasegawa była w zasadzie kompletnie łysa w środku, a tutaj coś jest. Zrobiłem więc bez specjalnego drapania się w głowę - ot, żeby poćwiczyć malowanie drobiazgów i takie tam. Ale wszystkie luki i pokrywy będą starannie zamknięte, żeby wstydu nie było. Połączenie z przednią częścią kadłuba (tą od Hasegawy) jeszcze w trakcie uszczelniania. Mimo, że instrukcja od Airfix-a przewiduje zamontowanie bocznych km-ów z lukami zamkniętymi, to same karabiny są słabo do tego przystosowane i muszą zostać w dziwnej pozycji. Ok, samolot stoi na ziemi, załogi nie ma w środku, niech będzie że zbrojmistrze tak nimi poobracali. Cieniowanie jest zrobione mocno kontrastowo. Po pierwsze, bawiłem się różnymi technikami, a po drugie skoro w zamkniętym wnętrzu jest półmrok, to efekty powinny być wyraźniejsze. Oczywiście pod warunkiem, że można by tam zajrzeć, więc owszem, trochę bez sensu. Egzemplarz "Short Snorter" miał wypukłe okna radiooperatora. Zarówno w Hasegawie, jak i w Airfixie, okna sa jedynie w wersji płaskiej. No to wyrzeźbiłem takie paciorki.
  10. Ma dwa. Z któych jeden (Warren Mc Arthur) jest raczej niekontrowersyjny - był instalowany fabrycznie. Ten drugi też nie jest jakiś strasznie niepodobny do sklejkowego wcześniejszego fotela.
  11. Przecież nie chodzi o to, dlaczego tak zrobili. Powodów mogło być wiele, oczywistych bądź nie, i nie ma potrzeby nad tym dywagować. Pytanie jest: w jaki sposób modyfikacja nastąpiła na egzemplarzu ze zdjęcia . Zmiana na pewno nie była fabryczna, bo samolot latał wcześniej bez niej. Czy była nakazana przez oficjalny TO (Technical Order)? Na to śladów brak. Więc może mechanicy z 353FG na własną rękę dokonali przeróbki? Możliwe, ale też trochę dziwne. Owszem, jest to lekki offtop ale jednak dyskusja zaczęła się od tego, czym różniły się "wczesne" i "późne" P-51B/C oraz czy Arma Hobby zrobiła hybrydę różnych wersji produkcyjnych w swoim zestawie (jak twierdzi @Jostein) i gdzie konkretnie.
  12. To ciekawe zdjęcie, bo pokazuje P-51B-1NA 43-12433 czyli późny egzemplarz wczesnych serii ze światłami pozycyjnymi, oraz anteną jak w P-51D. Ale jest wcześniejsze zdjęcie tej maszyny ze światłami i anteną typowymi dla B/C. Wygląda na nieoficjalną przeróbkę w warunkach polowych.
  13. Ależ tak. Zadałem pokrewne pytanie tej samej osobie, więc dołączyłem do Ciebie. Przecież dostałeś. P-51B/C różnych serii miały różnice. Poza tym, zwrócono Ci uwagę, na istnienie oznaczeń NA i NT . Jeśli Cię to nie satysfakcjonuje, to zauważ, że ja zostałem zupełnie zignorowany
  14. HKK

    Sprężarka własnej roboty

    Mi wychodzi 50l/min. Po co ci taki smok? Masz warsztat lakierniczy?
  15. Na zdjęciu w TBiU jest KH528
  16. Zbiornik instalowano fabrycznie począwszy od P-51B-10NA i P-51C-10NT. We wcześniejszych seriach były instalowane jako modyfikacja polowa. Reflektora na prawym skrzydle nigdy nie było. Był od początku do końca na lewym. Nie znam żadnych materiałów które by potwierdzały taką zmianę w P-51B/C. Natomiast taka zmiana nastąpiła i owszem, ale w modelu P-51D. Dotyczy to również reflektora do lądowania. W TBiU nr 69 jest sporo takich błędów. To nie wina Autora, bo dostęp do materiałów dzis a w 1981r (i to w Polsce) jest kompletnie neporównywalny. Nb. autorem jest Mietelski, nie Musiałkowski. Korzystanie z TBiU sprzed 40 lat jako wiarygodnego źródła informacji nie jest najlepszym pomysłem. I zupełnie niepotrzebnym. Rzetelnych materiałów nt. Mustanga jest w bród.
  17. Tutaj, od 1:03 fajnie widać Mustanga UZ-L i nawet widać reflektor w krawędzi natarcia lewego skrzydła.
  18. Jedyne znane mi zdjęcie P-51B UZoL to Mustang III FZ180 czyli wyprodukowany jako P-51B-5-NA 43-6601. Model 104, czyli najwcześniejszych egzemplarzy serii 5-NA. Czy mógłbyś proszę podać jaki numer seryjny ma samolot o któym mówisz i gdzie mogę zobaczyć to zdjęcie. Tak naprawdę, to wolałbym się dowiedzieć jaki symbol miała modyfikacja (Technical Order) o której mówisz, bo Autorzy monografii Mushroom-a o niej nie wspominają.
  19. Jak rozumiem, krytyka dotyczy ich modelu P-51B/C
  20. Były. To oczywiste. Ale też dołączam się z pytaniem. Które to konkretnie zmiany zostały w modelu Army pominięte lub współistnieją na wypraskach a nie powinny?
  21. Trochę mnie przytkało i nie bardzo wiem jak skomentować. Pierwsze słyszę.
  22. A jednak: Niestety, dobór i wymiana agregatu nie jest banalna w szczególności dla kogoś, kto niespecjalnie jest w temacie. Chociażby ze względu na ten starter. Z własnego doświadczenia powiem, że znalezienie na Allegro używanego agregatu budzącego zaufanie nie jest łatwe. Albo sa bez startera, albo informacji o typie startera brak. Najczęściej są zresztą z termicznym starterem. Który też może być pod warunkiem, że zbiornik jest na tyle duży aby starter się aktywował przed kolejnym włączeniem sprężarki. Do tego dochodzi moc agregatu. Ostatnio jest na aukcjach sporo nie używanych agregatów, ale dość małej mocy. Co łatwo może stać się problemem w użytkowaniu kompresora. Generalnie jest kilka czynnikó które trzeba wziąć pod uwagę. Idąc na ślepo, może się udać, czemu nie. Ale IMHO lepiej zrobić raz a dobrze.
  23. Rozumiem, co napisałeś. Ale kompatybilność oleju z czynnikiem nie ma znaczenia, skoro czynnika w agregacie nie ma i nie będzie. Może mieć za to znaczenie jaki olej już tam jest. A tego nie wiadomo. Co z tego że dokupisz olej zgodny z oryginalnym czynnikiem, jak nie pomiesza się z tym olejem co już w środku. To, że olej A i olej B są przeznaczone do tego samego czynnika nie znaczy, że moga się mieszać ze sobą.
  24. Na tabliczce jest zapisane jaki czynnik był oryginalnie w agregacie lub do jakiego czynnika jest przeznaczony. Ale to bez znaczenia, bo czynnika chłodniczego w nim nie ma, a agregat tłoczy powietrze.
  25. Fakt, ale przy tym rozmiarze sprężarki co na zdjęciu, to i tak wylanie oleju będzie się raczej wiązać z demontażem agregatu. Potem trzeba znowu zmontowac to wszystko, żeby się ew. przekonać, że i tak należy agregat wymienić. Ciężka sprawa.
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.