HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 438 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Jakiś czas temu na amerykańskim forum o aerografii ktoś zamieścił kopię listu przewozowego - dostawy aerografów z fabryki w Japonii do magazynu Iwaty w USA. Cena jednego aerografu to było ok 20$. Iwata sprzedaje je za 10x tyle. Niektóre chińskie aerografy kosztują dwadzieścia parę dolarów w handlu więc za ile je sprzedaje fabryka? Kilka dolców zapewne. Przy tak niskiej cenie każdy grosz oszczędności się liczy, więc uszczelki mogą być wykonane z byle czego. Ale jak to z produktami z Chin bywa - to zależy. Nigdy nie wiadomo na co się trafi.
-
Fakt. Dobrze wykonany gwint plus pasta uszczelniająca wystarcza tam w zupełności. A nawet bez pasty zwykle nie ma problemu (w "japończykach").
-
Cytaty z maila sprzedawcy podłamały mnie. Mówiąc delikatnie, powyższe stwierdzenie jest dalekie od prawdy. Producenci aerografów w zasadzie już nie stosują uszczelnień ze zwykłej "gumy" czyli kauczuku syntetycznego., Powszechnie używa się Viton-u lub EDPM które mogą wyglądać jak "guma" ale są tworzywami odpornymi na większość popularnych rozpuszczalników/rozcieńczalników. Tu już nie jestem w stanie byc powściągliwy. Zdanie powyżej, to bzdura. "Gumowe" uszczelki nie sa jakąś charakterystyczną cechą Iwaty. Poza tym, już od bardzo dawna, zasadnicze uszczelnienie między igłą a kanałem farbowym jest w Iwatach teflonowe. W wielu chińczykach również, nawet tych tanich. Aerograf pod względem budowy jest urządzeniem prostym, żeby nie rzec prymitywnym. Tam się nie ma co zepsuć pod wpływem chemii (może za wyjątkiem stężonych kwasów). Kiepsko wykonane chromowanie czy niklowanie może pod pod działaniem niektórych rozpuszczalników ulec przyśpieszonemu wytarciu. Tak np działo się w aerografach H&S gdzie powłoka niklowa złaziła nawet bez żadnej chemiii. Ale aerograf będzie dalej dobrze funkcjonował. Jak ktoś ma Iwatę, Procon-a, nowego HS-a czy Sparmaxa może w ogóle się nie przejmować. Płukać jakimkolwiek rozpuszczalnikiem, moczyć itp. Nic się nie stanie. W najgorszym razie kiepsko doczyścimy. Rozpuszczalnik "nitro" nie ma określonego składu. To po prostu zwyczajowa i handlowa nazwa rozpuszczalników oryginalnie przeznaczonych do farb nitrocelulozowych. Nitro działa również z innymi rodzajami farb, bo np. farby modelarskie nie są nitrocelulozowe. Większość rozpuszczalników "nitro" ma w składzie aceton. Ale może być to też toluen, MEK czy MIBK. Wszystki dobrze się nadają do czyszczenia aerografów, za wyjątkiem wodorozcieńczalnych winyli typu Vallejo. To prawda, tylko że aceton szybko paruje i albo trzeba go sporo zużyć, albo zostaje niespłukany osad z farby. Dlatego dodatek np. octanu butylu lub IPA spowalnia parowanie i przedłuża działanie czyściciela.
-
MayonesEXG7 - moje początki po dłuższej przerwie.
HKK odpowiedział MayonesEXG7 → na temat → Portfolio
Jestem pod wielkim wrażeniem postępu jakiego dokonałeś w swoim warsztacie. Muszę się ze wstydem przyznać, że obserwując Twoje pierwsze prace oraz bałaganiarskie wpisy na forum, łapałem się za głowę. Byłem przekonany, że autor ma jakieś poważne dysfunkcje nie potrafiąc dostrzec fatalnego poziomu swoich prac i jeszcze je pokazując. Myliłem się i przepraszam. Ta diorama, choć niepozbawiona wad jest po prostu dobra. Widać dbałość i nakład pracy. Widać cierpliwość, pomysł i plan. Widać przyzwoity warsztat. To nauczka dla mnie, aby nie oceniać ludzi ani ich podejścia do modelarstwa po pierwszych wpisach na forum. -
Ani Hataka ani Mr Hobby czy Mr Color ani w ogóle żadne typowe farby modelarskie nie mają nic wspólnego z farbami nitrocelulozowymi czy tym bardziej z "celulozą". A skąd to nieporozumienie? Ano, do klasycznych farb nitrocelulozowych (nie używanych w modelarstwie plastikowym!) były stosowane rozpuszczalniki oparte o agresywne związki organiczne m.in aceton, toluen, ksylen, butanon (MEK) itp. Takie rozpuszczalniki, bez względu na ich komponenty popularnie nazywano w Polsce "nitro" a w świecie anglosaskim "cellulose thinner" co określało ich przeznaczenie, a nie skład chemiczny, bo ani z "nitro" ani z "celulozą" nie miały nic wspólnego. Farby nitrocelulozowe straciły na popularności, natomiast te rozpuszczalniki "nitro" nadawały się równie dobrze do szeregu innych rodzajów farb, w tym do akrylowych (!). Stąd częstym błędem jest przyjmowanie, że skoro rozcieńczalnik jest "nitro" lub "cellulose" to farba która go zawiera też musi taka być.
-
Kolega @robertmodelarznie od dziś pełni rolę forumowej wyszukiwarki. Mam nadzieję, że motywacją jest chęć pomocy a nie zaistnienia. Tak czy inaczej, wolałbym, aby rezultaty wyszukiwania były poparte własnym doświadczeniem i opinią a nie prostym kopiowaniem z google.
-
Rozpuszczalniki, cleanery, kleje. Nie przepłacaj.
HKK odpowiedział HKK → na temat → Tajniki modelarstwa
Farby ftalowe są w modelarskim świecie zwane "emaliami". White spirit to popularna w anglosaskim kręgu językowym nazwa dla rozcieńczalników do farb ftalowych. Istnieją takie mniej i bardziej intensywne w zapachu. Poszukaj. Te "bezzapachowe" można też dostać w sklepach dla plastyków. -
Owszem pod warunkiem, że w odpowiedni sposób zdefiniujesz swoje potrzeby. Ja np. 80% moich prac malarskich wykonuję drobną plamką bez użycia taśmy maskującej i precyzyjny aerograf który w dodatku nie męczy ręki jest dla mnie podstawą. Tą rolę pełni u mnie Iwata mikron CM-B z dyszą 0.18. PS-770 lub 771 też mógłby być, ale przez duży zbiornik jest nieco mniej wygodny w używaniu. PS-770 pełni u mnie rolę zapasu w razie jakiegoś nieszczęścia z micronem. Jeśli chodzi o "powierzchniowe" malowanie, to dla mnie istnieje ono jedynie w postaci podkładowania lub werniksowania. I wtedy korzystam z PS-289, 0.3 choć do tego celu mógłby być użyty znacznie mniej precyzyjny aerograf. Osobną sprawą są metalizery. Aerograf do detali się tu niezbyt nadaje a poza tym, czyszczenie po metalizerze "do czysta" jest upierdliwe. Dlatego do metalizerów mam osobny sprzęt. Jak widać, dla mnie minimum to 3 aerografy, a czwarty mam w zapasie. Tak nawiasem mówiąc, rozmiary dysz podawane przez producentów maja sie nijak do rzeczywistości. Np dysza 0.18 w Custom Micronie Iwaty i dysza 0.18 w PS-770/771 są identyczne i obydwie maja wewnętrzną średnicę nieco ponad 0.3 mm. W Proconach i Iwatach 0.3 to faktycznie 0.35. Natomiast prawdą jest, że dyszą oznaczoną 0.18 czy 0.2 da radę malować "cieniej" niż dyszą 0.3. Przynajmniej w ramach tego samego producenta. Choć różnica w praktyce może nie byc odczuwalna. Ja np. nie widze specjalnej różnicy w minimalnej plamce z PS-289 0.3 i PS-770 czy CM-B 0.18. Ale nie tylko rozmiar plamki się liczy. Ważne jest jej stabilne utrzymanie przez dłuższy czas. A tutaj odgrywa rolę profil igły, precyzja mechanizmu spustowego i ogólnie cała budowa aerografu.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
Miałem ten model T-34 pod koniec lat 70-tych, w wersji bez napędu. Do tej pory nie wiedziałem, że była taka z silnikiem! Wtedy wydawał mi się całkiem szczegółowy, choć KW-85 którego też miałem, był chyba lepszy. Zestaw pochodzi prawdopodobnie z 1972 r. bo wtedy został opisany w Scale Models jako nowość: -
Jeśli będziesz pędzlował winylami, to taki podkład jak najbardziej się sprawdzi. Natomiast do akryli Tamiya niekoniecznie, bo mogą reagować z podkładem przy obfitym nakładaniu pędzlem. Ale jak już pisali poprzednicy, akryle Tamiya w ogóle się słabo nadają pod pędzel, bez względu na podkład.
-
Właśnie - niestety. O nazwach produktów (wszelakich) dawno przestali decydować inżynierowie i technolodzy. To teraz domena marketingowców. Napiszą "akryl", choć to błędne, bo typowy klient "wie" co to akryl, a nazwa "vinyl" nic mu nie mówi, więc nie kupi. W ten sposób mamy też "emalie" (enamel) o ktorych wszyscy "wiedzą" co to za farba, chociaż w rzeczywistości z emaliami nie ma ona nic wspólnego. Oraz rozpuszczalnik "nitro" który może mieć najróżniejszy skład zależnie od producenta, ale na nigdy nie zawiera związków nitro. No i oczywiście mamy "lakiery" (lacquer) często nieprzejrzyste i matowe, choć stoi to w zasadniczej sprzeczności z definicją lakieru.
-
Pojęcie "winylowe akryle" ma taki sam sens jak np. "epoksydowe oleje" lub "akrylowe poliuretany". Do znudzenia będę powtarzał, że akrylowy, winylowy, olejny, epoksydowy czy alkidowy to rodzaje żywic na których oparty jest podstawowy składnik farby, czyli spoiwo. Więc jeśli już używamy skrótu, to farba jest albo "winylem" albo "akrylem", "olejem" itp. "Winylowy akryl" to troche jak "sojowa wątróbka". Owszem, jest możliwe, że farby AK 3Gen sa oparte na mieszaninie żywic akrylowych i winylowych ale wtedy, poprawniej będzie powiedzieć "farba winylowo-akrylowa". Wiem, że Kamil ma spore pojęcie o farbach i zapewne używa określenia "winylowe akryle" jako pewnego uproszczenia w zgodzie z istniejącym bałaganem nazewniczym w którym "akryl" jest synonimem modelarskiej farby wodorozpuszczalnej. Ale ja w hołdzie dla spójności i merytoryki zdecydowałem się wtrącić jak zwykle.
-
A ja uważam, że na początek, da radę przyoszczedzic. Pewnie, że kompresor ze zbiornikiem to najsensowniejsze rozwiązanie. A o butli z gazem (bo to nie jest powietrze!) należy zapomnieć. Natomiast sprężarki na USB podłączane bezpośrednio do aero - czemu nie? Widziałem testy tych urządzeń i naprawdę dają radę. Ja bym brał i zaczął zabawę po taniości. Nie spodziewając się cudów. Ale i tak dużo lepiej niż pędzlem (w przypadku początkującego). Wężyka nie trzeba. Maseczka? Wystarczy dobra przeciwpyłowa, za paręnaście złotych, bo wdychany pył z farby szkodzi, a nie chemia.
-
Chyba przewody cieczy chłodzącej. Ruskie, to rdzewiejo nawet od zewnątrz. A poważnie, to się na ruskich nie znam, może miedziane były i celowo taki kolor. P.S. nie zauważyłem, że silnik odwrócony. W takim razie, to chyba olej?
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
A w jaki sposób mieli je tworzyć? Przerysowywali jedni od drugich, ew. coś zmieniali na podstawie widzimisię lub własnej interpretacji zdjęć. Przecież nawet dokumentacja fabryczna (jeśli się zachowała) nie musi dawać wiarygodnych sylwetek samolotów, bo takie rysunki nie są na warsztacie potrzebne. Wierygodne plany mogły powstawać jedynie na skutek analizy zachowanej dokumentacji w połączeniu ze zdjęciami i pomiarami oryginałów. Pewnie niektórzy takie robili ale raczej nieliczni, jak np. słynny Arthur Bentley https://www.albentley-drawings.com/. Nb. Bentley do dzisiaj poprawia i uzupełnia swoje plany rysowane 50 lat temu. Dziś kwestia kształtów się uprościła, bo zachowane egzemplarze skanuje się w 3D. Ale jesli chodzi o szczegóły konstrukcji dla różnych wersji, to oczywiście nadal jest problem. Więc nawet do "współczesnych" planów trzeba podchodzić z rezerwą. -
To typowe dla Amazona. Publikacje których nakład jest wyczerpany, lub z innych powodów dostępność jest słaba, pojawiają się w absurdalnych cenach. Nie ma się tym co przejmować. Przy odrobinie cierpliwości na portalach aukcyjnych można znaleźć to samo w przystępniejszej cenie.
-
Utkin "Wagner" też miałby być na pokładzie. Jeśli to prawda, to jak mawiają Anglicy - dwa ptaki jednym kamieniem trafione.
-
Było ponad 2 lata temu na britmodeller
-
Nowa sprężarka dotarła. Rzeczywiście, nie ma na niej prawie żadnych śladów użycia. Oleju, zgodnie z opisem też prawie nie było. Wlałem firmowy olej z załączonej butli. Weszło całe 0.5 l zgodnie z danymi agregatu. Sprężarka chodzi bez zarzutu, jest bardzo cicha, cichsza nawet o mojej poprzedniej. Jedyną "wadą" jest fakt, że przy automatycznym wyłączeniu, aktywowany jest rozprężnik spuszczający nadmiarowe ciśnienie z agregatu. Co owocuje dość głośnym syknięciem, takim swoistym pneumatycznym "strzałem". Czyli sprężarka jest z jednej strony bezgłośna, a z drugiej co jakiś czas właśnie "strzela". No, ale tak musi być. Nie będę demontował rozprężnika. Ogólnie jestem super zadowolony. Nowa sprężarka tego typu kosztowałaby mnie ponad 3x tyle. A starą za jakiś czas naprawię.
-
Zdecydowałem się na drastyczne rozwiązanie. Na Ebay-u znalazłem analogiczny kompresor Sil-air15, praktycznie nowy. Właścicielowi wylał sie olej w trakcie przeprowadzki a w nowym miejscu nie będzie już używał kompresora. Więc sprzedaje jako niedziałający. Wytargowałem równowartość 500 PLN z wysyłką, w tym butla nowego oleju. Chyba trafiłem okazję (oby!).
-
Wskaźnik oleju jest wmontowany w obudowę agregatu. Można go odkręcić, ale niekoniecznie da się zamontować w agregacie innego typu. Musi być odpowiednio nagwintowany otwór w obudowie. Zresztą wskaźniki o różnych gwintach można kupić za grosze:
-
Dzięki. Ale jest w strasznym stanie. Może wystarczy oczyścić i będzie git. A może trzeba powymieniać bóg wie ile części. Za 300 PLN absolutnie nie. Tym bardziej, że w moim trzeba w najgorszym razie wymienić agregat za mniej niż 200 PLN
-
Ty mi go kiedyś przygotowałes:) Oczywiście nie mam żadnych pretensji czy reklamacji. Był używany, a u mnie popracował parę lat bez zarzutu. Zastanawiam się, czy fakt, że przez ostatnie półtora roku był tylko sporadycznie włączany mógł mu zaszkodzić?
-
Ale urządzenie rozruchowe załącza bezbłednie za każdym razem kiedy zbiornik jest pusty, Poza tym urządzenie rozruchowe jest elektromagnetyczne, bez kondensatora. Więc chyba to drugie, czyli zjechany agregat...
