HKK
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 423 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
17
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez HKK
-
Nie ma co się pastwić nad Revellem. Tamiya kosztuje cały czas ok 80 PLN. To taniej niż nowe modele Eduarda czy Army, a dzbanek to kawał samolotu. Jakości i szczegółowości zastawu nie można nic zarzucić. Dodatków też jest w bród.
- 75 odpowiedzi
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie miałem problemu. Lakier nakładam pędzlem. Rozprowadza sie dobrze, łatwo uniknąc smug. Aerografem też można, ale raczej więcej niż jedną warstwę. Po jednej kalki nadal mi sie rwały. Nie wiem czy lakier jest odporny na olejnego washa, ale i tak zawsze daję werniks na kalki pod washa.
- 75 odpowiedzi
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Jest bardziej podobny do M i D-30. Ma np. hamulce zintegrowane z dolną powierzchnią skrzydeł i śmigło CE odpowiednie do M (paddle z szerszymi kołnierzami). Osłona reduktora też o ile pamiętam, jest do M - owskich PW. Zestaw Tamiya jest pomyślany jako uniwersalny. Z pudła jest to D-25, ale przewidziano wymianę grzbietu kadłuba i segmentów na dolnej powierzchni skrzydeł. Obudowa reduktora jest osobna, śmigło wiadomo. Wersji z odpowiednimi częściami nigdy nie wydali, ale są aftermarkety.
- 75 odpowiedzi
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Poza tym, radzę uważać na kalki Techmod-u do P-47. Są dosyć stare i potrafią się rozpadać przy nakładaniu. Przynajmniej z moimi tak było. Na szczeście najpierw zrobiłem próbę. Pomalowałem je więc lakierem do kalek Microscale co rozwiązało problem.
- 75 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
O tym mówię. Kadłub Tamiya nałożony na Revell-a. Różnica na grzbiecie kadłuba wynika z dodatkowego doklejanego segmentu który ma tam model Tamiyi. Różnica na dolnej linii jest nawet większa niż 1 mm. W okolicach 2 mm. Poza tym jak widać, kształty niemal idealnie pasują włącznie z wylotami chłodnic i sprężarki.
- 75 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Bardziej z przodu, na wysokości kadłubowego punktu podwieszenia zbiornika. Tam jest największa różnica. Ale nieprawidłowa linia zaczyna się tuz za osłoną silnika, a kończy za krawędzią spływu skrzydeł. To jest cały, dobrze oddzielony liniami łączeń blachy segment kadłuba. Właśnie dlatego można go odciąć i przypasować ponownie. Oczywiście to nie takie banalne, ale co ja będę modelarzom tłumaczył. Kiedyś zacząłem coś takiego robić w swoim zestawie Revell-a, ale w końcu machnąłęm ręką i kupiłem Tamiyę.
- 75 odpowiedzi
-
- 2
-
-
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Razem ze wszystkimi szczegółami które się tam znajdują? Poza tym, ta różnica jest rzędu 1 mm. Raczej cały "brzuch" trzeba odciąć i wkleić ponownie. Ja bym kupował Tamiyę póki jeszcze dostepna i względnie tania.
- 75 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nieco się różniły. Ale Gabreski latał na D-25 gdzie różnice są już większe. Model Revell-a ma nienaturalnie rozdęty dół kadłuba, co mnie niestety razi. Zdaje się, że wypraski też od jakiegoś czasu są słabe.
- 75 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- p47
- thunderbolt
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Farby stricte akrylowe - czyli oparte wyłącznie o żywice akrylowe jak np Tamiya, Gunze, MRP czy (chyba) AK RC słabo nadają się do pędzla z prostego powodu. Rozpuszczalnik zawarty w świeżej farbie rozpuści poprzednią warstwę, obojętnie czy będzie dobrze zaschnięta czy tylko częściowo. Stąd smugi. Jeśli taką farbę rozcieńczymy wodą (ale nie każdą się da) to nieco zniwelujemy efekt, bo agresywność się zmniejszy. Ale nadal, powierzchniowe malowanie cienkimi warstwami przy użyciu pędzla będzie kłopotliwe. Tym bardziej, że taka farba rozcieńczona wodą gorzej się "rozsmarowuje" na gładkich powierzchniach. Do powierzchniowego malowania pędzlem najlepiej nadają się farby olejne (ftalowe), zwane nieprawidłowo "emaliami". Farbę ftalową można mocno rozcieńczyć i położyć kilka warstw. Dobrze zaschnięta farba nie rozpuści się pod wpływem świeżej, a cienkie warstwy dadzą gładką powierzchnię bez smug. Farby oparte głównie o żywice winylowe takie jak Vallejo, Ammo i wspomniane AK 3gen również nie rozpuszczają się pod wpływem świeżych warstw i też sprawdzają się pod pędzel. Ale nigdy takimi nie pędzlowałem "powierzchniowo" więc nie mam pewności jak się wówczas zachowują.
-
To coś mi umknęło, bo ja kojarzę jedynie tematPiotra Dmitruka z forum PWM który porównywał P.11c z AH oraz P.11g z IBG. Jedenastka w wersji c z IBG jeszcze się wtedy nie ukazała. To nie jest więc ostateczne porównanie, bo 11c z IBG to w stosunku do Kobuza jednak nowe formy do kadłuba i nowe do skrzydeł. Pewne szczegóły też zostały poprawione np. śmigło. W efekcie 11c z IBG to model lepszy od Kobuza, którego Piotr ocenił najwyżej. Mam model IBG, Army w ręku nie miałem. Ale z tego co widze na zdjęciach, zgodze się, że P.11c z IBG jest generalnie lepszy. Chociażby ze względu na super delikatną fakturę blachy żłobkowej i brak wciągów tworzywa które widać w modelu AH.
-
Prośba o pare wskazówek co do farb Mr.Paint
HKK odpowiedział Tomasz_Dusza → na temat → Farby do Aerografu
Obie są akrylowe. "Akrylowość" nie oznacza wodorozcieńczalności i odwrotnie. Farby celulozowe - nie ma czegoś takiego. To błędna i nieznana nikomu poza modelarzami kategoria. Nb przywleczona bezmyślnie z języka angielskiego. Istnieją farby NITROcelulozowe, coraz rzadziej stosowane, a w modelarstwie plastikowym wcale. -
Wypróbowałem dwa kleje Chematic-u. "Zwykły" rzadki klej do tworzywa. Klej niewątpliwie działa i rozpuszcza polistyren. Oprócz rozpuszczalnika zawiera na pewno jakąś żywicę, bo nie odparowuje bez śladu. Dlaczego nie polecam? Otóż zapach wskazuje, że w składzie oprócz acetonu znajduje się coś jeszcze. I to "coś jeszcze" to prawdopodobnie toluen lub xylen. Śmierdzi to dość nieprzyjemnie i może być szkodliwe. Oczywiście żadnego MSDS nie uświadczysz na stronie producenta, co w przypadku stosowania potencjalnie niebezpiecznych substancji nieco martwi. Cena 3 zł to nie jest niby dużo, ale opakowanie ma tylko 10ml. Tamiya Extra Thin okazuje sie niewiele droższa a przynajmniej ma znany skład i lepszy pędzelek. Bo ten załączony do Chematic-a jest gruby i nijak nie umożliwia precyzyjnej aplikacji. Drugi to klej do oszklenia. Kupiłem z czystej ciekawości, bo już zapach wskazywał, że "to nie może działać" Otóż klej śmierdział octanem etylu na tyle mocno, że sugerowało to może nawet 100% zawartość tego związku w kleju. Octan etylu jako klej? Przecież po pierwsze to słabo rozpuszcza plastik a po drugie, może go zmatowić. Co okazało się prawdą. Klej daje się nakładać na elementy przeźroczyste i jeśli nie przesadzimy z ilością ani nie będziemy wycierać nadmiaru, odparuje bez zmatowienia tworzywa. Co nie znaczy, że nie zostawi śladów. Ale skoro nie jest agresywny dla plastiku to tym samym słabo klei. I owszem. Kabinka nawet obficie potraktowana tym klejem na krawędziach, schła długo a po wyschnięciu trzymała dość słabo. Klej nie ma żadnej przewagi nad klejami akrylowymi (Clear Fix) lub winylowymi (Ammo Ultra, Microscale Klear). Wręcz przeciwnie. Po nałożeniu lepiej nie dotykać, a po wyschnięciu nie da się wyczyścić śladów na tworzywie. Jak ktoś się uprze to niech kupi sobie octan etylu. Pół litra za 12zł zamiast 9 zł za 10ml. Jedynym plusem kleju jest ostry i delikatny pędzelek może nawet lepszy niż w Tamiya Extra Thin. Pytanie, jak z jego trwałością.
-
Ja stosuję przepis uproszczony, ponieważ nie mam izobutanolu ani czystego MIBK. Daję 50% IPA, 20% mieszaniny MEK i MIBK (bo taką mam) oraz 30% alkoholu diacetonowego.
-
Pod warunkiem, że partia ma właściwe składniki. Problemy chyba się już nie powtarzają, choc nie wiem, bo od dłuższego czasu nie używam tego specyfiku. Do zmywania stosuję Revell Aqua Color Clean lub rozcieńczalnik Hataka Lacquer Thinner. Oba prawdopodobnie maja taki sam skład jak Wamod, czyli 100% Metoksypropanol. Ostatecznie można też użyć MLT jako zmywacza. Jest równie skuteczny, choć droższy i ma intensywny zapach. Ja mieszam własny MLT i też dobrze zmywa bez uszkadzania i matowienia tworzywa.
-
To nie mit. Miałem w przeszłości do czynienia z dwoma opakowaniami zmywacza Wamod-u które śmierdziały acetonem i żarły plastik aż miło. Było to dawno, ale sprzedawca w sklepie modelarskim potwierdził, że miał reklamacje a Wamod je przyjął. Przy czym nie była to jednorazowa wpadka. Wygląda na to, że Wamod kilka razy wypuścił partię zmywacza z niewłaściwym składem. I żeby nie było nieporozumień - to był na pewno TEN zmywacz Wamodu do akryli.
-
Pytanie początkującego w kwestii farbek do aero
HKK odpowiedział KurChees → na temat → Farby do Aerografu
Zamiast czystych laboratoryjnych odczynników kup zwykłe i cena mocno spadnie. -
Pytanie początkującego w kwestii farbek do aero
HKK odpowiedział KurChees → na temat → Farby do Aerografu
Ten płyn w cenie luksusowego alkoholu to zwykła mieszanina acetonu z octanem butylu. Za 0.5 l wychodzi nie więcej niż 10 zł. -
Pytanie początkującego w kwestii farbek do aero
HKK odpowiedział KurChees → na temat → Farby do Aerografu
To jest generalnie nieprawda. Chyba, że pod nazwą "farba akrylowa" jak zwykle (i błednie) rozumie się wodorozcieńczalne "błoto" oparte o żywice winylowe. Żywica akrylowa ma to do siebie, że po zaschnięciu ZAWSZE można ją z powrotem rozpuścić. Im mniej agresywny rozpuszczalnik (np. alkohol) tym trudniej, ale zawsze. Przy nakładaniu aerografem to nie ma znaczenia, ale przy pędzlu lub washu jak najbardziej. Dokładnie z tego samego powodu co wyżej. Alkohol zawarty w X-35 ma prawo rozpuścić poprzednią warstwę akrylu. Szczególnie jak sie pędzluje. Nie wiem, co za wash stosowałeś, ale vallejo z puszki na pewno jest oparte o żywice akrylowe. W odróżnieniu od vallejo z buteleczek które sa jak wspomniano raczej winylowe. Farby akrylowe na rozpuszczalnikach alkoholowych są o tyle uniwersalne, że po rozcieńczeniu wodą są już b. mało agresywne. I można (choć ostrożnie) nimi pedzlować po zaschniętych warstwach. Ale idealne rozwiązanie to nie jest. Dlatego pod pędzel najlepiej albo wodorozcieńczalne winyle (moga mieć dodatki żywic akrylowych) albo "olejne" (czyli ftalowe). Olejnych po zaschnięciu nic (prawie) nie ruszy. Niestety, ale nie ma farb które równie dobrze sprawdzą się pod pędzel i pod aero. To zawsze będzie kompromis. -
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
1987 to już schyłek komuny i upadek gospodarczy PRL-u. Brakowało dosłownie wszystkiego, stąd i fatalna jakość. W tym wypadku zapewne kiepski gatunek kleju plus zużyte oklejarki w introligatorni. A może po prostu dawali mniejsze porcje kleju żeby zaoszczędzić surowiec. -
Pytanie początkującego w kwestii farbek do aero
HKK odpowiedział KurChees → na temat → Farby do Aerografu
Fakt, mają. Więc dla uściślenia - mówiłem o farbach akrylowych Tamiya serii X i XF. Przy okazji, nazywanie tego typu farb jak na zdjęciu "emaliami" to błędna kalka z angielskiego "enamel". Słowo "emalia" ma bardziej ogólne znaczenie i tyczy się błyszczącej powłoki lakierniczej względnie grubej, odpornej i zwykle nieprzezroczystej. Typ farby nie ma tu znaczenia, choć klasycznie emaliowano używając farb proszkowych utrwalanych na gorąco. "Enamel" to w języku polskim farba ftalowa, zwana również nieściśle olejną. Określenie enamel na taką farbę jest w zasadzie błędne również w języku angielskim ale się przyjęło i trudno. Ale po co mamy u nas powielać błędy z obcego języka? Tym bardziej, że np. określenie "emalia matowa" jest oksymoronem jak "słony cukier". -
Pytanie początkującego w kwestii farbek do aero
HKK odpowiedział KurChees → na temat → Farby do Aerografu
Mam proste wyjście które rozwiąże Twe dylematy. Farby Tamiya X (błysk) i XF (mat). Są tanie, łagodne w zapachu i łatwe w użyciu. Rozcieńczone wodą będą się nadawały pod pędzel. Rozcieńczone MLT lub Hataką będą dobre do aero. Lakier bezbarwny X-22 też jest przyzwoity. Jak każde uniwersalne rozwiązanie, ma swoje wady, ale na Twoim etapie będzie proste i skuteczne. A propos, nie ma czegoś takiego jak farby "celulozowe". To o czym myślisz to farby akrylowe na bazie bardziej agresywnych rozpuszczalników. Tamiya X i XF są akrylami powiedzmy, alkoholowymi. Po dodaniu MLT otrzymujesz farbę "celulozową" podobną do Gunze, które też są akrylowe. -
Jeśli można (a nawet trzeba) robić mottling bez maskowania i niepotrzebnego odkurzu, to tym bardziej można pomalować spód bez maskowania całej góry lub odwrotnie. Nie narzucam nikomu jakie techniki stosować. Ale dla mnie, im mniej maskowania, tym praca lżejsza i przyjemniejsza. Precyzyjne malowanie przy okazji minimalizuje ilość farby w powietrzu. A i efekty bardziej pod kontrolą.
-
Trzeba patrzeć na obydwa równocześnie. Zwykła żarówka ma idealny, maksymalny współczynik reprodukcji barw CRI = 100. Dlatego, że ten współczynnik odnosi się do wzorca przy tej samej temperaturze barwowej. Mówiąc prościej, zwykła żarówka jest najbliższa ideałowi, ale w porównaniu do innych źródeł o tej samej temperaturze - czyli 2500-2700K. Gdyby Słońce miało taką temperaturę barwową, zwykła żarówka najlepiej oddawałaby światło dzienne. Ale niestety. Słońce daje owe wspomniane 5000-6500 więc idealne CRI zwykłej żarówki niewiele pomaga. Czyli owszem, trzeba szukać źródła o najwyższym CRI ale pod warunkiem, że ma już odpowiednią temperaturę. Kiedyś w swojej praktyce reprodukcyjnej stosowałem specjalne świetlówki Phillipsa o temperaturze 6500 i wysokim RA ale były drogie.
-
Wykonałeś kawał solidnej (powiedzmy), nikomu niepotrzebnej roboty. Chyba, że planujesz malować farbą w aerozolu lub pistoletem w komorze lakierniczej. Aerograf to precyzyjne narzędzie. Wystarczy zamaskować obszary na styku kolorów, a reszta będzie bezpieczna przy właściwym posługiwaniu się aero. Chyba nie, ponieważ: Stawiam krugerandy przeciw fistaszkom, że jeśli jutro będzie "koniec", to bardziej koniec nadziei na przyzwoicie wyglądający model.
-
Jak hartowała się stal, czyli modelarskie lata PRL
HKK odpowiedział kopernik → na temat → Dyskusje ogólne
No właśnie fakt, że mnie wtedy żenowały sprawia, że dziś żadnego sentymentu nie czuję. Ale rozumiem, były częscią naszego dziecęcego świata jak traktory Ursus i Jelcze "ogórki". Syrena mojego ojca też była żenująca i jak podrosłem to nawet wstydziłem się nią jeździć. A dzisiaj majątek bym dał za fajny model tego samochodu. Choć oryginału bym nie chciał. Tak, wiem, kupę forsy są dziś warte.
