-
Liczba zawartości
1 277 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez PiterATS
-
Witam Takie coś ostatnio popełniłem, czyli model Stuga Ausf. G z Dragona, w skali 1/72. Model robiłem totalnie na luzie, bez żadnej spiny. Miał to być szybki projekt, bez zbędnego kombinowania i taki rzeczywiście był. Kilka dni i model gotowy. Od siebie dodałem kilka niezbędnych modyfikacji. Rozwierciłem wyrzutniki granatów dymnych, pocieniłem krawędzie błotników i osłony karabinu maszynowego oraz wykonałem całkowicie od podstaw boczne ekrany z wieszakami. Malowanie również bez jakiegokolwiek zagłębiania się w temat- jedno z kilku jakie proponuje producent, w tym przypadku z okresu walk w Normandii. Całość postawiona na prostej podstawce z kawałkiem maty firmy Polak. Kilka zdjęć: Pozdrawiam
-
1- Masz rację, element jest do przesunięcia. 1a- To korkowa osłona otworu portu strzeleckiego. Otwierałeś ją, wystawiałeś lufę PM'a i kosiłeś od boku podchodzącą piechotę 2- Wybrzuszenie powinno znajdować się z lewej strony, patrząc w kierunku jazdy. Było to spowodowane umiejscowieniem elektrycznego mechanizmu obrotu wieży. Gdyby nie te wybrzuszenie, mechanizm w tej wieży by się nie zmieścił. 3. To właściwe wybrzuszenie. Pojawiło się wraz z wprowadzeniem nowej kopułki dowódcy z jednoczęściowym włazem. Nowa kopułka miała większą średnicę i zwyczajnie wystawała poza stary strop wieży. Konieczne więc było dodanie takiego wybrzuszenia. Na zdjęciu, które pokazałeś rzeczywiście go nie widać za bardzo, ale ono na pewno tam jest. Ten detal jest naprawdę niewielki i dlatego to co proponuje Revell, jest o wiele za duże. Trzeba by to trochę pomniejszyć. Natomiast co do wyboru malowania, to chyba pozostaje Ci 217, bo na te chwilę wszystkie czołgi z fabryki 183, jakie są widoczne na przeszukanych przeze mnie zdjęciach, to te trochę starsze wozy z podwójnym włazem. Chyba, że może ktoś dysponuje jakimiś innymi fotkami.
-
Da się z tego zrobić T-34 z fabryki 183, z pojedynczym włazem. Wszystko jest tu na miejscu. Co do gąsek, to plastikowe są w porządku. Żywiczne też są bardzo fajne, ale od fototrawionych gąsek trzymaj się z daleka. One są po prostu za płaskie i model z nimi będzie wyglądał po prostu śmiesznie. To już lepsze są badziewne DS'y, jakie Dragon pakuje do swoich Teciaków.
-
Oczywiście moje niedopatrzenie z Teciakiem 217. Wczesną kopułkę można poznać też po tym, że jest bardziej kanciasta w widoku od boku. Jest też mniejsza, ale tego nie każdy może się dopatrzyć na zdjęciach.
-
Właśnie wrzucam Na początek trochę rzeczy z Techniki Wojskowej: 1 Brygada Pancerna, 2 batalion (rejon Warszawy, koniec 1944): 4 Brygada Pancerna (Melnik, maj 1945): I kilka sylwetek barwnych: Wszystko to oczywiście wozy z fabryki 183, posiadające wczesny typ wieżyczki dowódcy o mniejszej średnicy i z podwójną pokrywą włazu. Na razie niestety tylko tyle. Przepraszam, że tak mało i tak długo to trwa, ale niestety w ten weekend dopadła mnie praca i w sumie w całym tygodniu nie miałem za wiele wolnego czasu.
-
To ścięcie jest charakterystyczne dla fabryki nr 183 i wbrew temu co piszesz, zdjęć czołgów z tej fabryki i z taką wieżą, w polskich malowaniach jest dużo Zresztą model Dragona też posiada taka wieżę, z tym spłaszczeniem, z tym, że w Dragonie odwzorowanie kształtu jest o wiele lepsze. Znalazłem kilka takich zdjęć "Polaków", jutro postaram się je tutaj wrzucić. A co do wieży w wykonaniu UM'a, to wygląda ona raczej słabo. Te spłaszczenie jest o wiele za duże i samo przejście boku wieży w osłonę pierścienia oporowego to totalna fantazja producenta. Całkiem nieźle wieża prezentuje się za to u Revella, wznowionego zresztą nie dawno. Revell też wykonał model Teciaka z fabryki 183. Tak więc wydaje mi się, że najrozsądniejszym wyjściem, w przypadku budowy polskiego Teciaka jest kupno właśnie modelu Revella. Będzie tam najmniej przeróbek do wykonania.
-
Musisz poszukać konkretnego egzemplarza do odwzorowania. Sporo zdjęć jest w książce "T-34 Mityczna broń". Ponadto zdjęcia i plansze barwne są też w tej książce: http://ksiegarnia-historyczna.home.pl/userdata/gfx/c7b4b2a68542f4201d07f679c6a94174.jpg Jutro przeszukam te i inne materiały i dam znać, chyba że ktoś mnie uprzedzi w temacie
-
To powojenny T-34/85M2 polskiej produkcji, posiadający takie bajery jak zestaw do pokonywania przeszkód wodnych po dnie, noktowizor aktywny kierowcy, zdalnie odpalany kadłubowy KM (załoga liczyła 4 osoby, po wyeliminowaniu strzelca KM'u) czy też przydatne w zimie podgrzewane soczewki celownika i kilka innych ciekawych rozwiązań. Pokrywa włazu dowódcy ma więc jedną klapę
-
Widać to wyraźnie na zdjęciach w sieci, nawet na stronie Mojehobby
-
Jeśli mówisz o tych śladach na wieży, to nie są to spawy, tylko tak jak pisałem wcześniej, pozostałości po łączeniach form odlewniczych wieży. Dość poważny błąd wielu ludzi w tej kwestii. Wyobraź sobie co by się stało po kilku strzałach z armaty, gdyby to rzeczywiście były spawy, zwłaszcza przy jarzmie armaty.
-
Dragon, jeśli oczywiście mówimy o tym samym zestawie, posiada koła, w których trzeba samemu wywiercić otwory, w ilości jeśli dobrze liczę, grubo ponad 300 sztuk. Za model z wyższej półki, to jest nic innego jak jawna kpina producenta z klientów.
-
Całkiem nieźle i poprawnie merytorycznie wyszły Ci przeróbki modelu na polską powojenną wersję T-34/85M2, bo taki widać pojazd na pomniku. Uwagę zwraca belka taranowa kadłuba, której nie powinno być, dość słaba rdza no i te przepaskudne imitacje śladów łączenia form odlewniczych na wieży. Wszystkie ściany wieży nadają się tylko do zeszlifowania tego i pomalowania na nowo. Poza tym brawo za bardzo fajny pomysł na podstawkę.
-
Oby to nie była seria C. Najlepsze dla mnie farby do malowania karoserii cywilnych samochodów.
-
Lakiery samochodowe 2K. Ogólna dyskusja.
PiterATS odpowiedział patrykvel → na temat → Lakierowanie i zabezpieczenie powierzchni
No widzisz, każdy ma swoje preferencje. Mi przy Gx-100 nigdy nie działy się żadne nieprzyjemne historie. -
A sądząc po podziale elementów kadłuba i wieży, Revell przygotował ten zestaw pod inne wersje T-55.
-
Lakiery samochodowe 2K. Ogólna dyskusja.
PiterATS odpowiedział patrykvel → na temat → Lakierowanie i zabezpieczenie powierzchni
Z tymi lakierami też trzeba uważać. Ja już przestałem ich używać, gdy dwa razy pod rząd zepsuły mi kastę modelu (najpierw kalki, a za drugim razem bazę). Od tego czasu stosuję Gunze GX-100. Też za pierwszym razem można uzyskać nim lustro, jest trwały na polerowanie, a przy tym w pełni przewidywalny, jeśli idzie o efekt końcowy i prosty w użyciu. Nie można tego powiedzieć o lakierach 2K -
Czyli wychodzi na to, że niemieccy konstruktorzy i sztab poszli po rozum do głowy. Chyba w końcu do nich dotarło, że pod koniec wojny atak gazowy był mało prawdopodobny, a sami żołnierze po prostu wyrzucali maski do przydrożnych rowów, a puste puszki wykorzystywali, jako pojemniki na dodatkową amunicję i rzeczy osobiste.
-
Nie wiem jak to w Konigstigerze bywało, ale w innych niemieckich pojazdach pancernych puszki na maski gazowe były wyposażeniem standardowym.
-
Widzę, że brniesz w temat drobnego wyposażenia czołgu. Może dasz coś z elementów umundurowania? Jeśli tak, to jako że zajmuję się rekonstrukcją historyczną, służę pomocą w zwymiarowaniu ładownic, chlebaków, manierek, menażek, puszek na maski itp
-
Co wy z tym zmatowieniem foteli. Przecież nowa lub dobrze utrzymana derma ma całkiem wysoki połysk. Pamiętam to doskonale, bo do 2010r woziłem się jeszcze Dużym Fiatem
-
Niemcy stosowali napęd wieży przenoszony z wału napędowego silnika. Rosjanie byli pod tym względem bardziej nowocześni i wieże obracano elektrycznie, z tym że nadmierne iskrzenie i palenie się ruskich silników elektrycznych to już inna strona medalu. Oczywiście zawsze była możliwość natychmiastowego przełączenia obrotu wieży na mechanizm ręczny, bo takowy również był zamontowany. W czołgach amerykańskich, brytyjskich, czy włoskich albo japońskich nie wiem jak to było. Nigdy jakoś się w to nie zagłębiałem
-
Z tą apteczką to był żart, a Ty wziąłeś go na poważnie Widać, że czerpiesz dużą satysfakcję z poprawiania błędów Trumpetera, ale też i z samego sklejania modelu
-
Nie do końca masz rację. W 1939r., wraz z wybuchem wojny, w Niemczech weszły w życie przepisy o zaciemnieniu mieszkań, ulic i pojazdów, w związku z groźbą alianckich nalotów na miasta. Jeśli idzie o pojazdy, to w ramach możliwości każdy powinien posiadać przesłony na światła, a gdy takowych nie ma, kierowca powinien poruszać się po zmroku z wyłączonym oświetleniem. Przepisy te dotyczyły każdego pojazdu cywilnego i wojskowego, począwszy od roweru a na samochodach kończąc. To czy były respektowane, to już inna sprawa. Tak więc model pojazdu cywilnego, zarówno z przesłonami jak i bez, będzie poprawny merytorycznie.
-
Tym bardziej, że farba ze skrzynek amunicyjnych do MG 34 i 42, zwłaszcza tych wczesnych robionych z aluminium, potrafiła złazić całymi płatami: http://i.ebayimg.com/images/g/32AAAOxyyq5TNvtV/s-l300.jpg http://www.wehrmachtsdepot.com/shop/out/pictures/master/1/bau400732_01.jpg Bo jak wiadomo: to je amelinum, tego nie pomalujesz
-
No raczej nie, skoro samochód zaprezentowano podczas salonu paryskiego w 2003 roku
