-
Liczba zawartości
1 277 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
7
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez PiterATS
-
Witam Ostatnimi czasy skończyłem taki oto model, czyli Porsche 956C z Revella. Model przedstawia samochód, którym podczas wyścigu na norymberskim torze Norisring, w roku 1984, jeździł znakomity niemiecki kierowca Stefan Bellof. Wyścig odbywał się w ramach niemieckiej serii DRM (Deutsche Rennsport Meisterschaft), a Bellof prowadził wtedy charakterystyczne Porsche 956, przyozdobione w pomarańczowe barwy sponsorskie Jagermeistra. Kierowca ukończył go na trzeciej pozycji, ale tryumfował na koniec całej serii wyścigowej. Jeśli idzie o sam model, to sklejanie odbyło się bez żadnych problemów. Model nie posiada makiery silnika, a w kabinie mamy tylko to, co widać przez szyby. W sumie nie było więc wiele częsci do złożenia. Wszystko pasowało bardzo dobrze i szpachlówki użyłem jedynie w symbolicznych ilościach w kilku miejscach na karoserii. Oczywiście nie byłbym sobą, gdybym nie wprowadził kilku poprawek, w oparciu o materiały źródłowe. Nie ma ich wiele, więc ich lista jest krótka: - wstawienie fototrawionej siatki w otwory tylnej ścianki podwozia, nad dyfuzorem - uzupełnienie zakończenia nadwozia o metalową listwę z imitacją nitów - wykonanie od podstaw wycieraczki - dorobienie anteny i kilku drobnych uchwytów na nadwoziu - dodanie na przednie koła osłon aerodynamicznych. Widać je na archiwalnych materiałach, ale Revell nic o nich nie wspomina w instrukcji. Na szczęście są w ramkach, przeznaczonych do innych wersji modelu. - oklejenie taśmami przednich świateł i krawędzi pokrywy silnika. Nadwozie malowałem dedykowanym kolorem z palery Zero Paints i pokryłem kilkoma warstwami lakieru Gunze GX100. Pozostałe elementy kolorowałem farbami Gunze H, Tamiya XF i metalizerami Model Mastera, a nadrobniejsze detale pędzlowałem Vallejo. Ponadto na lusterka pierwszy raz użyłem “chromowych” pisaków z firmy Molotow i efektem jest zachwycony. To jeden z najlepszych chromów jakie widziałem, a przy tym łatwy w aplikacji i odporny na wszelkie taśmy maskujące i dodykanie palcami. Gdybym miał te pisaki wcześniej, to pomalowałbym nimi też odbłyśniki reflektorów, no ale mówi się trudno. Ogółem jest to mój pierwszy model wyczynowego samochodu sportowego z innej serii wyścigowej, niż Formuła 1 i jego sklejanie było fajnym doświadczeniem. Może jeszcze kiedyś zrobię coś w podobnych klimatach. Tyle przydługawego wstępu, kilka zdjęć: I na koniec zdjęcie-klasyk Pozdrawiam
-
Niesamowita ciekawostka, jaka znalazła się w katalogu na 2018r, w postaci polskich wrześniowych czołgistów. https://3.bp.blogspot.com/-udNGk0GBK70/WkTZCnxZX4I/AAAAAAACOFc/HXf1uaXYUOsCUJlDSBix7MH0K9h2wbJFwCLcBGAs/s1600/MiniArt%2BCatalogue%2B%2B%252812%2529.jpg Całość tutaj: http://www.themodellingnews.com/2017/12/more-from-miniarts-new-catalogue-four.html#more
-
To osłony dalmierza.
-
ORP Nurek skala 1:144 scratch na podstawie wycinanki GPM
PiterATS odpowiedział Marudek → na temat → Klasa 4 - Okręty i statki
Przede wszystkim zacznijmy od podstaw. Umiejętnie zrobiony łosz sam w sobie nie służy do brudzenia, a do wyciągania detali, tak by powierzchnia z detalami nie była płaska. Na zdjęciach Zlotego z postu wyżej, widać doskonale o co chodzi. Ludzkie oko inaczej widzi dany obiekt naturalnych rozmiarów i inaczej pomniejszony np do skali 1/35. -
Dziesiąty rok w rekonstrukcji historycznej nauczył mnie, by odtwarzać regułę, a nie wyjątek, a jeśli wyjątek, to warto by mieć jakieś kwity w postaci chociażby zdjęć. Takimi stwierdzeniami można usprawiedliwić wszelkie naginanie faktów i np zamiast Blitza, wykorzystać model dajmy na to Forda T- bo to przecież jednostki tyłowe i koniec wojny, a wtedy Niemcy brali wszystko co mogło im się przydać.
-
Jeśli to rok 1945, to szary kolor Panzergrau był już praktycznie niespotykany, a regulaminowo wycofany jeszcze w 1942 roku.
-
Farby Zero Paints - Wasz opinie i doświadczenia z używania
PiterATS odpowiedział wiking44 → na temat → [C]Warsztat
Coppercat Ma całkowitą rację. Są to nic innego jak farby samochodowe i odpowiednie kolory można bez problemu dobrać w mieszalni- sam tak robiłem. Problem pojawia się natomiast gdy robimy model mało popularnego auta lub samochodu wyścigowego. W takiej mieszalni raczej trudno będzie dobrać idealny kolor np. do zabytkowego Bugatti T35 albo McLaren'a Mp4/4, Rial'a ARC1 czy innego bolidu F1. W tej sytuacji, dla ortodoksów, farby Zero są dobrym rozwiązaniem. Co do ceny, to wydaje mi się, że ma ona raczej duże znaczenie dla osób mieszkających w Polsce i zarabiających w PLN przeciętne wynagrodzenie. Dla mieszkających za granicą i zarabiających w Euro, Funtach, czy Dolarach, cena za słoik tej farby nie jest istotna. Dla mnie na przykład wydatek 6 euro za słoiczek farby, to żadne pieniądze. To już raczej kwestia indywidualnego podejścia. Tak czy inaczej są to farby, które na pewno można polecić. -
Czy to musi być akurat woda? Może pójdź inną drogą i podświetl ją od spodu np na zielono. Będziesz miał wtedy coś na kształt anomalii Galareta, ze serii Stalker. Ona też świeci i mocno buzuje gdy coś do niej wpadnie, a przecież kto powiedział, że nie mogły wykształcić się formy życia, przystosowane do bytowania w takim środowisku
-
Jeśli pasy wycinasz skalpelem, to nie. Zawsze od strony niewidocznej, materiał można "zaimpregnować" lakierem bezbarwnym.
-
Ja na pasy używam materiału z parasolek. Materiał bardzo dobry do odwzorowania w skali. Kupujesz najtańsze parasolki w kilku kolorach i masz dożywotni zapas materiału na pasy.
-
Jeśli jedziesz do Belgii, to koniecznie pojedź to Bastogne. W samym mieście są dwa duże muzea (101 powietrznodesantowej i bitwy o Ardeny), a po okolicach masa pomników, miejsc pamięci itp. Między Bastogne a Foy zachowały się okopy w których siedzieli chłopaki z Kompanii E, a w samym Foy można zobaczyć kościółek, słynny z Kompanii Braci i dodatku do gry Call of Duty 1. W La Gleize, też w Ardenach masz Konigstigera i obok również fajne muzeum. Ogólnie wycieczka raczej kilkudniowa
-
Samo malowanie jako całość, bardzo dobre. Ale te rozjaśnienia są ewidentnie do poprawki, bo model wygląda przez to, jakby był pokryty w tych miejscach farbą fosforyzującą, w najgorszym razie neonami Tak więc ogólnie malowanie zdecydowanie na tak, natomiast rozjaśnienia detali zdecydowanie na nie.
-
Te formy to nie jest przypadkiem stareńki wypust Maquette?
-
Haki do podnoszenia wieży zdecydowanie za cienkie. Lepiej by tu wyglądał nieco odchudzony element z zestawu.
-
Także tego, jeśli idzie o kolor feldgrau: https://s-media-cache-ak0.pinimg.com/originals/d2/25/35/d22535e4a87864746a9b02b54fecd614.jpg
-
Wielkim specjalistą w modelach żaglowców nie jestem, ale niedawno skończyłem budowę swojego pierwszego modelu żaglowca z drewna i mam pewne spostrzeżenia co do lin i ich kudłaczenia się. Jest na to sposób. Wystarczy taką linkę nasączyć lakierem akrylowym i przejechać po niej kilkakrotnie palcem, żeby wygładzić włoski. Lakier ma tę zaletę, że impregnując nić, skleja na niej wszystkie włoski, a włoski same z siebie potem nie zaczynają odstawać. Poza tym lina nabiera wtedy sztywności, co dla mnie okazało się dużym ułatwieniem w budowie. Po prostu lepiej pracowało mi się z tak przygotowanymi, usztywnionymi nićmi. Ja do impregnacji użyłem lakieru satynowego Vallejo.
-
Co do łosza, to w mojej opinii modelarze robiący modele samochodów i stosujący do tego czarną farbę, popełniają bardzo duży błąd. Czarny łosz wygląda bardzo nienaturalnie, zwłaszcza na jasnych kolorach karoserii. W/g mnie najlepszą metodą jest użycie tutaj farby w tym samym kolorze co kolor nadwozia, ale o wiele ciemniejszej. Tak więc do tego Ferrari najlepszy będzie ciemno-czerwony kolor lub ciemny brąz.
-
I jeden i drugi to T-34/85 M2, polskiej powojennej produkcji.
-
8,8cm Flak 36 + kommandogerat 40 - Revell 1/72
PiterATS odpowiedział wosiek → na temat → [M]Warsztat
Mały pędzel. Istotne jest tylko to, żeby był miękki. -
8,8cm Flak 36 + kommandogerat 40 - Revell 1/72
PiterATS odpowiedział wosiek → na temat → [M]Warsztat
Takie kropeczki to nie na moją psikawę :( Czysty panzergrau będzie- Kijów 1941 Nie trzeba tego robić aerografem. Ja w swoim Stugu w 1/72 zielone plamki zrobiłem nanosząc małe kropki farby olejnej (Humbrol) na piaskową bazę. Gdy farba nieco podeschła, roztarłem ją, uzyskując płynne przejścia wężyków. Metoda analogiczna, jak przy robieniu biedronkowych zacieków. Tak wygląda na gotowo: viewtopic.php?f=68&t=55979 -
Coś się pogubiły proporcje. Nogi chyba ma gumowe, bo strasznie wyciągnięte w stosunku do wysokości tułowia.
-
Może po prostu zamiast producentom zestawów i monografiom, w tym przypadku lepiej będzie zaufać instrukcji obsługi czołgu? To przecież obok dokumentacji fabrycznej, najbardziej miarodajne źródło z pierwszej ręki, a te podaje lufę o długości 54,6.
-
W/g instrukcji obsługi T-34/85, czy to polskiej, czy rosyjskiej, jakie posiadam, lufa armaty ma długość 4645mm (54,6 kalibra). Niestety nie podano ile z tej lufy chowa się w osłonie jarzma. Innych długości nie ma i to jest pewnik.
-
Całe te zestawienie jest o kant czterech liter rozbić, bo nie ma tam podziału na poszczególne fabryki Podział na bandażach występował. Oczywiście w tej skali jest mocno przerysowany, dlatego czy go zostawisz, to już Twoja decyzja.
-
Jonathan- to wrażenie na fotografii. Ekran w tej części jest bardzo mocno wygięty i wywinięty na zewnątrz. Jakieś mocne uderzenie się przytrafiło Stugowi. Sąsiednia płyta odpadła, a ta się mocno wygięła Tenggeri- akurat jeśli idzie o Dragonowskie DS'y, to dla mnie są to doskonałe gąski i w sumie trochę szkoda było mi je zasłaniać. Jedynym wyjątkiem są paskudne pasy transmisyjne w modelach T-34
