Skocz do zawartości

tenzan

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    483
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    4

Zawartość dodana przez tenzan

  1. Fakt, ładny... Podoba mnie się Cóż - cętki podejrzewam, że zmaściłbym że hoho W szlaczki będzie, ten pudełkowy, Tajlandia, kwiecień 1943. Też ambitnie, bo jeszcze szlaczków nie malowałem... Co do malowania. Najpierw poszły pasy szybkiej identyfikacji, potem je zamaskowałem taśmą Tamiya. Następnie położyłem podkład - Tamiya XF-15 JA Grey. Mam mieszane uczucia co do efektów, acz to wina ma. Niby farbę rozcieńczyłem tak jak zawsze i malowałem tak jak zawsze, ale mocno 'poszroniło' tu i ówdzie. Poza tym, w paru miejscach podkład przebija za bardzo... Generalnie, katastrofy nie ma, bo gąbka polerska, plus kolejne warstwy mocniej rozcieńczonej farby załatwią sprawę, obecny efekt poniżej: Teraz pytanie do mistrzów aero. Jak radzicie, aby namalować szlaczki? Wiem, że dużo jest rad w necie, ale może ktoś z własnej praktyki? Mocno rozcieńczona farba? Jakie ciśnienie? Jakiś Wujek Dobra Rada się znajdzie? Z góry dziękuję, czyli thank you from the mountain i pozdrawiam
  2. Człowiek na starość ślepnie (albo postów nie czyta dokładnie i od początku ). Zapowiada się kozacko
  3. Robota ładnie idzie - ciekawym kamuflażu jaki będzie...
  4. Niestandardowe malowanie, no a wykonanie super. Czekam na więcej
  5. Kawałek czasu minął, ale w końcu powoli do przodu. Fakt, model fajny, ale wymagający. Jednakże po kolei. Najpierw przykleiłem szklarnię - nawet pasowała (nawet - za chwilę więcej). Potem maskowanie. Szklarnia tu dosyć bogata, z pomocą przyszedł zestaw Montexu, który z jednej strony ułatwia życie, ale klej w maskach jest słaby i na mocnych krzywiznach maski odłażą. Poza tym, trzeba było nieco zeszlifować połączenie szklarni bombardiera/strzelca z kadłubem. Kadłub był ciut za szeroki, ale bez tragedii. W końcu model short run, a niedopasowanie nie było bardzo duże. Połówki skrzydeł też pasowały do siebie, tak samo jak gondole silników/podwozia pasowały do profilu skrzydła. Przestrzeń na reflektory ziała pustką, wypełniłem ją i następnie wkleiłem osłony reflektora. Części przeźroczyste dosyć grube, to i mało widać, ale lepiej to wygląda niż jak ziała duża dziura. Tu trochę trzeba było się namęczyć, żeby wszystko w miarę pasowało i szpar nie było. Kolejny etap to łączenie skrzydeł i stateczników z kadłubem. Tu jest pewne wyzwanie, ponieważ nie ma punktów łączenia, trzeba skleić 'na styk', a powierzchnia klejenia mała (grubość plastiku skrzydła). Podobnie z tylnymi statecznikami. Z nimi łatwiej, kawałki igły lekarskiej, dopasowanie, plus wywiercenie dziur w kadłubie, gdzie mają być stateczniki, cyjanoakryl i gotowe. Z skrzydłami poradziłem sobie nieco inaczej. Igła odpadała, ponieważ istniał cień szansy, że po wywierceniu otworków w kadłubie będzie widać je poprzez szklarnię. Zatem pisakiem do rysowania po plastiku obrysowałem profil skrzydła na arkuszu hipsu, wyciąłem, nieco doszlifowałem, dopasowałem (ciut szpachli się przydał) i nawet wyszło... Teraz powierzchnia do sklejenia była dużo większa, to zakładałem, że spoina będzie mocniejsza. Następnie do skrzydeł przykleiłem gondole, acz tu miałem pewien dylemat, co zrobić. Kwestia czy wkleić najpierw golenie podwozia a potem gondole, czy na odwrót? Po przymiarkach wyciętych goleni do gondol doszedłem do wniosku, ze jednak najpierw gondole, bo jak wkleję najpierw golenie to je pourywam przy malowaniu. Jak wspominałem, gondole pasowały do profilu skrzydeł, ale była szpara (zaznaczyłem na czerwono). Na szczęście wąska i łatwa do zamaskowania np. cyjanoglutem. Potem poszedłem na całość - tzn. skleiłem skrzydła, kadłub i stateczniki w jeden kawałek i Ki-48 wygląda już jak samolot. Niestety, były szpary pomiędzy kadłubem a skrzydłami, ale bez dramatu. Udało się je wypełnić, nawet bez używania tony szpachli. Z rozpędu położyłem podkład, zatem teraz będziemy sposobić się do malowania bombowca. Na razie nie jest źle - zobaczymy co dalej (mam obawy względem wklejania podwozia - ale to dopiero po malowaniu)... C.D.N.
  6. Model świetny, mnie się podoba. Co do dyskusji pt. jak mu blisko do maszyny Tomonagi, która poleciała na Yorktown tego feralnego dla Japończyków dnia, to uważam, że @zaruk przekonywująco odtworzył ten samolot. Niepodważalnym dowodem byłyby oczywiście zdjęcia maszyny Tomonagi z czerwca (czy chociaż maja) 1942, ale takich nie ma i zapewne nie będzie. W tym okresie Japończycy nie mieli jakiegoś jednolitego malowania dla swoich maszyn torpedowych przypisanych do poszczególnych lotniskowców i tu była pewna dowolność (oraz pole do interpretacji). Ja patrzymy na samoloty z ataku na Hawaje, to widać było różnice w kolorystyce maszyn. Dotyczyło to też oznaczeń pod skrzydłami. Poza tym, Japończycy mogli je potem przemalować, np. bombowce nurkujące z Shokaku i Zuikaku nad Hawaje poleciały szare, ale już nad Morzem Koralowym miały zieloną farbę na górze. Zapewne nie dowiemy się na 100% jak wyglądała maszyna Tomonagi tego czerwcowego dnia, ale dla mnie to co pokazał @zaruk jest w porządku. Pomijam warsztat i galerię, bo tylko mogę pokiwać głową z uznaniem nad kunsztem... Jest moc!
  7. Super robota - czekam na ciąg dalszy
  8. Zapowiada się ciekawie - już zasiadam
  9. Świetna robota, chylę czoła... Lubię Twoje samoloty w 1:144, ale teraz przerzucam się i na jednoślady
  10. tenzan

    IAR 80 Hobby Boss 1/48

    Bardzo fajny, taki kolorowy Natomiast mógłby być ciut bardziej przybrudzony. Ale i tak bardzo mi się podoba
  11. tenzan

    -

    Rama wyszła świetnie, zwłaszcza szklarnia czyściutka. No i malowanie gitara, Duuuży plus za całość
  12. Mój pierwszy dwusilnikowiec, tak po prawdzie. Skleiłem już dawno temu, ale dopiero dziś pokazuję. Kontrowersje będą o malowanie, ja wzorowałem się zdjęciami z książki: Łoś to jeden z symboli polskiego lotnictwa okresu międzywojennego, zatem nie będę się rozpisywał co to za maszyna, etc. Napisano już o tym sporo i na papierze, i w necie. Firma Mirage Hobby wypuściła serię Łosi w skali 1:48, opinie o tych modelach są zróżnicowane. Co ja mogę dodać od siebie. Be zwątpienia plusem tego modelu jest to, że jest i każdy fan polskiego lotnictwa może sobie skleić tą maszynę w mojej ulubionej skali. Co do detali, wnętrze nie jest jakoś bardzo kiepskie, detale są, acz czasami lekko toporne (jak np. karabiny maszynowe). Generalnie, w środku nie jest pusto i coś można tam wsadzić. Spasowanie samego modelu nie jest słabe, da się skleić, acz pamiętam ból przy dopasowaniu przedniej szklarni do kadłuba. Generalnie, przy pewniej dozie cierpliwości i umiejętności da się złożyć bez zbyt częstego przeklinania. Ja nie narzekałem... Minusy - 'pomarańczowa skórka' na powierzchniach kadłuba i skrzydeł - szlifowanie must be. Tablica przyrządów mogłaby być lepsza, bo ją widać jak ma się otwartą owiewkę. Z tego co pamiętam to upakowanie bomb w skrzydła też było wyzwaniem. Reasumując - fajnie, że model jest i nawet daje radę. Co do malowania - sporo w necie naklepano i stron wydrukowano o tym, jak były malowane samoloty polskie w 1939 roku. Sugerowanych wariacji i odcieni jest sporo, ja posiłkowałem się zdjęciami kolorowymi z wspomnianej książki, np. takimi: Pewnie będzie ochrzan, ale w kolorami bazowymi były Tamiya Olive Drab oraz Tamiya Light Blue Matt. Zapewne będzie jakieś biczowanie mego wyboru, ale końcowy efekt odpowiadał temu, co zobaczyłem na fotkach. Wiem, że zdjęcia mogą przekłamywać kolory, ale wybrałem-pomalowałem-teraz daję do oceny Poniżej skromna galeria: ''
  13. A pięknie dziękuję za materiał fotograficzny, przyda się do malowania (chyba, że zdecyduję się na jednolitym, szary kolor). Zacząłem męczyć powoli skrzydła i stateczniki, na sucho nawet pasują do kadłuba. Mam nadzieję, że wstępne przymiarki potwierdzą się w dalszym klejeniu . Natomiast trzeba będzie jakoś dokleić skrzydła do kadłuba, ponieważ powierzchnia do klejenia jest niewielka, a jakoś to musi się trzymać
  14. Maszyna skończona jakiś czas temu, warsztat można zobaczyć tu: Samolot oceniam jako przyjemny w sklejaniu, może nie dla kompletnego nowicjusza, ale jest bardzo OK. Dużo detali (szkoda, że nie widać wszystkich szczegółów wnętrza po zamknięciu modelu), no i sylwetka B-25 ładną jest. Zapraszam do skromnej galerii, jako że w dziedzinie latających Hamerykanów jestem laikiem, krytyka mile widziana.
  15. tenzan

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Panie, trzymam i będę trzymał
  16. tenzan

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Fachowa robota, a drobnymi fakapami się nie przejmuj - poprawi się. Warsztat - jak zawsze - wielce mi się podoba, natomiast te odpryski na dole to za bardzo mnie nie przekonują. Tu stawiałbym na mniej zmęczoną powierzchnię - pomijając jakieś wycieki smarku, okopcenia, itp. Z góry - a to inna bajka, bo tam łazili piloci, mechanicy, technicy, zbrojmistrze, itp. Z malowaniem Japońców jest ten problem - sporo zdjęć pooglądałem, na niektórych maszyny wyglądały OK, na innych były 'zmęczone życiem'. Czekam na dalszy ciąg relacji
  17. Pogratulować wykonania. Ostatnio obejrzałem 'Top Gun' ponownie i odżył sentyment do F-14, a Twój model tylko go wzmocnił
  18. Heloł. Na tapecie znalazł się short-run AZ-Model, Typ 99 Sokei, znany bardziej jako Kawasaki Ki-48 Lilly. Lekki bombowiec japoński, konstrukcja zdecydowanie w cieniu takich maszyn jak Ki-21 Sally, czy G4M Betty. Samolot ten odegrał jednak swoją rolę w walkach na Dalekim Wschodzie, początkowo z powodzeniem wspierając ofensywę japońską. Jednakże było to możliwe dzięki słabości sił przeciwnika, jak też dzięki temu, że maszyny te w początkowej fazie walk mogły liczyć na skuteczną eskortę własnych myśliwców. Gdy jej zabrakło, to Typ 99 dzielił los innych bombowców lekkich, które miały pecha trafić na nowoczesne wrogie myśliwce - szanse na przetrwanie były mierne, zwłaszcza, że pierwsze wersje Ki-48 podążały ścieżką wytyczoną dla bombowców przez japoński przemysł lotniczy: brak opancerzenia, brak samouszczelniających się zbiorników paliwa, słabe uzbrojenie obronne. Pomimo, że samolot ten nie był najpopularniejszym z latadeł Cysorza, to AZ Model uraczył nas tą maszyną w skali 1:48, nawet w kilku wersjach. Od razu zaznaczę, że są kontrowersje względem szklarni bombardiera, powiadają, że kształt jej ma mało wspólnego z oryginałem. Sam model to typowy short-run, toteż powalczyć zapewne będzie trzeba. Ja wziąłem na warsztat wczesną wersję Ki-48-I, dumam nad malowaniami - czy pozostać w odcieniach szarości, a może coś łaciatego? Się zobaczy... Na początek pudło i zawartość. Jako, że szklarnia obfita, to wesprę się maskami Montexu. Producent dorzucił trochę żywicy, cylindry silników mają spore nadlewki, natomiast zbiorniki paliwa i oleju są OK. Boli, że nie ma żywicy z ożebrowaniem wnętrza kadłuba, toteż całość środka wygląda nieco goło i niewesoło. Niby człowiek mógł sam zrobić, ale kurna - ta złota myśl dopadła mnie dopiero jak skleiłem kadłub. Zacząłem od wycinanki i przymierzania: O dziwo pasowało wszystko w miarę. Wnętrze psiknąłem tamiyowskim XF-71 (cockpit green). Wiem, że on dedykowany to IJN, a nie maszyn armii, ale robiłem nieco researchu i znalazłem kolorowe zdjęcie wraku Ki-48 wczesnych wersji. Wnętrze było w kolorze wypisz wymaluj takim jak oferuje Tamiya. No i ten kolor akurat był pod ręką, to postanowiłem spróbować... Potem bezbarwny błysk, wash, składanie w całość, dodałem pasy od Edka, żeby choć trochę wzbogacić wnętrze. Od razu dodam, że jak wkleimy elementy wnętrza wedle instrukcji AZ Model to kadłuba nie złożymy w całość. Sama instrukcja też miejscami przypomina wstawianie czegoś 'na oko', brakuje też oznaczeń, gdzie co dokładnie ma być na samym plastiku. Ale w końcu short-run a nie jakieś tam topowe wypusty. Po iluś tam próbach w końcu udało się poukładać wnętrze, że złożyłem połówki kadłuba bez bólu, a układ instrumentów, radia i innych dupereli wyglądał w miarę sensownie. Na koniec skleiłem kadłub i dwa kawałki stały się jednym, Ku mej wielkiej uldze wszystko pasowało, nie powstały szpary, szczeliny, nie trzeba było dopychać, szlifować, zapychać rowów. Tu muszę przyzna, że AZ Model bardzo miło mnie zaskoczył Ciekawe, co będzie dalej - się zobaczy. C.D.N.
  19. tenzan

    Na warsztacie 1/35

    Type 97 Chi-ha z Saipanu przedni
  20. tenzan

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Tak - robiłem coś takiego, efekty lepiąco-szpachlujące były takie se, ale smród był pierwsza klasa Zaruk - świetna ta aktualizacja, pięknie wybrnąłeś z problemów. Hasegawa generalnie spasowana jest dobrze i sam się przekonałem, że nie ma co ulepszać na siłę jej wytworów. Jak się coś schrzani, to potem jest 'efekt domina' , wszystko nie pasuje i sporo trzeba się namęczyć, żeby to wyprostować. A Hasegawa to nie short-run przecież Obserwuję postępy, wygląda to bardzo fajnie. Szukałem nieco fotek z przestrzelinami w japońskich samolotach, ale jakoś mi się nie znalazło. Jedynie to Ki-43 z dziurą w skrzydle no i A6M3 z Buna i to co tam widziałem nawet pasuje do tego, co podziurkowałeś. Pytanie oczywiście o średnice dziur, pocisk 12,7 mógł zrobić całkiem spory otwór, no i kąt pod jakim pocisk trafił. Żeby nie wyglądało, jakby pociski trafiły niemalże pod kątem prostym, Buffalo co trafił B5N2 Tomonagi raczej strzelał pod mniejszym kątem. Ale to już wchodzimy na pole mniemanologii stosowanej...
  21. tenzan

    B5N2 1:48 Hasegawa

    To co proponujesz, brzmi dobrze Przestrzeliny przez skrzydło i zbiornik, plus jeszcze jedna kwestia. Przy założeniu, że przez chwilę paliwo z B5N2 Kate Tomonagi paliło się (czytałem u Zalewskiego, że pożar Tomonaga ugasił wchodząc w lot nurkowy, ale nie wiem, czy to jest 100% prawda), to powinny być ślady pożaru - czyli wypalona farba i okopcone aluminium. Acz to do weryfikacji, o Midway czytałem dwa lata temu 'Shattered Sword' i już nie pomnę czy tam była ta kwestia poruszona. Może inni wiedzą więcej i z nowszych źródeł.
  22. tenzan

    B5N2 1:48 Hasegawa

    Czas jakiś mnie tu nie było, wracam - i takie cuda widzę, seksowna Kate o kształtnych liniach, i to jeszcze spod Midway Zapowiada się świetnie, ale czy taki czyścioch będzie jak piszesz - to nie wiem czy nie sprowadzę Cię na drogę uszkodzeń i okopceń. Z tego co widzę, Kate Tomonagi planujesz zrobić z torpedą, a wtedy to warto ciut pobrudzić, zwłaszcza okolice lewego zbiornika paliwa. Tomonaga pod Midway wykonał dwa loty bojowe - jeden nad wyspę z bombami, drugi - atakując Yorktowna torpedą. Przy pierwszym nalocie jego Kate została uszkodzona przez myśliwce, pociski podziurawiły lewoskrzydłowy zbiornik paliwa, czytałem, że nawet się zapalił, ale ogień zgasł (można znaleźć też info, że to prawoskrzydłowy zbiornik paliwa dostał trafienia). Czyli jakbyś chciał robić czysty w miarę, to pod Kaśką bomby pasuje podwiesić. Natomiast z torpedą - to lekki challenge, bo pasuje te uszkodzenia jakoś zaznaczyć... Tak czy siak - super warsztacik i zasiadam oglądać z wielką przyjemnością ciąg dalszy
  23. tenzan

    Na warsztacie 1/35

    Tempo budowy budzi mój podziw, zwłaszcza, że w Twoim przypadku szybko nie znaczy byle jak. Wręcz przeciwnie - modele wyglądają świetnie.
  24. Świetny model Spita, no i jeszcze z krainy kangurów - duży plus
  25. Model bardzo ładny, w dodatku dość egzotyczne malowanie - no same plusy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.