Urlop. Można było coś zrobić.
Dawno, dawno temu stanąłem na łączeniu kadłuba i stanowiska bombardiera. W końcu wymęczyłem, ale było trochę szlifowania, rycia, zalewania Surfacerem, itp. Jakoś dało radę:
Potem zacząłem malowanie. Z racji rozmiarów samolotu i tego, że 'na sucho' skrzydła, kadłub i stateczniki pasowały do siebie dobrze, pomalowałem wszystko oddzielnie. Najpierw preshading, potem czarne pasy na krawędziach natarcia, zabezpieczyłem bezbarwnym i zamaskowałem. Przy okazji wyrzeźbiłem jakiś pseudoreflektor w skrzydle.
Następnie dół samolotu - Valleyo Air Neutral Grey, położył się ładnie nawet. Najpierw jednak pomalowałem nieco jaśniejszym odcieniem (dodałem biały kolor) powierzchnie sterowe na dole, zabezpieczyłem je bezbarwnym matem i zamaskowałem. Na zdjęciach z epoki widać różnice kolorów na powierzchniach sterowych górnych i reszcie płatowca, dlatego poszedłem w tym kierunku też na dole.
Podobnie było i na górze - powierzchnie sterowe pomalowałem Valleyo USAF Olive Drab FS 34088. Zabezpieczyłem bezbarwnym, maskowanie i krok dalej. Najpierw pomalowałem mieszanką Tamiya Olive Green and Olive Drab - samolot wyszedł bardziej w kierunku zieleni:
Dałem cienkie warstwy, tak żeby tylko-tylko przykryło. Następnie Valleyo USAF Olive Drab FS 34088. Całość dała nawet fajny - według mnie - kolor samolotu.
Potem ściąganie maskowania:
Oczywiście, skichałoby się zapewne, gdyby farba nie odlazła, zwłaszcza tu:
Gdzie indziej spoko było, tylko stateczniki musiały się zbuntować, mimo, że zostały potraktowane dokładnie jak reszta. Shit happens, na szczęście to wszystko da się naprawić bez większego bólu d..y.
Teraz będziemy składać do kupy samolot, ale o tym next time.