Skocz do zawartości

abtb

Użytkownicy
  • Liczba zawartości

    6 051
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    248

Zawartość dodana przez abtb

  1. Miałem lepić kalki na D i M, a podziałałem przy C . I było tego tyle, że nie wiadomo od czego zacząć Może tak - na początek wkleiłem komorę kółka ogonowego: Słabo to pasuje ale jest kit i będzie git Następnie zabrałem się za silnik. W modelu Kp prezentuje się to tak: czyli jakoś płasko. Dodatkowo, tam gdzie w modelach Revella i Tamiyi jest "uchwyt" do mocowania silnika i jego osłony, w modelu Kp widnieje czarna dziura: Z tego wszystkiego wynika, że motor (a raczej coś na jego kształt) należy zamocować w osłonie a osłonę na ......styk do kadłuba. Tylko że jakoś to słabo wygląda: Wychodzi na to, że osłona jest albo ciut za mała, albo kadłub ciut za pękaty. Ale przymierzyłem ją do modelu Revella: i wychodzi, że to osłona "siedzi". Dodatkowo odkryłem, że osłona Kp bardzo dobrze się trzyma grodzi silnikowej w modelu Revella. W takim wypadku, nie pozostało mi nic innego jak dokonać aktu kanibalizmu i wykorzystać gródź silnikową oraz silnik z Revella, a osłonę reduktora zapożyczyć z Tamiyi: Następnie ciachy czeską piłką: Przymiarka na sucho: Normalnie, powiadam wam - pasuje idealnie! W takim układzie pozostało "powiększyć osłonę silnika. Zaznaczyłem sobie linię ciachania: po której rozciachałem osłonę. Krok następny - wklejenie pasków hipsu i taki efekt końcowy: Pasuje tak jak trzeba: Jak już kanibalizm poszedł na ostro to pozostało go tylko jeszcze bardziej zaostrzyć Tak sobie popatrzyłem na wnękę kółka ogonowego i stwierdziłem, że może dać tą z Revella - zawsze to mniej roboty (pokrywy komory odlane razem z wnęką), a i kółko ogonowe ładniejsze. Owa wnęka prezentuje się w modelu Revella tak: Jak widać - formy delikatnie już zużyte Dokonałem usunięcia wyszpachlowanej i wyszlifowanej oryginalnej wnęki i na jej miejsce wkleiłem revellowską: Qrcze - pasuje idealnie! Zaczynam podejrzewać, że model Kp to jakiś klon Revella Jak już udało się ogarnąć kadłub i osłonę silnika, to pora wykończyć wnętrze. Z racji ryzyka, że model może nie "wyjść", postanowiłem trochę "przysknerować" i nie używać tych ładnych płóciennych pasów: tylko wykorzystać blaszaki z blaszki Eduarda dedykowanej do modelu Revella: Pomalowałem, połoszowałem i wyszło tak: Następnie hoop do wnętrza: Jak widać - wkleiłem też szybę pancerną, która to jest idealnym odwzorowaniem szyby z modelu Tamiyii (ale tylko pod względem geometrycznym, bo jakość to gdzieś umknęła ) Problem polega na tym, że, o ile w modelu Tamki jest ładne wycięcie pod mocowanie szyby, to już w Kp tego otworu nie ma i przyklejajcie jak chcecie i gdzie chcecie Jak już wnętrze skończone to pora na osłonę/ owiewkę. A pasuje ona tak: A zatem: No nie powiem, ale taka walka z materią jest bardziej wciągająca niż budowa modelu Tamiyi, który składa się niczym klocki Lego Wyschło - to poszlifowałem, potarłem i odtworzyłem linie podziałowe. W między czasie też dokleiłem osłony/żaluzje (a jakże, wzięte z Revella ) wylotów na kadłubie Dorobiłem też małe osłony wylotów tuż przy rurach wydechowych, bo te oryginalne wyglądały baaardzo pancernie. Muszę je jeszcze tylko dopieścić jak klej zwiąże. Dokleiłem też usterzenie poziome - o dziwo w 97% połączenie wyszło bez szpar . Delikatnie "uszczelniłem", przeszlifowalem i jest git Całość prezentuje się na chwilę obecną tak: Na tym etapie budowy pozwoliłem sobie skleić skrzydła i wziąć się za ich obróbkę: Tu mała uwaga - wszystkie nitowania powierzchni sterowych, klap i lotek na skrzydłach i usterzeniu należy "przedziurkować" żeby nie zaginęły pod podkładem i farbą. Ot, taki urok modelu I podsumowując cały dzień pracy (oczywiście z przerwami na kawę, kotleta i spacer) mogę powiedzieć jedno: Zaprawdę powiadam wam - NIE KUPUJCIE tego modelu . Chyba, że chcecie się sprawdzić w obróbce mydła i uważacie, że wasz portfel potrzebuje odchudzenia. Ogólnie, uważam że wprawny modelarz z odpowiednim rysunkiem technicznym, bez problemu złoży wersję C na bazie wersji D Tamiyi. Osłonę silnika da się przerobić absolutnie bezproblemowo ( mniej klapek do chłodzenia silnika - kropla Ca i po temacie), Trochę więcej pracy z kilem (brzuszek), który to powinno się tatowym heblem "wypłaszczyć" . Ale te drobne przeróbki są niczym w porównaniu z próbą sklejenia modelu Kp A teraz coś dla Gonza - jak widać model Revella uległ kanibalizacji i niestety nie będzie wersji D-40. Ale nie ma co płakać - pacyficzne baniaki na naftę: znajdą swoje miejsce pod właściwym skrzydełkiem
  2. I wyszło Tylko, że ja przyjąłem inną metodę - jedna baza i dwa kolory Pierwszy - jasnoniebieski powstały poprzez dodanie bieli do bazy Drugi - ciemnoniebieski poprzez dodanie czerni do bazy Tak to podobno (proszę o więcej nie pytać ) powstawało we wojnę w jednostce A wyszło to wszystko tak: Jak się komuś nie podoba to można pisać (choć to już i tak nie ma na nic wpływu ) Dziś kładę połysk i nadchodzący łykend spędzam pod znakiem kalek i zabawy z malowaniem drobnicy.
  3. Powoli do przodu Jako przeszejdingowy beton położyłem sobie maziaje w formie przeszejdingu No (pani od polskiego mówiła, żeby zdania nie zaczynać od No ) to sobie pokombinowałem Wziąłem z półki wszystko niebieskie co mam i wylosowałem C323 do którego dodałem odrobinę bieli tworząc bazę, którą to potem pozwoliłem sobie porozjaśniać w ramach radosnej twórczości malarskiej: Wprawne oko dostrzeże nieśmiałe próby z ciemnoniebieskim. Na razie jakoś mi ten kolor nie podchodzi Muszę jeszcze poeksperymentować. Na razie sobie to wszystko zamaskuję a w między czasie pokombinuję mieszając w garnuszku . Dodatkowo poszukam natchnienia kładąc kalki na świeżo położony (i wyschnięty ) lakier połysk na UN-V
  4. Czerwona pelerynka - SZTOS ! A z meritum sprawy - chwilowy zastój/postój, gdyż ponieważ walczę w bliźniaczym warsztacie
  5. Absolutnie nie zaprzeczam i jestem ZA Ale na razie pozostanę przy swoim poglądzie - w końcu po 40 latach lepienia i "mały krok" przed modelarską emeryturą nie będę robił rewolucji w swoim podejściu do hobby
  6. Takie "cuś" znalazłem: Wycinając zdjęcie: nie dostrzegam charakterystycznych "wąsów" zaczepu zbiornika pod kadłubem, więc wnoszę, że chyba to jest ten z płaskim brzuszkiem (kilem). Zresztą, w tym momencie innej drogi już nie ma - przykleiłem i prawie już na czysto obrobiłem (pozostało dotrasować linie podziału) "płaską" wersję Czy Gonzo nie powinien być odziany w pelerynkę rozwianą na wietrze ?
  7. Już udzielam odpowiedzi pod postacią cytatu samego siebie: "Do dnia dzisiejszego nie opanowałem sztuki "spęczania" opon na gorąco . Bo spiłowywanie od spodu, jak robi to ogromna rzesza modelarzy, uważam za kastrację modelu. No chyba że przedstawia to egzemplarz stojący od dziesięcioleci z zapadniętymi kołami w trawie/ piachu/ mchu itp."
  8. Ponieważ Revell wypuścił tylko wersję D i M. A ja robię wersję C
  9. Ooo! Panie kierowniku - ciut inna osłona silnika - klapek trochę mniej Ale miło że wpadłeś - zawsze coś podpowiesz O właśnie Ale czy aby na pewno to będzie C-2
  10. Dziękuję bardzo panowie za opinie i uwagi Nie będę zaprzeczał, ale zważ na wielkość modelu na zdjęciach i na półce. Na fotkach jest tak na oko ze 2-3 razy większy niż model w oryginale i niestety nie wszystko da się wyczaić. A efekt końcowy jest taki jak piszesz - coś znika i coś się pojawia Tak każe INSTRUKCJA , więc nie dyskutuję Wytłumaczę się z efektu wizualnego j.w Czy aby na pewno twój profil nie został zhakowany? Przeczytać taki twój wpis pod modelem to tak jakby wygrać w totolotka Z tą owiewka to chyba zależy od konkretnego egzemplarza - mam dwa i w jednym owiewka jest z rysami i "nadgryzioną" ramą oszklenia , a w drugim jak najbardziej ok. Loteria. Cięta z metra, a nie czekaj - z kilometra Niestety zaczynam powoli dochodzić do ściany i muszę się zacząć rozglądać za innym hobby
  11. A pewnie, że tobie napiszę Wyczytałem to w warsztacie jakiegoś Francuza, który robił bodajże UN-T (a może Z ) i twierdził, że kolor steru jest malowany na kolor używany w Mustangach, i że jest to na 100% pewne jak śmierć i podatki Ale mniejsza o to. Ja w swoim pomalowałem na taki: I uważam, że jest ok Z twojego wywodu wnoszę, że malowanie będzie w dużej mierze na oko i wg własnego odczucia kolorystycznego i interpretacji kolorowych zdjęć z epoki. W czasach zamierzchłych zrobiłem już takiego dzbanka w tym kamo i wtedy malowałem go farbami Pactry i z tego co pamiętam kolory bardzo dobrze "podeszły" Ale że pamięć już nie ta a model zaginął w mrokach przeszłości to nie ma szans na powtórkę. Na chwilę obecną skłaniam się do wykombinowania czegoś z mieszanki Navy Blue lub Intermediate Blue z białym.
  12. No dobra panowie - teraz na ostro czyli relacja z budowy A budowa jak to w przypadku Kp jest ......................... Tak więc zrobiłem sobie to mydlane wnętrze i skleiłem to wszystko w jeden kloc: I tu muszę wam szczerze powiedzieć - Muzikant jest w formie, a nawet w bardzo dobrej formie - trzyma fason i nic a nic się nie zmienia Owiewka pasuje zaskakująco "prawie dobrze" I całokształt: Są jak najbardziej: Jakby nie daj Boże zabrakło, to jest jeszcze trochę Ca na zapasie Podsumowując - model nie zaskakuje, paździerz pierwszego sortu (liczyłem się z tym więc na razie nie mdleję) przy którym doskonalenie obróbki tworzywa można sobie śmiało podnieść na wyższy poziom wtajemniczenia. A samo tworzywo jakieś takie odrobinkę dziwne - twarde i nie koniecznie podatne na szlifowanie. Ale jestem dobrej myśli - w tydzień, dwa jakoś się oskrobie i dopieści żeby w oczy nie kłuło. Trochę inną kwestią jest to, że patrząc na Razor backa z Tamki i tego z Kp można odnieść wrażenie, że coś jakby z ogólnym wyglądem jest nie tak - jakby o milimetr mniejszy, jakby taki skurczony i z zaburzoną sylwetką. Taki jakiś "inny". Ale tak na oko porównywałem z Tamką i wychodzi że jest OK Oczywiście należy wziąć pod uwagę że to wersja C a nie D. Przy okazji tej budowy postaram się zgłębić temat ogólnego wyglądu wersji C/D i wykuć teorię pt. "Czy da się P-47D Tamiyi przerobić wersję P-47C" To chyba model jakiegoś mnicha z klasztoru Szaolin popełniony w przypływie wiecznej medytacji Bez obaw, użyłem magicznego zaklęcia blokującego dostęp do warsztatu i mędrkowania takim osobom: Ale jakby, mimo wszystko, magia zawiodła, to mogą pisać. Ja bardzo chętnie poczytam i pooglądam
  13. I to całkiem ostra Poszło sreberko oraz wariacje kolorystyczne: I w sumie na tego UN-V można chlapać połysk i kłaść kalki. Trochę gorzej z UN-F - tu musiałem rozgryść czy ster kierunku jest cały "niebieski" czy jednak tylko w części swej wysokości Ale pogrzebałem trochę w necie i odgrzebałem takie foty: Fotrk UN-F jakoś nie znalazłem, ale jak powiedział Gonzo -trzeba się rozejrzeć po okolicy. I wychodzi, że ster kierunku był cały "niebieski". Jeszcze taka grafika: Niebieski na sterze to podobno kolor używany na Mustangach więc chyba tak maznę. Natomiast kolory kamo to trochę zagadka Niby ten ciemny jest bardzo zblizony do koloru używanego w znakach (patrz fotka ) a jasny jest wariacją niebieskiego z dodatkiem białego - jednym słowem trzeba kombinować
  14. Rozpoczynam nowy, ostatni już w tym roku (i na forum) warsztat, w którym to powalczę z materią, z którą mi się walczyć nie chce. Więc warsztat jest na luzie, bez ściskania pośladów i nie będzie tu tropienia sensacji i relacji z sensacji. Hasło dania - NIE jest to warsztat dla dzbanowych purystów Drugie hasło dnia - Jak ja nie zrobię, to nikt nie zrobi Pora na bohatera: Model kupiony w Libercu za jakąś gigantyczną ilość koron jako dodatek do wina i kawy sprzedawanych w sklepie/hurtowni modelarskiej ARTScale tuż obok Ogrodu botanicznegzo (polecam odwiedzić, bo zaiste bardzo fajny) W pudełku znajdują się : Ogólnie wygląda to tak: a szczególnie tak: Oczywiście, jak to w "wyrobach " Kp, są smaczki : czyli ślady po wypychaczach które "przebiły" się na zewnątrz Wnętrze też jakieś mydlane: Jako że jest to szortrun (czy jakoś tak ), części wymagają delikatnej obróbki. Oczywiście spodziewam się tu ataku zorganizowanej grupy pod przewodnictwem organizatora biegłego w mretalurgi gwoździ ...........ale przypominam: czyli da się zrobić Prace już ruszyły - do oryginalnej deski dodałem celownik z Tamiyi i drugi celownik z Mastera: Prace będą posuwały się w swoim tempie, więc sensacji jakiejś tam nie będzie za szybko. Aha, takie są w pudle malowania: Uderzam w ostatni temat czyli Rat Racer
  15. Po tygodniowej przrewie wracam do tematu i rozpoczynam nieśmiałe próby malarskie:
  16. Kolejny, szósty już, dzbanek ulepiony Tym razem w wersji M Republic P-47M Thunderbolt, pilot Leo F. Di Battista, 56 Grupa Myśliwska, 62 Eskadra Myśliwska, Boxted, Hrabstwo Essex, Anglia Ps. Jako, że stadko już dość pokaźne i nie mieści się w atelier to pierszy model z drugiej piątki tylko na fotce z pierwszym modelem z pierwszej piątki:
  17. Dzbanowania ciąg dalszy - Republic P-47M Thunderbolt: galeria:
  18. A co komu szkodzi wydać model "polskiego samolotu turystycznego" (czy jak tam się tą Wilgę klasyfikuje)
  19. Mam takie zupełnie od czapy pytanie - a dla czego malujesz (przygotowujesz do malowania) tego latawca bez przyklejonego usterzenia ?
  20. Proszę bardzo: Jeszcze nieobrobiony, ale widać, że przód i tył są z "listków"
  21. Czyli 108-ka - Ok Powiększyłem sobie trochę i .... jak dla mnie to raczej płaski on jest i to charakterystyczne łączenie. Ale nie będę się spierał, bo mi ten okrąglak jest na rękę - zostają mi dwa płaskie do M Okrąglaka to bym pomalował na szaro - jest ewidentnie matowy i odcinający się kolorystycznie od powierzchni płatowca: czyli że tak będzie najlepiej: "Najbezpieczniej i charakterystycznie tylko dla M byłoby podwiesić dwa płaskie kanistry 215 gal pod skrzydłami i nic na środku" I to też mi bardzo pasuje I jak się domyślam na ............szaro je pomaziać To jeszcze jedno pytanie takie bardzo dociekliwe - jakie seriale były na usterzeniu wersji D-40, tzn od jakiego numeru do jakiego? I czy producent "wypuszczał" z fabryki samolot z naniesionym numerem seryjnym i z gwiazdami czy też bez? Edit: Już coś znalazłem: 4-90284 - 90483 Republic P-47D-40-RA Thunderbolt 45-49090 - 49554 Republic P-47D-40-RA Thunderbolt
  22. Czas podsumować zmagania dzbanowe i jakoś nazwać tą kolekcję - tylko jak Chyba tak: czyli: "Gdzie dzban stoi koło dzbana" 1) Republic P-47D-30-RA Thunderbolt, Revell 2) Republic P-47D-15-RE Thunderbolt, Tamiya 3) Republic P-47D-28-RE Thunderbolt, Tamiya 4) Republic P-47D-15-RA Thunderbolt, Tamiya 5) Republic P-47D-23-RA Thunderbolt, Tamiya 6) Republic P-47M Thunderbolt, Tamiya/Qb 7) Republic P-47M Thunderbolt, Revell 8 ) Republic P-47D Thunderbolt, Tamiya 9) Republic P-47C-2 Thunderbolt, Kp
  23. Skrót myślowy - taką formę podwieszenia Ale jak już można się domyślić - nie ten zbiornik, nie ten obszar działań, nie ...., nie..........itp Sorry, odpuszczam - zawsze to mniej malowania Chyba nawet gorzej
  24. Przyznaję się bez bicia - dla mnie temat zagadka I nie będę go zgłębiał, gdyż temat dzbanowy po zbudowaniu modeli będących "założeniami warsztatowymi", uważam za zamknięty i wracam do tematów bliższych memu sercu A czy ja gdzieś napisałem, że będę ten zbiornik przerabiał? No chyba raczej nie. Dla mnie istotne jest to że miał on charakterystyczny uchwyt (stabilizujący) i wisi sobie pod P-47D-28RA. I tyle, aż bo aż tyle. A poza tym zbiornik rzecz podwieszona - NIE MUSI wisieć pod modelem lub leżeć obok niego
  25. Zacznijmy może od początku - takie baniaki na naftę mam na stanie: które to wg tej rozpiski można określić następująco: od lewej: - 75 galonów - 108 galonów - 200 galonów (chyba ) - 150 galonów W związku z tym, że Revell dał do swojego modelu takie właśnie 150-ki, a Eduard dołożył uchwyty/stabilizatory z blaszki to mam zamiar podwiesić takie podwieszenie () Jakby jednak nie poszło zgodnie z planem, to poszukam kółek na złomie i zrobię sobie takie jeździdełko: A teraz odrobina wyjaśnień objaśnień / klarowania założeń budowlanych Tak więc stan rzeczy jest następujący - aby poprawnie (albo PRAWIE poprawnie )zrobić ten model, który został określony jako wersja M musiałem pozyskać właściwą osłonę reduktora. Zrobiłem to poprzez zakup modelu Revella: którego, jak widać na załączonym obrazku, złożyłem sobie w jeden kawałek plastiku i mam zamiar pomalować w okładkowe "barwy" UN-F. A że jest to wersja M, to brakuje mi właściwej osłony reduktora , która została zużyta do LM-X. Co prawda UN-F nie jest tematem warsztatu więc nie ma o co kopii kruszyć . Drugi warsztatowy model(czyli wersja D, UN-V) się robi i ma się dobrze: I plan na niego jest taki, że dostanie pod kadłub płaski baniak na naftę jak na foci oryginału (ewentualnie w celu uciszenia ewentualnych protestów dam "okrąglaka) Podsumowując - zrobiłem wersję M (LM-X), robię wersję D (UN-V) i zostanę z wersją M (UN-F) bez właściwej osłony reduktora. Więc dalszy plan jest taki aby kupić kolejnego Revella (wersja M) pozyskać z niego osłonę reduktora a to co zostanie w ramkach wykorzystać do ewentualnej budowy wersji D-40, która według internetów była: "Ostatnią odmianą wersji D była D-40-RA; miała ona z powrotem silnik R-2800-59, otrzymała stację radiolokacyjną ochrony ogona, nowe celowniki K-14" Ale czy mi się będzie chciało to się okaże Niekoniecznie. Problemem są, jak wspomniałem kalki. Do malowania w barwach Chile było by najłatwiej pozyskać maski. Co prawda wg tych samych internetów od wersji D-35: "Na D35-RA dodano pod skrzydłami uchwyty dla dziesięciu rakiet" I wtedy można by było pobawić się w jakieś malowania meksykańskie, brazylijskie lub inne Peru. Ale tak jak wspomniałem - "Ale czy mi się będzie chciało to się okaże" Tymczasem rozpoczynam okres wakacyjny i zaprzestaję modelowania na czas dłuższy
×
×
  • Dodaj nową pozycję...

Powiadomienie o plikach cookie

Umieściliśmy na Twoim urządzeniu pliki cookie, aby pomóc Ci usprawnić przeglądanie strony. Możesz dostosować ustawienia plików cookie, w przeciwnym wypadku zakładamy, że wyrażasz na to zgodę.