Strzelałem. Jak widać, czasem z 5 metrów trudno trafić w stodołę
A nawiązując do dyskusji Jacko i Grzesia - ja widzę to tak, jak Grześ, w szerszym ujęciu. Po prostu taka jakaś "moda" nastała na psioczenie na polski sprzęt i szalony zachwyt amerykańskim, pochodzącym z drugiej ręki. No bo i owszem, C-130E to dobry samolot, ale peany, jakie wyśpiewywano pod jego adresem wołaja o pomstę do nieba. Fregaty w zasadzie są potrzebne do obrony wód terytorialnych Polski? No raczej nie, ale żeby pływać za "sojusznikami" po morzu śródziemnym i być na każde zawołanie w razie jakieś kolejnej bzdurnej wojny, przepraszam "bratniej pomocy uciśnionym narodom" w krajach, które zupełnie przypadkiem siedzą na ropie to juz tak. I tak można by długo.
Cudze chwalicie swego nie znacie i tyle, pokutuje to do dziś. I nie wiem tylko skąd ta irracjonalna tęsknota za "lepszym" z usa...
A co do nieuzasadnienia modernizacji morskich sokołów - do ochrony wybrzeża i SAR potrzeba by jakąś eskadrę, będzie z 16 maszyn, bynajmniej nie małe zamówienie. Procjonów są trzy sztuki i nik nie mówi, że to nieopłacalny zakup.