Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
(źródło: http://www.pacificwrecks.com/aircraft/p-39/42-19995.html ) Pilot Lt William Shomo pozuje na skrzydle P-39Q "Snooks" 42-20351, marzec 1944. Airacobrami przyszłego asa i kawalera zaszczytnego "Medal of Honor" zajmował się szef mechaników Ralph Winkle, na zdjęciu stojący przed with P-39Q "Snooks 2nd" 42-19995. Ciekawostką jest, że napisy na prawej burcie obok wydechu są właśnie jego pomysłu. Samolot należy do 71st Tactical Reconnaissance Group, 110th Tactical Reconnaissance Squadron. Shomo latał na tym egzemplarzu jesienią 1944 nad Nową Gwineą. W grudniu 1944 "Snooks 2nd" został opuszczony na lotnisku Tadji. W roku 1974 wrak odnaleziono, przetransportowano do USA i poddano renowacji. Wiecej ciekawych informacji i zdjęć można znaleźć w linku podanym przy fotografiach. Przy okazji warto wspomnieć że mimo licznej produkcji niewielu amerykańskich pilotów miało okazję walczyć na wersji P-39Q. USAAF miał już lepsze myśliwce i wariant ten był głównie eksportowany. Nieliczne jednostki używające P-39Q szybko zostały przezbrojone na P-47 i P-51. Ostatnią jednostką wyposażoną w Airacobry była 332. FG walcząca we Włoszech, która w lutym 1944 otrzymała P-39Q i latała na nich tylko dwa miesiące. O modelu Bardzo przyjemny w złożeniu zestaw Academy, wykonany tradycyjnie przeze mnie bez zmian i uzupełnień. Dzieki temu powstał szybko i bez większych kłopotów. Malowanie farbami olejnymi, werniks akrylowy, dark wash. Kontrastowe barwy, jasna biel i ciemna OD nie sprzyjały wyraźnym zdjęciom, ale mam nadzieję że będzie coś widać. Dlatego też spróbowałem różne warianty tła. Zapraszam do obejrzenia i skomentowania.
-
Jak dla mnie skoro zamierzasz ingerować w fakturę powierzchni modelu to już nie jest prosto z pudła. Osobiście bym tego nie robił, po prostu taka konwencja. Na tej zasadzie należałoby np usunąć w modelach 1/72 wszelkie linie podziałowe, bo nawet delikatne są grubo przesadzone. Zresztą zamiast szlifować można by położyć ze 2 warstwy lakieru bezbarwnego na koniec, na pewno wypełni zagłebienia nieco. Co do terminów skończenia projektu to na jakiej zasadzie przewidujesz czerwiec? Pracochłonność wykonania tak prostego modelu i to prosto z pudła nie powinna przekraczać 20 roboczogodzin! No, max 30 jakby nad każdym detalem się jeszcze "pomodlić"...
-
Spitfire Mk II Revella (bo domyslam się że o tego chodzi) pochodzi z lat 60-ych i był jednym z pierwszych Spitfire (o ile w ogólne nie pierwszym?) dostępnym w skali 1/72. Model jest oczywiście primitywny, z błędami i z wielkimi nitami, ale ja gniotem bym go nie nazwał. Tym bardziej, że był to pierwszy Spitfire sklejony przeze mnie (1980)! Sorki Moses za off-topic! Czekamy na postęp prac nad B-25.
-
Cóż, stare modele w zdecydowanej większości nie zasługują na miano "gniot". Po prostu oddają możliwości technologiczne twórców formy jak i oczekiwania klientów swojego czasu. Ingernecja w ich formę, poprawianie, doprowadzanie do współczesnych standardów zdetalowania itp w czasach łatwej dostępności nowych zestawów nie jest sztuką tylko nierozsądnym i irracjonalnym marnotrawien czasu oraz sił. Cieszy mnie fakt, że Moses to rozumie i postanowił po prostu ładnie "odrementować" starego Airfixa, podobnie jak robi się z samochodowymi odltimerami! Mam nadzieję, że będzie się dobrze bawił, bo np mnie takie składanie daje naprawdę sporo satysfakcji.
-
Aha, Ok. To upraszcza sprawę. Choc po wojnie nie używano już chyba "desek"? Ja się chyba szarpnę na Tamiye w 1/72, wkrótce powinna się pokazać.
-
Kiepski to model i mało przyjemny w składaniu... Tym niemniej daje się wykonać coś zblizonego do Iła-2, także powodzenia kowal. Co do malowania kamo, to nie wzoruj sie ani na instrukcji ani na modelu fiedotowa. Są błędne. Zapoznaj się z tematem tutaj: http://mig3.sovietwarplanes.com/il-2/il2-camo/il-2m/il2m-late1943.htm http://mig3.sovietwarplanes.com/il-2/il2-camo/il-2m3/il2m3-camo.htm Zwróć szczególna uwagę na farbę brązową, która powinna bardziej przypominać kawę z mlekiem, tu próbka:
-
Może przy tych starociach trzeba się czasem naszlifować, nadopasowywać itp ale ja je lubię za prostotę. Niewielka ilość cześci powoduje że sama budowa z reguły idzie bardzo szybko.
-
Przy okazji ciekawa stronka o modelach FROGa. Sporo in-boxów, oryginalnych box-artów i informacji (np o nakładach). Po francusku, ale warto zajrzeć: https://sites.google.com/a/cocardes.com/catalogue-frog/ .
-
Wnęki podwozia raczej w kolorze spodu. "Krysie" zrobisz w Temperate Land czy Day Fighter, jak na rysunku?
-
Łatwiejsze w pracy by było najpierw oszlifować i przygotować kadłub, a dopiero później wklieć skrzydła.
-
Przypuszczam, że przez oszklenie nie będzie zbytnio widać figurek... Także Moses nie mitreż czasu i zamykaj kadłub!
-
Merytorycznie nie ocenię, bo się nie znam, ale jak na malowanie pędzlem to bardzo ładnie. Co do nitów... to lepiej chyba było ich nie robić! Dobrze, że widać je tylko na zbliżeniach.
-
Naprawdę ktoś serio potraktował te rysuneczki?
-
O! Nawet FROG się reaktywował! Prima Aprilis wkrótce, także dobrze się te boxarty wpisują... Graficzkę oczywiście łatwiej przygotować niż model, także może sami zrobimy konkurs na fikcyjne rysunki z pudełek?
-
Sorry, że znowu się "wtrancam" , ale wydaje mi się że wypełnienie krzyża kadłubowego powinno być szare...
-
Messerek fajny, ale może wypadałoby napisać jaka skala, jaki producent zestawu? PS Te zacieki spodu jakoś są udokumentowane? Nie chce mi się wierzyć żeby maszyna "szefa" latała tak zafajdana...
-
No szkoda tego P-38, tym bardziej że autor włożył w niego mnóstwo pracy... Wpadki zdarzają sie, ale m.in. dlatego właśnie buduję frajdolarskie modele prosto z pudła nie angażując dodatków i ekstra pracy... Jak coś pójdzie nie tak, to kupno nowego zestawu i ponowne sklecenie bryły jest zazwyczaj tańsze i szybsze niż ratowanie "denata"!
-
Mam wrażenie że strasznie grubo kładziesz ten lakier bezbarwny! W ogóle co to za lakier? Jak użyjesz cienszej warstwy to wyschnie, zanim kurz zdąży się przylepić...
-
Będę z ciekawością obserwował! Liczę na klasyczne wykonanie vintage, bez poprawek które by psuły oryginalną formę tego zestawu. A że gdzieś zieje pustką i ogólne zdetalowanie kiepskie? Taki urok! Ja też zamierzam się zmierzyć z temat B-25, ale jednak raczej wybiorę Hasegawę/Revella. Jakoś mniej mam ostatnio ciśnienia na stare modele...
-
Co prawda takie zmęczenie płatowca nie jest w moim guście, ale tu mi się bardzo podoba! Gratuluję udanego modelu. Od znakomitej całości odstają tylko nie najlepiej pomalowane ramy oszklenia (niezbyt równe i prześwitujące).
-
Całkiem uroczy Karaś w klasycznym wykonaniu. Malowanie pędzlem trąci nieco myszką w obecnych czasach, ale nie rzuca się to w oczy. Za to kalki trochę srebrzą na stateczniku. Przy pędzlowaniu uzywaj bardziej matowego werniksu, bo błyszczący wyciąga wszelkie niedoskonałości. Zdjęcia co najwyżej przeciętne. Małe, ze słabą głębią, nazbyt wykontrastowane przez flesz. Warto popatrzeć jak robią to inni.
-
Bardzo fajny Morane! Gratulacje. Trochę szkoda, że nie z szachownicą...
-
Dobrze idzie! Zwróć uwagę tylko, czy ramy kabiny były też "wężykowane", bo na wielu zdjęciach widać że nie (nie wiem jaki konkretnie egzemplarz robisz). Coś o tym wiem! Nie tak dawno robiłem te esy-floresy na Uhu i to w skali 1/72! http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=36062 Z tym że nie podjąłem się ich zrobić aerografem...
-
Mnie się bardzo podoba. Otwarty silnik nader efektowny!
-
Mnie ta interpretacja jakoś nie "leży", nie pasuje do jakiejś tam wyimaginowanej wizji Dory, sorry Robert. I nawet nie potrafię zdefiniować dokładnie dlaczego, bo technicznie wykonanie jest naprawdę bez zarzutu.
