Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Fajne ujęcie, choć jakość nienajlepsza. Ale na tyle dobra, żeby stwierdzić że nie miał numeru na dolnej powierzchni skrzydeł (a przynajmniej z lewej strony). Zwracam uwagę też na ciekawostkę - dodatkowy zbiornik paliwa. Wygląda jakby trzymał się na słowo honoru. Gdyby ktoś tak wkleił do modelu, to pewnie zostałby posądzony o niechlujstwo!
-
Nie moja skala i epoka, ale model mi się podoba. Bardzo naturalnie i efektownie wygląda malowanie z zielonymi prześwitami. Fajnie wyszło śmigło. Z minusów, to silnik mógłby byc lepiej dopieszczony, nie wygląda nazbyt realistycznie. Co do naciągów, to mogłeś spróbować ramek ciągniętych nad świeczką. Przy odrobienie wprawy można świetnie regulować ich grubość, nie wymagają naciągania i dobrze się kleją. Trudności i wpadek niezbyt widać w efekcie końcowym, także nie musisz się bić w pierś (z doświadczenia powiem, że jak mi nawet źle szło z jakimś modelem, to się nigdy nie przyznaję - z niewiadomych przyczyn taki model jest z reguły lepiej odbierany niż te które złożyłem jak z nut hehe!). A najważniejsze, że udało się skończyć projekt i wrócić do modelowania! Mam nadzieję, że sięgniesz po kolejne zestawy.
-
Oj, sypnęło ostatnio japończykami na forum! Modelik ogólnie poprawnie, choć mogłoby być lepiej dopieszczony. Widać trochę niedokładności, a to przecież bardzo dobry zestaw. Z drobiazgów wartych poprawienia antenka za mocno naciągnięta przez druty wygięła się jak łuk...
-
Wkładasz modele w kartonowe pudełko, żeby ich nie zgnieść i to wszystko. Tylko nie pakuj za dużo na raz. Lepiej obrócić kilka razy.
-
Tryptyk pokładowych maszyn uderzeniowych lotnictwa marynarki cesarskiej został ukończony! Zestawy Fujimi skleiły mi się dość szybko i sprawnie, bez większych problemów czy wpadek modelarskich. Z efektu ogólnie jestem zadowolony, choć zdaję sobie sprawę z kilku mankamentów. Modele oczywiście mogłyby być lepsze gdybym je robił drugi raz (jak zwykle hehe). Wspólne malowanie bardzo przyśpieszyło prace, choć równoczesne składanie 3 modeli wymaga pewnej sprawności logistycznej. A w zasadzie 4, bo w międzyczasie powstał jeszcze Vengeance w konkursie... Kończąc wątek warsztowy dziękuje za odwiedziny i kibicowanie, a szczególnie komentaże! Zapraszam do galerii: Judy: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31319 Jill: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31696 Grace: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31697
-
Nie jestem ekspertem, ale ostatnio dłubię trochę w japończykach, także z tego co wiem: Kolor się nazywa aotake-iro. Błękitnawy z metalicznym pobłyskiem. Próbowałem mieszać z innych barw, ale kupiłem autentyk Model Mastera 2119 i mam problem z głowy. Ja używam Humbrola 56. Ma tę zaletę że swietnie się trzyma powierzchni i maskując nie trzeba się stresować. W zasadzie nie ma znaczenia bo praktycznie nie będzie widać... Ale ja bym sugerował czarny albo aotake.
-
Dzięki za ciepłe opinie Panowie! Co do drutów anten juz pisałem parę razy... Nie robię ze względów praktycznych. Dość mam ich poprawiania po każdym odkurzaniu modeli (zawsze się jakaś zerwie, czasem z masztem!). W chwili desperacji usunąłem je nawet z tych modeli, na których były hehe. Teraz nie zawracam głowy - w skali 1/72 można brak drutów antenowych od biedy uznać za dopuszczalne uproszczenie. Obicia na dole gdzieniegdzie są, ale na tak jasnoszarym prawie ich nie widać, także odpuściłem większe "pacanie" srebrolem. Poza tym, co by nie mówić dolne powierzchnie były jednak mniej narażone na otarcia farby. Co do moich planów to japończyków nie odpuszczam. Wyciąłem już pierwsze części z hasegawowskiego A6M2-N Rufe, także pokaże wkrótce Zero na pływakach. Ale żeby nie uzależnić się zupełnie od tematu maszyn IJN zaczynam też P-47D Bubbletopa by Tamiya. Ten model nawet w ramkach cieszy oczy modelarza! A propos to zdjęcie grupowe uderzeniowych maszyn IJN:
-
Ja lubie popatrzeć zarówno na Grace jak i na Jill. Każdy jest w swoim rodzaju, poza tym są "nieopatrzone" z tego względu że rzadko je widać na forach modelarskich. A szkoda, bo w 1/72 modeliki Fujimi mimo wieku są jak najbardziej składalne, a w skali 1/48 są fajne Hasegawy. Może kogoś zainspiruję do sięgniecia po te typy? Co do uwag dotyczących wykonania to zgoda. Wash we wnęce podwozia jest, choć na zdjęciu tego może nie widać. Torpedy najzwyklej w świecie zapomniałem washnąć. Na śmigle i kołpaku nie wiem czy washowanie miałoby sens - nie ma tam wielu zagłębień. Jeśli idzie o obicia, to powstały w ostatnim momencie i dlatego są trochę niekonsekwntne. Model miał być w zamyśle bez nich, na czysto, podobnie jak Judy. W każdym razie dzięki za uwagi kornik, cieszę się że model mimo uchybień może się podobać.
-
(zródło: http://www.ijnafphotos.com/ ) Na dwóch pierwszych zdjęciach Aichi B7A2 Ryusei (co oznacza Meteor, aliancka nazwa kodowa to Grace) "Yo-251" z Grupy Powietrznej Yokosuka, późny 1944. Dwa żółte paski na stateczniku oznaczają dowódcę eskadry. Udało mi się znaleźć 2 zdjęcia tego samego egzemplarza , niestety dość miernej jakości. Lepiej widać szczegóły na zdjęciu zrobionym fabrycznie nowej maszynie, prawdopodobnie zdobytym po wojnie przez amerykanów. O samolocie Grace to uniwersalny pokładowy samolot uderzeniowy lotnictwa marynarki, o charakterystycznym wyglądzie. Był przewidziany zarówno do roli bombowca nurkującego (zastępując Judy http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31319 ) jak i samolotu torpedowego (zastępując Jill http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31696). Prototyp oblatano już w maju 1942, ale kłopoty z niedopracowanym silnikiem Nakajima Homare spowodowały drastyczne opóźnienie wprowadzenia do linii. Zresztą problem z tym silnikiem dotknął także wiele innych, obiecujących japońskich konstrukcji np Ginga/Frances: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29335 . W efekcie produkcja seryjna wariantu B7A2 ruszyła dopiero w kwietniu 1944. Czas nie został zmarnowany bo dopracowano konstrukcję tej maszyny o świetnych właściowościach pilotażowych i imponujących osiągach, ale w międzyczasie strategiczna sytuacja Japonii dramatycznie się pogorszyła. Po utracie większości lotniskowców, w tym nowoczesnych "Taiho" i "Shinano" do których to właśnie zaprojektowano Gingę, spadło znaczenie tego samolotu pokładowego. Wyprodukowano nieco ponad 100 sztuk Grace, które trafiły na wyposażenie Yokosuka Kokutai i 752. Kokutai. Wiadomo że Grace z tych jednostek wzięły udział w walkach operując z baz lądowych, ale nieznane są szczegóły ich akcji bojowych. Patrzac z perspektywy czasu na ironię historii zakrawa fakt, że w wojnie na Pacyfiku sławę zyskały stosunkowo primitywne konstrukcje o osiągach zbliżonych do naszego Karasia (Val i Kate) kiedy naprawdę świetnym maszynom pokroju Grace nigdy nie było dane wykazać swoich talentów i zabłysnąć... Choćby jak Meteor! O modelu Zestaw oferowany przez Fujimi to dość leciwy produkt, ale nadal jest na tyle dobry aby w skali 1/72 nie pojawiła się konkurencja. Wypraski w moim posiadaniu nosiły już pewne ślady zużycia form (nadlewki i jamki skurczowe), model wymagał też w klku miejscach szpachlowania. Szczególnie irytujące jest rozwiązanie połówek skrzydeł, gdzie skleina przebiega przez środek lotek/klap. Model ma wklęsłe linie podziałowe, ale są tak delikatne i płytkie że nawet nie próbowałem ich washować. Malowałem jak zwykle emaliami z werniksem akrylowym. Cieniowanie linii miękkim ołówkiem. Ślady użytkowania uzupełniłem delikatnymi obtarciami w rejonie kabiny. Wykonanie modelu oczywiście standartowe, wprost z pudła, jak większość moich produkcji. Uzupełniłem tylko fabryczne kalki numerem taktycznym "51" na pokrywach podwozia i białymi paskami wskaźnika zniosu na stateczniku poziomym. Parę warsztatowych zdjęć z budowy można znaleźć w wątku: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=29809 .
-
(żródło: 1,3 - http://www.ijnafphotos.com/, 2 - wikipedia) Na pierwszym zdjęciu widać formację samolotów torpedowych Nakajima B6N Tenzan z 601. Kokutai (tutaj akurat z lotniskowaca "Zuikaku") podczas lotu treningowego w kwietniu 1944, na pierwszym planie "12-382". W tym czasie próbowano odbudować siłę lotnictwa marynarki przez wprowadzenie nowych typów maszyn jak Jill oraz intensywne szkolenie załóg. Należy zwrócić uwagę, że wkrótce zmieniono system oznaczenia i na stateczniku pionowym pojawiła się cyfra 601 zgodna z numerem Kokutai. Najlepszych pilotów z tej jednostki obsadzono na dumie japońskiej marynarki, nowoczesnym lotniskowcu "Taiho" (zdjęcie nr 2). W czerwcu 1944 japończycy mieli nadzieję odwrócić losy wojny, podnieść się po ciosach zadanych w Bitwie o Midway i rzucili swoje siły do starcia na Morzu Filipińskim. Na flagowym okręcie Ozawy "Taiho" znajdowało się 18 najnowszych B6N2 z 601. Kokutai (pozostałe lotniskowce miały na wyposażeniu B6N1). Nakajimia B6N (kodowa nazwa aliancka Jill) był bezpośrednim następcą B5N Kate (więcej: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29785 ) i razem z nurkowcem Judy ( http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31319 ) stanowił podstawowe wyposażenie japońskich lotniskowców w drugiej połowie wojny. Każda maszyna w połączeniu z torpedą Typ 91 (zdjęcie nr 3) była groźnym przeciwnikiem dla okrętów, a nowy samolot był szybszy i miał większy zasięg. Pojawił się jednak w większych ilościach ze sporym opóźnienieniem (jak zwykle - problemy z silnikami). Niedawno opisywałem pech lotniskowca "Princeton" ( http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=30100 ) zatopionego jedną bombą, ale "Taiho" wojenny niefart dotknął równie mocno. Na samym początku bitwy napotoczył się pod nos okrętu podwodnego USS "Albacore". Z serii wystrzelonych torped trafiła tylko jedna, która w zasadzie nie zrobiła większego wrażenia na potężnym okręcie. "Taiho" zachował prędkość i pełną funkcjonalność. Pech polegał na tym, że powstał wyciek ze zbiornika benzyny lotniczej. Aby usunąć opary paliwa zdecydowano się przewietrzyć okręt. Skutek był odwrotny do zamierzonego, opary tym łatwiej rozpełzły się po "Taiho" powodując kilka godzin później olbrzymią wewnętrzną eksplozję, która pogrążyła ten nowoczesny lotniskowiec w jego pierwszym bojowym rejsie. Model przedstawia B6N2 oznaczony "601-315" z 601. Kokutai, wg podpisu z instrukcji właśnie z lotniskowca "Taiho". Można domniemywać że samolot ten spoczął na dnie Morza Filipińskiego razem z okrętem macierzystym, choć do momentu trafienia z Taiho wystartowało 42 samoloty. Nie potrafię jednak ustalić losów tej konkretnej maszyny, nie udało mi się nawet znaleźć zdjęcia archiwalnego tego egzemplarza. O modelu. Zestaw Fujimi miałem w edycji umożliwiającej wybór jednej z dwóch wersji B6N1/B6N2. Składał mi się wyjątkowo przyjemnie, bo szpachlowania było naprawdę niewiele. Z uproszczeń wynikających z wieku modelu może irytować szczątkowe wnętrze i koła podwozia głównego odlane razem z goleniami. Oszklenie dość grube, ale biorąc pod uwagę zawartość kokpitu nie jest to problem. Model wykonany w klasie standard, bez zmian i poprawek. Malowanie emaliami, werniks akrylowy. Linie podziałowe na spodzie zaznaczyłem washem, a górne ołówkiem. W zamierzeniu model miał być "drapany", ale farba powierzchniowa tak się zestaliła z aluminiowym podkładem, że musiałem zrezygnować z tej metody. Także obicia to pędzelek i Humbrol 11. Kilka zdjęć warsztatowych można znaleźć w wątku: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=29809 .
-
No cóż, jakbyś robił malowanie ze "świętym" to mógłbym ci sprezentować te techmody, ale teraz to musisz poszukać!
-
Widzę, że wybrałeś to samo malowanie co ja. Ciekawie będzie porównać gotowe modele! Niezależnie od wybranej technologii wykończenia musisz jednak trochę podciągnąć tempo, bo jakoś wolno to idzie... Myślałem, że masz model już bardziej zaawansowany.
-
Model poprawnie i schludnie wykonany, co może same w sobie nie jest niczym nadzwyczajnym, ale biorąc pod uwagę wiek zawodnika jest naprawdę super! Chciałbym oglądać więcej tak wykonanych modeli przez 10-latków... Szkoda, że nie przewidziano nagród w klasie juniorskiej, bo model byłby murowanym kandydatem. Gratulacje piochu i mam nadzieję, że wkrótce zobaczę kolejne modele w twoim wykonaniu!
-
Na mnie model robi pozytywne wrażenie. Szacunek za wybór malowania i oznakowania wymagający sporej zabawy w maskowanie. Samoloty japońskie same z siebie są efektowne i niosą powiew egzotyki, ale niezależnie od tego sporo udało się awiatikowi wyciągnąć z tego zestawu. Cieniowanie faktycznie zbyt mocne, zresztą model wygląda przez to w całości nieco mdło, barwy są jakby przydymione. Samolot sprawia wrażenie brudnego a niekoniecznie podniszczonego eksploatacją. Może to kwestia gustu, ale osobiście lepiej odbieram samoloty wykończone w bardziej żywy, kontrastowy sposób. Z jakichś drobiazgów to celownik lunetkowy przed kabiną zezuje do dołu, podobnie jak nos bomby (myślałem, że tak sugeruje instrukcja, ale np w modelu JETO obydwa te elementy są prawidłowo zamontowane). Na ostatnim zdjęciu widać że nie wytrasowałeś linii po szpachlowaniu na końcówce skrzydła (hinomaru). Pancerny montaż owiewki psuje nieco ogólny odbiór modelu. O jakichś niewielkich szczelinach tu i ówdzie nie ma co mówić, bo to nie Tamiya (ani nawet Fujimi!). Tym niemniej to jak na razie jeden z ciekawszych modeli w klasie standard i mam nadzieję, że zostanie doceniony.
-
Nie taki diabeł straszny! Ja przez ponad ćwierć wieku malowałem pędzlem, ale do aerografu bardzo szybko się adoptowałem. Nawet mój pierwszy model wykonczony aero (Baltimore: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=26075 ) nie okazał się jakąś katastrofą, także nie jest to takie trudne. Przynajmniej w podstawowym zakresie... Tym bardziej, że masz już doświadczenie w malowaniu natryskowym, bo takim jest przecież spray. Życzę powodzenia i czekam na kolejne modele!
-
Nie jest moim zamiarem szukanie czy wytykanie błędów, co zresztą przy wielu białych plamach w tym temacie mija się z celem. Zwrócę teraz uwagę na "minię", choć z tego co mi wiadomo powszechnie używana jako pokład w tym okresie była dość charakterystyczna farba aotake-iro, niebieskawa lub zielonkawa, o przezroczystm metalicznym połysku. Robiąc swoje modele używam właśnie jej na podłogę, bardziej w celu skontrastowania zielonych elementów kokpitu niż szukając realizmu i prawdy historycznej.
-
Fajny Shiden, gratulacje. Technicznie dobrze wykonany. Merytorycznie nie jestem do końca przekonany. Obicia oczywiście wygladają efektownie, ale egzemplarze będące w służbie generalnie nie miały tak zniszczonej powłoki lakierniczej. Oczywiście można znaleźć nawet bardziej pozbawione farby, ale raczej na złomowiskach, w stanie dewastacji. Poza tym opisana metoda jest może i szybka, ale dająca losowy układ obdrapań. A nie był one zupełnie losowe - najpierw pojawiały się otarcia eksploatacyjne, np na skrzydle przy wejściu do kabiny czego nie widać. Albo rejony obok kabiny - krawędź wejścia, ramki osłony, miejsca przesuwania osłony... itp itd. Nie zmienia to faktu, że model podoba mi się, a patent odrywania farby na taśmę będę musiał sprawdzić! Próbowałem tej metody na Jill, ale zielona farba tak się zespoliła ze srebrnym podkładem, że musiałem zrezygnować.
-
Bardzo to ładnie wszystko wygląda! Mam nadzieję, że zdążysz z modelem. Ciekawe... Trochę siedzę ostatnio w "japończykach", ale z taką teorią się nie spotkałem. Masz na to jakieś źródła?
-
No i bardzo ładnie! Czekamy na galerie..
-
Nie moja skala i nie mój okres historyczny także merytorycznie nie ocenię, ale jest prawdziwa uczta dla oczu! Gratulacje!
-
Zdjęcia nie są takie złe, ale dlaczego model tak kiepsko wykadrowany, z olbrzymimi marginesami? Wolałbym oglądać więcej modelu, a mniej bieli dookoła! Model jest spoko, ogólnie dość schludnie. Odtworzenie kamo w malowaniu natryskiem jest dość pracochłonne przy tak małych plamach, także efekt jest całkiem całkiem (choć nie idealny - widać nierównomierne rozmycia). Zamiast używania sprayów powinieneś jednak pomysleć o aero z prawdziwego zdarzenia. Ale to kamo ja jednak bym robił pędzlem, wydaje mi się że efekt byłby bardziej realistyczny (plamy by były bardziej postrzepione). Poza tym mam wrażenie że model jest niedokończony? Z tego co zauważyłem to brakuje masztów antenowych i kodu na dolnych powierzchniach skrzydeł... W każdym razie gratulacje za ukończenie tego niełatwego modelu. PS Tak na marginesie to w oznaczeniach przygotowanych przez producenta jest błąd. "2" powinna mieć numer "I-204".
-
Spróbuj Cleanluxu na jakimś waciku do usunięcia farby wraz z kalką na kawałku skrzydła, choć nie wiem czy ruszy on sido?
-
Pytania do regulaminu konkrusu
Banny odpowiedział karambolis8 → na temat → Archiwum konkursu 2011/2012
Dlaczego dodatkowe 4 tygodnie a nie np kolejne pół roku? Zawsze znajdzie się ktoś, kto jeszcze nie dokończył pracy... Przystąpienie do konkursu jest jednoznaczne z akceptacją jego reguł i nie można mieć pretensji do regulaminu czy organizatorów, co najwyżej do modelarzy, który przecenili swoje siły, możliwości, rozgrzebali modele i nie byli ich w stanie skończyć. Dotyczy to przecież nie tylko budowy supermodeli w klasie open, ale ileż jest zaczętych w słomianym zapale standardów! Nie wątpie że te piękne modele fiedotowa czy ipknissa zostaną kiedyś dokończone i będzie nam dane je podziwiać, nieważne czy w konkursie czy poza nim. -
Pytania do regulaminu konkrusu
Banny odpowiedział karambolis8 → na temat → Archiwum konkursu 2011/2012
Dlaczego wiekszości? To nie demokracja - o zasadach konkursu decydują autorytatywnie organizatorzy. Mam nadzieję, że pojawią się jeszcze skończone modele w kategorii open! Ja konkurs postrzegam motywacyjnie tylko w pewnym zakresie. Idea tej zabawy w moim rozumieniu polega na tym kto zrobi najlepszy (a w zasadzie najbardziej podobający się) model w OKREŚLONYM CZASIE.
