Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Przelicznik farb do Hurricane Mk II c.
Banny odpowiedział mochulec4 → na temat → Jak to zrobić i jak pokazać
Witaj! Usunięcie działek nie uczyni z Mk II wersji Mk I bo różnic jest znacznie wiecej. Każdy w miarę obeznany w wersjach Hurricane wyłapie dysonans. Sugeruję wykonanie wersji z pudełka (IIc był też używany przez PSP np przez 309 dywizjon). Ale jak sie upierasz przy swoim pomyśle to Humbrole 29,30,90. -
Z tym podpisem to żartowałem oczywiście, ale kolega kornik jakiś poważny dzisiaj? Choć coś w tym chyba jest, że moje modele są wykonywane z pewną manierą. Ale staram się dodawać małymi kroczkami i z pewną ostrożnością nowe techniki, pomysły do każdego modelu. Na wydechy też przyjdzie czas! Robię sporo modeli, także na eksperymenty zawsze znajdzie się trochę miejsca. PS Przysiadłem wczoraj i Jill jest już niemal gotowa. Zostało tylko oszklenie do wymalowania i zamocowania. Modelu nie pokazuję, bo w tym stanie byłaby to prawie galeria.
-
Pytania do regulaminu konkrusu
Banny odpowiedział karambolis8 → na temat → Archiwum konkursu 2011/2012
Nie jestem organizatorem, ale wypowiem się. To modelarz powinien się dostosować do regulaminu, a nie odwrotnie. Doświadczony modelarz powinien także sobie zdawać sprawę ile powinna mu zająć budowa (uwzględniając np życie osobiste) i odpowiednio dobrać poziom na który wykonuje model. Moim zdaniem jeśli tego nie potrafi, to znaczy że popełnił bład. Np źle oszacował pracochłonność, wykazał się nadmiarem ambicji, nie uwzględnił wydarzeń losowych, zgłosił się do niewłaściwego konkursu itp itd... Co do kwestii poziomu merytorycznego, o to powinni dbać uczestnicy a nie organizatorzy. Szanse są dla wszystkich równe. Zmiana terminu zakończenia konkursu wprowadzi nierówne traktowanie, bo przypuszczam że przynajmniej niektórzy wykonujący dopasowali się już do ram konkursu i jego przedłużanie zmniejszałoby ich szanse. Zresztą ponad 3 miesiące to jest niewystarczający czas na wykonanie modelu open? Może warto było spróbować sił w kategorii standard - przy jakości modeli oferowanych przez producentów których dotyczy konkurs to w większości przypadków też spore wyzwanie. -
Życiorys oraz zdjęcia Nikołaja Dimitrewicza Gulajewa i jego P-39 znajdziesz w książce Schiffera "Stalin's Eagles".
-
Wybacz korniku mi te wydechy, to naprawdę nie jest złośliwość z mojej strony! One są jak podpis - nawet jak model nie będzie opisany, to i tak wiadomo że mój ci on! Co do scratchowania, to z wielką przyjemnością oglądam dokonania kolegów na forum. I z podziwem, bo wiem jak podnosi to robociznę wykonania modelu. Pokusy są, ale raczej nie dam się namówić. Od pewnego momentu zdetalowania w budowie modelu coraz gorzej wygląda efektywność pracy, np żeby model wyglądał 10% lepiej trzeba poświęcić 50% więcej pracy. Nie stać mnie na taką "rozrzutność" poza tym... oczy już nie te, ręce się trzęsą itp itd. Jednym słowem starość nie radość!
-
Cieszę się, że odebrałeś moje uwagi w sposób merytoryczny. To konkurs (w którym na dodatek startuję), także dość mało stosownie się czuję wskazując takie czy inne uchybienie. Ale uznałem, że model jest ciekawy, także drobna krytyka nie powinna mu zaszkodzić, a modelarzowi z pewnością pozwoli budować lepsze modele w przyszłości.
-
Diorama jako całość jest efektowna i podoba mi się! Gorzej moim zdaniem prezentuje się główny bohater, czyli Hurricane. Co prawda niewiele go widać spod tego przypruszonego śniegu, ale Hurri sprawia "niechlujne" wrażenie. Może to kwestia trochę rozmazanej "5" albo washa i zapewne taki był zamysł wykonawcy, ale fińskie samoloty były z reguły bardzo zadbane. Tak było także w tym przypadku, co potwierdzają archiwalne zdjęcia: http://www.kolumbus.fi/kari.stenman/2004_theme_13.html . Oczywiście każdy modelarz ma prawo do swojej interpretacji, ale w warsztacie widziałem że sporo się napracowałeś nad tym Hurricanem i powiem szczerze że tego nie widać. Równie dobrze mogłeś skleić ten model Airfixa wprost z pudła i efekt byłby podobny. PS Wielki plus za historyczny wstęp i polski "ślad"!
-
Jak widzę zainteresowanie znikome, ale pokażę kolejnego japończyka... Jill na wykończeniu w zasadzie. Stan podobny do Grace, czyli zostaje washowanie, brudzing i parę detali jak śmigło, szkło kabiny i torpeda. We wnętrzu Jill zieje pustką, ale zostawiłem projekt firmowy. Z tych trzech Grace ma chyba najlepszy środek. Porównanie Jill i Grace. Samoloty są podobnej wielkości. Myślę, że na tym zakończę ten wątek warsztatowy. "Japońce" wkrótce pokażę w galerii.
-
Wykonanie ładne, ale czas ucieka. Patrząc na tempo robót i stan zaawansowania trudno mi uwierzyć, aby model został ukończony w konkursie...
-
Tylne szybki malujesz od wewnętrznej strony na wymagany kolor, a później przyklejasz we wnęce na co chcesz, nawet na CA. Przy tradycyjnym wykonaniu polecam Clearfix. Teraz zwróciłem uwagę na kiepsko wyglądający celownik kołowy, pomalowany czarną farbą. Jak się nie ma blaszek, to jest na to całkiem elegancki sposób. Przekrajasz w poprzek ramkę od oszklenia uzyskując przezroczysty, okrągły plasterek, na którym nacinasz krzyż rylcem. W nacięcie zapuszczasz wash albo czarną farbę. Doklejasz nóżkę i masz elegancki celownik. Robota niewielka, a wygląda zdecydowanie lepiej. Co do oznaczeń, to czarne numery łatwo wyrysować cienkopisem, takim jak do podpisywania CD. Można to zrobić na czystej kalce. Jak się nie ma, to przezroczytą błonę można zrobić samemu malując lakierem bezbarwnym np ramki z klejem z arkuszy znaczków pocztowych (do dostania na każdej poczcie, za darmo zazwyczaj heh). Robiłem to kiedyś wiele razy i się sprawdzało. Teraz są na to lepsze patenty przy uzyciu drukarek, ale tu trzeba mieć odpowiednią bezbarwną kalkę.
-
Modele budujesz dla siebie, ale czemu mają służyć takie "matactwa"? Zresztą rozumiem, że szkoda dokupować kalki kosztujące więcej niż ten model, ale numery można wykonać we własnym zakresie i mieć w kolekcji model zgodny historycznie! Linki grube i nieumiejętnie przyczepione (widać zgrubienie kleju np na stateczniku?). Poza tym nie wiem czy w ogóle powinny być, ale nie "siedzę" w tym typie aby się wypowiadać. Wydaje mi się, że na francuskich nie było.
-
Skoro takie zastrzeżenie to merytorycznie nie będę oceniał, choć nie podoba mi się podejście w stylu: Model wygląda na poprawnie złożony. Przeszkadza matowe oszklenie i fatalne linki. Na allegro można czasem tanio kupić Hellera w oryginalnym pudełku z lat 70/80-ych, wypraski w takim przypadku zazwyczaj są w dużo lepszym stanie. Co do modelu Curtissa 75 to czesi oferują znacznie lepsze zestawy, choć ja oczywiście nie mam nic przeciwko składaniu antyków. W tej kategorii całkiem ci się udał!
-
Hue hue, nie ma to jak wywołać model sprzed 5u lat! Nawet ja go nie pamietam, a trochę jestem na forum... Ale faktycznie fajny!
-
Zaraz tam gniot... Po prostu artefakt historii modelarstwa z lat 60-ych. Jak patrzysz na starą Corvette czy Forda Mustanga, to chyba nie mówisz że to rupieć, raczej że klasyk? Na takie stare modele jest też rynek, aczkolwiek producenci powinni jakoś uprzedzać nabywcę, że jest to vintage. Bo nowe pudełeczko, do tego nowe kaleczki wygląda bardziej na podstęp, szukanie frajera niż lokowanie konkretnego produktu dla konkretngo odbiorcy. Poza tym nie ma się czym martwić - nadchodzi nowy model w 1/72: http://www.dragonmodelsusa.com/dmlusa/prodd.asp?pid=CHC5045 . Minusem będzie zapewne cena, przypuszczam że około stówki.
-
Ja dziś miałem kolejną niemiłą przygodę z kalkami na Grace i też dojrzewam do malowania hinomaru. A model zapowiada się fajnie. Na zdjęciach widać jakieś "tłuste" plamy na spodzie statecznika poziomego, ale zapewne znikną po finalnym werniksie. PS Tak a propos, to Airfix wznowił swój stary model Vala dokładnie w tym samym malowaniu, czyli komandora Takeshige Egusa. Ten schemat jest często podpisywany jako Pearl Harbour, ale to bardzo wątpliwe. Pochodzi raczej z późniejszych operacji na Oceanie Indyjskim (np rajd na Cejlon w kwietniu 1942 kiedy Vale pod jego dowództwem zatopiły HMS Dorsetshire oraz HMS Cornwall (bez strat własnych!). Takeshige Egusa brał udział w walkach nad Chinami, w nad Jawą, Darwin i Cejlonem. W bitwie pod Midway był ranny. Na liście swoich sukcesów miał trafienia pancernika Nevada, krążownika Dorsetshire i lotniskowieca Hermes. Zginął w czerwcu 1944 roku podczas ataku w swoim P1Y Ginga (tutaj mała autopromocja: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=29335 ) na TG 58.3 gdzie znajdował się lotniskowiec Lexington (CV-16). Jak zechcesz to możesz wykorzystać to info w galerii.
-
Jeśli ktoś nie zauważył, to Judy jest już w galerii: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=31319 . Dziękuję kibicującym, a szczególnie komentującym! Przy okazji stan mojego kolejnego japończyka, Grace, którą wcześniej pokazywałem zaraz po malowaniu. Na chwilę obecną zostało brudzenie i parę detali jak osłona kabiny czy torpeda: Grace ma troszkę więcej wnętrza, choc też ubogo: Jak widać praca nad "tripletami" ma swoje zalety, bardzo przyspiesza proces wykonawczy. Ledwo skończyłem Judy, a zaraz będzie gotowy kolejny model... W kolejce czeka Jill, jak nie zapomnę to też się pochwalę stanem prac.
-
Ze zdjęciami to jest tak, że można udowodnić każdą tezę... Tu widać nawet jasne wnęki, zapewne w kolorze spodu: Ale tu pokrywy od wewnątrz cokolwiek ciemne: A tu pokrywy nawet bardzo ciemne (czarne?):
-
Podoba się, z paroma zastrzeżeniami: - okopcenia wydechów nie dość że przesadzone, to wyglądają totalnie nienaturalnie. Tam są rury wydechowe, a nie komin! - wnęki podwozia wypadałoby washnąć. Nabrałyby rysów i głębi. - przydałoby się choć jakieś skrótowe info, kto, gdzie, kiedy latał samolotem który przedstawia ten model, a archiwalne zdjęcie pomagałoby w ocenie modelu. O ile dotarłeś do takowego, choć oczywiście osobiście nie mam nic przeciwko robieniu modelu wg instrukcji. Poza tym !
-
No tak, i przez ten czas urosło jeszcze mu serduszko oraz oznaczenia... Fajnie że dotarłeś do zdjęcia archiwalnego, ale nie ma sensu konfabulować historii. Określenie roku z którego pochodzi zdjęcie jest umowne, bez wątpienia intencją wytwórcy było oddanie egzemplarza widocznego na zdjęciu. Pokazanie oryginalnego zdjęcia to zawsze sporo ryzyko, bo widać zarówno błędy producenta modelu (jak oszklenie albo wielkość kalkomanii) jak i wykonawcy (inny rozkład plam kamo, maszt anteny nazbyt pochylony do przodu, zbędny radionamiernik, brak wyważenia na sterze kierunku). W tym że iłka troszkę postarzyłeś i zużyłeś nie ma nic zdrożnego, to się nazywa interpretacja modelarska. Na skrzydłach to ryzykowna operacja, bo w tym okresie i wersji były zapewne ze sklejki. Co do malowania, to mogłeś się bardziej wykazać niż odtworzenie Mastercraftowej propozycji, bo klasa standard na to pozwalała. Wystarczy choć trochę pogrzebać w necie aby się dowiedzieć że Iły-2 z późnego okresu wojny były malowane w 3-barwne kamo, a tak ciemny brąz w żaden sposób nie przystaje do znacznie jasniejszej barwy AMT-1. Polecam np: http://mig3.sovietwarplanes.com/colors/1943-45-bombers/1943-45bombers.html . Ale pomijając wszystkie te powyższe uwagi i uwarunkowania, wykonanie modelu całkiem mi się podoba. To kiepski zestaw, wymagający sporo pracy aby poprawnie go złożyć. Dobrze że spróbowałeś tchnąć trochę życia śladami eksploatacji.
-
Z tak zniszczonych form nikt już chyba nie powinen tłoczyć modeli... Ani tym bardziej sklejać! Co do osłony, to bym przeszlifował jej krawędzie w tylnej części. Najlepiej chyba na papierze ściernym.
-
We wczesnych Spitfire wnęki były prawdopodobnie zielone. Np na tym zdjęciu z okresu BoB widać z pewnością, że wewnętrzna strona pokrywy podwozia była pomalowana ciemniejszą farbą, a goleń zapewne srebrna:
-
Raczej na pewno nie. Ale po co zaraz wiercić? Maznąć wylot czarną farbą! Takie złudzenie optyczne. Np ja w swoim Vengeance zamarkowałem "wyloty" łusek w skrzydłach naklejając czarne prostokąty wycięte ze starej kalki.
-
Bez aero, albo choć spray'a, takie jednolite malowanie aluminium to szaleństwo... Szczerze? Ja bym położył na to jakieś efektowne kamo pędzlem i zrobił drapanie, skoro jest już metaliczny podkład!
-
Amortyzator sprawia wrażenie jakby nie był opiłowany.
-
Dziękuję za opinie, cieszę się że model może się podobać mimo pudełkowego i prostego wykonania. Z wydechami nawet tu trochę eksperymentowałem, ale kornikowi to trudno dogodzic, hehe. Obicia sobie darowałem. Poszaleję w tej kwestii przy Jill bo położyłem tam aluminowy podkład i będę próbował "drapania". Ale chyba wcześniej w galerii powinna się pojawić Grace.
