Banny
Użytkownicy-
Liczba zawartości
2 064 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
Typ zawartości
Profile
Forum
Galeria
Pliki
Kalendarz
Blogi
Zawartość dodana przez Banny
-
Ultrę mam dopiero kilka miesięcy, ale żadnych problemów. Zbiornik jest cały czas dobrze spasowany. Uszczelek tu za wiele nie ma... Jedna teflonowa na głowicy. Aceton jej nie rusza. Co do zakupu innych modeli H&S i ich "opłacalności" to nic nie powiem. Kwestia subiektywna.
-
Czyszczenie jest wygodne i szybkie. Jestem bardzo zadowolony z wyboru tego aero: solidny, łatwy w obsłudze i efektywny.
-
Prace zbliżają się do szczęśliwego finału. Samolot dostał kalki i czeka na finalny werniks. Wtedy dopiero wkleję oszklenie. Czeka mnie marudne pędzelkowanie ramek (Peggy ma wyjątkowo piękne i rozbudowane oszklenie hehe), ale przynajmniej oszczędzę na maskowaniu szkła... Kolejne zdjęcia będą już w galerii! Zazwyczaj tego nie robię, ale zastanawiam się nad wykorzystaniem figurek dołączonych do zestawu i wózka na torpedę aby zainscenizować lotniskową scenkę, coś w tym rodzaju: (źródło: internet)
-
Możesz potraktować washem felgi kół i wgłębienia na kalkach.
-
Tak sobie myślę, że nity są zbyt mocne i ich podkreślenie byłoby błędem. Ale pokazanie podziałów blach jak najbardziej. Niestety zaczernianie samych linii, tak aby miejscami wash nie dostał w nity byłoby dość trudne i pracochłonne. W efekcie sięgnąłem po ołówek. Tutaj widać efekt tego zabiegu na lewej stronie modelu, prawa jest bez zmian. Moim zdaniem takie rozwiązanie nie jest nachalne i pasuje do ogólnego stylu vintage w jakim jest model, podkreślając jednocześnie podziały na poszyciu. Jak widać przy okazji, model uzyskał już sylwetkę i stoi na własnych kołach, także prace się posuwają do przodu! No bo zapewne były z aluminum! Przemalowywać już nie będę, ale może dam tutaj ciemnego washa...
-
Noooo, ale klimacik nocnego lotniska jest!
-
DK333 HS-F "Grim Reaper" ze 109 Sqn No 8 Group (PFF), załoga: Flg Offs Harry B Stephens i Frank R Ruskell. Baza Wyton, styczen 1943. 27 stycznia 1943 DK333 był jednym z trzech Moskitów, które po raz pierwszy zrzuciły markery w czasie misji bojowej (specjalne bomby 250lbs). Samolot był używany przez te samą załogę do roku 1944. Ruskell opuścił 109 Sqn w kwietniu 1944. Stephens zginał wkrótce potem, ale na innej maszynie. DK333 służył później w dywizjonach 105, 139 i 192. Został spisany ze stanu 30 maja 1945. Model całkiem sympatyczny, tylko ten Ocean Grey niezbyt trafiony...
-
Przy kadłubie, na skrzydle. Ciekawe, że w -1A jest nalepka. Może na -1D nie było??? Tu widać, pod flagami zwycięstw:http://www.ratomodeling.com/references/f4u_bu17995/target66.html Można ten mały fragment spokojnie malnąć czarnym matem, bo jest zaznaczony na strukturze skrzydła. Zresztą w ogóle pas najlepiej by było chyba trysnąć czarnym matem już po zawerniksowaniu na błysk zamiast używać kalki. Ja miałem tak zrobić w Smerze/Hellerze i ... zapomniałem! Kółko jest OK, niskie jest na dodatkowej wyprasce w -1A.
-
Samolot powinien być błyszczący, także to jest OK Karol! W oryginale farba się nawet nazywała Dark Sea GLOSS. Aczkolwiek błyszczące opony to faktycznie fuszerka. Podobnie te czarne pasy na skrzydłach powinny być matowe. To gumowe dywaniki naklejone na skrzydła. Przy okazji - zapomniałeś nałożyć mały kawałek tego "chodnika", stopień przy kadłubie! Zmatowienie takich rzeczy to nie problem, matt bezbarwny i pędzelek powinny sprawić się. Co do podwójnego zbiornika i kompletu rakiet, to pisałem o tym. Błąd w F4U-1D. No chyba, że pokażesz mi fotkę takiej konfiguracji. Na lewym skrzydle któraś ze środkowych rakietek chyba nie jest zupełnie równolegle z pozostałymi? Kółko ogonowe powinno być raczej wysokie, a wydaje mi się że wkleiłeś niskie. Samolot z natury jest bardzo jednolity, także można by było dać wnęki podwozia na IG, choć to nie błąd. Podobnie wloty w natarciu skrzydeł. Ale błędem jest niebieski pod owiewką kabiny. Ten fragment powinien być matowy czarny. Na czerwono korki wlewów paliwa... Po naklejeniu kalek warto by było odtworzyć zasłonięte światło na dolnej powierzchni skrzydeł. Brakuje świateł pozycyjnych na końcówkach skrzydeł. Wypadałoby też jakoś zamarkować niebieskie światła do lotu w formacji na górnej powierzchni skrzydeł. Trochę by to urozmaiciło model, a tak wygląda jak wykuty z jednego kawałka. Ogólnie poprawnie wykonany model, ale bez rewalacji i nie widać w nim dbałości o detale. Widać, że konczyłeś go chyba "na siłe"... Przy mocnym oświetleniu (ostatnie zdjęcie) wash wygląda też na trochę niechlujnie naniesiony (ogon i stateczniki). Mam nadzieję Karol, że nie zostawisz tematu maszyn alianckich i byc może do zobaczenia w następnym projekcie?
-
Opcja to opcja, nie ma obowiązku. Można zakupić Ultrę bez dodatku i sprawdzić czy faktycznie jest odczuwany jego brak, ewentualnie później dokupić. Ja np używam Ultrę i nie widzę takiej potrzeby.
-
Ja do odbić używam Humrola 11. Ma tę cechę, że można go rozpuścić i usunąć nawet jak zupełnie zaschnie. Wystarczy kawałek wacika zwilgocony white spirtem.
-
Ja nie "siedzę" w B-24, ale czy na natarciu skrzydeł ten ciemny pas to nie jest system przeciwoblodzeniowy? Jeśli tak, to nie ma prawa tam być obić, bo było to kryte tworzywem.
-
Anteny ja wklejam przed malowaniem, bo farba dodatkowo wzmacnia spoinę. Nie lubie kleić takich detali powierzchniowo na styk. Ale fakt, że trzeba uważać przy manewrowaniu. Jak tryskałem spód Big Hoga to przy okazji machnąłem HVARy na biało. Do tego pędzelkiem oliwkowa głowica i srebrny zapalnik:
-
Nie wiem czy brudzenie to dobry pomysł. Będzie trudne przy takich wystających nitach. Ja bym to zostawił w tym stanie jako fajny vintage. Co najwyżej zaciemniłbym szpary przy powierzchnich sterowych.
-
Akurat na Sea Blue to trochę bezproduktywne, nawet czarny wash jest tu mało widoczny... Z tak ciemną farbą jest ten problem, że ciężko jest model postarzyć. Z kolei odbicia na takiej farbie są bardzo, nawet za bardzo, widoczne. Model zapowiada się przyjemnie. Z HAVRami będzie wyglądał zapewne bardziej bojowo! Czekam na finał! PS A co się stało z masztami anten?
-
Podoba się, miły dla oka, gratulacje! Choć fajnie by było zobaczyć Spita V innego niż maszyna Zumbacha, brak oryginalności. Wash użyłeś brązowy? Chyba lepiej by wyglądał ciemnoszary... No i ta szpecąca szpara przy wiatrochronie! Acha i skoro jesteśmy w rejonach kabiny, to jak już robiłeś EN951 to wypadałoby poprawić lusterko wsteczne na wysokie, charakterystyczne dla maszyny Zumbacha. Byłby "smaczek"!
-
Witam! Skończywszy projekt Corsairowy mogę się ostrzej zabrać za Peggy! (cokolwiek to może znaczyć hehe) Model dostał już mundurek z Humbroli (26 i 196). Byłem pełen obaw, bo otworzyłem puszki mające po około 15 lat, ale okazało się że farbki położyły się całkiem ładnie, lepiej nawet niż współczesne Humbrole! Oprócz złożenia w całość gotowych już podzespołów zostało mi malowanie żółtego pasa na natarciu skrzydła oraz pomalowanie oszklenia. Zrobię to pędzlem, uznałem że będzie tak mimo wszystko łatwiej niż maskować. Choc model jest w konwencji vintage zastanawiam się nad użyciem washa. Model ma wklęsłe linie podziałowe i nity, mogłoby to ciekawie wyglądać. Obawiam się tylko czy nity nie wyjdą przez to nazbyt mocno zaznaczone. A może zaczernić tylko same linie podziałowe bez nitów??? Co sądzicie? Faktura powierzchni wygląda tak:
-
Wszystko prawda, ale próba określenia "wzorcowego" wyglądu zbiornika podwieszanego jest niemożliwa. A nawet zbędna, bo nie był to stały element samolotu. Zresztą nawet sposób malowania mógł się różnić, tu mamy przykład: Jest jednak logiczne i prawdopodobne, że zbiornik mógł wyglądać bardziej świeżo niż maszyna, a nawet jak fabrycznie nowy. To dopuszczalna interpretacja modelarska, tym bardziej że na zdjęciach archiwalnych samolot Blackburna nie posiada podczepionego zbiornika. W każdym razie dzięki za uwagi. Polecam Kagero "Corsairy nad Rabaul": http://sklep.kagero.pl/popup_image.php?pID=848 . Co prawda może są lepsze książki, ale ta jest lekko napisana ze spora ilością zdjęć, do tego relatywnie tania i łatwo dostępna, na allegro kilkanaście pln, które warto odżałować. Za taką kwotę szkoda czasu na poszukiwanie wersji "elektronicznej" heh.
-
Przy wszystkich rakietach zazwyczaj był stosowany tylko jeden zbiornik podwieszany. Jeśli montowano dwa zbiorniki, to zmniejszano ilość rakiet. Pylony pod centropłatem były stałym elementem, także koniecznie trzeba zamontować oba nawet jęsli nic na nich nie jest zawieszone. Zerknij na mojego DeLong'a, tam dobrze to widać. Karol, przebarwienia były raczej charakterystyczne dla wczesnych Corsairów, które stacjonawały w kiepskich warunkach, narażone cały czas na tropikalne deszcze, piasek i palące słońce. A ty robisz maszynę z lotniskowca jak mniemam, przetrzymywaną w hangarze i wychuchaną przez mechaników. Poza tym była stosowana inna błyszcząca farba, która była trwalsza. Zresztą pomijając te wywody to na zdjęciu widać, że samolot jest nówka.
-
Wnętrze naprawdę fajne, ale ujmę to tak: kawał dobrej i... nikomu nie potrzebnej roboty, bo większości tych detali z wnętrza nie będzie widać! Czekam na efekt malowania!
-
Dziękuję za ciepłe uwagi! Cieszę się że moja modelarska impresja na temat samolotu Blackburna przypadła wam do gustu! Parę odpowiedzi... - zapuszczenie linii i ogólne zabrudzenia to dark wash MIG'a ostrożnie aplikowany, bo olejny, a emailie MM łatwo się rozpuszczają, także wcześniej konieczny jest werniks (ja użyłem Humbrola Cote) - częściowo użyłem też cienkiego ołówka do zaczernienia linii, szczególnie na białym spodzie - osmalenia od wydechów i działek też ołówek, ale tu bardzo miękki, rozcierany patyczkiem higienicznym - obicia to srebrny Humbrol (11 jak pamiętam) nanoszone drobnym pędzelkiem. Ma fajny metaliczny kolor, ale łatwo się rozpuszcza np przy malowaniu po nim pędzlem, także trzeba go koniecznie zawerniksować aerografem Kornik jak zwykle czekałem na Twoje uwagi, za które dziękuję. Zazwyczaj się z nim zgadzam, ale tutaj nie masz racji. W okresie z którego pochodzi ten Corsair walki powietrzne odbywały sie praktycznie w każdym wylocie, często nawet kilka razy w ciągu jednego dnia! Nie ma szans, aby w tych warunkach zbiornik odrzucany przecież przy każdym spotkaniu z nieprzyjacielem zyskał jakieś intensywne ślady eksploatacji... Ewentualnie od składowania, ale z premedytacją wykonałem zbiornik nowiutki, uznałem że ciekawie kontrastuje z usmolonym spodem! Próbowałem uzyskać drobne przebarwienia na skrzydłach, ale słabo to widac. Na razie nie mam pomysłu, jak uzyskać realistycznie wyglądające przebarwienia i zacieki. Dlatego też zrezygnowałem ostatecznie z planowanego "29" Kepforda, który jest pełen tego typu efektów. Choć kalki Tamajki byłyby na pewno lepsze niż Academy... Myślę, że z czasem zacznę próbować nowych technik, ale mimo że był to model eksperymentalny, to nie chciałem przedobrzyć, o co jest wyjątkowo łatwo a Tamiya to naprawdę fajny zestaw i szkoda by było go do kosza. Na całość poszła satyna, ale mogę to miejsce maznąć głebokim matem. Dzięki za zwrócenie uwagi. To wynika z tego, że owiewka była malowana pędzlem i wklejona na sam koniec. Jest spasowana i dobrze przylega, ale nie ma efektu wypełnienia farbą połączenia kadłub/owiewka ja przy wcześniejszym wklejeniu i maskowaniu. Ale dzięki temu szkło jest super czyste! Na koniec dodam, że fani maszyn z pacyfiku będą mieli wkrótce ciekawe i niezbyt często spotykane na forach modelarskich samoloty do oglądania. Właśnie przygotowuję do malowania 3 dwusilnikowe maszyny japońskie: Peggy, Nell, Frances! Edit: coś mi się cytaty porozjeżdzały ale już jest chyba OK...
-
Ja kończę już swój udział w tym mini projekcie. Zapraszam do galerii, "Jedynka" Blackburn'a czyli "Big Hog": http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=28843 To mój drugi Corsair, przypominam że pierwszy F-107 DeLong'a pokazałem tu: http://modelwork.pl/viewtopic.php?f=64&t=28384 Dziękuje za uwagi i pomoc w wątku. Uczestnikom pracującym jeszcze nad swoim Korsarzami życzę powodzenia i szybkiego zakończenia prac!
-
Na dwóch górnych zdjęciach uwieczniono F4U-1A BuNo 17629 "Big Hog" po odniesieniu czwartego zwycięstwa przez Blackburna. Listopad 1943, lotnisko Ondonga na Nowej Georgi. O pilocie / samolocie Organizator i dowódca sławnych "Jolly Rogers" John Thomas "Tommy" Blackburn (1913-1994) i jego jedynka "Big Hog" są dobrze znane i opisane, także tym razem nie będe was zanudzał długim wstępem historycznym. Ale wypadałoby wspomnieć, że widoczne po lewej strony plamy na płatowcu w okolicach kabiny to ślady reperacji przestrzelin, jakie maszyna odniosła w dniu 11 listopada 1943. Ich autorem nie byli jednak japończycy, tylko zastępca dowódcy Roger Hedrick, skądinąd jeden z bardziej doświadczonych pilotów VF-17. Sytuacja ta miała miejsce, kiedy podczas starcia powietrznego Blacburn wyleciał z chmury w której chwilę wcześniej schronił się Ki-61 ścigany właśnie przez Hedricka. Blackburn miał sporo szczęścia, że lekki palec na spuście Hedricka spowodował tylko kilka dziur kalibru 12,7 w "Big Hogu". Zresztą nie pierwszy raz Blackburn umknął śmierci. Mało znany jest fakt, że podczas swojego debiutu bojowego podczas operacji Torch lecąc Wildcatem na czele formacji VGF-29 (z USS Santee) został zmuszony do wodowania na Morzu Śródziemnym i przez 3 dni dryfował zanim go odnaleziono. O modelu Przedstawiam moją interpretację "Big Hoga" wykonaną praktycznie z pudła w oparciu o zestaw Tamiya (wątek warsztatowy można znaleźć tu: http://www.modelwork.pl/viewtopic.php?f=86&t=27386) . Jedynie kalki pochodzą z modelu Academy (nie był to dobry pomysł). Położyły się co prawda całkiem nieźle, ale posiadają błedy merytoryczne, np oznaczenia zwycięstw tylko na jedną stronę (poprawiłem) albo zbyt małe gwiazdy na skrzydła (zostawiłem). Malowanie aerografem emaliami Model Mastera, z wyjątkiem białego Humbrola, którego miałem nieszczęście użyć. Pierwszy raz stosowałem masę Blu-Tack do maskowania. Finalny werniks to satyna MM. Corsair jest wykonany w sposób nietypowy dla mnie, zazwyczaj robię modele na czysto, bez śladów eksploatacji. Tu się nie ograniczałem i starałem się odtworzyć możliwie dokładnie maszynę, łącznie nawet ze śladami napraw polowych. Muszę przyznać, że ciężko było mi się zmusić do brudzenia pięknego i czystego modeliku haha, nie mam w tym wprawy i nie wszystko wyszło jakbym chciał, ale czekam na waszą ocenę!
-
No cóż, czasem się zdarza... Mam nadzieję, że dobierzesz jakąś gwiazdę. Ja używam płynów Gunze za poradą kornika i takich przebojów nie miałem. A dziwnym trafem akurat kalek Tamyia nie użyłem ani do jednego Korsarza ani do drugiego, także nie mam wielkiego doświadczenia jak się kładą. Ale ludzie raczej nie narzekają. Ja z kolei użyłem kalek Academy i położyły się bez większych problemów. Trochę biały kolor nierówno prześwituje, ale błyszczenia nie ma. Natomiast niestety są kiepskie merytorycznie, mają błędy zarówno jeśli idzie o DeLonga jak i Blackburna.
-
Nie było jednego wzorca malowania haka, goleni, wnęk... Przy okazji walkaround "twojego" 530: http://www.aircraftresourcecenter.com/AWA1/301-400/walk334_Corsair/walk334.htm Niestety, to nie oryginał, przynajmniej jeśli chodzi o malowanie!
