Roland_Sebastian Napisano 21 Sierpnia Napisano 21 Sierpnia 2 godziny temu, greatgonzo napisał: A ja, oczywiście, musiałem pozrywać krzyżowe w kolanie, żeby zdobyć te igły... . Wielkie projekty wymagają poświęceń od swoich twórców Cytuj
greatgonzo Napisano 21 Sierpnia Autor Napisano 21 Sierpnia (edytowane) Kolejne elementy kopułek chłodzenia. Te szajbki wymusiły, wspomniane wcześniej, usunięcie gniazd wydechu,. Po prostu brakowało miejsca. Tym razem wiadomo było już, że rurka do utworzenia tego gniazda jest zbędna, bo przepustnica w wydechu i tak zasłoni wszystko co pod nią, więc robota była prostsza. Żeby ustawić bazę na korpusie komory spalin, wybity krążek z plastiku 0,25mm został umocowany plasteliną na rurce służącej za przymiar i przyklejony CA. Szczeliny wypełnione ścinkami plastiku i ponownie zalane klejem, po czym zatkane szpachlówką. Sprężarkowe korpusy znów były ustabilizowane plasteliną, a na zapałce wspomniany ścinek. Edytowane 21 Sierpnia przez greatgonzo 4 Cytuj
marek d Napisano 21 Sierpnia Napisano 21 Sierpnia 52 minuty temu, jachud3 napisał: Nie rozumiem, ale podziwiam. Bo mało widać, Mały obiekt dużo tła. Mimo to też podziwiam. Cytuj
greatgonzo Napisano 21 Sierpnia Autor Napisano 21 Sierpnia (edytowane) 4 godziny temu, jachud3 napisał: Nie rozumiem Może coś wyjaśnić? 4 godziny temu, marek d napisał: Mały obiekt dużo tła. Jednakże często obiekt jest z 10 x większy niż w rzeczywistości. U mnie na monitorze znaczy się. Owszem, trzeba go kliknąć, ale... przypomnij nam czym robisz zdjęcia? Edytowane 21 Sierpnia przez greatgonzo Cytuj
marek d Napisano 22 Sierpnia Napisano 22 Sierpnia 7 godzin temu, greatgonzo napisał: przypomnij nam czym robisz zdjęcia? No tym... cegłą. Na potrzeby warsztatu wystarcza, a przez szacunek dla innych ostatniego modelu nie ma w galerii. Nie ja tu jestem ważny, wracam do niemej obserwacji. Cytuj
greatgonzo Napisano 22 Sierpnia Autor Napisano 22 Sierpnia (edytowane) Weź, przestań! W dzisiejszych czasach każdy komentarz się liczy jak truskawki w lutym. Nawet jak ktoś napisze Gonzo - cipa!, to też się człowiek ucieszy :). Ale wziąłbyś tę cegłę i cyknął parę fotek do galerii. Na pewno przynajmniej kilku by to ucieszyło, jak i tu piszącego.. Edytowane 22 Sierpnia przez greatgonzo Cytuj
jachud3 Napisano 22 Sierpnia Napisano 22 Sierpnia 21 godzin temu, greatgonzo napisał: Może coś wyjaśnić? Raczej minie się to z celem ćwiczenia - mam zupełnie odmienne podejście do swojego modelarstwa i dogadamy się jak głuchy ze ślepym, co nie przeszkadza mi docenić porządnej roboty. Cytuj
greatgonzo Napisano 22 Sierpnia Autor Napisano 22 Sierpnia Wg mnie każdy modelarz będzie miał inne podejście do swojego hobby niż inni modelarze. To żadne halo i nie powód do awantury. Za to można wymienić się opiniami ku rozszerzeniu horyzontów. Ale nie trzeba. Cytuj
jachud3 Napisano 23 Sierpnia Napisano 23 Sierpnia Przecież żadnej awantury nikt nie kręci ja podzielam zdanie które tu już padło, że taka mordęga nad jednym elementem to przerost detalizmu nad budową modelu i trochę traci się z oczu główny cel, czyli gotową miniaturę na półce. Ale - to jest moje podejście, dlatego "nie rozumiem, ale podziwiam" Cytuj
greatgonzo Napisano 23 Sierpnia Autor Napisano 23 Sierpnia Ne kręci, nie kręci. To było ogólne stwierdzenie, nie personalne. Dwie rzeczy są do skorygowania. Mordęga, to słowo zupełnie nie na miejscu. Zabawa byłaby lepsza. Jasne, że ludzie bawią się w różny sposób i co jednemu radość, innemu cierpienie. Dlatego zrozumienie czyjegoś działania ma dwa znaczenia. Np. ja nie rozumiem tego, że ma się frajdę z wyjazdu z biurem podróży na wycieczkę do egzotycznego kraju i jeszcze za ciężką kasę. Ale rozumiem ludzi z mojej rodziny, którzy tak mają, bo wytłumaczyli mi dlaczego. Wracając do modelarstwa, mnie bardziej interesuje ten drugi rodzaj zrozumienia. Dlaczego formy modelarstwa, których nie rozumiem, są dla ich wyznawców fajne? I przez lata rozmów na ten temat nierzadko zdarzało się, że pozostawałem w niezrozumieniu, bo rozmówcy nie potrafili tego wyjaśnić. Zamiast traci się z oczu główny cel, powinno być można utracić. Jak wspomniano jest to realne zagrożenie. Ale, jak też wspomniałem, nie obawiam się tego. Wziąwszy pod uwagę, że mam za sobą wieloletnie warsztaty, które zostały ukończone, możliwe, że zasadnie. To zresztą jest element budowy modelu, Kontrola tego co się robi w kontekście ukończenia miniatury jest tak samo potrzebna jak planowanie montażu części itd. 2 Cytuj
greatgonzo Napisano 29 Sierpnia Autor Napisano 29 Sierpnia (edytowane) Wyrzeźbione końcówki chwytu powietrza można doklejać do kopułek chłodzenia. Najpierw powstał modelik do sprawdzenia jak bardzo można liczyć na gęstszy klej CA w kwestii poprawek pasowania. Modelik powiedział, że można. Praktyka pokazała, że tez można, ale jedynie wsadzić to sobie, gdzie dzień nie dociera. Do pozycjonowania przed podlaniem, tym razem rzadkim klejem, posłużyła znów plastelina. Teraz pozostało uzupełnić braki szpachlówką i szlifować do kształtu. Po szlifie można przykleić żebro wzmacniające/kołnierz zgrzewu udawany przez cieniutki drucik. I znów trzeba go odpowiednio ustalić, żeby móc złapać kropelką kleju. Potem jest już z górki. Następny krok, to przyklejenie kopułek do wirnika. Do tej pory wielokrotnie je przymierzałem, ustawiałem na plastelinę na potrzeby różnych działań. Ostateczne przyklejenie to sporo emocji, bo obrys kopułek nie jest idealnie okrągły, ustrojstwo na grzbiecie też nie jest idealnie osiowe itd. Kopułki trzeba przykleić tak, by te drobne błędy nie nawarstwiły się w jeden wielbłąd. Ustawienie utrudnia to, że gołym okiem widać niewiele, a znacznie powiększające urządzenia wprowadzają swoje deformacje. Kopułki ustawiłem jak trzeba, a jakże, na plastelinę i podrapałem się w głowę. A co będzie, jak przyjdę jutro, spojrzę innym okiem i uznam, że wcale nie jest jak trzeba? W tej sytuacji nie pozostało do zrobienia nic innego, niż porzucić warsztat do jutra i przekonać się co zadecyduje owo inne oko. Edytowane 29 Sierpnia przez greatgonzo 13 Cytuj
TAW Napisano 4 Września Napisano 4 Września Wybacz, ale nie spodziewałem się, że wyjdzie to tak dobrze. Cytuj
greatgonzo Napisano 5 Września Autor Napisano 5 Września Nie sposób nie wybaczyć w tych okolicznościach :). Z samozadowolenia nie spytam nawet jak się spodziewałeś ;). Dzięki, pany! Cytuj
greatgonzo Napisano 5 Września Autor Napisano 5 Września (edytowane) Spojrzenie nowym okiem po czasie, pozwoliło podjąć decyzję o klejeniu. Tu wyjdzie na wierzch, że wprowadziłem małe zwichrowanie chronologiczne. Przed zrobieniem ostatniego zdjęcia z poprzedniego odcinka powstało to co poniżej. Taka prezentacja wydała mi się bardziej spójna tematycznie. Zatem, zanim klejenie nastąpiło, trzeba było zająć się rzeczywiście małymi elementami. W tym przypadku chodzi o mocowania zespołu chłodzenia. Były one przykręcone do korpusu sprężarki poprzez odpowiednie blaszki mocujące. Z tyłu mała sprawa, bo to tylko kawałek płaskownika. Z przodu niewiele większa, bo też płaskowniczek, tylko zamocowany do pionowej podpórki. Cóż, kiedy przed przystąpieniem do prac zerknąłem jeszcze raz na fotki, i okazało się, że to coś z przodu, mocowane do podpórki, to niezupełnie płaskownik, a przestrzenny element. W oryginale kanciasty, ale to już mnie przerosło. Na mikroigle kształtowało się mocowanie, Tu widać próby mające na celu dobranie odpowiedniego materiału. Idzie nawet dostrzec uformowane kształtki, gdy komuś zależy. Wybrałem plastik 0,1 mm i udało się zrobić takie coś. Idealną powtarzalnością się nie przejmowałem. Przy tak małych elementach, nawet jeśli byłyby obok siebie, to takie różnice nie byłyby istotne, szczególnie, że zminimalizowane klejeniem. A gdy znajdą się w zupełnie różnych miejscach modelu, to nie ma co sobie zawracać tym głowy. Chyba, że ktoś ma parcie na ideał w wielkim powiększeniu. Szacunek mu! Ale to na serio jest mega małe. Choć, oczywiście, zależy to od punktu widzenia: Podpórka z przodu, to chyba najmniejsza część o kontrolowanym kształcie, jaka pojawiła się w moich modelach. Mimo, że rzecz wydaje się prosta, to przyklejenie tego wymagało licznych podejść, bo trafić z tym na miejsce nie jest przy tej wielkości łatwo, a ustalić elementów przed klejeniem nie ma jak. Założenie jest takie, że podpórki z przodu będą nieco za długie, a tylny element chwytu powietrza będzie za krótki. Blachę mocującą z tyłu będzie można wepchnąć w szczelinę, a podpórka z przodu dociśnie kształtkę mocującą, która zadziała jak sprężyna. To powinno załatwić problem ustalenia elementów przed klejeniem. Muszą być one ustalone, bo przytrzymać się tego nie da, a dotknięcie nawet mikrokropelką kleju to gwarantowane przesunięcie. To wszystko trochę jeszcze trudniej, bo po przyklejeniu zespołów chłodzenia podpórki, z założenia za długie, trzeba podszlifować do realnych wymiarów elementów, kształtki wstępnie sprężyć i pogodzić się z tym, ze szczelina z tyłu może być za duża i wymagać uzupełnienia klejem. Tu właśnie przyszedł moment, gdy nowe oko powiedziało, że można kleić. Zespół chłodzenia utrwalił się na sprężarkach, a mocowania trafiły na miejsce. Fot 6 - 9 To już nie pierwszy raz, gdy pomyślałem sobie o sprężarkach: No, prawie koniec. I pewnie nie ostatni :). Teraz wydech, to już z górki. Jako się rzekło zamiast dwóch kołnierzy mocujących rurę będzie jeden. Postanowiłem nawybijać stadko, napunktować imitacje śrub i wybrać ze stadka dwa najlepsze egzemplarze. W nich poprzewiercać napunktowane otwory i można kleić rury. Oczywiście z przygodami. Jedna się zgubiła i nawet nie wiem kiedy. Gdybym widział, to pewnie bym znalazł bo to stosunkowo spory detalik, ale tak ni w cholerę! Znajdzie się kiedyś, jak się wbije w stopę. Ale w rury już umiemy, także stres pomijalny. Trochę obróbki jeszcze toto potrzebuje, ale można już dla frajdy przymierzyć sobie na plastelinę. Z przygotowanymi wstępnie przepustnicami. Aha, po drodze zostały jeszcze przyklejone gniazda mocowania pierścienia opancerzenia wirnika. Końcówki igieł wypchnięte ponad poziom korpusu tak, by wydawały się być równe. Tu trzeba kompensować niedokładności z klejenia pierścienia wirnika i tak wysuwać igły, by ogólnie coś nie raziło. Wielkość tych pizdryczków to element sprzyjający modelarzowi. Po ustaleniu czarny klej CA zalał od dołu nawiercone kanały, w których siedzą igły. Edytowane 5 Września przez greatgonzo 5 Cytuj
greatgonzo Napisano Środa o 00:04 Autor Napisano Środa o 00:04 (edytowane) Prace nad przepustnicami rozpoczęło przygotowanie gniazd osi. Wykorzystałem do tego igły 0.45, do strzykawek oczywiście. Igły zostały wstępnie przycięte, po czym wetknięte w otwory wywiercone tą samą igłą w płytce plastikowej 0,5mm. Teraz można je szlifować do grubości płytki, uzyskując równe, powtarzalne walce. Trzeba ostrożnie, powoli, pozwalając sobie na nieco więcej luzu w miarę szlifowania. I tak trzeba się liczyć, że jakiś fragment igły wyrwie się z gniazda na wolność i warto przygotować więcej niż potrzeba. Igiełki lubią też wystrzeliwać z gniazd przy obracaniu płytki, więc i tu trzeba ostrożnie. Potrzebowałem cztery, przyszlifowałem siedem, ósma utraciła się w trakcie. Teraz można je było przenieść do takich samych gniazd przygotowanych w płytce 0,25mm. Trzeba to robić takimi etapami, bo zgrubnie docięte kawałki igieł są zbyt długie, by miały szansę utrzymać się w tak mizernych gniazdach podczas szlifowania. Po wszystkim i utracie dwóch kolejnych elementów, miałem pięć gniazd osi przepustnic. Jedno przepadło w czasie przenoszenia do naparstka magazynowego. Zostały cztery – na styk. Zatem można montować. Najpierw idą przepustnice. To był jeden z tych zaskakujących momentów przy budowie modelu. Dwie przepustnice, proste szajbki, spodziewałem się może godzinki roboty. Najpierw wybiłem je tą samą igła, która posłużyła za rurę wydechową. Idealna średnica, co może pójść źle? Krążek, realnie powiększony jeszcze przyklejoną osią, nijak nie chciał dać wetknąć się w rurę. Może podszlifować? Nic z tego. Zatem nowe, mniejsze. Za małe. No to pośrednie. Fuck! Wyszły takie same jak pierwsze, bo tylko wydawało mi się, że używałem pośredniej wielkości igły do wybijania. W sumie zrobiłem tych przepustnic ze dwadzieścia, a wybitych krążków nawet nie warto liczyć. I krążki i przepustnice wciąż znajduję na stole. Potem jeszcze pojawiły się próby podklejania jakichś elementów, które miały w założeniu ustalić geometrię położenia przepustnicy. Na zdjęciu wyżej widać taką próbę, przez podklejenie kawałka rozciągniętej ramki. Ostatecznie, przyznaję, przestałem się tym przejmować. Wystarczy, że przepustnica będzie widoczna, nie musi być w idealnie takiej pozycji, jak sobie wymyśliłem. To realnie i tak ledwo widać i sam fakt, że jest musi wystarczyć. Ale o to by ośka przepustnicy była umieszczona prostopadle do osi sprężarki trzeba było zadbać, co było pewnym wyzwaniem, bo jako się rzekło, ta oś przypomina nieco kręgosłup węża. Takiego wyprostowanego, ale jednak :). No i musiała też przynajmniej robić wrażenie umieszczonej poziomo. Ustawienie tego wymagało trochę powtórzeń. Potem jeszcze chwila emocji z duszą na ramieniu, w obawie, że przepustnica przesunie się przy dotknięciu kropelką kleju i w końcu można było powiedzieć: mamy to. Nie twierdzę, że była to jakaś katorżnicza gehenna, ale niecała godzinka zamieniła się w dobrych kilka godzin. Teraz można było zająć się gniazdami osi przepustnic. Ciekawe doświadczenie, bo w srebrnym naparstku elemenciki literalnie zniknęły. Nie sposób było ich dostrzec i dopiero złapanie odpowiedniego kąta patrzenia pozwalało zauważyć cień otworu w igle. Nie lubię kleić rzeczy na lakier. To jest jednak delikatne połączenie i ryzyko jego zerwania jest dla mnie nadmierną traumą. Ale czasem nie ma wyjścia. Tu konieczna była możliwość wielokrotnego manewrowania klejonym elementem, a lakier jest tu bardzo przyjazny. Na rurę trafiała kropla lakieru, a na nią gniazdo z igły. Teraz można było przesuwać je, przyglądając się pod różnymi kątami tak, by uzyskać wrażenie, że znajduje się na przedłużeniu osi. I tak cztery razy. Ku mojemu zdumieniu z czterech gniazd nie utraciło się żadne i nie trzeba było już nic dorabiać. I jak widać, obie sprężarki mają już kołnierze montażowe, łączące je z wydechem w belkach ogonowych. Teraz wypada się do czegoś przyznać. Do tej pory, pokazując sprężarki starałem się fotografować tylko jedną z nich. Na drugiej kopułka nie przykleiła się poziomo, miała zadarty zadek i obniżony nos. Początkowo uznałem, że to jest wada, z którą będę żył licząc, że będzie niezauważalna. Ale ostatecznie zwyciężyła opcja: poprawiamy. Drucik imitujący spaw został zerwany, resztki CA zeszlifowane, podobnie jak tylny most chwytu powietrza. Zadarty zadek zniknął, ale obniżony nos został. I tu nic nie dałoby się zrobić, bez rozrywania elementu. No to trzeba było oszukać. Polegało to na podniesieniu drucika imitującego spaw na nosie i wypełnieniu szczeliny klejem. Na zdjęciu widać sprężarkę z zeszlifowanym już zadkiem, ale z drucikiem zerwanym po raz drugi. Tym razem stało się to niechcący podczas pracy. No i wersję ostateczną. Z taką już przeżyjemy. Można zatem zabrać się za finalne wygładzanie szczegółów sprężarki. Po prawdzie to trzeba było to zrobić wcześniej, bo teraz obawiałem się trochę, że wełna metalowa może urwać gniazda osi przepustnic. Ale nie bardzo, bo wcześniejsze lakierowe połączenia wzmocniłem mikrokropelkami CA. Sam lakier to nie na moje nerwy :). Zostało zająć się elementami napędzającymi przepustnicę wydechu, Była ona sterowana krzywką mocowaną do płaskowniczka, który z kolei łączył się z osią tak, by utworzyć dźwignię. Płaskowniczek z dwoma dziurkami – furda! Ale czy uda się przewiercić plastikowy patyczek o średnicy będącej ułamkiem milimetra? Przewiercić się udało, zatem będzie go można wykorzystać jako gniazdo łączące płaskownik-dźwignię z krzywką sterującą. Wszystko jest teraz z naddatkami. Do odcięcia i do zeszlifowania. Tylko na razie nie wiem jeszcze jak długa ma być krzywka sterująca. To się właśnie rozstrzyga bojem. No i zastanawiam się, czy montować już to sterowanie przepustnicą do rury wydechowej sprężarki, czy wstrzymać się. Z jednej strony chciałoby się nagrody w postaci widoku ukończonego zespołu sprężarki, z drugiej – tak delikatne szpejki maja ogromną szansę na zniszczenie w trakcie dalszej budowy. Trudny wybór! Edytowane Środa o 02:21 przez greatgonzo 5 Cytuj
Dzejo Napisano Środa o 19:04 Napisano Środa o 19:04 szapoba Panie ..., mozesz dla porównania zrobic fotkę z oryginalnym elementem z modelu? Cytuj
greatgonzo Napisano Środa o 20:42 Autor Napisano Środa o 20:42 (edytowane) W zasadzie masz powyżej, bo szary korpus to jest oryginalna część z zestawu :). W ogóle ostatnio doszedłem do wniosku, że w takim konwertowaniu zestawowych elementów znajduję więcej frajdy niż w całkowitym robieniu od podstaw. Zapomniałem zrobić porządną fotę zestawowej sprężarki. Mam tylko taką. Te wystające patyczki to moja pierwotna wersja waloryzacji sprzed lat. Edytowane Środa o 20:43 przez greatgonzo 1 Cytuj
HKK Napisano 17 godzin temu Napisano 17 godzin temu (edytowane) W dniu 16.09.2026 o 01:04, greatgonzo napisał: Te tunele osłony chłodzącej to ciut za szerokie, przez co cała osłona nieco traci na kształcie. Paradoksalnie, element zestawowy jest pod tym względem lepszy. Z całą pewnością nikt normalny tego nie zauważy na modelu, ale to samo można powiedzieć o szeregu innych elementów. Oczywiście precyzja wykonania i nakład pracy godny podziwu. Edytowane 17 godzin temu przez HKK Cytuj
greatgonzo Napisano 16 godzin temu Autor Napisano 16 godzin temu (edytowane) No tak. Chwila nieuwagi i cała robota w pizdu. Zobaczymy. Teraz niekoniecznie, ale z doświadczenia wiem, że po czasie rośnie wewnętrzne przyzwolenie na poprawianie takich rzeczy. Edytowane 16 godzin temu przez greatgonzo Cytuj
Rekomendowane odpowiedzi
Dołącz do dyskusji
Możesz dodać zawartość już teraz a zarejestrować się później. Jeśli posiadasz już konto, zaloguj się aby dodać zawartość za jego pomocą.