Jump to content

Recenzja - Kagero MON-3084-PL Gloster Gladiator Mk I i Mk II (oraz Sea Gladiator) vol. I (PL)


pmroczko
 Share

Recommended Posts

Dzień dobry!

Chciałbym się podzielić z Wami moimi wrażeniami po lekturze książki "Gloster Gladiator Mk I i Mk II (oraz Sea Gladiator) vol. I", wydanej jako Monografia numer 84 przez wydawnictwo Kagero. Książkę tę kupiłem w promocji, ponieważ planuję budowę modelu z Airfixa w skali 1:72, ale też lubię poczytać lotnicze historie:

image.png.caee9646ba3012927be28884e667be9c.png

Skany - powyższy i następne - źródło: www.mojehobby.pl do celów dyskusji

 

Książka jest pięknie wydana, na gładkim, ale nie błyszczącym papierze. Ma 88 stron, w tym 54 to tekst przetykany czarno-białymi zdjęciami, 6 stron starannie wykreślonych rysunków w skali 1:72 (tylko zewnętrzne powierzchnie różnych wariantów samolotu), 2 strony podstawowych rysunków w skali 1:48,  11 stron kolorowych rysunków przedstawiających trójwymiarowy model metalowej struktury kadłuba a także  10 stron rysunków przedstawiających tę samą strukturę, jednakże uzupełniona elementami drewnianymi.

 

image.png.78f38697b6972e17bf52899295ce67c3.png

 

image.thumb.png.c7aeab0720d6a914d6d02c5d99269276.png

 

Do tego na następnych dwóch stronach mamy cztery barwne rzuty pokazujące malowanie samolotu K6130 z lat 37-38 (srebrno-niebiesko-czerwone), i na ostatniej stronie i na IV stronie okładki jeszcze cztery profile barwne - dwie maszyny w zielono-brązowym kamuflażu z 1940 roku, jedna maszyna w barwach Luftwaffe (zdobyczna) i jedna w barwach irackich.

 

Autorem tekstu jest brytyjski pisarz, pan Adam Cotton, a jako współautor podany jest pan Marek Ryś, który jest autorem grafiki z okładki a także autorem wizualizacji 3D i profili barwnych. Tłumaczenie na polski jest autorstwa pani Aleksandry Piegzik.

 

Tekst w ciekawy sposób opisuje historię powstania samolotu Gladiator, jego poprzedników, a także jego warianty. W tę historię wpleciony jest dość szczegółowy opis konstrukcji samolotu - osobiście brakuje mi tutaj zdjęć pokazujących po kolei opisane detale konstrukcyjne. Opisana historia obejmuje lata od końca pierwszej wojny światowej do kampanii norweskiej - rozumiem, że jej dalsza część będzie się znajdować w drugiej części monografii. Szczerze mówiąc kupując tę książkę nie zdawałem sobie sprawy, że jest to tylko pierwszy tom - napis, który o tym informuje, jest relatywnie niewielki i niezbyt wyraźny i łatwy do przeoczenia, szczególnie, kiedy książkę kupuje się wysyłkowo. Podejrzewam tu niezbyt czyste marketingowe zagranie wydawnictwa - chyba w ten sposób liczą na upłynnienie większej ilości towaru niż gdyby to był jeden, kompletny tom, ale za to oczywiście droższy.

 

Niestety muszę poświęcić trochę miejsca pewnemu aspektowi opisywanej przeze mnie książki, który właściwie nie wymagał by komentarza - gdyby wszystko było w porządku, ale niestety nie jest. Otóż tak się składa, że tłumaczenie tej książki jest wyjątkowo, w mojej ocenie, słabe i denerwujące. Czytając niektóre, liczne fragmenty, zwłaszcza dotyczące techniki, osobiście byłem bardzo ciekawy co autor rzeczywiście napisał. Odniosłem też wrażenie, że dla tłumaczki technika lotnicza i polskie nazewnictwo tej dziedziny jest nie tylko obce, ale i mało interesujące. Myślę, że tak zdecydowane opinie wymagają kilku przykładów, żebyście mogli wyrobić sobie własne zdanie. co powiecie na to:

 

Str. 16: "Podwójne rozpórki stężenia po obu stronach przedniej części kadłuba, usztywnione drutami poprzecznymi, podtrzymywały środkową część kadłuba. Druty ze stężenia (podobnie jak całość zewnętrznego olinowania)miały kształt płata nośnego i były wewnętrznie przymocowane  do górnej nasady dolnego skrzydła głównego , których dźwigary z kolei były przymocowane do przedniej części kadłuba za pomocą konstrukcji o kształcie podwójnej rury."

 

O usterzeniu - też str. 16: "Statecznik o zmiennym kącie padania (który służył do tego samego, co trymer na powierzchni steru wysokości) był skonstruowany z dwóch rurowych dźwigarów wykonanych z żeberkowej konstrukcji z lekkiego stopu, przy czym ster wysokości był zawieszony na zawiasach do tylnego dźwigara (...) Lotki (to nadal o usterzeniu - przypis mój, Paweł) były skonstruowane w podobny sposób, zaś ich dolna część przechodziła w rufową część kadłuba w łączeniu nr 22, , do którego były przymocowane przy pomocy śrub. W ten sam sposób wyglądał ster, a jego dźwigar został przymocowany do lotek i tylnej części kadłuba za pomocą trzech zawiasów. Połączenie powierzchni sterowych z panelem kontrolnym pilota i drążkiem sterowym umożliwiało podwójne olinowanie."

 

Str. 19: "Mająca wkrótce stać się standardem w RAF dwuczęściowa "ślepa tablica latająca" (ang. "Blind Flying Panel"), która nie została jeszcze wprowadzona, została wyposażona w pozornie przypadkowy zestaw zestaw kontrolny. Nie było sztucznego horyzontu, ale w górnej części panelu znajdował się termometr temperatury cylindra, wysokościomierz, prędkościomierz, pionowy wskaźnik poziomu obu płaszczyzn (w zasadzie poziomica), wskaźnik skrętu i poślizgu, obrotomierz silnika, wskaźnik ciśnienia oleju i wskaźnik ciśnienia doładowania."

 

Wszystko jasne? To może nie znęcajmy się już nad opisem konstrukcji, może trochę o eksploatacji:

 

Str. 25: "Dowódca jednostki w tym czasie, S/Ldr (przyp. tłum. Squadron Leader - Dowódca Eskadry) C.F.H. Grace został przyuważonypodczas lotu do domu z otwartą osłoną kabiny, jak również odmówił wysunięcia klap do lądowania, argumentując, że będą one miały szkodliwy wpływ na wyważenie samolotu. Bez korzyści wynikających z oporu, który zapewniały klapy, jego podejście do lądowania było zbyt gwałtowne co spowodowało nadmierną bezwładność samolotu."

 

Nie będę Was katował dalszymi cytatami, z wyjątkiem jednego, i tu mam obawę, że tłumaczka nie zawiniła. Kampania norweska, str. 46: "7 maja (...) Tego samego dnia eskadra wypłynęła na statku M.S. "Chroby" i cztery dni później zacumowała w Sjvrin w północnej Norwegii. (...) Druga grupa, wśród które było siedmiu pilotów rezerwowych płynęła na pokładzie S.S. Sobriesti i dotarła do Bardufoss 20 maja."

 

MS Chroby i SS Sobriesti... Ciekawe, pod jaka banderą pływały te statki?

 

Swoimi wątpliwościami podzieliłem się z autorem, panem Adamem Cottonem. Ten od razu odpowiedział mi, że nie wiedział, że jego książka zostałą przetłumaczona na Polski, że zerwał współpracę z Kagero w wyniku nieporozumień i biorąc je pod uwagę nie jest zdziwiony jakością pracy tłumaczki. Napisałem też do wydawnictwa Kagero z prośba o komentarz - w końcu taka rola wydawnictwa, żeby chociaż przeczytać to co tłumacz przysłał - niestety po kilku dniach nadal nie mam od nich żadnej odpowiedzi.

 

Podsumowując - mimo, że książka ma potencjał, to nie polecam kupowania jej. Chyba lepiej zainwestować w wersję angielską, jeżeli to nie jest to dla kogoś problem, a translator google da podobne wyniki jak powyżej... Albo może poszukać książki z innego wydawnictwa, z którym autor lepiej współpracuje...

 

Bardzo dziękuję za uwagę, pozdrawiam i życzę miłego dnia

 

Paweł

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

Niestety tłumaczenia to dość powszechnie występująca bolączka i boryka się z tym wiele wydawnictw. Ale tak to jest gdy do tłumaczenia bierze się osoby " z poza branży", dla których "płynny angielski" to "liquid english".

  • Haha 2
Link to comment
Share on other sites

43 minuty temu, Jostein napisał:

A jeżeli rzeczywiście autor nie wiedział o tym, że jego książkę przetłumaczono na polski i tu w Polsce wydano, to sytuacja pachnie skandalem.


Że w ogóle jego materiał wydano to pewnie wiedział, bo jakiś czas wcześniej owa książka ukazała się w wersji angielskiej. A że autor potem z lubelskim wydawcą podarł koty, a ten ostatni raczył był nie poinformować o dalszym wykorzystaniu utworu w takiej czy innej formie to nie pierwszyzna, ale raczej modus operandi owego przedsiębiorstwa - znam z autopsji.
Nawiasem mówiąc, wersja angielska była w jednym tomie o objętości 216 stron i miała cenę katalogową 94 PLN:
https://sklep.kagero.pl/gloster-gladiator-mk-i-and-ii-and-sea-gladiator.html
zaś połóweczka po polsku ma cenę katalogową 62 PLN:
https://sklep.kagero.pl/gloster-gladiator-mk-i-i-mk-ii-oraz-sea-gladiator-vol-i.html

Ech ta inflacja...

Link to comment
Share on other sites

Pan Cotton napisał, że mogę sobie kupić książkę po angielsku (a chyba tylko Kagero ją wydało), ale o tłumaczeniu dowiedział się ode mnie.

Do wydania angielskiego (Kagero - Monografie 65) nawet jest link z jego strony: https://www.adamcottonaviationauthor.co.uk/

Napisał mi też, że przygotowywał książkę o Hurricane, ale w związku z nieporozumieniami sprawa się wysypała. Pisał też, że już o Gladiatorze pisze nową, która będzie też dostępna jako e-book.

To z tymi dwoma tomami to wałek jakich mało, bo zakup jednego tomu jest mało sensowny... Ale psychologicznie bardzo dobry trik. Ktoś na szybko szuka i widzi dwie książki - jedna za prawie stówę, a drugą za pół tego - no to bierze drugą! A jak już się powiedziało A... to za jakiś czas drugi tom może też...

To ja już naprawdę na ten e-book wolę poczekać, przynajmniej będę miał spokój, że autor dostał pieniądze za swoją pracę.

Pozdrawiam

Paweł

Link to comment
Share on other sites

Jest jeszcze gorzej . Cztery lata temu pojawił się w "Militariach XX wieku" artykuł o Gladiatorze. Tego samego autora.  Z tak samo koszmarnym tłumaczeniem. Wymieniłem z wydawnictwem uwagi, wskazałem sporo błedów, zaproponowałem korektę tych idiotyzmów. Dostałem odpowiedź, że wezmą pod uwagę moją ofertę, ale nie było dalszego ciągu. Wydawnictwo nie było zainteresowane jak widać poprawą jakości swoich produkcji. Po co się wysilać, skoro i tak cały nakład upłynnią? 

Edited by letalin
Link to comment
Share on other sites

Aktualizacja: po 5 dniach otrzymałem odpowiedź na mój e-mail do wydawnictwa Kagero. Pozwolę sobie go tu zamieścić w całości:

 

Cytat

 

Dzień dobry.

Serdecznie dziękuję za mail.

Z przykrością i zażenowaniem muszę napisać, że ma Pan rację.

Wersja tekstu jaka trafiła do druku okazała się wersją przed korektą. Był to błąd pracownika, który wykryliśmy kilka miesięcy po ukazaniu się książki.

Osoba odpowiedzialna za tę pomyłkę  już nie pracuje w naszej Firmie. (Książka jest przeceniona o 50%. Paradoksalnie większość egz. trafiła za granicę.)

Nie przedłużyliśmy też współpracy z tłumaczką książki a tom drugi Gladiatora jest tłumaczony przez kogoś innego.

Niestety okres pandemii, pracy zdalnej i przestojów produkcyjnych odbił się negatywnie na naszym Wydawnictwie, co skutkowało wydaniem kilku nieudanych publikacji. Sytuacja się normalizuje i wkrótce KAGERO PUBLISHING wróci do dawnej formy.

Mam nadzieję, że ta informacja Pana ucieszy.

 

Pozdrawiam i dziękuję za zwrócenie uwagi na temat naszej publikacji.

 

Damian Majsak

 

 

Nie jestem pewien, czy ta wiadomość mnie ucieszyła, ale doceniam szczerość i to, że pan Majsak poświęcił swój czas na odpowiedź.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia

Paweł

 

  • Like 1
  • Thanks 1
Link to comment
Share on other sites

34 minuty temu, letalin napisał:

Czyli jednak coś próbowali zrobić, ale dali ciała przez brak kontroli, albo bałagan. 

mi się wydaje że to drugie i już od dłuższego czasu - kilka rzeczy od nich zamawiałem (jeszcze przed pandemią) i w 2 przypadkach musiałem się upominać o zamówienie bo "zapominali wysłać"

 

EDIT ------------

 

@pmroczko - z tym "wróceniem do formy" to może być trudno bo ciężkie czasy nadeszły dla branży  --> porządny papier poszedł w górę o ponad 200%  

A reszta podwyżek inflacyjnych ?   Eh....  kto kupi monografię za ponad dwie stówy nawet jak ma strony w kolorze i plany? 

 

Edited by M.A.V.
Link to comment
Share on other sites

Jeden trik był genialny - w "Militariach" jest ogłoszenie, że mają promocję i można zamawiać książki w obniżonych cenach: Przez sieć, przy pomocy zamieszczonego kuponu, a la lata osiemdziesiąte i telefonicznie. Akcja kończy się 30 września. No to najpierw próbowałem przez sieć - ale tam po promocji ani śladu. No to telefonicznie - to gościu mi powiedział: kolega który to robi jest na urlopie i z powrotem będzie 30 września... No i zadzwoniłem do niego jeszcze raz 30 września - to przekonywał mnie, żebym jednak skorzystał z wydrukowanego kuponu... W końcu jednak przyjął zamówienie telefoniczne, ale musiałem się jeszcze dodatkowo przypomnieć, bo "nie zauważyli mojego przelewu".

 

Ogólnie wygląda na to, że książki Kagero schodzą na całym świecie jak ciepłe bułeczki, dlatego można sobie pozwolić na różne potknięcia, które w ostatecznym rozrachunku nie mają wpływu na sukces firmy...

 

Pozdrawiam

 

Paweł

  • Like 1
Link to comment
Share on other sites

3 godziny temu, letalin napisał:

Jest jeszcze gorzej . Cztery lata temu pojawił się w "Militariach XX wieku" artykuł o Gladiatorze. Tego samego autora.  Z tak samo koszmarnym tłumaczeniem. Wymieniłem z wydawnictwem uwagi, wskazałem sporo błedów, zaproponowałem korektę tych idiotyzmów. Dostałem odpowiedź, że wezmą pod uwagę moją ofertę, ale nie było dalszego ciągu. Wydawnictwo nie było zainteresowane jak widać poprawą jakości swoich produkcji. Po co się wysilać, skoro i tak cały nakład upłynnią? 

Upłynnią, bo publikują po polsku, a to akurat plus, i to duży.

 

Link to comment
Share on other sites

23 godziny temu, pmroczko napisał:

Aktualizacja: po 5 dniach otrzymałem odpowiedź na mój e-mail do wydawnictwa Kagero. Pozwolę sobie go tu zamieścić w całości:

 

 

Nie jestem pewien, czy ta wiadomość mnie ucieszyła, ale doceniam szczerość i to, że pan Majsak poświęcił swój czas na odpowiedź.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia

Paweł

 

 

hehe ale piekny szablonik. 
Zły pracownik puścił do druku tekst przed korektą, i zauwazyli to po tym jak ksiazka trafiła do sklepów. No i ta nieudolna pani tłumaczka :D No i ku uciesze wszystkim sprawiedliwości dokonała się zadośc i grafik wylecial na zbity pysk. Ciekawe czy z wilczym biletem czy nie :D 

Jakbym nie pracował nigdy w tym fachu, to moze bym i kupił tą bajkę :D

  • Like 3
Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share

×
×
  • Create New...

Important Information

We have placed cookies on your device to help make this website better. You can adjust your cookie settings, otherwise we'll assume you're okay to continue.