Na pełnym morzu to chyba nie ma wielkiego znaczenia, a na podejściu w porcie chyba piloci są pomocni, ale być może jest tak jak mówisz.
No właśnie to nie do końca tak jest...
Zauważ, że antena radaru jest tylko nieco wyżej niż mostek. Jeśli przednie, wysokie warstwy zasłaniają widoczność z mostku, tak samo przesłaniają też pole widzenia radarów. W tym konkretnym przypadku akurat statek ma masz radarowy na dziobie, co nie zmienia faktu, że przepisy są przepisami.
Pilot wprowadzający statek siedzi na mostku i razem z kapitanem wprowadza statek do portu. Wiem, że niekiedy wysyła się dodatkowego członka załogi na dziób, aby obserwował sytuację w martwym polu widzenia przed dziobem, ale stosuje się ją tylko w najbardziej niebezpiecznych momentach podróży.
Biorąc pod uwagę, że i tak się napracowałeś, myślę, że można wszystko powyższe po prostu olać i buduj go dalej
Jestem ciekaw jak poradzisz sobie z malowaniem kontenerów (czy Revell dołączył kalkomanie logo właścicieli kontenerów?).
Pamiętaj, że to statek Hapag-Lloyda, a co za tym idzie raczej powinien mieć na pokładzie kontenery tylko kilku, współpracujących z nim armatorów. Z tego co widzę na zdjęciach są to:
- NYK (granatowe z białym logo)
- Hapag-Lloyd (pomarańczowe z czarnym logo)
- OOCL (jasnoszare z czerwonym logo)
- leasingowane (czerwone)
Zwróć uwagę, że kontener każdego z armatorów ma ściśle określony kolor. W tym przypadku nie ma niestety miejsca na dowolność w rodzaju "kolor wypłowiał", "inny dostawca farby", czy "malowali na oko". Raz tylko widziałem kontener, który podróżował prawd. blisko komina i w zasięgu chmury spalin, w efekcie czego zamiast pierwotnego żółtego koloru był niemal całkowicie czarny.
PS. na zdjęciu widać, że niektóre z kontenerów w najwyższych warstwach mają granatowe dachy. To tzw. open-top, przykrywane plandeką.