Powoli do przodu
Zakupiona tablica od Yahu - dla spokojnej głowy:
Wywierciłem dwa otwory doświetlające wnętrze kokpitu i zaklajstrowałem kawałkiem przezroczystej ramki - wypoleruję po sklejeniu połówek kadłuba.
Ponitowałem karalucha - nie było sporo roboty, ale już wiem, że będę musiał powtórzyć operację na klapach - kawałek podkładu odprysnął pod naciskiem. Po sklejeniu skrzydeł zaleję to miejsce CA, żeby jednocześnie wyprowadzić tam wszystko na płasko i mieć czystą kartę pod nowe dziurki.
Dorobiłem też uproszczoną imitację konstrukcji wewnętrznej, widocznej przez otwór we wnęce podwozia - pierdoła, ale zrobiona tylko po to, żeby po zamknięciu i pomalowaniu nie wiała tam czarna dziura. Znów z pomocą przyszła świetna strona pana Massimo.
Pobawiłem się też w kokpicie, dorabiając spust karabinów i skórzaną osłonę podstawy wolantu z masy dwuskładnikowej. Muszę ją jeszcze dociąć u nasady do regularnego kształtu, no i czeka mnie piłowanie, bo jak się okazało - podobnie jak w Tempeście - Edek sobie co nieco uprościł w temacie podłogi. Powinny zostać tylko rynienki i obszar między nimi.
oryginał: