Mogę zamykać kadłub. Nie rozwodziłem się nazbyt nad wykończeniem malarskim i dokładnością (co widać po szybkim washu, chociaż na żywo aż tak się to nie rzuca w oczy), bo w kabinie i tak nie będzie prawie nic widać poza zagłówkiem. Pasy barkowe dokleję później. Jak widać, dodałem w kabinie dwie dźwignie od karabinów skrzydłowych, które widać na fotkach z epoki.
Wrzuciłem też pomniejsze akcenty kolorystyczne na inne podzespoły, żeby trochę oderwać się od wnętrza.
Rury wydechowe mają nieistniejące pozycjonowanie, więc gdy już je ustawiłem tak jak chciałem z pomocą mikrokuleczek Patafixa, zasmarkałem wszystko CA. Z zewnątrz znów i tak nic nie widać, więc mnie to ani trochę nie boli.
Powiem szczerze, że im dalej w las, tym mniej mi się ten zestaw podoba - no czuć starym Eduardem. Nowe wydania rozpuściły mnie jednak jak dziadowski bicz Dla "odstresowania" zacząłem sobie dłubać na boczku małe siedemdwójkowe klocki lego - jak dobrze pójdzie, to razem z Iszakiem wjedzie też druga galeria, ale o tym na razie nic więcej